Izraelski minister ds. energetyki oskarżony o szpiegostwo

 

Nikt jeszcze nie wie, ile rzeczywistych szkód spowodował były minister ds. energetyki Izraela Gonen Segev, oskarżony o szpiegostwo na rzecz Iranu. Przedstawiciele służb izraelskich twierdzą, że Segev mógł nie tylko narazić izraelską energetykę, ale też kontaktować Irańczyków z przedstawicielami izraelskiego sektora obrony.

W czasie, gdy miał to robić, Izrael odniósł szereg sukcesów w relacjach z Iranem (jak np. wywiezienie z Teheranu tajnego archiwum Iranu), więc – poza zażenowaniem wynikającym z faktu, że Irańczykom udało się zwerbować izraelskiego ministra, efekty jego działalności zapewne nie będą tej miary, co skutki aktywności np. Aldricha Amesa czy Roberta Hansena. Segev jako minister ds. energetyki mógł przekazać Iranowi informacje dotyczące nadzorowanego przez siebie resortu, które nie były dostępne publicznie. Mogły one okazać się przydatne dla Iranu z punktu widzenia ich zrozumienia problematyki infrastruktury krytycznej Izraela oraz dla celów taktycznych, gdyby Iran zdecydował się użyć wobec tego kraju rakiet czy przystąpić do ataków w cyberprzestrzeni. Jednocześnie trzeba pamiętać o tym, że informacje Segeva miały już 20 lat. Natomiast jego relacje z przedstawicielami sektora obrony mogły być dla Iranu daleko cenniejsze. W chwili obecnej komentatorzy nie wyciągają w tej sprawie daleko idących wniosków.

Źródło: Jerusalem Post
Fot. Pixebay
Maciej Sankowski

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.