Home Posts tagged clinton

Afera podsłuchowa poligonem doświadczalnym dla kampanii Trumpa?

Czytając wydanie Polityki z dnia 4 września 2018 roku i artykuł Grzegorza Rzeczkowskiego pt. „Rosyjski ślad w taśmach", dotyczący rosyjskich tropów w aferze podsłuchowej, przypomnieliśmy sobie tekst dotyczący aktualnej sytuacji w Mossadzie.

Pisaliśmy o tym tutaj:  https://osluzbach.pl/izrael-coraz-bardziej-stawia-na-mossad/W artykule czytamy: „Rozwój technologii zmusza agencje wywiadu do korzystania z różnorodnych narzędzi: nie tylko lokowania agentury we wrogich państwach, ale też sprawiania, by ludzie pracowali jako agenci nie zdając sobie z tego sprawy”.  

Autorom chodziło o to, żeby operacje wywiadowcze realizowali nieświadomi swej roli ludzie –  wprowadzeni w błąd co do realnego celu swych działań po to, by choćby wszechobecny system kamer nie wychwycił prawdziwej tożsamości sprawcy. Ukrywa się swoje prawdziwe intencje, a inspiracje (nie zawsze zgodne z prawem) przypisuje innym bo to utrudnia pracę kontrwywiadu i proces wykrywczy. Są to techniki, stanowiące elementy gier i kombinacji operacyjnych, często wykorzystywane np. do werbunku „pod obcą flagą” lub „pozornym” werbunku. 

Przykład – zabójstwo Kim Jong-nama, krewnego Kim Dzong-una, otrutego po przybyciu na lotnisko w Kuala Lumpur, gdzie do twarzy przyłożono mu tkaninę prawdopodobnie nasączoną toksyną. Kamery wychwyciły dwie młode kobiety, przekonane o tym, że uczestniczą w próbie audycji telewizyjnej. Zanim dotarła do nich policja, zleceniodawcy uciekli z kraju, a śledztwo utknęło w martwym punkcie.  

Drobiazgowo przeanalizowane przez Grzegorza Rzeczkowskiego powiązania skazanego przez sąd biznesmena ze środowiskami rosyjskimi wydają się bardzo przekonujące. My sami zadajemy sobie pytanie, czy wszystkie osoby tego dramatu miały pełną wiedzę, w czym uczestniczą. Czy to, co się wydarzyło, było polską wersją operacji wpływu przeprowadzonej w 2016 roku podczas wyborów prezydenckich w USA? Czy ktokolwiek sprawdził te wątki w śledztwie lub choćby w pracy operacyjnej służb? Mechanizm zdyskredytowania jednej strony sporu politycznego, polegający na ujawnieniu nieoficjalnych i kompromitujących rozmów przypomina ujawnienie informacji mailowych sztabu kandydatki Hillary Clinton. Tak jak w Ameryce, operacja ta skończyła się zmianą na szczytach władzy. 

Polska afera podsłuchowa była sprawdzianem przed kampanią prezydencką w USA. Click To Tweet

Fot. Pixabay

W czasie kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych grupa Rosjan realizujących operację dezinformacyjną  co minutę wysyłała w cyberprzestrzeń ogromną ilość tweetów. Nieświadomi tej operacji amerykańscy wyborcy otrzymali 7 października 2016 roku  ponad 18 tysięcy specjalnie ukierunkowanych informacji wysłanych przez ten serwis społecznościowy. Był to dzień, w którym portal Wikileaks rozpoczął publikację maili wykradzionych od szefa kampanii Hillary Clinton, ujawniających wewnętrzne ustalenia, które spowodowały gorące dyskusje w mediach przez kolejne tygodnie. 

 

 

Analitycy uniwersytetu Clemson uważają, że istnieje związek pomiędzy tym wydarzeniem i falą tweetów. Baza danych, nad którą pracują uniwersyteccy analitycy zawiera tweety wysłane w okresie od lutego 2014 roku do maja 2018 roku. Wszystkie zaliczone zostały przez administratorów Twittera do grupy zaangażowanej w kampanię dezinformacyjną, koordynowaną przez Państwową Agencję Badania Internetu z St. Petersburga, której właścicielem jest osoba związana z Putinem.

Analiza tych tweetów wskazuje na wysoką efektywność całej operacji, której efektem była realna interakcja z autentycznymi użytkownikami Twittera. Wielu z nich retweetowało rosyjskie informacje. Uniwersytecka grupa badaczy odkryła ponadto, iż Rosjanie pracujący dla Państwowej Agencji Badania Internetu – często określani mianem „trolli”, po wygranych przez Trumpa wyborach utrzymali tempo dystrybucji tweetów. Dotyczyło to w szczególności ponad 600 kont, których celem aktywności byli konserwatywni wyborcy.

Ubiegłotygodniowe upublicznienie aktu oskarżenia wystosowanego wobec rosyjskich oficerów wywiadu przez prokuratora specjalnego Roberta S. Muellera wykazało, że akcja hakerska wymierzona w szefa kampanii Hillary Clinton Johna Podestę, kradzież jego maili i ich dystrybucja przez Wikileaks była skrupulatnie przeprowadzoną operacją.

Warren i Linvill, naukowcy zaangażowani w projekt uniwersytetu Clemson, stwierdzili, że dezinformacja Rosjan wygenerowała realne i szeroko zakrojone dyskusje wśród użytkowników Twittera. W okresie od września do listopada 2016 roku odniesienia do kont Państwowej Agencji Badania Internetu pojawiły się w tweetach innych użytkowników 4.7 miliona razy. Naukowcy z Clemson podzielili – dla celów badawczych, konta Państwowej Agencji Badania Internetu na pięć kategorii. Dwie najliczniejsze nazwali „Prawicowe Trolle” i „Lewicowe Trolle”. Inne konta głównie dystrybuowały fałszywe treści, wykorzystując hashtagi, takie jak na przykład nieprawdziwe informacje o wybuchu epidemii salmonelli w okresie poprzedzającym amerykański Dzień Dziękczynienia w 2015 roku.

Okazało się, ze najliczniejszą i najaktywniejszą grupę stanowiły „Prawicowe Trolle”, które najczęściej nie zamieszczały zbyt wielu profilowych informacji, raczej zdjęcia młodych, atrakcyjnych kobiet. Pozyskały one razem prawie milion tzw. „followersów”.

Źródło: Washington Post

Fot. Pixabay