Polska prześle energię wzdłuż rosyjskich wód terytorialnych. „Bezbronny cel”


Jak informuje branżowy portal Wysokie Napięcie: polski operator sieci energetycznych, spółka PSE, rozważa budowę połączeń podmorskich łączących nasz kraj z Danią i Litwą. Ich zabezpieczenie przed działaniami hybrydowymi Rosji jest najprawdopodobniej niemożliwe.

Podczas konferencji NATO ESF w 2016 r. byłem świadkiem dość niecodziennego wydarzenia. Wśród wystąpień eksperckich definiujących zagrożenia dla infrastruktury energetycznej wybrzmiało szczególnie jedno. Przedstawiciel PSE przyznał, że polsko-szwedzki interkonektor energetyczny na Morzu Bałtyckim nie jest zabezpieczony, ponieważ spółka nie ma takich możliwości. Chodzi o kabel podmorski, który w związku z coraz trudniejszą sytuacją krajowego systemu energetycznego wielokrotnie ratował dzięki importowi energii ze Szwecji jego równowagę, a więc w zasadzie całą gospodarkę Polski. Jako, że wśród słuchaczy na sali konferencyjnej przebywali przedstawiciele ambasady rosyjskiej w Warszawie rzuciłem w ich stronę krótkie spojrzenie w momencie gdy menadżer PSE dopowiadał swoje słowa. Zgodnie z moimi przypuszczeniami Rosjanie przystąpili niezwłocznie do gorliwego sporządzania notatek. Wyglądali na dość poruszonych.

W 2016 r. przedstawiciel PSE przyznał, że polsko-szwedzki interkonektor energetyczny na Morzu Bałtyckim nie jest zabezpieczony, ponieważ spółka nie ma takich możliwości. Click To Tweet

Dziś wspomniany przedstawiciel PSE nie pracuje już w tej spółce choć dalej prowadzi działalność ekspercką związaną z sektorem bezpieczeństwa. Zmianie nie uległo natomiast podejście do zabezpieczenia (a właściwie braku zabezpieczenia) infrastruktury krytycznej. Przy czym podmorskie kable i rurociągi to najtrudniejsze wyzwanie zarówno dla pozbawionych odpowiednich środków zaradczych spółek jak i znajdującej się w kompletnym kryzysie marynarki wojennej. Tymczasem jak informuje branżowy portal Wysokie Napięcie: operator sieci energetycznych, firma PSE, rozważa budowę energetycznych interkonektorów podmorskich łączących Polskę z Danią i Litwą.

O ile w pierwszym przypadku można mieć nadzieję, że ochronę kabla wezmą na siebie Duńczycy posiadający możliwości w tym zakresie, o tyle budowa połączenia z Litwą i to wzdłuż wód terytorialnych Rosji (obwód kaliningradzki) to pomysł delikatnie mówiąc kontrowersyjny w kontekście zagrożeń hybrydowych. Kto będzie monitorować jego bezpieczeństwo? W jaki sposób władze w Warszawie bądź w Wilnie będą reagować gdy interkonektor znajdzie się w niebezpieczeństwie?

Polska chce zbudować podmorskie łączniki energetyczne do Danii i na Litwę mimo, że nie ma możliwości ich zabezpieczenia przed zagrożeniami hybrydowymi. Click To Tweet

Co gorsze trzeba tu jeszcze dodać, że podobnych dylematów będzie coraz więcej ponieważ rośnie rola Bałtyku w kontekście bezpieczeństwa energetycznego Polski. Terminal LNG w Świnoujściu, naftowy w Gdańsku, projekty: elektrowni jądrowej, farm wiatrowych – to tylko kilka przykładów przyszłych wyzwań stojących przed PSE, Gaz Systemem, Grupą PGE etc.

Oczywiście możemy zbagatelizować sytuację twierdząc, że zagrożenie hybrydowe nie jest tak oczywiste bo nasz kraj jest stabilny, a realna linia frontu ciągnie się dla Rosjan od Gruzji po Ukrainę. Jednak w takiej optyce należałoby zadać pytanie dlaczego PSE sama informowała opinię publiczną o niebezpieczeństwie w jakim znajduje się zarządzana przez spółkę infrastruktura? Narracją tą tłumaczono podpisanie umowy operatora z Centrum Bezpieczeństwa Energetycznego NATO.

Fot. Pixabay

Piotr Maciążek

Piotr Maciążek

Analityk bezpieczeństwa energetycznego. W początku dekady ekspert kilku think-tanków. Do końca lipca 2018 redaktor naczelny Energetyki24. Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej.