Gazprom obnaża niedostatki komunikacyjne PGNiG. „Więcej rosyjskiego gazu dla Polski”

Gazprom obnaża niedostatki komunikacyjne PGNiG. „Więcej rosyjskiego gazu dla Polski”

PGNiG musi dziś rozpaczliwie bronić się przed informacjami rosyjskiego Gazpromu, który poinformował o znacznym wzroście sprzedaży gazu do Polski. Spółka z ulicy Kasprzaka ponosi dziś konsekwencje czarno-białej polityki informacyjnej, którą prowadzi hiperbolizując własne osiągnięcia w zakresie dywersyfikacji.

„W okresie styczeń-sierpień 2018 roku PGNiG sprowadziło blisko 64 proc. więcej gazu LNG niż w analogicznym okresie roku 2017 i ok. 7 proc. więcej gazu z Rosji” – informuje spółka w swoim komunikacie.

Warto poświęcić uwagę wzrastającemu importowi surowca z Gazpromu ponieważ w przeciwieństwie do zakupów realizowanych przez gazoport chodzi tu o duże ilości (symetria jest jedynie zabiegiem komunikacyjnym). W tym kontekście zasadne wydaje się zadanie pytania dlaczego PGNiG sprowadza coraz więcej gazu z Rosji? Odpowiedź jest banalnie prosta – bo mu się to opłaca i nie wymaga z jego strony dodatkowych działań.

Rosnące ceny ropy znajdą odzwierciedlenie w koszcie gazu dostarczanego przez Gazprom do Polski dopiero za kilka miesięcy – tak działa bowiem kontrakt jamalski oparty o współzależność tych dwóch surowców. Na razie PGNiG może zatem korzystać z relatywnie taniego surowca. Piszę relatywnie ponieważ w istocie akurat w tym momencie nie jest on drogi, niemniej kraje zachodnie otrzymują od Gazpromu znacznie atrakcyjniejsze stawki.

Polska firma podkreśla, że co prawda kupuje u Rosjan coraz więcej, ale w ramach obowiązującej umowy, a nie dodatkowych zakupów. Mowa o tym w następującym fragmencie komunikatu: „ [dodatkowe] Ilości [gazu] są zawsze wyższe od minimalnych ilości narzuconych przez Gazprom w ramach klauzuli take or pay, ale są także zawsze niższe od maksymalnych ilości rocznych ustalonych wiele lat temu w długoterminowym kontrakcie importowym, który wygasa w 2022 roku”.

PGNiG podkreśla, że co prawda kupuje u Rosjan coraz więcej, ale w ramach obowiązującej umowy, a nie dodatkowych zakupów. Click To Tweet

Trudno więc stawiać zarzuty PGNiG-owi, który korzysta po prostu w sposób efektywny ze swojej umowy, która czasem, tak jak teraz, pozwala firmie zarobić, ale częściej stanowi kamień młyński u szyi. Oczywiście w tej optyce jest jedno „ale”. Wzrost zakupów rosyjskiego gazu kompletnie nie pasuje komunikacyjnie do wizji dywersyfikacji dostaw tego surowca lansowanej przez firmę z ulicy Kasprzaka. Dzieje się tak dlatego ponieważ PGNiG postawił na hiperbolizację prowadzonych przez siebie działań takich jak kontraktacja LNG. Gdyby komunikaty spółki były bardziej wyważone, dziś nie musiałaby rozpaczliwie reagować na informacje Gazpromu o zwiększającej się sprzedaży gazu do Polski.

PGNiG postawił na hiperbolizację swoich sukcesów. Dziś Gazprom boleśnie obnaża czarno-białą strategię komunikacyjną firmy z ulicy Kasprzaka. Click To Tweet

Fot. Pixabay

Piotr Maciążek

Piotr Maciążek

Analityk bezpieczeństwa energetycznego. W początku dekady ekspert kilku think-tanków. Do końca lipca 2018 redaktor naczelny Energetyki24. Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej.