Home Posts tagged chiny

Prezydent Donald Trump ma podpisać rozporządzenie, które zakaże stosowania sprzętu firmy Huawei, do budowy nowoczesnej sieci internetowej 5G na terytorium USA, uzasadniając swoją decyzję bezpieczeństwem narodowym państwa.

To kolejna odsłona coraz ostrzejszej wojny o kształt światowego internetu, a co za tym idzie dostępu do danych, ale i umysłów użytkowników, w przededniu uruchomienia supernowoczesnej technologii 5G. To także starcie dwóch wizji i próba poszerzenia wpływów własnych oraz poszczególnych firm.

Już dziś można zaryzykować twierdzenie, że mamy do czynienia z dwoma sieciami. Jedna wersja – amerykańska, bardziej otwarta i niezależna od państwa, ale z wyraźną dominacją firm – dostawców popularnych aplikacji. Na tyle popularnych, że dziś na bazie nazwy Google powstał nawet czasownik w języku potocznym – googlować – czyli poszukiwać informacji.

Chińska wersja jest lustrzanym odbiciem internetu w wersji anglosaskiej – z tym, że bez potrzeby pobierania wielu aplikacji – wszystko dzieje się w jednym miejscu, za to pod kontrolą państwa. Zwolennicy wersji chińskiej argumentują, że kłopotliwe jest przeskakiwanie między aplikacjami, sklepami i bankami a niektóre strony wciąż nie są dostosowane do wersji mobilnych.

Starcie dwóch wizji przybiera ponadstandardowe formy, bo w obliczu wprowadzenia superszybkiej, nowej generacji technologii mobilnej 5G, dojdzie do nowego podziału światowego rynku. Amerykanie wyraźnie obawiają się, że dostarczając infrastrukturę do budowy sieci, Chińczycy chcą w naturalny sposób poszerzyć swoją strefę wpływów, co ostatnio udaje się w wielu miejscach na świecie. Oczywiście przy okazji Chiny chcą uzyskać dostęp do wielu niezwykle wrażliwych informacji, w tym tych najbardziej intymnych, dających ogromne pole do wszelkiej manipulacji – w tym politycznej.

Postawa Waszygtonu wydaje się nieprzejednana, a sygnał wysyłany do Pekinu jest bardzo czytelny: nie będzie zgody na wejście chińskiej technologii w amerykańską strefę wpływów. Szczególnie ważna jest w tym kontekście Europa Środkowo-Wschodnia. Stąd ostatnia akcja ABW dotycząca Huawei szeroko opisywana przez nasz serwis. Zresztą dyskusja na temat obecności chińskiej technologii na rynku trwa też w Czechach – gdzie tradycyjnie widać zasadniczą różnicę zdań pomiędzy Premierem i Prezydentem – pozostającym zwolennikiem chińskiej obecności oraz na Węgrzech.

O temperaturze sporu niech świadczy treść wywiadu, jakiego udzielił Ambasador USA przy Unii Europejskiej Gordon Sondland. Zapytany przez Politico o oskarżenia chińskiego giganta telekomunikacyjnego Huawei ws. sprzedaży technologii, której można użyć do szpiegowania, powiedział, że działania tej firmy stanowią strategiczne zagrożenie dla interesów USA.

Ambasador sugerował, że Huawei na tyle blisko współpracuje z komunistyczną partia Chin, że nie tylko możliwe jest podsłuchanie dowolnej rozmowy, ale także zdalne spowodowanie śmierci człowieka prowadzącego samochód przyłączony do sieci 5G. Ambasador podkreślił, że w jego opinii Huawei nie ma dziś żadnej możliwości, aby skutecznie przeciwstawić się żądaniom chińskiego rządu.

Tę bardzo mocną wypowiedź Ambasadora natychmiast skomentował przedstawiciel Huawei w Unii – Abraham Liu twierdząc, że wypowiedź Pana Ambasadora ma się nijak do rzeczywistości, a reprezentowana przez niego firma ma wielkie osiągnięcia w zakresie cyberbezpieczeństwa.

Dodajmy, że dyskusja ta odbywa się w trakcie trudnych rozmów amerykańsko – chińskich, które mają doprowadzić do przełomu we wzajemnych relacjach handlowych, na którym, jak się wydaje, zależy obydwu stronom. Chiny zmagają się ze spowolnieniem gospodarczym, ale są też największym właścicielem amerykańskich obligacji (a więc amerykańskiego długu).

Z kolei Donald Trump obawia się, że globalne spowolnienie dotknie również Stany a wieści o braku porozumienia przyspieszyłyby ten proces. Stąd obustronna presja, ale i skomplikowana gra obliczona na osiągnięcie jakiejś formy porozumienia, którą da się sprzedać jako sukces.

Nie zmienia to jednak faktu, że naszym zdaniem spór wokół sieci 5G będzie miał znacznie większe znaczenie tak z geopolitycznego punktu widzenia, jak i ze względów bezpieczeństwa. Obecny szef amerykańskiej dyplomacji – Mike Pompeo, który wcześniej był szefem CIA, nie ukrywa, że kwestia 5G definiuje kto jest dziś głównym przeciwnikiem USA na światowej scenie. Amerykańskie służby traktują kwestie związane z budową sieci jako sprawę priorytetową i ściśle współpracują w tym obszarze z zachodnimi partnerami, blokując chińskie próby wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Trzeba dodać, że rywalizacja o kształt internetu odbywa się na całym globie (choć nasza uwaga koncentruje się głównie na Europie). Chińczycy przekonują do siebie poszczególne kraje dostępnością i konkurencyjną ceną infrastruktury. W najbliższym czasie będziemy się bliżej przyglądać wojnie o kształt internetu przyszłości, nie tylko przez pryzmat Europy.

Fot. Pixabay

Hamas i inne grupy terrorystyczne w Gazie rozpoczęły ostatnio kampanię mającą na celu pozyskanie darowizn na rzecz organizacji terrorystycznych wypłacanych w Bitcoinach.

Działając pod parasolem Ludowych Komitetów Oporu, organizacje terrorystyczne wezwały swoich zwolenników do przekazywania pieniędzy za pomocą wirtualnej waluty Bitcoin. Według doniesień mediów arabskich po raz pierwszy skrzydło militarne Hamasu wezwało do dokonania darowizn finansowych za pomocą kryptowaluty. Ludowy Komitet Oporu opublikował wirtualny adres portfela, który był aktywny przez ponad trzy lata, a transakcje dokonywane były od października 2015 roku. Bitcoiny są kupowane i sprzedawane niemal codziennie i zostało zrealizowanych ponad 4000 transakcji.

Aktualnie skrzydło wojskowe Hamasu opublikowało nowy adres wirtualnego portfela, na który można przekazywać darowizny. Badanie adresu portfela wskazuje, że został otwarty dopiero niedawno, 31 stycznia br. Od tego czasu był używany w co najmniej 43 transakcjach kupna i sprzedaży.

Centrum Informacyjne ds. Wywiadu i Terroryzmu Meira Amita (ITIC) uważa, że inicjatywy te są obecnie podejmowane na skutek kombinacji trudnej sytuacji finansowej, z jaką borykają się grupy, oraz korzyści wynikających z anonimowości transakcji realizowanych z wykorzystaniem kryptowalut.

ITIC jest jednostką badawczą wywiadu z siedzibą w Tel Awiwie, ściśle powiązaną z izraelską społecznością wywiadowczą, wyjaśniła, że użycie Bitcoinów umożliwia przekazywanie dużych sum pieniędzy bez nadzoru banków, unikając międzynarodowych przepisów przeciwko praniu brudnych pieniędzy.

„Prowadzona przez organizacje palestyńskie w Strefie Gazy kampania na rzecz pozyskiwania funduszy jest kolejnym przykładem wykorzystywania wirtualnych walut przez organizacje terrorystyczne do finansowania swojej działalności” – powiedział przedstawiciel ITIC.

“Anonimowość zapewniona przez handel tymi walutami, ich dostępność i możliwość dokonywania przelewów pieniężnych na całym świecie w szybki i łatwy sposób, bez potrzeby identyfikacji lub ujawnienia, umożliwia tym organizacjom przekazywanie funduszy przeznaczonych na działalność terrorystyczną bez nadzoru ze strony władz lub banków ,jednocześnie omijając międzynarodowe przepisy dotyczące prania pieniędzy”.

Komentarz Redakcji

Nie wiadomo, jak do sprawy finansowania terroryzmu za pomocą kryptowalut odniosą się Izraelczycy, ani kraje, z których mogą pochodzić donatorzy. Jak dotąd nie zdecydowano się na zajęcie portfela, ani nie podjęto działań w stosunku do donatorów, pomimo że Hamas uznawany jest za organizację terrorystyczną przez wiele państw, z wyłączeniem m.in. Szwajcarii, Rosji i Chin.

Z badań przeprowadzonych przez PANews wynika, że 40% chińskich respondentów deklaruje chęć inwestowania w Bitcoina, a prawie 14% faktycznie to robi. Można więc przypuszczać, że wśród inwestorów mamy nadreprezentację Chińczyków.

Kilka lat temu, również na próbie około 40 transakcji, opierających na kwotę ok. 1 miliona dolarów, spekulowano że Bank of China oraz HSBC (w Hong Kongu), wykorzystywane były do finansowania Hamasu.

Już wtedy izraelska służba kontrwywiadu Szin Bet, prześledziła transakcje członków Hamasu — środki były deponowane w Chinach. Kluczowym ustaleniem Szin Bet było zeznanie Amara Mer’i, operatora finansowego, który zajmował się przekazywaniem środków od pracowników ze Strefy Gazy do ich rodzin (zaprzestał prowadzenia działalności pod presją władz palestyńskich) oraz do członków Hamasu przebywających w więzieniach i ich rodzin (tę działalność kontynuował). Większość pieniędzy zostało przekazanych na rachunki Bank of China oraz HSBC w Hong Kongu, pojedyncze transfery do Citibanku w USA oraz na rachunki w Indiach i Turcji.

Rodzina Daniela Wultza – nastoletniego amerykańskiego Żyda, który zginął w zamachu przeprowadzonym przez Hamas w 2006 roku – zdecydowała się pozwać Bank of China. Prawnicza batalia ujawniła istnienie skomplikowanej międzynarodowej sieci finansowania palestyńskiego terroryzmu. Pozew został złożony dzięki zachętom władz Izraela, wskazywano między innymi, że chińskie władze ignorowały ostrzeżenia od władz izraelskich o wykorzystywaniu Bank of China do prania pieniędzy palestyńskich terrorystów. Pod presją Chin, Izrael wycofał się ze wspierania pozwu rodziny ofiary zamachu, a ówczesny premier Benjamin Netanjahu poinstruował podległe mu służby, aby nie zeznawały przeciwko Bank of China.

Które z państw tym razem zdecyduje się walczyć z finansowaniem palestyńskiego terroryzmu?

Źródło: hamodia.com/własne

Fot. Pixabay

Wczoraj pisaliśmy o wielomiesięcznej ofensywie amerykańskich służb i administracji rządowej, wymierzonej w chińskie koncerny telekomunikacyjne. Jednak przykład Polski może stać się poważnym argumentem w próbie „wyciśnięcia” Chińczyków z rynków państw należących do struktur NATO.

Sprawa zatrzymania szefa koncernu na Polskę oraz Piotra D., byłego funkcjonariusza służb, z dostępem do wielu ściśle tajnych informacji, jest szeroko komentowana za granicą. Dotychczas bowiem, poza rosnącymi obawami, że Pekin mógłby używać sprzętu telekomunikacyjnego swojej produkcji do szpiegostwa, nie stało się w zasadzie nic poważnego. Pewnym przełomem było zatrzymanie w Kanadzie córki założyciela Huawei, która w strukturze koncernu odpowiada za finanse. Był to bardzo wyraźny sygnał ostrzegawczy. Sprawa szpiegostwa w Polsce to kolejny krok, ale o znacznie cięższym kalibrze.

