Energetyka Komentarze Najważniejsze Świat

Kryzys gospodarczy w Turcji. Erdogan pchnie ku Europie 3 mln uchodźców z Syrii?


Prezydent Turcji uwierzył w swoją niezwykłą zdolność do lawirowania i gry na wielu fortepianach. Dotychczas szło mu całkiem nieźle, ale trafił na Trumpa.

Waszyngton idealnie wybrał moment do uderzenia w Ankarę. Sankcje, najpierw wymierzone w decydentów tuż po zatrzymaniu amerykańskiego pastora w Turcji, wywołały poważny niepokój. Ale wprowadzenie wyższych stawek celnych na stal uderzyło już bardzo mocno w podstawy tureckiej gospodarki, wywołując finansowy krach. Zaledwie w ciągu dwóch dni turecka lira straciła kilkanaście procent wartości. W tym samym czasie rentowności 10 letnich obligacji rządowych wzrosła do najwyższego w Europie poziomu 19,7%. Dlaczego to taki bolesny cios?

Sankcje USA: Zaledwie w ciągu dwóch dni turecka lira straciła kilkanaście procent wartości. Click To Tweet

Po pierwsze tureckie rezerwy walutowe utrzymują się na niskim poziomie. Częściowo zostały wykorzystane w minionych tygodniach do łagodzenia osłabiania się liry. Proces ten trwa od dłuższego czasu, ale uległ przyspieszeniu po kolejnym wyborczym zwycięstwie Erdogana, który nie tylko zaczął ograniczać niezależność banku centralnego, ale także mianował swojego zięcia ministrem finansów. To oczywiście zaniepokoiło zachodnie banki, z których turecka gospodarka czerpie finansowanie.

Stan zadłużenia, także w dolarach amerykańskich jest znaczny i osiąga poziom 350 mld $. Turcy chętnie korzystali z taniego pieniądza, ale ta era właśnie się kończy. Amerykańska Rezerwa Federalna (FED) zaczęła zacieśniać politykę finansową podnosząc stopy procentowe. Poza tym dolar w ostatnich tygodniach znacznie wzmocnił się wobec euro i analitycy wskazują, że stan ten może jeszcze potrwać (z przerwami nawet do lutego 2019). To kolejna zła wiadomość dla Turcji ponieważ koszt obsługi długu cały czas rośnie. Do tego dochodzi wzrost rentowności obligacji na własnym podwórku, a więc innymi słowy rośnie nie tylko koszt obsługi długu, ale także koszt pozyskiwania kolejnych środków. Tymczasem deficyt jest na poziomie 57 mld $.

W wyniku amerykańskich sankcji koszt obsługi tureckiego długu rośnie. Ankara może pójść drogą Grecji… Click To Tweet

W efekcie w ostatnich dniach zaczęły mocno rosnąc ceny, a wraz z nimi inflacja. Jeżeli Erdoganowi nie uda się w kolejnych dniach opanować sytuacji, to Turcja może pójść drogą Grecji. Tylko, że byłby to scenariusz o wiele bardziej wyboisty, również dla Europy i polskiej waluty.

Financial Times zwrócił uwagę w ubiegłym tygodniu na spore ekspozycje niektórych europejskich banków w aktywa tureckie. Chodziło przede wszystkim o podmioty z Włoch. No to spójrzmy jak wygląda sytuacja na włoskich obligacjach 10 letnich? Rentowności poszły w górę o 4-5% i dotarły do 3%. W górę poszły też obligacje greckie (wrażliwe sąsiedztwo), ale i polskie (ten sam koszyk państw rozwijających się). Warto zwrócić uwagę, że głównym partnerem handlowym Turcji pozostają Niemcy (eksport do Niemiec na poziomie 15 mld $), dlatego wszelkie zawirowania odbijać się będą automatycznie na giełdzie we Frankfurcie.

Turecki kryzys gospodarczy może odbić się na Niemczech, a w konsekwencji także Polsce. Click To Tweet

Podsumowując, prezydent Turcji nie za bardzo może sobie pozwolić na buńczuczne wypowiedzi, bo sytuacja jest naprawdę skomplikowana i dalece niestabilna. Tymczasem Erdogan zrobił coś dokładnie odwrotnego. Najpierw ogłosił, że nie wyklucza poszukiwania alternatywnych rozwiązań i sojuszy skoro Zachód wybiera drogę ekonomicznej konfrontacji (choć w oryginalnej wersji padło sowo wojna), po czym zapowiedział, że zwróci się o pomoc do… Władimira Putina.

O ile turecki zwrot polityczny jest możliwy o tyle podobny zwrot gospodarczy w obecnych warunkach oznaczałby trudne do przewidzenia perturbacje – nie tylko dla tureckiej ekonomii.

Turcja to nie tylko ponad 80 milionowa społeczność, to także 3 miliony syryjskich uchodźców – straszak, który może podziałać na wyobraźnię Brukseli. Nietrudno sobie bowiem wyobrazić kolejną falę uchodźców ruszającą masowo do Europy. Scenariusz taki jest zapewne poważnie analizowany również w Moskwie…

Turcja grozi Europie 3 mln syryjskich uchodźców. Erdogan ma atuty w walce z amerykańskimi sankcjami. Click To Tweet

Ale Turcja to również południowa flanka NATO i bardzo ważny element rosyjskiej układanki energetycznej. Erdogan ma więc – z politycznego punktu widzenia – całkiem sporo atutów do rozmów. Pytanie tylko czy zdąży. Rynki będą teraz bardzo mocno wyczulone na wszystkie informacje i każdy pretekst będzie dobry do wywołania kolejnej fali przeceny, która jak wspomniałem wcześniej, w skrajnym przypadku może się przerodzić w sporych rozmiarów kryzys, najpierw gospodarczy a chwilę potem polityczny, na który Unia Europejska nie jest gotowa.

Z punktu widzenia interesów Moskwy, dalsza eskalacja miałaby sens, o ile nie rzuciłaby gospodarczo Turcji na kolana. Nieprzypadkowo w miniony weekend, po blisko 20 latach sporów ustalono szczegóły współpracy międzynarodowej w basenie Morza Kaspijskiego. Scenariusz ten otwiera drogę do wybudowania podmorskiego gazociągu łączącego brzegi Turkmenistanu i Azerbejdżanu. Byłoby to przedłużenie istniejącego gazociągu z tureckiego Erzurum biegnącego aż w okolice Baku. To z kolei otwierałoby nie tylko pole dla tranzytu rosyjskiego surowca, ale także umożliwiało zbliżenie na osi: Moskwa – Teheran – Ankara.

Aktualna sytuacja pozostaje natomiast wyzwaniem dla europejskich służb z dwóch powodów:

  1. Dalsze załamanie kursu tureckiej waluty i wzrost rentowności obligacji mogą wywołać poważne problemy w Niemczech (giełda), Włoszech i Francji (sektor bankowy).
  2. Powraca ryzyko gry kartą uchodźców – brak pomocy finansowej ze strony UE = powtórka z kryzysu imigracyjnego.
  3. Pytanie o trwałość zobowiązań Turcji wobec Paktu Północnoatlantyckiego.

Fot. Pixabay

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: