Porażające dane ws. rosyjskiej ingerencji w wybory w USA. „Realny wpływ Rosjan na Twittera”

W czasie kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych grupa Rosjan realizujących operację dezinformacyjną  co minutę wysyłała w cyberprzestrzeń ogromną ilość tweetów. Nieświadomi tej operacji amerykańscy wyborcy otrzymali 7 października 2016 roku  ponad 18 tysięcy specjalnie ukierunkowanych informacji wysłanych przez ten serwis społecznościowy. Był to dzień, w którym portal Wikileaks rozpoczął publikację maili wykradzionych od szefa kampanii Hillary Clinton, ujawniających wewnętrzne ustalenia, które spowodowały gorące dyskusje w mediach przez kolejne tygodnie. 

 

 

Analitycy uniwersytetu Clemson uważają, że istnieje związek pomiędzy tym wydarzeniem i falą tweetów. Baza danych, nad którą pracują uniwersyteccy analitycy zawiera tweety wysłane w okresie od lutego 2014 roku do maja 2018 roku. Wszystkie zaliczone zostały przez administratorów Twittera do grupy zaangażowanej w kampanię dezinformacyjną, koordynowaną przez Państwową Agencję Badania Internetu z St. Petersburga, której właścicielem jest osoba związana z Putinem.

Analiza tych tweetów wskazuje na wysoką efektywność całej operacji, której efektem była realna interakcja z autentycznymi użytkownikami Twittera. Wielu z nich retweetowało rosyjskie informacje. Uniwersytecka grupa badaczy odkryła ponadto, iż Rosjanie pracujący dla Państwowej Agencji Badania Internetu – często określani mianem „trolli”, po wygranych przez Trumpa wyborach utrzymali tempo dystrybucji tweetów. Dotyczyło to w szczególności ponad 600 kont, których celem aktywności byli konserwatywni wyborcy.

Ubiegłotygodniowe upublicznienie aktu oskarżenia wystosowanego wobec rosyjskich oficerów wywiadu przez prokuratora specjalnego Roberta S. Muellera wykazało, że akcja hakerska wymierzona w szefa kampanii Hillary Clinton Johna Podestę, kradzież jego maili i ich dystrybucja przez Wikileaks była skrupulatnie przeprowadzoną operacją.

Warren i Linvill, naukowcy zaangażowani w projekt uniwersytetu Clemson, stwierdzili, że dezinformacja Rosjan wygenerowała realne i szeroko zakrojone dyskusje wśród użytkowników Twittera. W okresie od września do listopada 2016 roku odniesienia do kont Państwowej Agencji Badania Internetu pojawiły się w tweetach innych użytkowników 4.7 miliona razy. Naukowcy z Clemson podzielili – dla celów badawczych, konta Państwowej Agencji Badania Internetu na pięć kategorii. Dwie najliczniejsze nazwali „Prawicowe Trolle” i „Lewicowe Trolle”. Inne konta głównie dystrybuowały fałszywe treści, wykorzystując hashtagi, takie jak na przykład nieprawdziwe informacje o wybuchu epidemii salmonelli w okresie poprzedzającym amerykański Dzień Dziękczynienia w 2015 roku.

Okazało się, ze najliczniejszą i najaktywniejszą grupę stanowiły „Prawicowe Trolle”, które najczęściej nie zamieszczały zbyt wielu profilowych informacji, raczej zdjęcia młodych, atrakcyjnych kobiet. Pozyskały one razem prawie milion tzw. „followersów”.

Źródło: Washington Post

Fot. Pixabay

Redakcja

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl