Nowe hipotezy w sprawie otrucia Skripala. „Wątek Trumpa”

 

Śledczy są przekonani, że trucizna, którą posłużono się do próby zabójstwa Siergieja Skripala, została wyprodukowana w państwowym laboratorium. Przy czym lista państw posiadająca możliwości technologiczne jej wyprodukowania jest ograniczona do zaledwie kilku. Większość komentatorów swoje podejrzenia kieruje w stronę Rosji. Faktycznie z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że należałoby tylko uściślić, czy sprawcy mieli autoryzację Kremla czy też działali w ramach jednej z kilku frakcji, aktywnych w każdej ze służb.  

Na tę atomizację zwraca między innymi uwagę współautor książki „Wysadzić Rosję” – doktor Jurij Felsztyński, który mówi wprost, że w rosyjskich służbach wróciły stalinowskie zwyczaje, ale i klanowe walki. Z kolei Sir Andrew Wood, były ambasador Wielkiej Brytanii w Moskwie, przyznaje na łamach The Guardian, że FSB, GRU czy SWR to nie są jednolite organizmy. Jedno jest pewne, akcja taka, jak „sprawa Skripala” musiała zyskać akceptację najwyższych czynników w ramach danej służby. Nawet jeżeli była formą „samowoli”, to „samowoli kontrolowanej z góry”.

Oczywiście ekspertów wciąż zastanawia sam sposób ataku. Bardzo drastyczny zarówno
w formie (końska dawka substancji) jak i w treści (bo nie oszczędził córki Skripala). To ważne elementy, nad którymi warto się pochylić.

O niebagatelnej formie ataku świadczy fakt konieczności sprowadzenia na miejsce wojsk chemicznych. To także skażenie wielu miejsc na niedużej przestrzeni – co musi budzić skojarzenia ze śmiercią Litwinienki. Wtedy polon pozostawił ślady wszędzie tam, gdzie pojawiali się: sprawcy i ofiara. Wystarczy wspomnieć, że przez pewien czas wyłączone było całe piętro londyńskiego hotelu, a miejsca w samolocie zajmowane przez sprawców były niezwykle łatwe do zidentyfikowania.

O bezwzględności sprawców świadczy z kolei otrucie (wyglądające to na działanie celowe) córki Skripala. To zachowanie bez precedensu bo zwykle zarówno szpiedzy „po wymianie” (Skripal został prawomocnie uniewinniony w Rosji) jak i ich rodziny nie były przedmiotem podobnych aktów. Dlaczego? Bo każde tego typu „mszczenie się” prowadziłoby w konsekwencji do zerwania wszelkich, nawet tych najbardziej nieoficjalnych kanałów w relacjach pomiędzy służbami. Kanałów, dzięki którym udało się uniknąć niejednego konfliktu i niejednej wojny. Tym razem zasada ta nie zadziałała, co powinno dać do myślenia nie tylko Brytyjczykom. Coś się bowiem zmienia i nie znamy jeszcze wszystkich okoliczności tej zmiany, a może ona mieć kluczowe znaczenie dla zrozumienia tego, co dzieje się obecnie w Rosji. Prezydent Putin wyraźnie zmienia retorykę i obawiam się, że nie jest to jedynie kwestia potrzeb kampanii wyborczej (18 marca odbędą się wybory prezydenckie).

Wracając do Skripala – w świecie służb pojawiła się hipoteza, obok której nie można przejść obojętnie. Otóż emerytowany szpieg wciąż utrzymywał kontakt, na co wskazują jego telefoniczne billingi, z byłym oficerem MI6 Paulem Millerem. Miller, zwany w środowisku Pablo, zwerbował Skripala do pracy dla brytyjskiego wywiadu. Obydwaj panowie spotykali się wielokrotnie w Hiszpanii (tam też doszło do werbunku). Oficer ten, po odejściu ze służby w 2009 roku, podjął współpracę  ze spółką należącą do Christophera Steela – Orbis Business Intelligence. Tak, to ta sama firma, która opracowała pierwszą wersję raportu opisującego współpracę otoczenia Trumpa z Rosjanami… Jest coś jeszcze co łączy mroczną przeszłość z teraźniejszością. Otóż opisywany przeze mnie Paul Miller – oficer MI6 – współpracował wcześniej z Aleksandrem Litwinienko, a w momencie aresztowania Skripala był sekretarzem w ambasadzie brytyjskiej w Tallinie wciąż pracującym na kierunku rosyjskim. Co ważne, Miller pozostawał przy tym  zaufanym człowiekiem Christophera Steela. Sam Steel zaś pracował już wówczas w elitarnym departamencie zajmującym się Rosją i pozostawał jednym z najbardziej zaufanych ludzi szefa służby, którą kierował wówczas John Scarlett (2004-2009). Jak się Państwo domyślacie Steel pracował także z Aleksandrem Litwinienko…

Na tym etapie trudno powiedzieć czy Skripal realizował jakieś zadania dla Steela (pośrednio ani bezpośrednio). Wciąż nie znamy wielu elementów układanki. Jeżeli jednak okazałoby się, ze Skripal miał jakieś związki z firmą Orbis, Steelem i Millerem to mamy dość mocny punkt zaczepienia w sprawie.

I teraz najtrudniejsze pytanie – kto chciałby wyeliminować Skripala? Czy aby tylko Rosjanie? Odpowiedź brzmi – nie. Równie silny motyw mieliby w takiej sytuacji Ci, którzy chcieliby pozbyć się dowodów ws śledztwa prowadzonego przez prokuratora specjalnego… Może więc ktoś wykonał akcję pod rosyjską flagą, co tłumaczyłoby wyjątkową nerwowość Putina?

Na szczęście to tylko hipotezy. Brytyjskie służby bardzo skrupulatnie sprawdzają wszystkie szczegóły.

Fot. Pixebay

Maciej Sankowski

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.