Home Posts tagged cyberprzestrzeń

Irańska propaganda w cyberprzestrzeni

Portal Nile Net Online obiecuje Egipcjanom „prawdziwe informacje“, ale poglądy które prezentuje nie są zgodne z linią egipskich państwowych mediów, podkreślających ciepłe relacje Donalda Trumpa z Kairem.

W jednym z niedawno opublikowanych artykułów portal Nile Net Online opisuje  amerykańskiego prezydenta jako „podrzędnego aktora”, który ośmieszył USA, krytykując Iran na forum ONZ. Do niedawna portal miał około 115 000 followers’ów na Facebook’u, Twitterze i na Instagramie. Jednak podane na stronie numery kontaktowe, w tym np. 0123456789 w rzeczywistości nie istnieją, a lokalizacja na Facebook’u wskazuje miejsce siedziby redakcji na środku ulicy. Notabene stali bywalcy tej lokalizacji o tej redakcji nigdy nie słyszeli.

Powód: Nile Net Online jest elementem operacji wpływu Teheranu. Jest jednym z ponad 70 portali zlokalizowanych przez dziennikarzy Reutersa, udostępniających  propagandę Iranu do 15 państw, w ramach operacji, którą eksperci w obszarze cyberbezpieczeństwa, firmy działające w sektorze mediów społecznościowych i dziennikarze dopiero zaczynają odkrywać.Portale które zostały zlokalizowane przez agencję Reuters odwiedza milion osób miesięcznie. Są one także promowane przez konta w mediach społecznościowych, posiadające ponad milion obserwujących.

Były dyrektor CIA John Brennan powiedział, że wszystkie kraje świata korzystają aktualnie z taktyki wojny informacyjnej. „Irańczycy są wyrafinowanymi graczami w cyberprzestrzeni”, stwierdził.

Według byłego dyrektora CIA, Johna Brennan’a Irańczycy są bardzo aktywnymi graczami w cyberprzestrzeni. Click To Tweet

Niektóre ze zidentyfikowanych portali mają  związki z Teheranem o czym świadczy fakt, że transmitują historie, materiały video i rysunki których źródłem jest internetowa firma International Union of Virtual Media (IUVM), której centrala mieści się w Teheranie. Co istotne portale te posiadają takie tożsame adresy i numery kontaktowe, a w dwudziestu dwóch przypadkach portale pełnią także rolę pasa transmisyjnego i posiadają dane rejestrowe takie jak IUVM.

Ponad 70 portali zlokalizowanych przez Reutersa przekazuje irańską propagandę do 15 krajów. Publikują one informacje w 16 językach, od azerskiego po urdu.  Są wśród nich, na przykład:

  • portal newsowy o nazwie Another Western Dawn, któremu udało się oszukać ministra obrony Pakistanu do tego stopnia, ze groził on bronią jądrową Izraelowi;
  • dziesięć portali, których celem są czytelnicy w Jemenie, gdzie od 2015 roku trwa wojna domowa;
  • portal prezentujący informacje i satyrę w Sudanie;
  • portal o nazwie Realnie Novosti, lub „Real News,” przeznaczony dla rosyjskojęzycznych czytelników, oferujący aplikację telefonu, jednak  nie można ustalić operatora tej aplikacji.

Jak ustalił Reuters, 70 portali powiązanych z Iranem przekazuje propagandę do 15 krajów. Publikują one informacje aż w 16 językach. Click To Tweet

Ustalenie aktualnych powiązań z Iranem jest trudne. Dane lub lokalizacje można zidentyfikować jedynie w oparciu o stare dane rejestracyjne byłych właścicieli tych portali. 17 z 71 właścicieli stron wykazywało w przeszłości dane lokalizacyjne w Iranie lub w Teheranie, albo wskazywało w danych kontaktowych irański numer telefonu lub faksu. Ich aktualni właściciele są głęboko schowani. Co ważne, ponad 50 z wspomnianych portali wykorzystuje amerykańskich providerów internetowych – Cloudflare i OnlineNIC. Firmy te odmówiły Reutersowi informacji, kim są właściciele wskazanych przez agencje portali.

Źródło: Reuters

Fot. Pixabay

 

Amerykanie nie pozostają bierni wobec cyberzagrożenia ze strony Rosji. Spółka powiązana ze służbami specjalnymi USA pracuje nad projektem cybernetycznej „stalowej kopuły”, która ochroni infrastrukturę krytyczną przed atakami w sieci.

 

IronNet Cybersecurity Inc, startup na którego czele stoi były szef amerykańskiej National Security Agency – Keith Alexander, pozyskał fundusze w wysokości 78 milionów USD. Dzięki dofinansowaniu będzie m.in. rozwijał nową technologię umożliwiającą przesył danych o cyberzagrożeniach w czasie rzeczywistym o nazwie IronDome (z ang. stalowa kopuła). Ma być to szybszy i bardziej zautomatyzowany system niż dotychczas używane metody, co ma zapewnić lepszą ochronę amerykańskiej infrastruktury krytycznej.

 

Dotychczasowymi inwestorami Spółki byli IncForgePoint Capital i Kleiner Perkins Caufield & Byers. Do tego grona dołączyła ostatnio londyńska C5 Capital. Spółka IronNet ma siedzibę w Fulton, w stanie Maryland, zatrudnia 150 osób, wśród których są byli wysocy funkcjonariusze wojska i służb specjalnych; firma deklaruje, że nowo pozyskane fundusze zostaną wykorzystane na  opracowanie narzędzi przydatnych w cyberobronie i innych rozwojowych obszarach. 

 

Spółka została zatrudniona przez pięciu największych dostawców energii w USA w celu implementacji IronDome. Jej szef nie ujawnił, które to firmy, powiedział jednak że obsługują one 25 amerykańskich stanów. IronNet zapowiada opracowanie podobnych narzędzi, do wykorzystania w służbie zdrowia i w firmach sektora finansów. 

 

W ostatnim czasie rząd USA wystosował szereg ostrzeżeń dotyczących cyberzagrożeń ze strony Rosji, Korei Północnej i Iranu.

 

Źródło: Reuters

 

Fot. Pixebay

 

Rosyjskie służby chcą wpłynąć na sytuację polityczną w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Środkiem do tego służącym jest zmasowana kampania informacyjna w serwisie społecznościowym Twitter. Cel podjętych przez Rosjan działań wydaje się jasny – wpływanie na zachodnich obywateli poprzez ingerencję w popkulturę. 

Rosyjska machina propagandowa to nic nowego mimo, że można odnieść odmienne wrażenie śledząc natężenie nagłówków w prasie i na portalach internetowych dotyczących problematyki tzw. fake newsów czy dezinformacji. Dowód?

Tylko w 1981 r. KGB raportowało Komitetowi Centralnemu Partii, że finansowało, wytworzyło bądź było zaangażowane w powstanie: 70 książek, 66 filmów dokumentalnych, 4800 artykułów w różnych czasopismach, 3000 konferencji i wystaw, 1500 radiowych i telewizyjnych programów, 170000 wykładów i wystąpień (dane za „Rosyjskim ostrzem” autorstwa Lecha Kowalskiego). Na czym polega więc „nowa jakość” rosyjskiej maszyny propagandowej?

Związek Sowiecki był państwem analogowym, który upadł na dobre przed nastaniem ery cyfrowej. Jest ona akurat tym elementem przyszłości, której nie przewidzieli najzdolniejsi futurologowie. Nadeszły bowiem czasy, w których w czasie rzeczywistym przepływają informacje pomiędzy kontynentami. Służby specjalne, w szczególności rosyjskie będące sukcesorami służb sowieckich, doskonale zaadoptowały owoce rewolucji cyfrowej do rzemiosła, które skutecznie uprawiały już przed powstaniem Internetu.

Zjawisko szerzenia propagandy poprzez media społecznościowe podlega obecnie badaniom we wszystkich krajach zachodnich w związku ze swoją skutecznością – co udowodniła rosyjska ingerencja w amerykański proces wyborczy. Dlatego nie zamierzam poświęcać mu tutaj wiele czasu, ale skupić się na jego ewolucji. Widać bowiem coraz wyraźniej, że rosyjska wojna informacyjna wkracza na nowe, do tej pory nieznane, obszary świata cyfrowego.

Walka co prawda nadal koncentruje się na zdobyciu serc i umysłów obywateli krajów zachodnich lecz nie dotyczy już jedynie powierzchownego elementu świata cyfrowego skupionego na strumieniu informacyjnym związanym z polityką, gospodarką i sprawami społecznymi. Rosyjska ofensywa propagandowa zaczyna wkraczać do dusz Amerykanów i Europejczyków jeszcze skuteczniej kształtując ich preferencje.

Pierwszym elementem nadchodzącej „nowej jakości” w działaniach rosyjskich służb na polu informacyjnym było zjawisko nazwane w jednej z najbardziej interesujących analiz Ośrodka Studiów Wschodnich z ostatnich lat: „konserwatyzmem potiomkinowskim”. Kreml kreuje za jego pomocą wizerunek Rosji jako kraju konserwatywnego, stojącego na straży wartości mimo, że tak naprawdę nie ma to wiele wspólnego z rzeczywistością. Szczególną rolę w tym przekazie pełnią wątki religijne. Strategia okazała się nad wyraz skuteczna zjednując Moskwie wiele europejskich partii prawicowych. Dziś rosyjskie służby poddają ją daleko idącej modyfikacji. Walka informacyjna wkracza na nowe wody.

W ostatnich tygodniach byliśmy świadkami spektakularnej ofensywy informacyjnej, za pomocą której rosyjskie służby chciały wpłynąć na sytuację polityczną w…odległej galaktyce uniwersum Gwiezdnych Wojen. Przyznacie państwo, że to o wiele większy kaliber aniżeli w przypadku Stanów Zjednoczonych, które są jedynie globalnym hegemonem.

Dla osób niezaznajomionych z tematem popularnej sagi kosmicznej, która gości na ekranach kin i telewizorów od kilku dekad krótkie wytłumaczenie. W najnowszych częściach Gwiezdnych wojen galaktyka jest obszarem starcia pomiędzy „tymi złymi”, a więc autorytarnym Najwyższym Porządkiem oraz „tymi dobrymi” tj. demokratyczną Nową Republiką i wspierającym ją ruchem oporu. Ofensywa informacyjna Rosji polegała na wykorzystaniu setek bootów (automatycznych programów, które publikują wiadomości w ramach sieci społecznościowych), które wchodząc w interakcję z reżyserem najnowszej części Gwiezdnych Wojen domagały się zachowania przy życiu przywódcy Najwyższego Porządku. W jakim celu?

Gwiezdne wojny wyrastają kinowo z okresu zimnej wojny i w pewien sposób symbolizują starcie Stanów Zjednoczonych ze Związkiem Sowieckim. Obecnie saga przeżywa swój renesans, a skojarzenia z obecnym konfliktem politycznych USA i Rosji są więc oczywiste, z czego Kreml doskonale zdaje sobie sprawę. Jednak tak naprawdę cała akcja informacyjna próbująca zmienić sytuację polityczną w odległej galaktyce jest bardzo bliska „potiomkinowskiemu konserwatyzmowi”. Wspierając Najwyższy Porządek, który ma na świecie licznych sympatyków, Rosja próbuje w popkulturze popularyzować wizerunek struktur autorytarnych jako bytów gwarantujących obywatelom porządek, bezpieczeństwo i tradycyjne wartości (Najwyższy Porządek to polityczny spadkobierca Imperium, na czele którego stał imperator galaktyczny). W obecnych świecie pełnym napięć geopolitycznych to czytelny przekaz.

Cała sprawa może wydawać się niektórym czytelnikom zabawna, a jej odnoszenie do działań służb specjalnych nieuprawnione. Jednak w rzeczywistości informacyjna ofensywa ukierunkowana na oddziaływanie na dusze zachodnich obywateli poprzez popkulturę jest jedynie logicznym rozwinięciem propagandy dostosowującej się do realiów cyfrowego świata. Samo wykorzystywanie popkultury do celów informacyjnych nie jest niczym nowym. Różnica polega na nowych możliwościach – aktywnego wpływania na scenariusze wielkich produkcji takich jak filmy i gry komputerowe.

Stanley Arkadij