Baltic Pipe to wyzwanie dla polskich służb. Co jeśli popłynie nim gaz od rosyjskich pośredników?


Byłoby wielką ironią losu gdyby duże ilości rosyjskiego gazu, bądź surowca dostarczonego PGNiG przez pośredników rosyjskich, docierała do Polski przez Baltic Pipe. Monitorowanie i zapobieganie tego typu sytuacji powinno być priorytetem dla naszych służb specjalnych.

Byłoby wielką ironią losu gdyby duże ilości rosyjskiego gazu, bądź surowca dostarczonego PGNiG przez pośredników rosyjskich, docierała do Polski przez Baltic Pipe. Monitorowanie i zapobieganie tego typu sytuacji powinno być priorytetem dla naszych służb specjalnych.

Baltic Pipe to kluczowy projekt energetyczny, który pozwoli na uniezależnienie się Polski od gazu z Rosji. Gazociąg ma zacząć działać w 2022 r., mieć przepustowość 10 mld m3 surowca rocznie (w 2017 r. nasz kraj zużył 17 mld m3) i połączyć województwo zachodniopomorskie z Morzem Północnym gdzie znajduje się jedno z największych w Europie ośrodków obrotu i magazynowania gazem. Z tego powodu inwestycja, a właściwie jej przebieg, znajduje się w centrum zainteresowania wrogich służb specjalnych.

W niedawnym tekście dla portalu „O służbach” tłumaczyłem wyjątkowo napięty harmonogram Baltic Pipe. Opóźnienie w oddaniu do użytku tego gazociągu może być niezwykle bolesne dla polskiego przemysłu w sytuacji gdyby w 2022 r. przestał płynąć rosyjski gaz z powodu wypowiedzenia kontraktu z Gazpromem. Dlatego kluczowe ryzyka dla powodzenia inwestycji są dziś związane z terminowością jej powstania. W tym kontekście zwracałem uwagę na małą dostępność firm specjalistycznych w nadchodzących latach, które mogłyby budować Baltic Pipe. Jest ich nie tylko niewiele, ale w dodatku większość z nich pracuje dla Gazpromu, co mogłoby powodować konflikt interesów.

Byłoby wielką ironią losu gdyby duże ilości rosyjskiego gazu, bądź surowca dostarczonego PGNiG przez pośredników rosyjskich, docierała do Polski przez Baltic Pipe. Click To Tweet

Tym razem chciałbym zwrócić uwagę na kolejne zagrożenia, które polskie służby powinny monitorować w kontekście projektu Baltic Pipe. PGNiG zarezerwował de facto całą przepustowość powstającego gazociągu, który chciałoby napełnić w jak największym zakresie „własnym gazem” wydobywanym w Norwegii. Docelowo miałoby to być nawet 3 mld m3 surowca. Nawet jeśli deklaracje te okażą się słowami nie rzucanymi na wiatr (na razie nie słychać o kupowaniu przez polską spółkę udziałów w nowych koncesjach) pojawi się nowy problem – skąd wziąć dodatkowy wolumen?

Najprostszą odpowiedzią jest jego zakup u dominującego na rynku norweskim koncernu Equinor (dawny Statoil). Jednak jak to często bywa rzeczywistość może wszystkich zaskoczyć i należy przeanalizować różne możliwości.

  • Co się okaże jeśli poziom kontraktacji Equinoru nie pozwoli na zawarcie dużej umowy z PGNiG opiewającej na kilka mld m3 gazu? Warto w tym kontekście pamiętać, że poziom eksportu norweskiego gazu do Europy jest już rekordowy i przestał rosnąć z…braku możliwości. Jeśli chodzi o złoża to według dostępnych danych utrzymanie wydobycia w Norwegii będzie zależne od nowych inwestycji w odwierty i odkrycia nowych złóż, na razie prognozuje się drastyczny spadek rezerw. Ponieważ surowcowe eldorado Norwegii wokół Stavanger wyczerpało się konieczne jest jego „przesunięcie” na północ, do Arktyki. Rodzi to wyzwania technologiczne i finansowe (niskie ceny ropy to mało gotówki na inwestycje).
Co się stanie jeśli norweski Equinor (dawny Statoil) nie będzie mógł sprzedać PGNiG-owi dość gazu na potrzeby Baltic Pipe? Służby powinny brać pod uwagę taką możliwość. Click To Tweet
  • Jeżeli zdolności Equinoru do kontratacji odpowiednich wolumenów dla PGNiG okażą się niesatysfakcjonujące to czy polski koncern nie będzie uzupełniał zakupów przez pośredników operujących w ramach hubu na Morzu Północnym? Taki wariant powinien być realnie rozważany przez polskie służby i wnikliwie monitorowany. Bardzo często pośrednicy to spółki rosyjskie bądź z nimi powiązane.
Jeśli norweski Equinor (dawny Statoil) nie będzie mógł sprzedać PGNiG-owi dość gazu na potrzeby Baltic Pipe do gry mogą wkroczyć powiązani z Rosją pośrednicy. Click To Tweet
  • Na uwagę zasługuje także polityka energetyczna państwowego, duńskiego koncernu gazowego Ørsted (dawne Dong). W ostatnich 5 latach drastycznie zwiększył on zakupy rosyjskiego gazu. Dziś eksportuje go na rynki zewnętrzne. Czy Baltic Pipe nie stworzy ku temu nowych możliwości?
Duński Ørsted (dawniej Dong) importuje coraz więcej gazu z Rosji i eksportuje go na rynki zagraniczne. Czy wykorzysta do tego Baltic Pipe jeśli znajdzie klientów w Polsce? Click To Tweet

Byłoby wielką ironią losu gdyby duże ilości rosyjskiego gazu, bądź surowca dostarczonego PGNiG przez pośredników rosyjskich, docierała do Polski przez Baltic Pipe. Monitorowanie i zapobieganie tego typu sytuacji powinno być priorytetem dla naszych służb specjalnych.

Fot. Pixabay

Piotr Maciążek

Piotr Maciążek

Analityk bezpieczeństwa energetycznego. W początku dekady ekspert kilku think-tanków. Do końca lipca 2018 redaktor naczelny Energetyki24. Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej.