Home Posts tagged fsb

Pracownicy jednostki ds. cyberbezpieczeństwa rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa zostali skazani za nielegalną współpracę oraz przekazywanie danych zachodnim służbom wywiadowczym. Jest to największy od wielu lat skandal uderzający w potężną FSB.

Jednostka, znana jako Centrum Bezpieczeństwa Informacji, współpracowała z FBI i innymi zachodnimi agencjami przy rozwiązywaniu problemów takich jak kwestie spamerów, pornografii dziecięcej, wymuszeń itp. Zastępca dyrektora Centrum, pułkownik Siergiej Michajłow, zdobył powszechne uznanie jako osoba która przyczyniła się do uniemożliwienia prowadzenia szkodliwej operacji przez cyberprzestępców pod koniec lat 2000.

26 lutego br., w procesie za zamkniętymi drzwiami, moskiewski sąd wojskowy skazał pułkownika Michajłowa na 22 lata więzienia, za zdradę stanu i przekazywanie tajnych informacji zachodnim wywiadom. Co więcej do grona skazanych dołączył również Rusłan Stojanow, pracownik naukowy, zatrudniony w Kaspersky Lab, moskiewskiej firmie zajmującej się bezpieczeństwem cybernetycznym (skazany na 14 lat pozbawienia wolności). Wyroki w dużej mierze opierały się na zeznaniach, które prokuratura wykorzystała też po to aby oskarżyć byłego zastępcę Michajłowa, Dmitra Dokuczajewa, który przed zaciągnięciem się do FSB prowadził działalność hakerską. Gazeta Kommersant powiedziała, że dwaj skazani mężczyźni, w swoich ostatnich słowach na rozprawie, nie przyznali się do popełnienia przestępstw.

Do 2016 roku jednostka ds. cyberbezpieczeństwa FSB współpracowała z organami ścigania w USA, regularnie spotykając się z urzędnikami Departamentu Sprawiedliwości i wymieniając informacje na temat cyberprzestępczości i innych spraw. Na początku grudnia 2016 roku Michajłow został aresztowany w Moskwie, podczas narady pracowników. Prasa już wtedy informowała, że miał włożony na głowę worek, gdy był eskortowany z miejsca narady. Pozostali mężczyźni zostali aresztowani w tym samym czasie. Wiadomość o aresztowaniach pojawiła się w mediach dopiero miesiąc później. Szef jednostki ds. cyberbezpieczeństwa FSB, Andrei Gerasimow, jak podają media, ze względu na wagę całej sprawy został zmuszony do przejścia na wcześniejszą emeryturę.

Rosyjski spamer

W serii wycieków do rosyjskich gazet, w kolejnych miesiącach, które nastąpiły po aresztowaniach, pojawiła się narracja, mówiąca, że Michajłow i Dokuczajew zostali aresztowani za przekazywanie tajnych informacji zachodnim wywiadom. Według ubiegłorocznych danych, które pojawiły się w rosyjskich mediach, prokuratura koncentrowała się na tych informacjach, które miały być zostały przekazane zachodnim agencjom o Pawle Wróblewskim (rosyjski przedsiębiorca, znany ze swojego udziału w globalnej operacji spamerskiej).

W 2013 roku Wróblewski został skazany za atak spamerski, który zablokował system płatności wykorzystywany przez rosyjskie linie lotnicze Aeroflot. Za swoje czyny spędził półtora roku w więzieniu. W procesie Wróblewskiego, Michajłow zeznawał na niekorzyść oskarżonego.

I tu cała sprawa układa się w całość ponieważ to właśnie rosyjska prokuratura oskarżyła Michajłowa i Stojanowa o przekazywanie FBI tajnych informacji o Wróblewskim. Jak podawały rosyjskie media, powołujące się na anonimowych urzędników, Michajłowowi zapłacono 10 milionów dolarów za te informacje. Co istotne, Wróblewski, który nie ukrywał swojej pogardy dla Michajłowa i Stojanowa, jasno wyraził zadowolenie z wyroku z 26 lutego (przez trzy godziny zeznawał w procesie przeciwko nim).

“Ci ludzie są bezpośrednio odpowiedzialni za cyberhisterię i jestem szczęśliwy, że to już koniec” – powiedział w oświadczeniu dla RFE/RL. “Jeśli chodzi o oskarżenia przeciwko mnie, uważam, że są to bajki w, które ci co je wymyślili sami uwierzyli” – powiedział.

Ataki spamerskie Wróblewskiego zostały opisane przez amerykańskiego specjalistę od cyberbezpieczeństwa Briana Krebsa w książce z 2014 roku. Stwierdził, że Wróblewski spowodował wyciek ogromnej ilości plików, a także spotykał się z anonimowymi oficerami FSB.

Sprzeczne narracje

Od początku sprawy pojawiały się sprzeczne narracje oraz wyniki prac konkurujących między sobą rosyjskich agencji bezpieczeństwa. Niezależny kanał telewizyjny Drozd poinformował, że Michajłow przekazał informacje dotyczące Romana Selezniowa, Rosjanina aresztowanego przez władze USA na Malediwach w związku z handlem kradzionymi numerami kart kredytowych. Syn rosyjskiego członka parlamentu, Selezniow został skazany na 14 lat więzienia w 2017 roku.

W grudniu 2017 roku publikacja internetowa The Bell, powołująca się na anonimowe rosyjskie źródła, podała, że GRU badała cybersystem FSB i odkryła ich współpracę z wywiadem USA. Wśród rosyjskich agencji bezpieczeństwa, GRU uważana jest za głównego rywala FSB.

Zgodnie z tą publikacją agenci FSB mieli ujawnić amerykańskim służbom wywiadu, że rosyjscy hakerzy byli zaangażowani w hakowanie amerykańskich partii politycznych w 2016 roku. To stwierdzenie nie zostało zweryfikowane, ale akt oskarżenia Departamentu Sprawiedliwości wydany w marcu 2017 roku – cztery miesiące po aresztowaniu Michajłowa – zawiera dowód potwierdzający.

Akt oskarżenie koncentrował się na zhakowaniu i kradzieży milionów kont e-mail od Yahoo w 2014 roku. W tym kontekście zostało wymienione nazwisko zastępcy Michajłowa, Dokuczajewa. Michajłow nie został wspomniany choć kilka szczegółów zawartych w aktach oskarżenia zdecydowanie sugeruje, że “oficer FSB 3” to właśnie Michajłow. Według Departamentu Sprawiedliwości, Dokuczajew nadzorował także pracę rosyjskiego hakera Aleksieja Belana.

Belan, który był jednym z najbardziej poszukiwanych przez FBI cyberprzestępców, został wskazany jako cel przez prezydenta USA, Baracka Obamę w grudniu 2016 roku kiedy ten ogłosił nowe sankcje przeciwko Rosji. To właśnie wtedy dokonano aresztowania Michajłowa, Dokuczajewa i innych. Nowe sankcje były odpowiedzią na domniemaną ingerencje Rosji w kampanię wyborczą w 2016 roku. Kilku funkcjonariuszy GRU i FSB zostało również nimi objętych.

Jednakże, gdy w 2018 roku specjalny prokurator Robert Mueller ogłosił akt oskarżenia rosyjskich agentów podejrzewanych o domniemaną ingerencję w wybory w USA, wymieniono tylko oficerów GRU. Obecnie uważa się, że Belan mieszka w Rosji i prawdopodobnie nie zostanie wydalony do Stanów Zjednoczonych. Natomiast inna osoba, Karim Baratow, został aresztowany w Kanadzie, a po ekstradycji do Stanów Zjednoczonych przyznał się do winy. Zaangażowanie Belana i Baratowa w działania na rzecz rosyjskich agencji bezpieczeństwa zwróciło nową uwagę na długotrwały trend w Rosji: hakerzy i cyberprzestępcy są rekrutowani i wykorzystywani do podejmowania niejawnych działań, finansowanych przez państwo.

Podobna sytuacja miała miejsce w odniesieniu do Dokuczajewa, który przed wstąpieniem do FSB zyskał sławę jako haker działający pod pseudonimem “Forb”, zajmujący się skradzionymi numerami kart kredytowych.

Tajemnicze wiadomości

W ciągu 14 miesięcy, w tajemniczych wiadomościach wysłanych z własnego konta na Facebooku, Stojanow ostrzegał przed tym, że agencje rządowe będą werbowały hakerów i cyberprzestępców. “Istotą umowy jest to, że państwo uzyskuje dostęp do technologii i informacji o „cyberprzestępcach” w zamian za pozwolenie na bezkarną kradzieży za granicą” – powiedział Stojanow w jednym z postów opublikowanym w kwietniu 2017 roku i przedrukowanym przez TV Drozd .

Jedno z najbardziej intrygujących pytań w tej sprawie dotyczy roli amerykańskiej cyberanalityczki, która mieszkała w Moskwie: Kimberly Zenz. Zenz mieszkała w rosyjskiej stolicy przez prawie dziesięć lat, pracując jako analityczka w firmie badawczej iDefense. Ta amerykańskiej firma technologiczna, została przejęta przez firmę Verisign, a następnie była kupiona przez inną dużą amerykańską firmę doradczą Accenture.

W blogu opublikowanym w 2017 roku, Krebs, amerykański cyberanalityk, zauważył, że jeden z e-maili, które wyciekły w 2010 roku, pokazał, że Wróblewski podejrzewał, że Michajłow i Stojanow przekazali FBI informacje niejawne za pośrednictwem Zenz. Ten zarzut znajduje odbicie w oskarżeniu przeciwko Michajłowowi i Stojanowowi. Zenz była bowiem bliską przyjaciółką Stojanowa i według doniesień, wierzyła, że to prokuratorzy są odpowiedzialni za przekazywanie tajnych informacji do amerykańskich agencji wywiadowczych.

W grudniu 2016 roku, w tym samym miesiącu, w którym Michajłow i inni zostali aresztowani, Zenz uciekła z Rosji, a jej mieszkanie w Moskwie zostało przeszukane przez agentów rosyjskich. Zapytana o komentarz do moskiewskiego wyroku sądowego lub innych szczegółów sprawy, Zenz odmówiła komentarza. “Nie mam nic do powiedzenia poza tym, że jest to smutne” – powiedziała w oświadczeniu dla RFE/RL.

Źródło: RFE/RL

Fot. Kremlin.ru

Prezydent Władimir Putin wezwał rosyjską służbę bezpieczeństwa wewnętrznego FSB do wzmocnienia ochrony informacji związanych z nowym uzbrojeniem i innych wrażliwych danych, mówiąc, że zagraniczne agencje wywiadowcze wzmacniają działalność w Rosji.

Putin wystosował też podobne ostrzeżenie w telewizyjnym wystąpieniu w dniu 6 marca br. Nie wymienił przy tym żadnego konkretnego kraju, spośród państw Zachodu, które oskarżyły Moskwę o kilka spisków, w tym ingerencje w wybory w innych krajach i próbę otrucia w ubiegłym roku, Rosjanina szpiegującego na rzecz w Anglii, Siergieja Skripala.

Zarzuty rosyjskiego przywódcy pojawiały się po tym jak Stany Zjednoczone, w ubiegłym miesiącu zawiesiły swój udział w kluczowym porozumieniu w sprawie kontroli broni jądrowej tłumacząc ten ruch postępowaniem Rosji, która ma rozmieszczać systemy rakietowe, naruszające umowę. W przemówieniu do najwyższych urzędników Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), Putin powiedział, że w zeszłym roku agencja ujawniła 129 zagranicznych oficerów wywiadu i 465 ich agentów.

Każdego roku Putin odwiedza FSB i podczas odprawy kierownictwa informuje, ilu zagranicznych agentów w Rosji udało się rzekomo zatrzymać w poprzednim roku. Nie ma jednak możliwości niezależnej weryfikacji tych liczb.

“Widzimy, że zagraniczne agencje wywiadowcze próbują zwiększyć swoją aktywność w stosunku do Rosji, starając się wszelkimi sposobami uzyskać dostęp do informacji politycznych, gospodarczych, naukowych i technologicznych”, powiedział rosyjski przywódca 6 marca br. twierdząc, że praca FSB “musi być bardziej wydajna, zwłaszcza jeśli chodzi o produkcje rosyjskich systemów uzbrojenia”. Putin wielokrotnie mówił o nowym uzbrojeniu takim jak Avangard i Tsirkon, podkreślając, że nie mają zagranicznych odpowiedników i nie można ich przechwycić.

W swoim przemówieniu z 6 marca Putin wspomniał o decyzji Waszyngtonu o wycofaniu się z „Układu o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu” (INF) z 1987 roku, mówiąc, że zaburzyło to bezpieczeństwo międzynarodowe. Warto przypomnieć, że Stany Zjednoczone i NATO wielokrotnie oskarżały Moskwę o pogwałcenie porozumienia, ponieważ Rosja opracowała pociski manewrowe 9M729, znane również jako SSC-8. Rosja zaprzeczyła temu i oskarżyła Stany Zjednoczone o złamanie tego samego porozumienia.

Pomimo utrzymujących się napięć między Rosją, a Zachodem, amerykańskie i europejskie agencje wywiadowcze w ostatnich miesiącach podejmowały działania skierowane przeciwko rosyjskim szpiegom i hakerom. W raporcie opublikowanym w grudniu Czeska Służba Bezpieczeństwa (BIS) poinformowała, że ujawniła grupę, która wykorzystała ambasadę rosyjską jako przykrywkę dla swojej prawdziwej działalności.

Dwa miesiące wcześniej holenderskie i amerykańskie władze oskarżyły rosyjską agencję wywiadu wojskowego GRU o udział w wielopłaszczyznowej kampanii hakerskiej, ukierunkowanej na międzynarodowe organy nadzoru broni chemicznej i innych podmioty. Władze brytyjskie natomiast oskarżyły dwóch agentów GRU o dokonanie zatrucia rosyjskiego podwójnego agenta Siergieja Skripala i jego córki, Julii, w angielskim mieście Salisbury w marcu 2018 roku. Moskwa zaprzeczyła, że była w jakiekolwiek sposób zaangażowania w te agresywne działania, które w efekcie doprowadziły do serii sankcji przeciwko Rosji wprowadzonych przez Zachód oraz dyplomatycznych działań odwetowych.

Niedawno, 5 marca, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk ostrzegł, że “antyeuropejskie siły” mogą próbować obrać za cel majowe wybory do Parlamentu Europejskiego. Tusk nie wymienił konkretnie Rosji, ale rząd Wielkiej Brytanii twierdzi, że Rosja próbowała manipulować brytyjskim referendum w sprawie Brexitu w 2016 roku. Inne państwa członkowskie UE – w tym Francja i Niemcy – zarzuciły Rosji, że próbowała wpłynąć na ich wybory w ten sam sposób, w jaki rosyjskie trolle ingerowały w 2016 roku w wybory prezydenckie w USA.

W styczniu 2017 roku amerykańska agencja wywiadowcza doszła do wniosku, że Rosja zaangażowała się w kampanię hakerską i propagandową, aby skłonić wyborców do głosowania podczas wyborów mając na celu w dużej mierze wzmocnienie szans Trumpa na prezydenturę. Moskwa wielokrotnie zaprzeczała zachodnim zarzutom o szpiegowanie i hakowanie.

Źródło: RFE/RL

Fot. Pixabay

Amerykański startup satelitarny OneWeb, planujący stworzyć ogólnoświatową sieć internetową z wykorzystaniem satelitów, oświadczył , że nie zaoferował rosyjskiemu rządowi udziałów w projekcie.Rosyjska agencja informacyjna TASS również potwierdza ten fakt cytując rosyjskiego ministra komunikacji, „Rząd nie dyskutuje z OneWeb o takiej umowie”.

Wcześniej źródła Reutersa poinformowały, że OneWeb zaoferował sprzedaż 12,5% udziałów rządowi Rosji w zamian za pozytywne rozpatrzenie wniosku o udostępnienie pasma częstotliwości w tym kraju. Złożony w 2017 roku wniosek o przydział pasma częstotliwości został odrzucony przez władze. W tym czasie źródła Reutersa podawały, że rosyjski rząd nadal analizuje propozycję OneWeb natomiast Ministerstwo Rozwoju Cyfrowego i Komunikacji Rosji nie odpowiadały na prośby o komentarz. 

Rosja jest ważnym rynkiem dla projektu OneWeb, ponieważ należy do państw posiadających wiele obszarów wiejskich i oddalonych od centrum pozbawionych dostępu do szerokopasmowego Internetu.  Ponadto, OneWeb potrzebuje pomocy rosyjskiej agencji kosmicznej Roskosmos, aby wysłać satelity na orbitę. Startup planuje stworzenie sieci 900 satelitów, z których większość ma być wystrzelona na orbitę za pomocą 21 rakiet startowych Sojuz. Start miał nastąpić z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie i Centrum Kosmicznego Gujany w 2019 roku.

Takie informacje były potwierdzane przez trzy źródła Reutersa. „Oferta została złożona na spotkaniu z premierem Dmitrijem Miedwiediewem”. Jeśli Rosja kupiłaby mniejszościowy udział w OneWeb, to miała by swoją reprezentacje w radzie dyrektorów spółki i dostęp do dokumentacji technicznej projektu, podały źródła. Jednak jedno ze źródeł, rosyjski urzędnik państwowy, powiedział, że rząd nie był usatysfakcjonowany warunkami związanymi z zakupem udziałów, ponieważ chciał uzyskać dostęp do dokumentacji technicznej jeszcze przed zawarciem umowy. Obawy przed planami utworzenia sieci satelitarnej miała też Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji która stwierdziła w październiku 2018 roku, że projekt OneWeb może służyć, do gromadzenia informacji wywiadowczych i stwarzać ryzyko dla bezpieczeństwu narodowego.

Źródło: Reuters

Fot. Pixabay

SBU: Rosyjskie służby zaangażowane w budowę partii na Ukrainie

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) twierdzi, że ukraiński biznesmen Tymofij Nahorny otrzymał od rosyjskich oficerów FSB zadanie stworzenia partii politycznej w celu obrony interesów Rosji na Ukrainie.

Zgodnie z instrukcjami swoich kuratorów Nahorny musiał stworzyć i rozwinąć partię polityczną jako narzędzie promujące rosyjskie interesy w polityce zagranicznej, stanowiące element destabilizacji na Ukrainie” – powiedział szef SBU w Kijowie Ołeh Valendiuk.

Według śledczych, partia polityczna Nahornyego miały brać udział w wyborach i lobbować na rzecz interesów Rosji, uniemożliwiając przystąpienie Ukrainy do UE i NATO. Promowali też nadanie rosyjskiemu językowi oficjalnego statusu na Ukrainie.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) twierdzi, że ukraiński biznesmen Tymofij Nahorny otrzymał od rosyjskich agentów zadanie stworzenia partii politycznej w celu obrony interesów Rosji na Ukrainie. Click To Tweet

Tymofij Nahorny jest ukraińskim biznesmenem, filantropem, osobą publiczną, producentem, prezesem Funduszu Wolontariatu Ukrainy, CEO w międzynarodowej firmie Sport-Service. W latach 2004-2009 był żonaty z mistrzynią gimnastyki olimpijskiej w 1996 roku, Lilią Podkopajewą. SBU wszczęło przeciwko niemu sprawy na podstawie dwóch artykułów Kodeksu karnego: Artykuł 111 (zdrada stanu) i Artykuł 190 (oszustwo). Według samego Nahornyego, jest on podejrzany o zdradę, ponieważ we wrześniu 2014 roku został rzekomo zrekrutowany przez FSB w związku z wiecem pokojowym w Moskwie, w którym wziął udział.

Ukraińscy funkcjonariusze organów ścigania pokazali kasety wideo, na których biznesmen ujawnia, jak został zatrzymany i zwerbowany w Moskwie. Od 2013 roku miał być w kontakcie z rosyjskim wywiadem.

SBU opisało również, w jaki sposób Nahorny znalazł się w centrum uwagi śledczych.  Wszystko miało się zacząć od rosyjskiego biznesmena, który zwrócił się do SBU po tym jak poinformowano go, że przeciwko niemu i jego rodzicom zostaną wszczęte sprawy karne w Rosji, chyba że zapłaci łapówkę za odstąpienie od tych czynności. Nahorny rzekomo miał być jednym z pośredników w tej transakcji. “Zaproponowali rosyjskiemu biznesmenowi, który jest teraz na terytorium Ukrainy, rozwiązanie problemu z rosyjskimi organami ścigania poprzez przekazanie im znacznych funduszy, w tym przypadku jest to około 500 000 EUR i 1 milion EUR” – powiedział przedstawiciel SBU.

W proceder mieli być zamieszani również rosyjski prokurator generalny Jurij Chaika i syn byłego ukraińskiego prokuratora generalnego Wiktora Pshonka. Rosjanie zostali zatrzymani na spotkaniu w Kijowie, podczas przekazywania pieniędzy w dniu 2 października i 3 października br. Oskarżono ich o oszustwa kapitałowe i aresztowano, ustalając kaucję na odpowiednio: 2,5 miliona UAH i 15 milionów UAH. W tym samym czasie oskarżono też jednego z rosyjskich obywateli o szpiegostwo na rzecz rosyjskiego wywiadu zagranicznego. Aresztowano go bez możliwości zwolnienia za kaucją.

Źródło: Unian

Fot. Pixabay

Rosyjska infrastruktura krytyczna bezpieczna dzięki FSB?

W FSB powstała nowa jednostka koordynująca działania przeciw cyberatakom na infrastrukturę krytyczną w Rosji. W planach jest również utworzenie oddziałów regionalnych jednostki.

W FSB powstała nowa jednostka koordynująca działania przeciw cyberatakom na infrastrukturę krytyczną w Rosji. W planach jest również utworzenie oddziałów regionalnych jednostki.

Rosyjska FSB, poinformowała o utworzeniu w swojej strukturze nowego centrum koordynacji w celu przeciwdziałania cyberatakom na rosyjską infrastrukturę krytyczną.  Jak poinformował kierujący FSB Aleksander Bortnikow, szefem wspomnianego centrum został  Andrej Iwaszko, który pełni też funkcję Dyrektora Centrum Ochrony Danych i Komunikacji Specjalnej FSB.

Agencja TASS cytuje ponadto szefa państwowej agencji o nazwie „Ekonomia Cyfrowa” Georgija Gritsaja,  który poinformował o planach utworzenia oddziałów regionalnych nowego centrum koordynacyjnego, które mają powstać po 2020 roku.

Najnowsze wydanie rosyjskiej państwowej doktryny dotyczącej bezpieczeństwa informacyjnego z 2016 roku, uznaje cyberataki za najpoważniejsze zagrożenie dla bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej Rosji. W dokumencie tym zawarta jest również teza o konieczności utworzenia przez Rosję własnych  „strategicznych środków odstraszających” w tej sferze oraz intensyfikacji działań na rzecz neutralizacji tego typu zagrożeń.

Cyberataki według rosyjskiej doktryny bezpieczeństwa informacyjnego uznawane są za najpoważniejsze zagrożenie dla rosyjskiej infrastruktury krytycznej. Click To Tweet

Źródło: Kommersant, RT

Fot. Pixabay


Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) nie pozwala milionom Rosjan podróżować za granicę. Nawet jej funkcjonariusze mają status tzw. „newyjezdnych”.

W 2018 roku zapowiedziano bardziej rygorystyczne kontrole na granicy, z uwagi na „zmienioną sytuację geopolityczną”. Szacuje się, że aktualnie zakazem wyjazdu do USA objętych jest kilka milionów obywateli Rosji. Ponad dwa miliony ma całkowity zakaz opuszczania kraju. Liczba tych, których obejmują tzw. „listy zatrzymania” oraz pracowników instytucji państwowych, którym nakazano pozostać w Rosji po podpisaniu zobowiązania do ochrony tajemnicy państwowej, gwałtownie rośnie. Rosyjskie elity zaczynają mówić o nowej żelaznej kurtynie, przypominającej czasy sowieckie.

Szacuje się, że aktualnie zakazem wyjazdu do USA objętych jest kilka milionów obywateli Rosji. Ponad dwa miliony ma całkowity zakaz opuszczania kraju. Click To Tweet

Gienadij Gudkow, były oficer sowieckiego KGB, poprzednika FSB uważa, że powodem tej sytuacji jest przesadne przestrzeganie zasad bezpieczeństwa i obawia się powszechnego, postępującego prania mózgów Rosjan. Zakaz wyjazdu za granicę obejmujący wojskowych, policjantów i każdego, kto  miał dostęp do tajnych informacji uważa za „przejaw rosnącej paranoi”. Żelazną kurtynę zlikwidował Michaił Gorbaczow, by „skończyć z konfrontacją ideologiczną, a w szczególności zakończyć wyścig zbrojeń” – mówi Gudkow. Trzydzieści lat później Kreml odtwarza czasy Żelaznej Kurtyny.

W kwietniu 2018 roku FSB przedstawiła prezydentowi Władimirowi Putinowi zagrożenia dotyczące interesów Rosji, jej suwerenności i ochrony bogactw naturalnych, oraz nowe regulacje mające je zneutralizować.

Od początku konfliktu na Ukrainie w 2014 roku zakazano ponad trzem milionom pracowników instytucji państwowych wyjazdu do USA i do państw członkowskich NATO. „Biorąc pod uwagę tempo rozwoju technologii, nie widzę sensu w zakazie wyjazdu, innego niż lekcja miłości do ojczyzny dla pracowników” – stwierdził ironicznie Fiedor Pietrow, prawnik pracujący w strukturach korporacyjnych. „W cywilizowanym świecie to sąd decyduje o ewentualnym zakazie wyjazdu za granicę, ale w Rosji sąd tylko bezrefleksyjnie zatwierdza decyzje, które nie mają sensu” – dodaje.

Od początku konfliktu na Ukrainie w 2014 roku zakazano ponad trzem milionom pracowników rosyjskich instytucji państwowych wyjazdu do USA i do państw członkowskich NATO. Click To Tweet

Władze Rosji nie widzą natomiast problemu by oficerowie FSB mogli podróżować do państw Azji Centralnej, Abchazji i Południowej Osetii – dwóch w dużej mierze nieuznawanych za zagranicą buntowniczych terytoriów, które wypowiedziały posłuszeństwo władzom Gruzji, a także do Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Wietnamu, Kuby i do Chin.

Źródło: The Daily Beast

Fot. Pixabay

 

„Wielu wpływowych polityków nie poparło dyskutowanego od dwóch lat  pomysłu połączenia Federalnej Służby Bezpieczeństwa i Służby Wywiadu Rosji” –  twierdzą źródła w jednej z tych agencji. 

Portal O Służbach pisał o planach reformy rosyjskich służb specjalnych 23 kwietnia 2018 r. w artykule pt. „Rosyjskie służby specjalne. Reforma Kremla wskrzesi KGB?” .

Pomysł połączenia służby odpowiadającej za bezpieczeństwo wewnętrzne i służby wywiadu w jedną instytucję uwzględniał też losy ich dotychczasowych szefów: Aleksandr Bortnikow, dowodzący FSB,  miał zostać członkiem Rady Bezpieczeństwa, zaś Sjergiey Naryszkin, stojący na czele SWR – szefem nowej agencji. 

Jednak „osoby, które uważają że wywiad i kontrwywiad powinny pozostać w osobnych instytucjach” – jak cytuje swoje źródło Kommersant, wygrały. 

Jednym z przeciwników tego pomysłu był Siergiej Iwanow, specjalny doradca prezydenta Rosji ds. ekologii i ochrony środowiska i były szef administracji prezydenta Putina. Opinię swoją w tej sprawie wyraził w wywiadzie, udzielonym jeszcze w październiku 2016 roku gazecie Moskowskij Komsomolec, twierdząc, że „nie ma żadnych korzyści z takiego rozwiązania”. 

Doniesienia o pomyśle połączenia FSB i SWR w agencję podobną do KGB pojawiły się już we wrześniu 2016 roku. Przygotowania do takiej reformy rozpoczęły się rozwiązaniem przez prezydenta Federalnej Służby Migracyjnej i Federalnej Służby ds. Kontroli Narkotyków, których funkcje delegowano do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. 

W wyniku połączenia FSB, Federalnej Służby Ochrony i SWR miało powstać Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego. Spekulowano nawet, że zostanie to przeprowadzone przed wyborami prezydenckimi w 2018 roku. Jednak plany wzbudziły zbyt mocną falę krytyki i na dzisiaj nie wiadomo, czy zostaną one zrealizowane. Będziemy się tej sprawie uważnie przyglądać.

Źródło: Kommersant, crimerussia.com 

Foto: Pixebay

 

 

Firmy i państwa, które  opanują technologię Blockchain odpowiednio wcześnie wytyczą nowe kierunki w rozwoju technologii bezpieczeństwa zarówno komercyjnego jak i państwowego. Blockchain postrzegany jest jako technologia przyszłości, mająca kapitalne znaczenie ekonomiczne i polityczne.

Blockchain, czyli łańcuch bloków służący do przechowywania i przesyłania informacji o transakcjach zawartych w Internecie, jest współdzieloną bazą danych, bez centralnych komputerów, systemów zarządzających i weryfikujących transakcje. Technologia ta ma umożliwić: wykorzystanie łańcucha bloków jako księgi rachunkowej w bankowości, systemie uwierzytelniania dokumentów czy podpisu cyfrowego w administracji państwowej. Blockchain, jako technologia i platforma transakcyjna, znalazł uznanie w wielu branżach, m.in. finansowej, energetycznej czy handlu. W krajach takich jak USA, Chiny, Rosja, Singapur i Szwajcaria, środowiska powiązane z rządem dyskutują o etapie pilotażowym tego projektu, w perspektywie umożliwiającym wprowadzenie narodowej waluty czy śledzenia śladów tożsamości obywateli danego państwa lub turystów. Wielu urzędników wyraziło zainteresowanie wykorzystaniem tej technologii w celu śledzenia ruchu osób i produktów w ramach łańcuchów dostaw w przemyśle.

W ubiegłym roku prace nad Blockchain rozpoczął jeden z komitetów ISO  – Międzynarodowej Organizacji Normalizacyjnej, z siedzibą w Genewie, utworzonej w 1947 roku, by zapewnić międzynarodowy standard budowania i sporządzania pomiarów ważnych technologii. Na posiedzenie tego komitetu 25 państw wysłało ponad 130 osób. Chiny – urzędników z ministerstwa finansów. Stany Zjednoczone – delegatów z IBM i Microsoftu.

