Home Articles posted by Redakcja (Page 2)

HOLENDERSKI WYWIAD OSTRZEGA PRZED ISLAMSKIM EKSTREMIZMEM

Holenderska służba wywiadu AIVD ostrzega w swoim raporcie rocznym za 2018 rok przed wpływami radykałów na procesy edukacyjne.

Według służby „radykalni muzułmanie” odgrywają coraz bardziej zdecydowaną rolę w ofercie edukacyjnej dla młodych muzułmanów w Holandii. W dłuższej perspektywie może to podważyć demokratyczny porządek prawny – twierdzi AIVD.

Raport wspomina np. o niewinnie wyglądających na pierwszy rzut oka zajęciach pozalekcyjnych z języka arabskiego i islamu. AIVD zauważa: „niektórzy nauczyciele takich przedmiotów nie są przeciwni brutalnej ideologii dżihadystów”.

W zeszłym miesiącu NRC doniosło, że kontrowersyjny brytyjski kaznodzieja szariatu Haitham Al Haddad poprowadził w tajemnicy lekcje w amsterdamskim Cornelius Haga Lyceum.

Holandia doświadczyła w ubiegłym roku wzrostu liczby incydentów związanych z terroryzmem i dżihadem – podała AIVD w swoim raporcie rocznym. Po raz pierwszy od zamordowania Theo van Gogha w 2004 roku kraj ten stanął w obliczu przemocy terrorystycznej w 2018 roku.

W latach wcześniejszych incydenty terrorystyczne miały miejsce głównie w krajach graniczących z Holandią. To się zmieniło w zeszłym roku. W maju Syryjczyk dźgnął nożem trzy osoby w Hadze. W sierpniu na głównym dworcu w Amsterdamie, kolejny mężczyzna dźgnął nożem i poważnie zranił dwóch amerykańskich turystów We wrześniu aresztowano sieć siedmiu dżihadystów. Według władz planowali atak podczas imprezy masowej.

W Holandii aktywnie działa około 500 dżihadystów i kilka tysięcy sympatyków.

Służba wywiadowcza podniosła również w swoim raporcie obawy dotyczące cyberszpiegostwa. Holandię atakuję głównie: Chiny, Iran i Rosja. Koncentrują się one nie tylko na wrażliwych politycznie informacjach, takich jak dochodzenie w sprawach MH17 i NATO, ale też na informacjach pochodzących z holenderskich firm, które można wykorzystać w celu przyspieszenia rozwoju własnej gospodarki. Zgodnie z AIVD firmy holenderskie są niewystarczająco przygotowane na takie ataki co stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa gospodarczego Holandii.

AIVD postrzega ataki cybernetyczne na ważną infrastrukturę związaną z dostawami wody pitnej i elektryczność, jako ryzyko, chociaż służba nie dysponuje informacjami, o tym który konkretnie kraj zaatakuje w ten sposób Holandię. Niektóre państwa próbują dostać się do holenderskich systemów informatycznych – jednak nieskutecznie. W ubiegłym tygodniu Trybunał Obrachunkowy wyraził również obawy dotyczące bezpieczeństwa cybernetycznego holenderskich wodociągów.

Służba wywiadowcza ostrzegła przed wykorzystaniem chińskich firm do budowy holenderskiej infrastruktury IT.

AIVD nazywa „niepożądanym” działaniem sytuacje wykorzystywania przez Holandię sprzętu i oprogramowania pochodzących z krajów, których celem jest „prowadzenie ofensywnego programu cybernetycznego skierowanego przeciwko interesom Holandii”, zwłaszcza gdy ten sprzęt i oprogramowanie są wykorzystywane do „wymiany poufnych informacji lub ważnych procesów”.

Źródło: Nltimes.nl

Fot. Pixabay

ROSJA SĄDZI „NORWESKIEGO SZPIEGA”

Proces Norwega podejrzanego o szpiegostwo rozpoczął się we wtorek w Moskwie. Sprawa ta wywołała napięcia między Rosją, a jej sąsiadem z NATO.

Frode Berg, emerytowany strażnik pracujący na granicy norwesko-rosyjskiej, jest oskarżany przez Rosję o gromadzenie informacji na temat rosyjskich atomowych okrętów podwodnych.

„Berg został zwerbowany przez norweskie służby wywiadowcze i zgodził się współpracować z nimi w zamian za wynagrodzenie finansowe” – oświadczyła Milana Digaeva z rosyjskiej agencji informacyjnej RIA.

„Został zatrzymany podczas spotkania z obywatelem Rosji, który pracował w przedsiębiorstwie obronnym i był monitorowany przez FSB – dodała.

Proces, który odbędzie się za zamkniętymi drzwiami, ma trwać do czwartku – powiedział norweski prawnik Berga, Brynjulf Risnes.

„On (Berg) cały czas prosi o ułaskawienie i to się nie zmieni ” – powiedział Reuterowi we wtorek Risnes.

Berg przyznał się, że jest agentem wywiadu wojskowego Norwegii, ale powiedział, że ma niewielką wiedzę na temat operacji, w której uczestniczył.

Norweski dziennik Dagbladet doniósł, że przy Bergu znaleziono 3000 euro w gotówce. Władze rosyjskie podejrzewały, że pieniądze te zostaną przekazane Rosjaninowi, jako zapłata za informacje na temat floty atomowej tego kraju.

Maksymalna kara za szpiegostwo w Rosji wynosi 20 lat więzienia.

„Historycznie rzecz biorąc, szansa na uniewinnienie jest dość niewielka” – powiedział Risnes, dodając, że obrona ma nadzieję na tak niski wyrok, jak to tylko możliwe i że Berg będzie mógł go odbyć w Norwegii.

Źródło: Euronews

Fot. Pixabay

MADRYT: CIA UDERZA W KOREĘ PÓŁNOCNĄ

5 dni przed spotkaniem pomiędzy przywódcami USA oraz Korei Północnej 10 sprawców włamało się do ambasady Korei Północnej w Madrycie. Według rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych Korei Północnej, włamanie do ambasady Korei Północnej w Madrycie było „poważnym atakiem terrorystycznym”.

„Nielegalne wtargnięcie do misji dyplomatycznej i wymuszenie jest poważnym naruszeniem suwerenności państwa i rażącym naruszeniem prawa międzynarodowego, a tego rodzaju akt nigdy nie powinien być tolerowany”, powiedział rzecznik w opublikowanym w niedzielę przez koreańską centralną agencję prasową (KCNA) oświadczeniu.

Jest to pierwsza reakcja Pjongjangu na incydent, który miał miejsce 22 lutego, kiedy to grupa 10 osób włamała się do budynku dyplomatycznego oraz zaatakowała i związała osiem osób tam przebywających, w celu odnalezienia i kradzieży poufnych informacji o programie nuklearnym Korei Północnej. Rzecznik koreańskiego MSZ powiedział KCNA, że oczekują od władz hiszpańskich przeprowadzenia dochodzenia „w celu postawienia terrorystów przed wymiarem sprawiedliwości zgodnie z prawem międzynarodowym”.

Atak miał miejsce pięć dni przed spotkaniem przywódcy Korei Północnej Kim Jong-una z prezydentem USA Donaldem Trumpem w wietnamskim Hanoi. Spotkanie to zakończyło się nagle bez porozumienia.

Jest to jeden z najpoważniejszych incydentów dyplomatycznych na terytorium Hiszpanii, a źródła zarówno policji, jak i służb wywiadowczych (CNI/ Centro Nacional de Inteligencia) podają, że co najmniej dwóch sprawców ma powiązania z CIA. W ubiegłym tygodniu Trump zaprzeczył, że te wydarzenia mają „coś wspólnego ze Stanami Zjednoczonymi”. Żaden z członków hiszpańskiego rządu jak dotąd nie wydał żadnych oświadczeń w tej sprawie.

Według José de la Mata sędziego śledczego hiszpańskiego Sądu Najwyższego, podczas ataku członkowie personelu ambasady zostali zakuci w kajdanki, przesłuchani i pobici. Dochodzenie policyjne wskazuje na „najemnika pochodzenia północnokoreańskiego”, jako dowodzącego włamaniem.

Według źródeł zorientowanych w tej sprawie „mózgiem operacji” był, Adrian Hong Chang, 35-letni mieszkaniec USA posiadający obywatelstwo meksykańskie, „jest właścicielem kilku podejrzanych firm i ma kontakt z kilkoma służbami wywiadowczymi”. Te same źródła podają, że trwają dalsze czynności w celu ustalenia, czy Hong Chang nie był w przeszłości zamieszany w brutalne działania skierowane przeciwko interesom Korei Północnej w innych krajach.

Raport sędziego stwierdza, że zidentyfikowano siedmiu napastników, w tym Hong Changa i obywatela USA o nazwisku Sam Ryu. De la Mata poprosił o ich ekstradycję z USA, gdzie uciekli po ataku na ambasadę w Madrycie. Pozostali intruzi to obywatele Korei Południowej posiadający w USA status rezydenta.

Źródło: EL Pais

Fot. Pixabay

BROCHWICZ: O SĄDZENIU KOMBATANTA PRZEZ MON

Wojciech Brochwicz w swoim felietonie dla portalu O służbach odnosi się do głośnej sprawy, w której weteran Wojska Polskiego poszkodowany w Afganistanie domagał się od państwa środków na rehabilitację. MON postanowił walczyć z nim w sądzie.

„Wszystko przecież należy do sądu“.
Franz Kafka, Proces

Twórca jednostki wojskowej GROM, generał Sławomir Petelicki, był nazywany przez swoich żołnierzy Ojcem. Tę ksywkę nadali mu podkomendni za to, jak ich traktował.

Uczył życia przed walką, w jej trakcie i po walce. Doradzał w sprawach życiowych. Troszczył się o nich i o ich rodziny. W pełni zasługiwał na miano Ojca. A kiedy kończyli służbę wojskową, szukał dla nich pracy, pomagał zdobywać wykształcenie cywilne, organizował leczenie, pomagał, jak własnym synom.

Pamiętacie tę słynną przed laty operację przeszczepu obu dłoni poszarpanego przez materiał wybuchowy żołnierza? To Sławek za nią stał. Zdobył środki i znalazł lekarzy. Udało się, przeszczep pozwolił poszkodowanemu na powrót do normalnego życia. Pisano: pionierska operacja! Taki powinien być dowódca.

A teraz czytam: „Mariusz Mańczak pełnił służbę w Afganistanie (…) pod Rosomakiem, którym jechali żołnierze eksplodował ładunek wybuchowy (…) Złamanie kręgosłupa, otwarte złamania rąk i nóg w wielu miejscach, uszkodzenia wiązadeł i ścięgien, rozległe ubytki mięśni ud i łydek, uraz głowy, termiczne uszkodzenie dróg oddechowych oraz poparzenia twarzy i powiek“- cytuję za portalem Onet. Uszczerbek na zdrowiu na ponad sto procent (tak, przy tego rodzaju obliczeniach może być ponad sto procent).

Weteran występuje do Sądu. Domaga się od Ministerstwa Obrony Narodowej przyznania świadczeń na rehabilitację i leczenie.

Teraz następuje coś, co się normalnemu człowiekowi w głowie nie może zmieścić. Przed warszawskim Sądem Okręgowym staje wynajęty przez MON prawnik. Ma za zadanie…. nie dopuścić do uznania roszczeń żołnierza. Jeszcze raz: polskie Ministerstwo Obrony Narodowej procesuje się z ciężko poszkodowanym podczas służby wojskowej kombatantem o potrzebne mu leki i rehabilitację!

Prawnik z MON podnosi zarzut przedawnienia. Zgodnie z prawem, na dochodzenie roszczeń żołnierz miał trzy lata. Nie wiedział, nikt go nie pouczył, nie zmieścił się w tym terminie. Leczył się z ran, dochodził do siebie, nie miał pojęcia, że Państwo, któremu oddał zdrowie, szuka pretekstu aby się uwolnić od odpowiedzialności.

To nie koniec tej odrażającej historii. Sąd Okręgowy bez zbędnej zwłoki oraz refleksji uznał zarzut przedawnienia i oddalił powództwo żołnierza.

Czy nie było innego wyjścia? Uważam że było. Artykuł piąty Kodeksu Cywilnego stanowi: “Nie można czynić ze swojego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony“.

W moim rozumieniu Ministerstwo Obrony Narodowej stając przeciwko wojskowemu inwalidzie przekroczyło wszelkie zasady współżycia społecznego. Myślę, że widzi to gołym okiem nie tylko adwokat, ale i każdy inny czytelnik. Tylko Sąd Okręgowy nie zauważył, że Państwo nie powinno tu korzystać z ochrony.

W doktrynie prawa cywilnego różnie się ocenia zakres stosowania przez sądy art.5 k.c. Są poglądy traktujące ten przepis jako swego rodzaju ozdobnik, bez większego znaczenia dla orzecznictwa. Są też takie, i im przyznaję rację, według których przywilejem i obowiązkiem sądu jest zawsze ważyć, czy bezduszne stosowanie ustaw nie prowadzi do pogwałcenia ducha prawa. Tak jak w omawianym przypadku.

Tyle o prawie. Jak wspomniałem na wstępie, Generała Sławomira Petelickiego żołnierze nazywali Ojcem. Nasuwa się pytanie, jakie miano nadaliby osobom, które odmówiły okaleczonemu na służbie żołnierzowi prawa do godnego życia?

Wojciech Brochwicz: w 1990 współtworzył specjalną jednostkę „Grom”. Był doradcą ministra spraw wewnętrznych, prezesa Rady Ministrów, prezesa Narodowego Banku Polskiego. Pełnił funkcje dyrektora w Urzędzie Ochrony Państwa, zastępcy Komendanta Głównego Straży Granicznej oraz Wiceministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w Radzie Ministrów Jerzego Buzka, gdzie odpowiadał za przygotowanie ustawodawstwa antyterrorystycznego. Po 2001 był członkiem komitetu konsultacyjnego przy szefie ABW Andrzeju Barcikowskim. Po odejściu z administracji państwowej został partnerem w firmie prawniczej R. Smoktunowicz & L. Falandysz. Obecnie prowadzi własną kancelarię prawniczą.

Fot. Wikipedia/na podstawie licencji isaf.wp.mil.pl

10 KLUCZOWYCH FAKTÓW O SZWAJCARSKIEJ SŁUŻBIE WYWIADOWCZEJ

Federalna Służba Wywiadowcza (FIS) jest postrzegana jako stosunkowo niewielka służba bezpieczeństwa, o której więcej mówi się z powodu amatorskich błędów niż krwawych działań. Dlaczego tak jest? Aby odpowiedzieć na to pytanie poniżej przedstawiamy krótki portret służby w dziesięciu najczęściej zadawanych pytaniach i odpowiedziach.

Czy w Szwajcarii działają szpiedzy?

Tak, całe rzesze! Szwajcaria była i nadal jest siedliskiem zagranicznych szpiegów. Podczas II wojny światowej to naziści i alianci szpiegowali w Bernie. Podczas Zimniej wojny byli to szpiedzy z bloku wschodniego. Dzisiaj Szwajcaria jest interesująca ze względu na obecność niezliczonych organizacji międzynarodowych. Clement Guitton, ekspert od służb wywiadowczych, uważa, że prawdziwy zakres szpiegostwa w Szwajcarii jest nieznany. „Wątpliwe, czy sam FIS ma pojęcie o tym, co się dzieje – i to dlatego, że Szwajcaria ma ambiwalentny stosunek, do zwalczanie szpiegostwa”, powiedział.

Jako mały kraj Szwajcaria od lat stara się stać miejscem negocjacji dyplomatycznych i konkurować bezpośrednio z Wiedniem i Nowym Jorkiem. „Szwajcaria oczywiście chce, aby jej goście czuli się mile widziani i bezpieczni. Gdyby zaś było powszechnie wiadomo, że szpiedzy mogą się tam swobodnie poruszać zepsułoby to ich reputację jako gospodarza i bezpiecznego miejsca do negocjacji”. Szwajcaria musiała zatem rozważyć koszty i korzyści. „Innymi słowy, kontrwywiad nie jest najważniejszym priorytetem” – mówi Guitton. W opinii wielu ekspertów Szwajcaria powinna bardziej skoncentrować się na tych agentach, którzy próbują szpiegować kraj i działające w nim firmy.

I to właśnie robi. W zeszłym roku, kiedy rosyjscy szpiedzy próbowali włamać się do laboratorium chemicznego Spiez i Światowej Agencji Antydopingowej w Lozannie, interweniowała Rada Federalna i Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Szef FIS powiedział, że przekroczono czerwoną linię: „Szwajcaria musiała pokazać władzom rosyjskim, że wiemy, co się dzieje i trzeba zatrzymać te zabawy bo przestają być śmieszne”.

Jak duża jest Federalna Służba Wywiadowcza?

Niezbyt duża. W 2017 roku personel szwajcarskiej służby wywiadowczej liczył 303 etaty, w 2018 roku było ich około 314. W 2019 pozostało 266 miejsc pracy. W porównaniu z służbami wywiadowczymi innych krajów, szwajcarska służba ma niewielu pracowników. „FIS jest małą, ale skuteczną i wydajną służbą wywiadowczą” – można przeczytać na stronie internetowej szwajcarskiego serwisu informacyjnego.

Jakie środki są przeznaczane na FIS

W 2017 roku wydatki na szwajcarską służbę wywiadu (liczone razem ze środkami na inwestycje) wyniosły 74,5 mln CHF (76,7 mln USD). W 2018 roku, zgodnie z budżetem państwa było to 77,2 mln CHF. W 2019 roku szacuje się że będzie to prawie 80 mln CHF.

Jakie są uprawnienia FIS?

Niewielkie w porównaniu do jego zagranicznych odpowiedników. Jest to jeden z powodów, dla których Szwajcaria jest tak atrakcyjna dla zagranicznych szpiegów: „Klimat wolności w neutralnej Szwajcarii zawsze był doceniany przez szpiegów. Łatwo jest przyjechać i wyjechać, i rzadko jest się monitorowanym”, powiedział były szef FIS Peter Regli dla Neue Zürcher Zeitungexternal.

Clement Guitton dodał, że zanim nowa ustawa wywiadowcza weszła w życie w 2017 roku FIS wyraźnie pozostawał w tyle za większością europejskich służb w zakresie uprawnień do nadzoru. „Teraz jest inaczej – przynajmniej w teorii”. Nowe prawo daje FIS więcej uprawnień w zakresie nadzoru. Teraz FIS może zakładać „pluskwy” w prywatnych domach, podsłuchiwać rozmowy telefoniczne i włamywać się do komputerów. Dla krytyków są to zbyt daleko idące uprawnienia.

Jakie były największe skandale szpiegowskie w Szwajcarii?

W 1989 roku upubliczniono, że władze stworzyły dokumentacje („fiszki”) dla 900 000 osób. Co 20 Szwajcar i co trzecia cudzoziemiec znalazł się na tej liście bez jakiejkolwiek podstawy prawnej jako osoba podejrzana o próbę obalenia państwa szwajcarskiego.

Pod pretekstem bezpieczeństwa narodowego służby wywiadowcze szpiegowały zwłaszcza lewicowców, związkowców i krytyków armii lub energetyki jądrowej. Fakt, że większość tych ludzi była całkowicie nieszkodliwa, znalazł odzwierciedlenie w banalnych wpisach. Zauważono na przykład, że jeden parlamentarzysta „lubi piwo wieczorem”. W 2010 roku FIS ponownie został oskarżony o nielegalne prowadzenie bazy danych dotyczących ponad 200 000 osób. Po raz kolejny wiele wpisów było nieistotnych. Po upomnieniu przez organy nadzoru FIS obiecał usunąć niepotrzebne wpisy.

Jakie są najbardziej kłopotliwe anegdoty na temat FIS?

Historia FIS to historia wpadek. Trzy szczególnie kłopotliwe przykłady:

  1. W 2012 roku pracownik FIS ukradł bardzo poufne dane, w tym szczegółowe informacje o współpracy z zagranicznymi służbami wywiadowczymi i próbował je sprzedać – zanim został aresztowany. Sprawa wyszła na jaw tylko dzięki czujnemu pracownikowi banku UBS, który poinformował FIS, gdy mężczyzna ten próbował otworzyć konto. Sama służba wywiadowcza nie zarządzała takim ryzykiem.
  2. Również w 2012 roku – ujawniono, że numer telefonu komórkowego ówczesnego szefa FIS, Markusa Seilera, można łatwo znaleźć w Internecie. Seiler nie zmienił swojego numeru, kiedy dołączył do FIS.
  3. W 2016 roku szef bezpieczeństwa cybernetycznego w FIS udzielił mediom pierwszego wywiadu pod warunkiem zachowania anonimowości. Szkoda, że proste wyszukiwanie w Google wystarczyło do ujawnienia jego nazwisko i funkcji. Szczególnie zawstydzający był fakt, że zostało to zauważone i upublicznione przez Qaasima Illi, rzecznika Islamskiej Rady Szwajcarii, który wciąż pozostaje w zainteresowaniu FIS.

Jakimi sukcesami może pochwalić się FIS

Pomimo braku oficjalnych potwierdzeń ze strony FIS, w sierpniu 2016 roku uniemożliwiła ono dokonanie porwania. Rzekomo turecki szpieg wlał do drinka zwolennika ruchu Gülena krople w celu jego obezwładnienia oraz późniejszego uprowadzenia. Prawdopodobnie są jeszcze inne sukcesy, ale obecnie wciąż pozostają one tajemnicą.

Co mówią krytycy?

„Mam poważne obawy co do FIS”, mówi Rainer Schweizer, który przez około dziesięć lat członkiem organu nadzorczego i miał bezpośredni wgląd w pracę służb wywiadowczych. „Byłem świadkiem zbyt wielu naruszeń prawa i arbitralnego przetwarzania informacji” – mówi. Chodzi o stosunkowo niejasne obszary, takie jak domniemane zagrożenie dla Szwajcarii jako lokalizacji centrum finansowego lub różnego rodzaju inne zagrożenia. W tych przypadkach ludzie są monitorowani i osądzani bez najmniejszego podejrzenia o przestępcze zachowanie (podstawę mogą stanowić kryteria polityczne). „Te działania pozostają dla wszystkich całkowicie tajne i nieprzejrzyste, co jest niedopuszczalne z demokratycznego punktu widzenia”.

Jak popularny jest FIS?

FIS powinien być jedną z bardziej popularnych służb wywiadowczych na świecie. „Nie monitorujemy opozycji (politycznej)i nie wykorzystujemy dziennikarzy, w przeciwieństwie do innych służb wywiadowczych” – twierdzi Peter Regli. „Mamy czysto analityczną, intelektualną służbę wywiadowczą, która uzyskuje informacje dla Rady Federalnej”.

Niemniej jednak wśród ludności szwajcarskiej występuje ponadprzeciętny poziom sceptycyzmu. Clement Guitton przypisuje to nieprecyzyjnym lub nawet nieprawdziwym nagłówkom w mediach w połączeniu z brakiem wiedzy społeczeństwa na temat funkcjonowania tejże służby.

Kto obserwuje obserwatorów?

Liczne organy są odpowiedzialne za kontrolowanie FIS – istnieje niezależny organ monitorujący FIS i niezależny organ nadzorczy. Ponadto Federalny Inspektor Ochrony Danych sprawdza legalność przetwarzania danych osobowych i zamówień krajowych, a komisja parlamentarna ds. audytu nadzoruje działalność pod względem legalności, stosowności i skuteczności. Tajne służby są również kontrolowane corocznie przez parlamentarną komisję finansową.

„Jestem prawdopodobnie najbardziej kontrolowanym człowiekiem w Szwajcarii” – powiedział na konferencji prasowej zeszłej jesieni szef szwajcarskiego wywiadu Jean-Philippe Gaudin. Jego zdanie potwierdza również były szef FIS Peter Regli: „Nasze usługi wywiadowcze jest najbardziej kontrolowana na świecie”.

Źródło: SWI/swissinfo.ch
Fot. Pixhere

ARABIA SAUDYJSKA ZHAKOWAŁA SMARTFON SZEFA AMAZONU

Analityk pracujący dla szefa Amazon i właściciela Washington Post poinformował, że Arabia Saudyjska zhakowała telefon Jeffa Bezosa i uzyskała dostęp do jego danych.

Gavin de Becker został zatrudniony przez Jeffa Bezosa, aby dowiedzieć się, jak jego prywatne wiadomości wyciekły do tabloidu National Enquirer.

Ekspert połączył włamanie z relacją Washington Post, która opisywała morderstwo saudyjskiego pisarza Jamala Khashoggiego w konsulacie saudyjskim w Stambule. Arabia Saudyjska nie odniosła się jeszcze do tego zarzutu.

De Becker poinformował, że przekazał swoje ustalenia urzędnikom federalnym USA.

„Nasi analitycy i kilku ekspertów doszło do przekonania, że Saudyjczycy mieli dostęp do telefonu Bezosa i uzyskali znajdujące się na nim prywatne informacje” – napisał na stronie Daily Beast.

Odkrycia de Beckera pojawiają się po tym, jak w lutym Bezos oskarżył amerykańską spółkę National Enquirer’s American Media Inc (AMI) o szantaż, mówiąc, że grożono mu publikowaniem jego zdjęć intymnych chyba, że zaprzeczy iż informacje brukowców mogły być motywowane politycznie.

AMI zażądało również, oświadczenia, że dochodzenie nie wykazało aby AMI posługiwało się w procesie zbierania informacji „jakąkolwiek formą elektronicznego podsłuchu lub hakowania”.

De Beckera twierdzi, że rząd saudyjski obrał sobie za cel Washington Post – po tym co pisał Khashoggi.

„Niektórzy Amerykanie będą zaskoczeni, gdy dowiedzą się, że rząd Arabii Saudyjskiej bardzo chciał wyrządzić krzywdę Jeffowi Bezosowi od października ubiegłego roku, kiedy Post rozpoczął bezlitosne relacjonowanie morderstwa Khashoggiego” – powiedział de Becker.

„Jest jasne, że MBS uważa Washington Post za głównego wroga” – dodał, odnosząc się do saudyjskiego księcia korony Mohammeda bin Salmana.

Urzędnicy amerykańscy powiedzieli, że zabójstwo Khashoggiego wymagałoby zgody księcia Mohammeda, ale Arabia Saudyjska zaprzeczyła, że był w to zamieszany.

Ambasada Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie nie odpowiedziała na prośbę o komentarz w sprawie zarzutu pana de Beckera – donosi Reuters.

W lutym saudyjski minister stanu ds. Zagranicznych powiedział, że Arabia Saudyjska „nie ma absolutnie nic wspólnego” ze sprawozdaniem National Enquirer w sprawie pana Bezosa.

AMI nie skomentowało jeszcze zarzutów pana de Beckera. Firma wcześniej oświadczyła, że działała zgodnie z prawem przedstawiając fakty z życia osobistego pana Bezosa.

Źródła: BBC News

Fot. Pixabay

AMERYKAŃSKI TECH-GIGANT MÓGŁ DOSTARCZAĆ USŁUGI TERRORYSTOM

W grudniu 2018 roku, Huffington Post opublikował artykuł, w którym oskarżał amerykańskiego giganta Cloudflare o dostarczanie usług dla co najmniej siedmiu grup terrorystycznych znajdujących się na amerykańskich listach sankcyjnych.

Z produktów Cloudflare miały korzystać witryny grup al-Shabab, Hamasu, Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny, Partii Pracujących Kurdystanu, brygady al-Aksa, brygady al-Quds oraz talibów. Zdaniem agencji Reuters świadczenia na rzecz tych podmiotów były wdrażane co najmniej od 2012 roku.

Korzystanie z usług Cloudflare miało pomóc tym organizacjom przetrwać w Internecie. Na wypadek, gdyby ich przeciwnicy zdecydowali się zaatakować, generując nienaturalnie duży ruch sieciowy i obciążając łącza, a w efekcie odcinając dostęp do treści na tych stronach.

Dzięki Cloudflare, ewentualny złośliwy ruch sieciowy rozdzielany jest obecnie pomiędzy 165 centrów danych znajdujących się w 76 krajach co ogranicza działanie ataków typu DDoS. Obecnie, przez Cloudflare przechodzi około 10% żądań w Internecie. Cloudflare obsługuje ponad 12 milionów domen i twierdzi, że obsługuje ruch większy niż Amazon, Apple, Bing, Instagram, Twitter i Wikipedia łącznie.