Administracja Prezydenta USA zabiega od dawna u swoich europejskich sojuszników o bardziej energiczne blokowanie Huawei. Jednak bez większych sukcesów. Część zachodnich państw uważa bowiem, że presja na Huawei jest elementem szerszego sporu – wojny handlowej z Chinami. Nikt nie chce dostać „rykoszetem”, tym bardziej, że Państwo Środka jest bardzo ważnym partnerem handlowym Europy.

Inaczej jest z Polską, która w sferze bezpieczeństwa pozostaje zdecydowanym sojusznikiem USA. Dlatego nie jest przypadkiem, że działania przeciwko Huawei przeprowadzono właśnie nad Wisłą, a polski kontrwywiad ściśle współpracował z amerykańskimi służbami. Sprawa jest niezwykle poważna, bo spór wchodzi na zupełnie nowy poziom i należy spodziewać się bardzo konkretnej reakcji ze strony Pekinu. Tym bardziej, że cała Europa uważnie przygląda się rozwojowi wypadków, kalkulując jak należy się zachować na własnym podwórku. Jednak sygnał płynący z Warszawy jest bardzo klarowny – UE i NATO powinny prowadzić możliwie jak najbardziej spójną politykę bezpieczeństwa. Czytaj – należy rozważyć potencjalne wykluczenie Huawei z rynku IT.

Co ciekawe, o ile państwa zrzeszone we wspólnocie wywiadowczej Five Eyes (USA, Kanada, Wlk. Brytania, Australia i Nowa Zelandia) prowadzą zdecydowaną politykę wobec Huawei to już Hiszpania, Portugalia czy Węgry wydają się być znacznie bardziej przyjazne dla chińskiego zaangażowania. Warszawa będzie musiała zatem przekonać nieprzekonanych. Amerykańska presja w tym obszarze będzie zapewne rosła.

Fot. Pixabay

Skala zaangażowania Huawei we współpracę z WAT, najważniejszą uczelnią wojskową w Polsce, a także rola Piotra D. w inicjowaniu tych kontaktów budzi duży niepokój. Portal O służbach przyjrzał się sprawie.

Publikację dedykujemy głównie tym, którzy są zwolennikami instytucjonalnego połączenia służb wywiadu i kontrwywiadu ze sobą lub ich włączenia do MSZ, bo i takie bywały pomysły. Pokażemy na przykładzie zatrzymania pod zarzutami szpiegostwa byłego oficera ABW i obywatela chińskiego, że sytuacja choć pozornie jest sukcesem jednej ze stron to może stanowić dyskomfort dla wszystkich uczestników tego wydarzenia.

Przy przestępstwie szpiegostwa nie mamy do czynienia ze sprawcami działającymi we własnym imieniu, ale ze zdarzeniem międzynarodowym implikującym skutki polityczne i gospodarcze. Dlaczego tak jest? Bo pracownik wywiadu jest częścią administracji i jego działania są bezpośrednio identyfikowane z intencjami danego państwa. Państwo ponosi odium „wpadki”. Warto podejmując decyzje o strukturze instytucji państwowych pomyśleć o rozwiązaniach buforowych. To jest takich które w sytuacji niepowodzenia osłabią oddziaływanie na politykę i gospodarkę. Z całą pewnością pomysły „reformatorskie”, o których wspomnieliśmy na początku nie zapewniają tego, a wręcz eskalowałyby problemy. W tym artykule poruszyliśmy celowo wiele wątków aby pokazać jak mogą wpływać na siebie pewne uwarunkowania i wydarzenia.

Zatrzymanie szpiega – porażka kontrwywiadu?

Postawienie zarzutu szpiegostwa zawsze budzi emocje. Od razu pojawią się głosy, że to porażka kontrwywiadu bo można „odwrócić” szpiega i wykorzystać do prowadzenia gry z przeciwnikiem. Wiemy jednak, że takie rozwiązanie jest o tyle wątpliwe od strony prawnej, co też wymagające odpowiednich sił i środków ze strony służb specjalnych. W przypadku bowiem zgromadzenia informacji wskazujących na popełnienie przestępstwa szpiegostwa, ABW winna zgodnie z przepisami powiadomić prokuraturę, a ta – wszcząć postępowanie karne. Można też zastosować rozwiązania administracyjne lub dyplomatyczne, polegające na wydaleniu pracownika obcych służb z naszego kraju lub ewentualnie negocjowaniu korzyści gospodarczych lub politycznych. Czy przyjęcie rozwiązania polegającego na postawieniu zarzutów karnych za szpiegostwo obywatelowi Polski i obcego państwa świadczy o mocnym materiale dowodowym? Nie zawsze. Może być wynikiem presji spowodowanej napływającymi doniesieniami o nie do końca komercyjnej działalności Huawei (szczególnie z USA).

Zatrzymanie szpiegów na gorącym uczynku?

Z reguły mocnym dowodem na popełnienie przestępstwa szpiegostwa jest udokumentowanie faktu utrzymywania łączności wywiadowczej i zatrzymanie osób podczas przekazywania materiałów. W opisywanej sprawie raczej nie mieliśmy do czynienia z zatrzymaniem na gorącym uczynku. Czy akceleratorem dla realizacji sprawy były naciski służb amerykańskich? Jeżeli tak to będziemy musieli „jeść tę żabę sami”. Czy w tej sytuacji czeka nas proces poszlakowy, długi i trudny, w kontekście materiałów dowodowych? Chyba tak. Trzeba będzie udowodnić umyślność czynu i to, że informacje (pisemne, ustne, rzeczowe) zawierały zasób wiedzy, których przekazanie obcemu wywiadowi potencjalnie może wyrządzić szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, a do czasu rozstrzygnięcia sądowego będziemy zadawać sobie pytanie: Jak doszło do tego, że obywatel zdecydował się działać przeciwko interesom własnego państwa? Czy jest winny? Czy może mamy do czynienia z casusem generała J. Noska – szefa SKW, któremu również postawiono podobny zarzut, a następnie zwolniono go do domu? Czy motywowało domniemanego sprawcę rozgoryczenie wcześniejszym potraktowaniem przez instytucje państwa polskiego, czy chęć zysku? Jesteśmy w końcu specjalistami od “produkowania” rozgoryczonych pracowników służb specjalnych.

Realizacja procesowa sprawy jej nie zamyka. Wręcz przeciwnie. Można już teraz prowadzić szereg czynności, bez obawy o dekonspirację zainteresowań służb, dlatego nabierają one dynamiki. Sprawy zazwyczaj określa się jako rozwojowe. Więc można już próbować stawiać pytania i szukać na nie odpowiedzi.

TVP ujawniło informację wrażliwą dla śledztwa?

Oczywiście nie wszystkie informacje dotyczące realizacji stają się ogólnodostępne. Te pochodzące ze śledztwa – nie są przeznaczone dla opinii publicznej. W dalszym ciągu pozostają pod ochroną prawną, ponieważ ich ujawnienie może szkodzić interesowi śledztwa. Nie zawsze o to dbamy. Już dzisiaj za pośrednictwem TVP Info zostaliśmy poinformowani, że zatrzymani nie przyznają się do winy. Wydaje się, że akurat ta informacja może być istotna dla osób mogących być jeszcze w sprawie przesłuchiwani. Musimy też pamiętać, że sukces z procesową realizacją sprawy w innych obszarach będzie mógł skutkować kryzysem oraz pytaniami o kondycję państwa, lub sposób zarządzania nim.

Jak rząd poradzi sobie z kryzysem, bo przewidujemy że jest on realny? Cała ta sprawa teraz przeniesie się na grunt gospodarczy i polityczny. Uderzenie w osobę, która w koncernie pełniła funkcje kierowniczą jest uderzeniem w markę. Chińczycy muszą przekonać wszystkich, iż powiedzenie że „ze służb nigdy się nie odchodzi”, jest nieprawdziwe. Możemy być pewni że Huawei uruchomi wszystkie dostępne środki wpływu, prawne i PR-owe, aby udowodnić, że firma nie ma nic wspólnego z działalnością agenturalną. Problem polega jednak na tym, że trudno jest bronić takiego twierdzenia w sytuacji, kiedy „Stanisław” w przeszłości pracował w konsulacie generalnym Chińskiej Republiki Ludowej w Gdańsku i odpowiadał za stosunki międzynarodowe – zwłaszcza dyplomację ekonomiczną. Naszym zdaniem to idealne miejsce dla pracownika wywiadu. Zresztą pełniona funkcja w Huawei też umożliwiała nawiązywanie różnorodnych kontaktów w Polsce. Trzeba pamiętać, że produkty firmy Huawei są w Polsce powszechnie cenione, tańsze od amerykańskich, a tak samo zaawansowane technologicznie. Nawet nasi parlamentarzyści wyjątkowo doceniają potencjał chińskiej gospodarki i licznie (56 osób,) uczestniczą w Polsko-Chińskiej Grupie Parlamentarnej. O wzajemnych sympatiach świadczy też fakt, że pod koniec ubiegłego roku marszałek Sejmu Marek Kuchciński i szef parlamentu Chin podpisali memorandum o współpracy między Sejmem RP i Ogólnochińskim Zgromadzeniem Przedstawicieli Ludowych. Czy obecna sytuacja będzie miała wpływ na wzajemne relacje gospodarcze? Czy inicjatywa Pana Prezydenta Andrzeja Dudy, który zadeklarował chęć uczestniczenia w budowie Jedwabnego Szlaku, ucierpi z tego powodu, że Chiny podejrzewane są o werbowanie naszych obywateli?

Chińczycy zadomowieni na WAT

Chińczycy z Huawei są w Polsce wyjątkowo zadomowieni o czym świadczy fakt, że “Stanisław”, dyrektor w firmie Huawei (zatrzymany przez ABW pod zarzutami szpiegostwa) wielokrotnie gościł w Wojskowej Akademi Technicznej (WAT), zwłaszcza w Instytucie Systemów Informatycznych (ISI). Tam zatrudniony był Piotr D. Poza “Stanisławem”, w spotkaniach uczestniczyli też inni pracownicy Huawei. Nie były to jednak pierwsze kontakty z tą firmą – wojskowi studenci WAT wygrywali konkursy organizowane przez Huawei, za co byli nagradzani wyjazdami do siedziby firmy w Chinach.

Dawid Bugajewski był jednym z dziesięciu laureatów konkursu przeprowadzonego w pięciu uczelniach technicznych w Polsce. Jego opiekunem naukowym jest mjr dr inż. Mariusz Chmielewski. Wspomniany student został laureatem pierwszej edycji konkursu “Seeds for the Future” organizowanego przez Huawei wraz z NASK. NASK jest państwowym instytutem badawczym nadzorowanym przez Ministerstwo Cyfryzacji. W ramach nagrody Bugajewski wyjechał na dwutygodniową wycieczkę do Chin. Tam zwiedził m.in. siedzibę Huawei. Otrzymał również smartfon HONOR – produkowany przez chińskiego potentata. Opiekunem naukowym Dawida Bugajewskiego oraz jednocześnie jednym z członków komisji konkursowej wyłaniającej najlepsze studenckie był Mariusz Chmielewski, który wraz z Piotrem D. brał udział przy podpisaniu ważnego porozumienia WAT z MSWiA – o czym pisaliśmy w poprzedim tekście.

Sam Bugajewski pracuje obecnie w Centrum Projektów Informatycznych – jednostce zajmującej się rozwiązaniami informatycznymi i teleinformatycznymi na potrzeby resortu obrony. Jednym z laureatów tegorocznej edycji konkursu został kolejny student mundurowy z ISI – Paweł Pieczonka, również ze “stajni Chmielewskiego”.