W Stanach Zjednoczonych, świadome udzielanie wsparcia organizacjom terrorystycznym, w tym również dotyczy to wsparcia “internetowego” oraz związanego z komunikacją, jest przestępstwem federalnym. Cloudflare może być pociągnięte do odpowiedzialności za udzielanie pomocy organizacjom terrorystycznym – niezależnie od tego jakiego rodzaju treści znajdowały się na tych stronach, ponieważ amerykańskie prawo w tej materii jest precyzyjne i nie ma miejsca na swobodę interpretacji.

W rozmowie z Huffington Post, Dough Kramer – przedstawiciel prawny Cloudflare twierdził, że firma jest świadoma swoich obowiązków, jednak stara się być neutralna i nie decydować o tym, jakie treści są dopuszczalne w cyberprzestrzeni, a jakie nie. Z kolei w wypowiedzi dla portalu FastCompany.com w lutym 2019 roku, Kramer stwierdził: chcę powiedzieć to wyraźnie, że Departament Sprawiedliwości oraz Departament Skarbu nigdy nie zwracały się o dane związane z artykułem Huffington Post. Dodał również, że strony organizacji terrorystycznych zidentyfikowane przez Huffington Post i ekspertów współpracujących z Huffington Post, nie są już dłużej obsługiwane przez Cloudflare. Prezes Cloudflare – Matthew Prince twierdzi, że znaczna większość „problematycznych” stron korzysta z darmowych usług Cloudflare oraz że świadczenie usług na rzecz tych klientów nie jest strategią biznesową Cloudflare.

Fot. Pixabay

SZWEDZKI KONCERN OSKARŻONY O ZBRODNIE WOJENNE. CARL BILDT NA CELOWNIKU MEDIÓW

Szwedzki Lundin jest oskarżony o zbrodnie wojenne na terenie Sudanu Południowego. Na celowniku mediów znalazł się m.in. były szef MSZ Szwecji Carl Bildt, który był członkiem zarządu tego koncernu.

Szwedzki koncern Lundin Petroleum AB, zaprasza swoich udziałowców na coroczne spotkanie, które odbędzie się 29 marca 2019 roku w Sztokholmie. Od wielu lat ta sama grupa akcjonariuszy spółki Lundin podnosi żądanie ustąpienia prezesa zarządu wraz z całym zarządem, dyrektora generalnego oraz menadżerów wyższego szczebla, w związku z działalnością Lundin w Sudanie. Zarzuty są poważne: prezes zarządu oraz dyrektor generalny są podejrzewani o podżeganie do popełniania poważnych przestępstw w świetle prawa międzynarodowego, a wspólnie z pozostałymi członkami organów spółki mają odpowiadać za zbrodnie wojenne w Sudanie i zbrodnie przeciwko ludzkości. Dodatkowo spółce grozi prawie 320 milionów euro kary. Lundin Petroleum AB stoi jednak na stanowisku, że odwołanie tych osób nie leży w jej interesie.

Jak twierdzi Europejska koalicja ds. ropy w Sudanie (ang. the European Coalition on Oil in Sudan -ECOS): w wyniku działalności sponsorowanej m.in. przez Lundin, w bloku 5A (blok, obszar koncesyjny), który przed rozpoczęciem wydobycia zamieszkiwało ok. 240 tys. osób, co najmniej 12 tys. osób poniosło śmierć, a 160 tys. zostało przymusowo przesiedlonych z bloku 5A. Według Edberta Wesselinka, jednego ze współautorów raportu, jest to pierwszy przypadek od czasów procesów norymberskich, kiedy multimilionowa korporacja jest pociągana do odpowiedzialności za zbrodnie wojenne.

Jest to pierwszy przypadek od czasów procesów Norymberskich, kiedy multi-milionowa korporacja jest pociągana do odpowiedzialności za zbrodnie wojenne.

Edbert Wesselink, PAX

Raport, który był przyczynkiem do wszczęcia śledztwa ws. działalności Lundin w rejonie bloku 5A, jest wynikiem pracy ponad 50 organizacji zajmujących się prawami człowieka. Europejska koalicja ds. ropy w Sudanie skoncentrowała się na bloku 5A, w którym działalność do 2003 roku prowadziły europejskie przedsiębiorstwa przemysłu naftowego, w tym – szwedzki Lundin Petroleum AB oraz austriacki OMV AG.

W 1997 roku przedsiębiorstwa: szwedzki Lundin, malezyjski Petronas, austriacki OMV oraz należący do Sudanu Sudapet, zawiązały konsorcjum na wydobycie ropy w bloku 5A (obecnie teren Sudanu Południowego), który podówczas nie był pod pełną kontrolą rządu sudańskiego (Chartum).

Jak przedstawiono w raporcie, w przeciwieństwie do pozostałych pól naftowych w Sudanie, ludność z bloku 5A nie była przymusowo wysiedlana do roku 1998. Dopiero po związaniu konsorcjum dla bloku 5A, w celu zapewnienia realizacji celu konsorcjum, rząd sudański podejmował szereg inicjatyw na terenie bloku w celu oczyszczenia terenu z ludności cywilnej. Inicjatywy te obejmowały masowe i celowe ataki na ludność cywilną, palenie domów i niszczenie dobytku, zabijanie ludności cywilnej, gwałty, porwania dzieci, tortury i przymusowe wysiedlenia. I chociaż działania podejmowane były przez armię sudańską oraz sudańskie szwadrony śmierci, środki finansowe na wyposażenie i działalność tych grup miały pochodzić m.in. od spółki Lundin, która miała znaczną część udziałów w konsorcjum posiadającym koncesję na wydobycie w bloku 5A.

W raporcie z lutego 2019 roku, Rada Praw Człowieka ONZ jednoznacznie stwierdziła, że “powszechne i poważne naruszenia praw człowieka zostały popełnione przeciwko miejscowej ludności, w ramach operacji wojskowych mających na celu przymusowe przemieszczenie setek tysięcy mieszkańców w celu poszukiwania ropy”.

W czerwcu 2010 roku szwedzkie ministerstwo sprawiedliwości poinformowało o wszczęciu formalnego śledztwa związanego z raportem ECOS, w którym jednoznacznie wskazano na możliwość popełnienia zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości przez Lundin oraz udziału w tym procederze szwedzkiego ministra spraw zagranicznych, Carla Bildta, który w latach 2000-2006 był członkiem zarządu Lundin. Jak wyjaśniono, w szwedzkim prawie śledztwa przeciwko podmiotom zbiorowym zaczyna się od góry – od osób zarządzających.

W szwedzkim prawie śledztwa przeciwko podmiotom zbiorowym zaczyna się od góry – od osób zarządzających.

Precy Bratt, ECOS

W październiku 2018 roku, szwedzki minister sprawiedliwości Morgan Johansson, przekazał opinii publicznej, że Alex Schneiter – prezes Lundin oraz Ian Lundin – przewodniczący rady dyrektorów, są podejrzewani o zbrodnie przeciwko ludzkości, do których doszło w Sudanie w latach 1997—2003. Schneiter, formalnie podejrzany od 2016 oraz Lundin, mogą otrzymać wyrok dożywocia. Obaj oskarżeni twierdzą, że nie mieli świadomości przestępstw popełnianych w Sudanie oraz dodają, że obecność Lundin w Sudanie pomogła Sudańczykom wyzwolić się od zbrojnych bojówek obecnych w regionie od lat.

Do 15 marca br., podejrzani – Alex Schneiter oraz Ian Lundin, mieli możliwość zapoznania się z materiałem zgromadzonym przez szwedzkich śledczych. Zarzuty dotyczą przekazania środków finansowych przez spółkę Lundin na rzecz sudańskich sił zbrojnych oraz szwadronów śmierci, odpowiedzialnych za „oczyszczenie” terenu z ludności sudańskiej na terenach wydobycia ropy.

Pojawiły się również oskarżenia w kierunku Lundin o przekupstwo oraz zastraszanie świadków. Reprezentant ofiar, pastor James Ninerw twierdzi, że osoby związane ze szwedzkim koncernem Lundin wywierały presję na świadkach. Doniesienia te potwierdza Egbert Wesselink z holenderskiej organizacji działającej na rzecz praw człowieka i jednocześnie jeden z autorów raportu ECOS, dodając, że jeżeli doniesienia o zastraszaniu świadków w sprawie zbrodni wojennych popełnionych przez Lundin w Sudanie zostaną potwierdzone, będzie to stanowić wyzwanie dla integralności szwedzkiego wymiaru sprawiedliwości. Szwedzcy śledczy odmówili oficjalnych komentarzy na ten temat. Osoby związane ze spółką Lundin miały nakłaniać świadków, którzy kontaktowali się ze szwedzkimi śledczymi, do odmowy lub zmiany zeznań, w zamian obiecywano im polepszenie warunków bytowych – pieniądze, zmianę miejsca zamieszkania oraz edukację dla dzieci. Niektórzy ze świadków mieli być wprost zastraszani oraz doświadczać przemocy fizycznej.

Prowadzone od 2010 roku śledztwo, jest największym tego rodzaju śledztwem w Szwecji, gdzie podmiot zbiorowy z dużym prawdopodobieństwem zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Jest to również kolejny przypadek, po pozwach Sudańczyków przeciwko kanadyjskiemu Talisman oraz francuskiemu BNP Paribas, kiedy wskazuje się na związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy wydobyciem ropy w Sudanie i zbrodniami przeciwko ludzkości. I prawdopodobnie pierwszy, kiedy przedsiębiorstwo przemysłu naftowego zostanie pociągnięte do odpowiedzialności za wydobycie ropy kosztem poważnych naruszeń praw człowieka w Sudanie.

W 1978 roku, amerykańskie przedsiębiorstwo wydobywcze Chevron, odkryło złoża ropy w Sudanie, w okolicach regionu Bentiu, który leży na granicy obecnych bloków 1, 4 i 5A. W bloku 5A, ropę odkryto w roku 1982. Po śmierci trzech pracowników, Chevron ostatecznie wycofał się z Sudanu. Pomimo odkrycia znacznych złóż i przyznania licencji wydobywczych dla zagranicznych przedsiębiorstw, wydobycie ropy w Sudanie było znacznie utrudnione przez trwającą wojnę domową.

W 1995 roku, z powodu braku krajowej technologii, rząd sudański zdecydował się skorzystać z chińskich doświadczeń w zakresie wydobycia ropy. Próbom wydobycia ropy towarzyszyła przemoc przeciwko ludności cywilnej zamieszkującej tereny bogate w ropę. Od tamtego czasu, wydobycie ropy w Sudanie odbywało się w ramach konsorcjów pomiędzy państwowym przedsiębiorstwem Sudapet oraz konsorcjantami, głównie chińskim CNPC oraz malezyjskim Petronas.

Osama kto?
Och… ten Osama.
On inwestował znacznie i zrobił wiele dobrego do kraju. Był po prostu kolejnym saudyjskim inwestorem. Uśmiechał się często. Nigdy nie uważałem, żeby był groźny.

Mahdi Ibrahim Mohamed, sudański Minister Propagandy

Żadnemu z obecnych w Sudanie przez lata przedsiębiorstw branży naftowej nie przeszkadzało, że rząd Sudanu w 1991 roku zaprosił do kraju Osamę Bin Ladena, który spędził w Sudanie pięć lat – rozwijając znaczną część sudańskiego przemysłu oraz prawdopodobnie globalną działalność terrorystyczną. Nie wadził również fakt, że Stany Zjednoczone w 1993 roku, nadały Sudanowi status państwa wspierającego terroryzm – tytuł ten Sudan nosi do dziś.

W 1997 roku, decyzją prezydenta Billa Clintona na Sudan zostały nałożone sankcje ekonomiczne i gospodarcze – przede wszystkim w celu odcięcia rządu sudańskiego od rynku dolarowego oraz w dalszej perspektywie – od rynku i zysków z handlu ropą. Rząd Sudanu nie odczuł jednak sankcji, z powodu znacznego udziału w wydobyciu zagranicznych konsorcjantów, a także decyzji francuskiego BNP (obecnie BNP Paribas), który pomimo sankcji, oferował spółkom naftowym i rządowi sudańskiemu kompleksowe usługi finansowe – od akredytyw i dostępu do handlu ropą, aż do zapewniania obsługi transakcji dolarowych osobom znajdującym się na listach sankcyjnych. Dzięki temu pomimo sankcji amerykańskich, rząd Sudanu mógł czerpać zyski z handlu ropą w dolarach, a za petrodolary kupować broń, żeby „oczyścić” z ludzi więcej terenów bogatych w ropę, zwiększyć wydobycie i zapewnić dalszy dopływ petrodolarów.

Kiedy w 2002 roku w amerykańskim kongresie trwała debata o sytuacji w Sudanie, kongresmen David Adam Smith powiedział: Rząd Sudanu zwiększył wydobycie ropy naftowej na obszarach zajmowanych przez południowych Sudańczyków, przymusowo wysiedlając ludzi, aby finansować bardziej morderczą i ofensywną wojnę. Chciałbym wskazać moim kolegom, że ropa służy tej wojnie i musimy jasno powiedzieć, że w każdy sposób, w jaki pomagamy lub umożliwiamy wydobycie ropy w Sudanie, przyczynia się do tego, że więcej niewinnych ludzi poniesie śmierć.

Chciałbym wskazać moim kolegom, że ropa służy tej wojnie i musimy jasno powiedzieć, że w każdy sposób, w jaki pomagamy lub umożliwiamy wydobycie ropy w Sudanie, przyczynia się do tego, że więcej niewinnych ludzi poniesie śmierć.

Kongresmen David Adam Smith

Według organizacji humanitarnych, napędzany petrodolarami kryzys humanitarny w Sudanie kosztował życie ponad 2,5 miliona osób oraz spowodował przymusowe wysiedlenia około 4 milionów ludzi.

Ofiarami wydobycia ropy w Sudanie padły też instytucje finansowe – za procesowanie transakcji sudańskich pomimo sankcji, w Stanach Zjednoczonych zostały ukarane przede wszystkim banki.

Jedną z pierwszych kar w wysokości 500 milionów dolarów wymierzono bankowi ABN Amro, za pomijanie nazw podmiotów objętych sankcjami na przelewach. Po tej karze, dyrektor ds. compliance i etyki BNP Paribas stwierdził, że mała cuchnąca tajemnica nie jest już tak sekretna. Ostatecznie, największą karę zapłacił francuski BNP Paribas – prawie 9 miliardów dolarów oraz czasowy zakaz świadczenia usług bankowości korespondenckiej w Nowym Jorku. Francuski minister spraw zagranicznych stwierdził, że BNP nie naruszyło żadnych praw europejskich, a kara jest zbyt dotkliwa. Kiedy Amerykanie prowadzili kolejne śledztwo przeciwko kolejnej francuskiej instytucji kredytowej, Société Générale, Francuzi stwierdzili, że współpraca z Amerykanami w tej sprawie nie leży w interesie Francji i przestali odpowiadać na wnioski o pomoc prawną w tej sprawie.

Niewątpliwie, jedną z ofiar obecnej sytuacji pomiędzy rządami w Chartumie w Sudanie i Jubie w Sudanie Południowym jest chińskie przedsiębiorstwo branży naftowej CNPC, które poniosło straty ekonomiczne, w związku z konfliktem pomiędzy Sudanem i Sudanem Południowym, w tle którego jest ropociąg. Aby transportować ropę z miejsc wydobycia, które znajdują się głównie w Sudanie Południowym, konieczne było korzystanie z ropociągu do Portu Sudan, który leży na terenie Sudanu.

25 lutego 2019 roku, na sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ – tym samym, gdzie zaprezentowano raport Rady Praw Człowieka ONZ dotyczący praw człowieka w Sudanie Południowym, reprezentant Chin nawoływał do ich zniesienia. Kilka dni później, Ezekiel Lol Gatkuoth południowo-sudański minister ds. ropy, wizytując Pekin wezwał chińskie CNPC do wznowienia i zwiększenia produkcji ropy w Sudanie Południowym, jednocześnie zapewniając ochronę interesów CNPC w Sudanie Południowym – oferując wsparcie działalności i pełną ochronę pracowników CNPC.

Chociaż sankcje amerykańskie zostały zniesione po 20 latach od ich wprowadzenia, na Sudan i Sudan Południowy ciągle nałożone są sankcje ONZ. Obejmują one zakaz podróży i zamrożenia aktywów dla osób znajdujących się na liście ONZ oraz embargo na handel bronią i przeszkolenie w zakresie obsługi tej broni. Do końca 2019 roku, tym komitetom sankcyjnym przewodniczy Polska.

W ostatnich tygodniach w Sudanie gościły dwie delegacje – amerykańskiego i rosyjska. Amerykanie dyskutowali o wolności słowa, Rosjanie o wzmocnieniu więzi gospodarczych i handlowych. Hassan al-Saouri, profesor nauk politycznych z Uniwersytetu Al Neelain w Chartum ocenia, że Sudan zmierza w kierunku Rosji oraz, że na terenie Sudanu mogą być obecni żołnierze rosyjscy. Ich obecność ma przyczynić się do ochrony interesów Kremla w rejonie Morza Czerwonego – przyczółkiem, do transportu ropy i gazu, ma być właśnie Sudan.

Mohamed Al-Nayer, ekonomista z kenijskiego uniwersytetu African International University twierdzi, że nie ma powiązań gospodarczych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Sudanem, wymiana gospodarcza nie przekracza 30 milionów dolarów, a zniesienie sankcji amerykańskich w żaden sposób na to nie wpłynęło. Pomimo ich zniesienia, sudańskie banki nadal nie mogą współpracować z międzynarodowymi bankami, a pretekstem do tego jest obecność Sudanu na liście krajów sponsorujących terroryzm. Obecnie, 17 miesięcy po zniesieniu sankcji amerykańskich, żaden z banków sudańskich nadal nie ma rachunku dolarowego i banki te są de facto odcięte od międzynarodowego systemu bankowego.

Fot. Pixabay

NOWA ZELANDIA: TRWA ŚLEDZTWO WS. ATAKU W CHRISTCHURCH

Królewska Komisja Śledcza wyjaśnia działania nowozelandzkich służb w przededniu ataku na Christchurch.

 W poniedziałek premier Jacinda Ardern ogłosiła, że zostaną zbadane działania Biura Bezpieczeństwa Łączności Rządowej (GCSB) Nowej Zelandii oraz Służby Bezpieczeństwa i Wywiadu (SIS) w kontekście strzelaniny z 15 marca. Ardern powiedział, że istnieją uzasadnione pytania o to, w jaki sposób mogło dojść do masakry, w tym o to, dlaczego rzekomy bandyta nie był monitorowany przez służbę bezpieczeństwa.

Chris Kumeroa, były żołnierz, który specjalizuje się w walce z terroryzmem w Global Risk Consulting, powiedział Newshub, że pytania te są konieczne i nie powinno się powstrzymywać od szukania na nie odpowiedzi.

„Pomoże to w zrozumieniu aktualnego stanu i skuteczności (służb wywiadowczych), to oczywiście narzędzie pomiarowe czy były przygotowane, czy nie” – powiedział.

„Myślę, że będzie to dość brutalne i myślę, że pojawią się poważne pytania, na które trzeba będzie odpowiedzieć” – dodał.

Pojawiają się już pytania, czy agencje wywiadowcze właściwie identyfikują obszary ryzyka terroru, bo raport opublikowany przez Fundację Praw Człowieka uznał, że muzułmanie czują się niesprawiedliwie atakowani.

„Jest to społeczność, która odczuwa ogromną presję – czuli, że znajdują się pod nieuzasadnioną kontrolą” – powiedziała Deborah Manning, prawniczka i członek zarządu Fundacji Praw Człowieka.

Kumeroa stwierdził, że to na czym skupiała się uwaga służb wywiadowczych wymaga analizy.

„Jaki jest nasz najważniejszy priorytet, cele lub zagrożenia, których musimy być świadomi, a jeżeli się z tym zgodzimy, dedykować odpowiednie budżety, aby umożliwić agencjom wykonywanie ich pracy” – stwierdził.

„Uważam, że zbyt duży nacisk został położony na poziomie politycznym …na próbę wykrycia i zapobieżenia rodzimym dżihadystom” – stwierdził z kolei ekspert ds. bezpieczeństwa Paul Buchanan.

„(Służby wywiadowcze) przeniknęły do grup zajmujących się prawami zwierząt, grupami ekologów, grupami suwerenności Maorysów, grup lewicowych… szczerze mówiąc, nie sądzę, aby któraś z tych grup stanowiła zagrożenie takie jak stanowią zwolennicy białej supremacji” – skonkludował swoją wypowiedź Buchanan.

Źródło: Newshub

Fot. Twitter

KE PRZEDSTAWIŁA SWOJE STANOWISKO WOBEC SIECI 5G

Komisja Europejska zaleciła zestaw kroków operacyjnych i środków w celu zapewnienia wysokiego poziomu bezpieczeństwa cybernetycznego sieci 5G w całej UE.

Sieci piątej generacji (5G) stworzą przyszły kręgosłup naszych społeczeństw i gospodarek, łącząc miliardy obiektów i systemów, w tym w krytycznych sektorach, takich jak energetyka, transport, bankowość i zdrowie, a także przemysłowe systemy kontroli niosące poufne informacje i wspierające systemy bezpieczeństwa. Procesy demokratyczne, takie jak wybory, w coraz większym stopniu opierają się na infrastrukturze cyfrowej i sieciach 5G, podkreślając potrzebę zajęcia się wszelkimi słabymi punktami i uczynienia zaleceń Komisji jeszcze bardziej trafnymi przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w maju.

W następstwie poparcia szefów państw lub rządów wyrażonego na posiedzeniu Rady Europejskiej w dniu 22 marca w sprawie uzgodnionego podejścia do bezpieczeństwa sieci 5G, Komisja Europejska zaleca dziś zestaw konkretnych działań mających na celu ocenę ryzyka cyberbezpieczeństwa sieci 5G i wzmocnienie prewencji środki. Zalecenia stanowią połączenie instrumentów legislacyjnych i politycznych mających na celu ochronę naszych gospodarek, społeczeństw i systemów demokratycznych. Przy światowych przychodach 5G szacowanych na 225 miliardów euro w 2025 r., 5G jest kluczowym atutem Europy do konkurowania na rynku globalnym, a jej cyberbezpieczeństwo ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia strategicznej autonomii Unii.

Dzisiejsze zalecenie określa szereg środków operacyjnych:

1. Na poziomie krajowym
Każde państwo członkowskie powinno ukończyć krajową ocenę ryzyka infrastruktur sieciowych 5G do końca czerwca 2019 r. Na tej podstawie państwa członkowskie powinny zaktualizować istniejące wymogi bezpieczeństwa dla operatorów sieci i uwzględnić warunki zapewniające bezpieczeństwo sieci publicznych, zwłaszcza przy udzielaniu praw używać do częstotliwości radiowych w pasmach 5G. Środki te powinny obejmować wzmocnione obowiązki dostawców i operatorów w celu zapewnienia bezpieczeństwa sieci. Krajowe oceny ryzyka i środki powinny uwzględniać różne czynniki ryzyka, takie jak ryzyko techniczne i ryzyko związane z zachowaniem dostawców lub operatorów, w tym z krajów trzecich. Krajowe oceny ryzyka będą głównym elementem budowania skoordynowanej oceny ryzyka UE.

Państwa członkowskie UE mają prawo do wykluczenia przedsiębiorstw ze swoich rynków ze względów bezpieczeństwa narodowego, jeśli nie spełniają standardów krajowych i ram prawnych.

2. Na poziomie UE
Państwa członkowskie powinny wymieniać informacje między sobą oraz przy wsparciu Komisji i Europejskiej Agencji Cyberbezpieczeństwa (ENISA), zakończą skoordynowaną ocenę ryzyka do dnia 1 października 2019 r. Na tej podstawie państwa członkowskie uzgodnią zestaw środków łagodzących które można wykorzystać na poziomie krajowym. Mogą one obejmować wymagania certyfikacyjne, testy, kontrole, a także identyfikację produktów lub dostawców, których uważa się za potencjalnie niezabezpieczonych. Prace te zostaną przeprowadzone przez grupę współpracy właściwych organów, zgodnie z dyrektywą w sprawie bezpieczeństwa sieci i systemów informatycznych, z pomocą Komisji i ENISA. Ta skoordynowana praca powinna wspierać działania państw członkowskich na szczeblu krajowym i dostarczać Komisji wskazówek dotyczących ewentualnych dalszych kroków na szczeblu UE. Ponadto państwa członkowskie powinny opracować szczególne wymogi bezpieczeństwa, które mogłyby mieć zastosowanie w kontekście zamówień publicznych związanych z sieciami 5G, w tym obowiązkowe wymogi dotyczące wdrażania systemów certyfikacji bezpieczeństwa cybernetycznego.

Dzisiejsze zalecenie wykorzysta szeroki wachlarz już istniejących lub uzgodnionych instrumentów w celu wzmocnienia współpracy przeciwko atakom cybernetycznym i umożliwi UE podjęcie wspólnych działań na rzecz ochrony gospodarki i społeczeństwa, w tym pierwszego ogólnounijnego prawodawstwa dotyczącego cyberbezpieczeństwa (dyrektywa w sprawie Bezpieczeństwo sieci i systemów informatycznych), ustawa o cyberbezpieczeństwie niedawno zatwierdzona przez Parlament Europejski oraz nowe przepisy dotyczące telekomunikacji. Zalecenie pomoże państwom członkowskim wdrożyć te nowe instrumenty w spójny sposób, jeśli chodzi o bezpieczeństwo 5G.

W dziedzinie cyberbezpieczeństwa przyszłe europejskie ramy certyfikacji w zakresie bezpieczeństwa cybernetycznego dla produktów cyfrowych, procesów i usług przewidziane w ustawie o cyberbezpieczeństwie powinny stanowić podstawowe narzędzie wsparcia w celu promowania jednolitego poziomu bezpieczeństwa. Wdrażając je, państwa członkowskie powinny również niezwłocznie i aktywnie zaangażować się we współpracę z wszystkimi innymi zainteresowanymi stronami w opracowanie specjalnych ogólnounijnych systemów certyfikacji związanych z 5G. Po ich udostępnieniu państwa członkowskie powinny wprowadzić obowiązek certyfikacji w tym obszarze w ramach krajowych przepisów technicznych.

W dziedzinie telekomunikacji państwa członkowskie muszą zapewnić utrzymanie integralności i bezpieczeństwa publicznych sieci łączności, zobowiązując operatorów do podjęcia środków technicznych i organizacyjnych w celu odpowiedniego zarządzania zagrożeniami dla bezpieczeństwa sieci i usług.

Następne kroki
Państwa członkowskie powinny ukończyć krajowe oceny ryzyka do dnia 30 czerwca 2019 r. I zaktualizować niezbędne środki bezpieczeństwa. Krajowa ocena ryzyka powinna zostać przekazana Komisji i Europejskiej Agencji Cyberbezpieczeństwa do dnia 15 lipca 2019 r.

Równolegle państwa członkowskie i Komisja rozpoczną prace koordynacyjne w ramach grupy współpracy w zakresie bezpieczeństwa sieci i informacji. ENISA uzupełni krajobraz zagrożeń 5G, który będzie wspierał państwa członkowskie w realizacji do 1 października 2019 r. Oceny ryzyka w całej UE.

Do dnia 31 grudnia 2019 r. Grupa ds. Współpracy w zakresie bezpieczeństwa sieci i informacji powinna uzgodnić środki łagodzące w celu wyeliminowania zagrożeń cyberbezpieczeństwa zidentyfikowanych na poziomie krajowym i unijnym.

Po wejściu w życie w najbliższych tygodniach ustawy o cyberbezpieczeństwie, zatwierdzonej ostatnio przez Parlament Europejski, Komisja i ENISA stworzą ogólnounijne ramy certyfikacji. Zachęca się państwa członkowskie do współpracy z Komisją i ENISA w celu nadania priorytetu systemowi certyfikacji obejmującemu sieci i urządzenia 5G.

Do 1 października 2020 r. Państwa członkowskie – we współpracy z Komisją – powinny ocenić skutki zalecenia, aby ustalić, czy istnieje potrzeba dalszych działań. Ocena ta powinna uwzględniać wynik skoordynowanej europejskiej oceny ryzyka i skuteczności zestawu narzędzi.

Fot. Pixabay