“Stanisław” nie był w Wojskowej Akademii Technicznej osobą anonimową. W maju 2015 roku, wraz z Ulfem Fegerem, CSO Huawei Germany (szefem bezpieczeństwa!), złożyli oficjalną wizytę w Instytucie Systemów Informatycznych WAT, podczas której omawiano perspektywy współpracy firmy z uczelnią. Jak informuje na swojej stronie ISI WAT:

„W dniu 28.05 br. w naszym Instytucie gościli przedstawiciele firmy Huawei: Stanisław Wang – dyrektor ds. public relations Huawei Polska i Ulf Feger – Chief Security Officer /CSO – Huawei Germany. Ze strony Instytutu w spotkaniu uczestniczyli: dr hab. inż Zbigniew Tarapata, prof. WAT, prof. dr hab. inż. Andrzej Walczak, dr inż. Maciej Kiedrowicz, ppłk dr inż. Jarosław Koszela, mjr dr inż. Mariusz Chmielewski, ppor. mgr inż. Marcin Kukiełka. Spotkanie dotyczyło wymiany informacji o obu instytucjach. Omawiano perspektywy współpracy, udziału studentów w konkursach technologicznych organizowanych przez firmę Huawei”.

Niedługo później, bo w listopadzie 2015 roku, przedstawiciele ISI – Maciej Kiedrowicz (obecnie prodziekan ds. naukowych i rozwoju Wydziału Cybernetyki WAT oraz osoba odpowiedzialna za kontakty w związku z porozumieniem z MSWiA) oraz Mariusz Chmielewski (obecnie zastępca dziekana Wydziału Cybernetyki WAT), na zaproszenie polskiej filii Huawei, uczestniczyli w Global Mobile Broadband Forum 2015. Sądząc po  zajmowanych stanowiskach nie są to osoby specjalizujące się w budowie sieci 5G. W składzie delegacji byli również niewymienieni z imienia i nazwiska przedstawiciele Urzędu Komunikacji Elektronicznej oraz Instytutu Łączności. Czego dotyczyła konferencja? Jak informuje na swojej stronie ISI WAT:

“Przedstawiane zagadnienia dotyczyły zagadnień bezpieczeństwa budowy sieci 5G i perspektywy rozwoju siedzi przewodowych i bezprzewodowych.”

Oczywiście, poza częścią oficjalną, była też część półoficjalna:

„Reprezentacja WAT aktywnie uczestniczyła w obradach paneli eksperckich, w zakresie dyskusji na temat technologii mobilnych oraz potencjalnych zagrożeń wirtualizacji zasobów. Dzięki uprzejmości organizatora, delegacja przedstawicieli instytucji Państwowych miała możliwość zapoznać się z siedzibą HUAWEI w Shenzhen. Organizator zapewnił szereg interesujących prezentacji wykonywanych przez pracowników technicznych i kadrę zarządzającą HUAWEI”.

Oraz nieoficjalna:

„Oprócz samych prezentacji technicznych, przedstawiciele Uczelni i urzędów mieli okazje uczestniczyć w wielu spotkaniach nieformalnych i zwiedzaniu metropolii jakimi są Hong Kong i Shenzhen. Za przygotowanie konferencji i pobytu w siedzibie firmy ogromne podziękowania należą się polskiej filii firmy HUAWEI i bezpośredniemu organizatorowi Panu Stanisławowi Wang piastującemu stanowisko PR Manager w firmie HUAWEI”.

W 2018 roku, Wojskowa Akademia Techniczna zawarła porozumienie z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jak informuje WAT:

“Głównym celem porozumienia podpisanego między Wojskową Akademią Techniczną, a Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji jest prowadzenia prac badawczo-rozwojowych w zakresie telekomunikacji, informatyki, kryptologii i cyberbezpieczeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem bezpieczeństwa i ochrony zasobów informacyjnych, przetwarzanych w systemach i sieciach teleinformatycznych.”

Za kontakty pomiędzy sygnatariuszami porozumienia z ramienia WAT odpowiedzialne były dwie osoby: prodziekan Wydziału Cybernetyki WAT ds. współpracy i rozwoju – dr inż. Maciej Kiedrowicz oraz Piotr D. Podpisaniu umowy towarzyszyła wizyta m.in. w Laboratorium Badawczym Kryptologii, gdzie goście zostali zapoznani z najnowszymi osiągnięciami naukowców wojskowej uczelni, które mogą znacząco poprawić bezpieczeństwo oraz wyszkolenie pracowników podległych MSWiA służb.

SKW wie o sprawie?

Nie wiemy czy Piotra D. został zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa w związku z działalnością w okresie kiedy był zatrudniony w MSWiA , ABW lub czy mogło mieć to związek ze współpracą Piotra D. z WAT? Wiadomo natomiast, że firma Huawei jest wykluczana przez rządy kolejnych krajów z budowy sieci 5G. Tymczasem, najwybitniejsi przedstawiciele jedynej wojskowej uczelni w Polsce są goszczeni przez Huawei w Chinach i zaznajamiani ze zdobyczami chińskich specjalistów w zakresie informatyki i telekomunikacji lub odwrotnie. Stawiamy pytanie o działania w tej sprawie SKW. Czy znają tę sytuację? Czy wyjeżdżający do Chin wojskowi byli informowani o zagrożeniu, a po powrocie raportowali SKW? Jak wygląda ochrona kontrwywiadowcza w tej sprawie?

Fot. Wikipedia

Datująca się na 2011 r. znajomość Piotra D. i Weijinga W. jest kluczem do zrozumienia w jaki sposób Chiny chciały zinfiltrować budowę sieci 5G w Polsce.

W 2011 r. Robert Zieliński na łamach Dziennika Gazety Prawnej ujawnił informację, że resort spraw wewnętrznych otrzymał od koncernu Huawei sprzęt do wideokonferencji. Miał on być nieodpłatnie testowany w Centrum Projektów Informatycznych MSWiA, które zajmowało się organizacją przetargów na wykonanie najważniejszych w państwie systemów informatycznych. Chińskie „podarki” nie zostały sprawdzone pod kątem bezpieczeństwa, stało się to dopiero po nagłośnieniu sprawy w mediach. Tymczasem już wtedy wiele zachodnich mediów podkreślało, że Huawei może mieć powiązania ze służbami specjalnymi Chin.

Również w 2011 r. z ABW pożegnał się Piotr D., o zatrzymaniu którego poinformowało dziś ABW. Był wtedy wiceszefem Departamentu ds. Bezpieczeństwa Teleinformatycznego, później zajmował się bezpieczeństwem teleinformatycznym w Wojskowej Akademii Technicznej, Urzędzie Komunikacji Elektronicznej i Orange. Czy obie sprawy są ze sobą związane? Z pewnością łączy je sprawa chińskiego koncernu. Wraz z Piotrem D. zatrzymano bowiem Weijinga W., dyrektora sprzedaży Huawei. Co ciekawe Weijing trafił do Huawei w 2011 r. Przypadek?

Na uwagę w sprawie doskonale opisanej przez portal TVP Info zasługuje jeszcze jedna rzecz. Niemiecki Deutsche Telekom i Francuski Orange rezygnują bądź ograniczają współpracę Chińskimi usługodawcami lub producentami w swoich rodzimych państwach. Tymczasem w Polsce T-Mobile, którego właścicielem jest Deutsche Telekom zawarły umowy na budowę pilotażowych rozwiązań 5G właśnie przy użyciu sprzętu Huawei. Podobnie Orange, wykorzystuje sprzęt Huawei, swojego partnera biznesowego. W tym kontekście niewykluczone, że datująca się na 2011 r. znajomość Piotra D. i Weijinga W. jest kluczem do zrozumienia w jaki sposób Chiny chciały zinfiltrować budowę sieci 5G w Polsce. Na koniec należy podkreślić, że podobne działania Chińczycy podejmują wobec krajów zachodnich, których służby poskreślają, że Huawei nie powinno uczestniczyć w modernizacji infrastruktury teleinformatycznej.

Fot. Pixabay

Chiński wywiad zagraża Polsce. Warszawa nie reaguje na zagrożenie

Mocarstwa rezygnują ze współpracy z Huawei. Polska ją kontynuuje nieświadoma zagrożenia.

O chińskich gigantach telekomunikacyjnych, takich jak ZTE i Huawei, pisaliśmy na naszym portalu kilkakrotnie.

Rząd Australii, zakazał używania ich sprzętu do budowania krajowej sieci 5G ze względu na chęć zachowania wysokich standardów bezpieczeństwa.

Wcześniej podobną decyzję w odniesieniu do ZTE podjęły władze Stanów Zjednoczonych, a na „tapecie” są już projekty aktów prawnych zakazujących amerykańskim agencjom nabywanie, eksploatowanie oraz wynajem sprzętu telekomunikacyjnego chińskiej produkcji. Mają one wymieniać Huawei jako przykład podejrzanego chińskiego sprzedawcy. Szefowie amerykańskich służb wywiadowczych stoją na stanowisku, że smartfony Huawei oraz ich infrastruktura sieciowa mogą być wykorzystywane do gromadzenia informacji wywiadowczych, w szczególności dotyczy to nowej, zaawansowanej technologii 5G.

Podobną sytuację mamy w Kanadzie. Tam trzech byłych dyrektorów najważniejszych kanadyjskich agencji bezpieczeństwa wzywało rząd federalny by zwrócił uwagę na ostrzeżenia amerykańskich służb wywiadowczych i zerwał związki z chińską firmą Huawei, producentem smartfonów i sprzętu telekomunikacyjnego. Podniesiono także inne kwestie, np. to, że też firma Huawei, założona została przez byłego oficera chińskiej Armii Czerwonej Ren Zhenfei i nie posiada publicznej listy akcjonariuszy.

Wszystkie wymienione państwa z Nową Zelandią oraz Wielką Brytanią są częścią sojuszu wywiadowczego, tzw. Five Eyes i ściśle ze sobą współpracują dzieląc się poufnymi informacjami. Dlatego również brytyjski BT Group zapowiedział likwidację sprzęt chińskich producentów ze swej sieci rdzeniowej 3G i 4G.

Sylwia Czubkowska w na łamach Gazety Wyborczej z dnia 14 grudnia br. w artykule pt. „Największe telekomy w Europie odsuwają się od Huawei. Ale nie w Polsce” zadaje bardzo istotne pytanie: dlaczego Niemiecki Deutsche Telekom i Francuski Orange rezygnują bądź ograniczają współpracę Chińskimi usługodawcami lub producentami w swoich rodzimych państwach?

Tymczasem w Polsce T-Mobile, którego właścicielem jest Deutsche Telekom zawarły umowy na budowę pilotażowych rozwiązań 5G właśnie przy użyciu sprzętu Huawei. Podobnie Orange, wykorzystuje sprzęt Huawei, swojego partnera biznesowego. Zadane przez autorkę artykułu pytanie pozostają bez odpowiedzi.

Naszym zdaniem – władze w Polsce nie sformułowały Polityki bezpieczeństwa w omawianym zakresie, opartej na rzetelnie przeprowadzonej analizie ryzyka, a tym samym efektywnych regulacji. W sprawie, która de facto dotyczy szeroko pojętego bezpieczeństwa ważna byłaby optyka służb specjalnych, które powinny przedstawić pogłębione dane i uświadomić rządzącym, z jak wielkim ryzykiem wiąże się brak należytej troski o integralność polskiej telekomunikacji.

Kiedy wydarzy się coś złego, politycy z reguły narzekają, że służby nie informowały o zagrożeniu, a powinny były, i że trzeba powołać spec komisję do wyjaśnień… Już teraz, w ciemno, można przewidzieć, co powiedzą komentatorzy, kiedy okaże się, że polskie telekomy – inaczej niż europejskie, opanowały firmy z Chin. Skoro służby na całym świecie alarmują przed dopuszczeniem Chińczyków do wrażliwych systemów telekomunikacyjnych – może warto byłoby zastanowić się nad tym i dokonać stosowanej analizy już dzisiaj.

Fot. Pixabay

Amerykańskie służby będą "prześwietlać" chińskich studentów na uczelniach w USA

Administracja Trumpa pracuje aktualnie nad nowymi rozwiązaniami w zakresie  procedur sprawdzających jakim mieliby podlegać chińscy studenci uczęszczający do amerykańskich szkół. 

 Niepokój rządu USA budzą zagrożenia związane z chińskim szpiegostwem. Z tego powodu w czerwcu 2018 roku amerykański Departament Stanu skrócił wizy pobytowe chińskim studentom takich kierunków jak lotnictwo i robotyka z pięciu na okres jednego roku. Aktualnie administracja Trumpa rozważa wprowadzenie procedur sprawdzających dla chińskich studentów, obejmujących np. wgląd w billingi czy konta w mediach społecznościowych. Dodatkowo organa ścigania zostały zobowiązane do przeszkolenia przedstawicieli środowiska akademickiego w zakresie rozpoznawania szpiegostwa i kradzieży dokonywanej przy wykorzystaniu narzędzi cybernetycznych. 

 

Zwraca się jednocześnie uwagę na fakt, że Chińczycy co roku płacą za naukę w amerykańskich szkołach 14 miliardów dolarów (suma ta pochodzi od 360 tysięcy obywateli Chin edukowanych w USA). W przypadku zastosowania wobec nich agresywnych procedur, mogliby oni zmienić uczelnie amerykańskie na uczelnie w innych krajach.

 

Źródło: Reuters

 

Fot. Pixabay

Chiński wywiad przemysłowy aktywny w Niemczech

Niemiecka prokuratura w Kolonii postawiła zarzuty karne byłemu pracownikowi wytwórcy specjalistycznych produktów chemicznych Lanxess, za sprzedaż tajemnic handlowych Chińczykom. Pracownik ten, to czterdziestoletni inżynier, z pochodzenia Chińczyk, zamieszkały na terenie Niemiec. W przypadku uznania za winnego, grozi mu kara czterech lat pozbawienia wolności. 

 Niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji BfV ostrzegał w czerwcu, w swoim raporcie rocznym, iż Chiny mogą korzystać z kradzieży własności intelektualnej, jako że dążą do uzyskania statusu eksportera produktów zaawansowanych technologicznie. Niemiecka służba zaznaczyła przy tym, że w przypadku Państwa Środka niezmiernie trudno jest odróżnić szpiegostwo państwowe od przemysłowego. Podobna sprawa, dotycząca szpiegostwa przemysłowego wymierzonego w firmę Lanxess, rozstrzygana była w lutym 2017 roku przez sąd w Duesseldorfie. Sąd podjął wówczas decyzję o nałożeniu na winnego kary finansowej w wysokości ok. 180 tysięcy euro. Sąd apelacyjny obniżył zasądzoną kwotę do ok. 167 tysięcy euro, natomiast skazał dodatkowo winnego na karę zadośćuczynienia firmie Lanxess za ewentualne przyszłe skutki swoich czynów. 

 

Lanxess wydzieliła się w 2005 roku z firmy Bayer, niemieckiego producenta  leków i pestycydów. 

 

Źródło: Reuters

 

Fot. Pixabay

Australijski wywiad radioelektroniczny ostrzega przed chińskimi firmami technologicznymi

Australijska Agencja Wywiadowcza ds. Wywiadu Radioelektronicznego (właściwie The Australian Signals Directorate) dokonała bezprecedensowego debiutu na Twitterze wydając ostrzeżenie przed zagrożeniami ze strony chińskich firm technologicznych. ASD, wzorem innych służb, przystąpiła w ten sposób do realizacji strategii komunikacyjnej, mającej na celu poprawę bezpieczeństwa.

„Witaj Internecie, z tej strony ASD. Od długiego czasu odbiorca, po raz pierwszy w roli nadawcy” – odezwała się australijska agencja na Twitterze. Autentyczność konta @ASDGovAu została potwierdzona przez przedstawicieli rządu.

Po debiutanckim tweecie n profilu służby pojawił się obraz zawierający wizualną łamigłówkę tekstową, kryptogram akronimu nazwy organizacji oraz fragmenty przemówienia dyrektora generalnego Mike’a Burgessa. W swoim wystąpieniu Burgess powiedział, że ASD wychodzi „z cienia” i zdecydowanie poparł rządową decyzję o zakazie korzystania z nowej sieci 5G w Australii wydanym w stosunku do chińskich firm telekomunikacyjnym Huawei i ZTE, która wywołała wściekłość Pekinu. Na ten temat pisaliśmy również tutaj.

Australijski wywiad radioelektroniczny poparł decyzję rządu Australii o restrykcjach wobec chińskich firm telekomunikacyjnym Huawei i ZTE. Click To Tweet

Huawei, założona przez naukowca Armii Ludowo-Wyzwoleńczej oraz ZTE zostały oskarżone przez Kongres Stanów Zjednoczonych o działanie na rzecz chińskich służb wywiadowczych. „5G to nie tylko szybkie dane” – wyjaśnił Burgess w swoim przemówieniu. Technologia „będzie wspierać komunikację, z której Australijczycy codziennie korzystają, od naszych systemów opieki zdrowotnej i potencjalnych zastosowań w zakresie zdalnych operacji chirurgicznych, do samochodów autonomicznych, funkcjonowania systemu energetycznego i zaopatrzenia w wodę” – dodał.

Huawei oraz ZTE zostały oskarżone przez Kongres Stanów Zjednoczonych o działanie na rzecz chińskich służb wywiadowczych. Click To Tweet

Burgess zaznaczył, że decyzja rządu poprzedzona była analizą dotyczącą bezpieczeństwa tych systemów w sytuacji, gdyby ich częścią stały się podmioty wysokiego ryzyka. W tej kwestii – jak stwierdził, ocena ASD była stanowczo jednoznaczna.

Niezależne instytucje badawcze w Australii stwierdziły, że co najmniej 300 chińskich naukowców wojskowych przyjechało do Australii w ramach programów doktoranckich. Pracowali oni w dziedzinach takich jak przetwarzanie sygnałów, radary i systemy nawigacyjne, a także pojazdy autonomiczne i kryptografia. Większość naukowców pochodzących z komunistycznych Chin nie ukrywa swojego pochodzenia, ale „w ostatnim okresie czasu zidentyfikowano 24. ukrywających swoją przynależność do wojska podczas podróży poza Chiny, w tym 17. Przybyłych do Australii”.

Australia jest częścią sojuszu wywiadowczego, tzw. Five Eyes,  z Kanadą, Nową Zelandią, Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi, które ściśle ze sobą współpracują i dzielą się poufnymi informacjami.

Fot. Pixabay

Chińscy szpiedzy oskarżeni o kradzież tajnych danych amerykańskich spółek kosmicznych

Amerykański Departament Sprawiedliwości we wtorek oświadczył, że chińscy oficerowie wywiadu, którzy prowadzili swoje działania z małego biura, od lat kradli sekrety amerykańskich spółek kosmicznych. Jest to kolejny w ostatnich tygodniach akt oskarżenia o szpiegostwo korporacyjne i hackerstwo wobec Chińczyków.

Z oskarżenia, które od czerwca było utajnione wynika, że dwóch chińskich oficerów wywiadu oraz pięciu hakerów wielokrotnie włamywało się do systemów komputerowych, w celu kradzieży własności intelektualnej oraz informacji związanych z przemysłem kosmicznym.

Jak pokazują dokumenty sądowe od stycznia 2010 roku do maja 2015 roku chińczykom udało się pozyskać tajne informacje dotyczące 13 spółek z sektora wraz z planami silników turbowentylatorowych. Wśród spółek z inwigilowanych przez hakerów znalazła się firma produkująca turbiny gazowe Capstone Turbine. Warto podkreślić, że w tym samym czasie należąca do chińskiego rządu firma z sektora kosmicznego pracowała nad komercyjną produkcją podobnego silnika.

Chiński wywiad od lat podejmował próby kradzieży danych amerykańskich spółek związnych z sektorem kosmicznym. Click To Tweet

Oskarżeni chińscy szpiedzy pracowali z niewielkiego biura należącego do chińskiej głównej krajowej oraz zagranicznej agencji wywiadowczej, zlokalizowanego w prowincji Jiangsu. Co ciekawe miejsce ich pracy jest również związane z dwoma ostatnimi sprawami, w których Chiny próbowały nielegalnie pozyskać informację dotyczące amerykańskiego przemysłu kosmicznego.

Według Adama L. Bravermana, amerykańskiego prawnika z południowej Kalifornii, USA od dłuższego czasu są obiektem ataków chińskiego wywiadu w celu wzmocnienia pozycji azjatyckiego giganta w globalnej ekonomii.

USA od dłuższego czasu jest obiektem ataków chińskiego wywiadu w celu wzmocnienia pozycji azjatyckiego giganta w globalnej ekonomii. Click To Tweet

Nieudolne chińskie starania?

Warto również zaznaczyć, że w tym miesiącu Yanjin Xu, zastępca dyrektora jednej z jednostek w chińskiej agencji został oficjalnie oskarżony o próbę kradzieży tajnych danych należących do firmy GE Aviation. Zatrzymanie Yanjin’a Xu nastąpiło w kwietniu tego roku, mniej więcej rok po rozpoczęciu przez niego nakłaniania jednego z pracowników GE do przekazanie mu tajnych danych firmy.

We wrześniu, Departament Sprawiedliwości aresztował Ji Chaoquna, amerykańskiego żołnierza rezerwy pochodzenia chińskiego, pod zarzutem dostarczania tajnych informacji na temat przemysłu kosmicznego przedstawicielom chińskiego wywiadu. Jednym z przedstawicieli był wspomniany wcześniej Yanjin Xu. Według pracowników Departamentu Sprawiedliwości, informacje dostarczane przez Ji Chaoquna miały posłużyć do późniejszego werbunku informatorów wśród pracowników spółek z sektora kosmicznego.

Chińscy szpiedzy

W oskarżeniu amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości znalazło się 9 nazwisk Zha Rong oraz Chai Men (oficerowie wywiadu), Zhang Zhang-Gui, Liu Chunliang, Gao Hong Kun, Zguang Xiaowei (hakerzy), a także Gu Gen oraz Tian Xi (zwerbowani pracownicy francuskiej firmy współpracującej z amerykańską przy projekcie silnika). Cała siatka usłyszała zarzuty podejmowania nielegalnych działań zmierzających do wykradzenia technologii wykorzystywanej w komercyjnych lotach.

Departament Sprawiedliwości USA oskarżył 9 chińskich szpiegów o próby pozyskania danych z amerykańskiego sektora kosmicznego. Click To Tweet

Na uwagę zasługuje fakt, że Chińczycy w swoich działaniach posługiwali się globalną siecią serwerów służących do ukrywania ich ruchów w sieci. W celu dokonania kradzieży wysyłali do pracowników infiltrowanych firm spearpishingowe e-maile zawierające złośliwe oprogramowanie.

W związku z nasileniem chińskich działań wymierzonych w Stany Zjednoczone, przedstawiciel Departamentu Sprawiedliwości, John C. Demers, poinformował, że żadne tego typu działania nie pozostanie bez konsekwencji.

Żródło: NYTimes

Fot. Pixabay