Niektórzy specjaliści uczestniczący w pracach ISO byli zdumieni, kiedy dowiedzieli się, że przewodniczący rosyjskiej delegacji Grigorij Marszalko, pracuje w FSB – instytucji będącej sukcesorem KGB. Zdziwienie wśród nich wywołała także informacja dotycząca powodu zaangażowania sił i środków Rosji w kwestię normalizacji Blockchaina. Marszalko miał powiedzieć: „Internet należy do Amerykanów, ale Blockchain będzie należeć do nas”. Przyznał też, że jeszcze dwie osoby z czteroosobowej rosyjskiej delegacji są  funkcjonariuszami FSB. Rosjanie wyrazili nadzieję, którą ma szereg administracji rządowych – opanowania Blockchain, technologii stosowanej w odniesieniu do materii tak skomplikowanej, jak transakcje finansowe czy procedury wyborcze. Dlatego jest ona aktualnie przedmiotem batalii geopolitycznej.

Zainteresowanie Rosjan zwykle nudnymi i technicznymi sesjami wynika z obawy, że poszczególne państwa mogłyby przepchnąć standardy mogące stworzyć podatności Blockchaina na atak czy przechwytywanie danych. Niewiele państw wyraziło zainteresowanie technologią Blockchain tak jasno, jak Rosja. Prezydent Władimir Putin odbył w ubiegłym roku spotkanie z Vitalikiem Buterinem, założycielem Ethereum, drugiej pod względem częstotliwości wykorzystania na świecie po Bitcoinie platformy wirtualnej waluty wykorzystującej Blockchain. Putin umieścił też Blockchain w centrum swojego tzw. „Programu Ekonomii Cyfrowej” dla Rosji, zaś jego rząd przystąpił do dyskusji na temat „krypto-rubla”, podobnego do Bitcoina. Jeden z rosyjskich delegatów obecnych na posiedzeniu ISO, Maxim Szewczenko w ubiegłym roku poprowadził w Rosji wykład, w trakcie którego mówił o rosyjskich osiągnięciach na forum ISO – wspomniał o możliwości uzyskania wpływu na kształt technologii i o wprowadzeniu na arenie międzynarodowej standardów rosyjskich. Kolejny uczestnik posiedzenia, Aleksiej Uriwskij, na łamach rosyjskiej gazety Wiedomosti stwierdził rok temu, że komitet ISO wykorzysta rosyjskie algorytmy kryptograficzne w docelowym standardzie.

Sama technologia już budzi emocje: Emma Channing, prawniczka często współpracująca ze startupami działającymi w obszarze Blockchain wszczęła alarm dotyczący rzekomej intrygi w grupie normalizacyjnej ISO. Jej zdaniem państwa, które poświęcają więcej sił i środków na tą technologię mogą sprawić, że ich algorytmy kryptograficzne staną się obowiązującym standardem, co potencjalnie stanie się furtka dla tych państw, by uzyskać dostęp do danych związanych z operacjami Blockchain. Przewodniczący komitetu, który prowadzi prace dotyczące tej technologii w ISO, Craig Dunn, twierdzi, że żadne pojedyncze państwo nie może w taki sposób wpłynąć na proces normalizacji, który przebiega wieloetapowo i przy udziale narodowych delegacji.

Na podstawie: New York Times

Fot. Pixebay

 

Norweg zatrzymany przez Rosję za szpiegostwo przyznał się do wykonywania funkcji kuriera dla norweskiego wywiadu wojskowego.  

Frode Berg, emerytowany funkcjonariusz straży granicznej, służący na granicy norwesko-rosyjskiej od czasu zatrzymania go w grudniu ubiegłego roku przebywa w areszcie. Jego adwokat, Brynjulf Risnes, powiedział mediom, że klient miał bardzo ograniczoną wiedzę co do tego, w czym uczestniczył.

„Jesteśmy pewni, że to, co robił na terytorium Rosji było w jakiejś części działaniem na rzecz norweskiego wywiadu” – stwierdził. Dodał też, że Berga zawiedli ci, którzy wysłali go do Rosji. „On nie rozumiał tego, ani też jak to może być niebezpieczne“.

Media donoszą, że w czasie zatrzymania Berg miał przy sobie gotówkę, w kwocie 3 tysiące euro przeznaczoną – jak podejrzewa FSB, dla Rosjanina, któremu miał zapłacić za informacje o rosyjskiej flocie atomowych łodzi podwodnych. Norweskie ministerstwo obrony odmówiło komentarza w tej sprawie, natomiast MSZ przekazało mediom, że zapewnia podejrzanemu pomoc konsularną. Maksymalna kara za szpiegostwo w Rosji to 20 lat pozbawienia wolności, minimalna – 10 lat.

W dniu zatrzymania, 5 grudnia 2017 roku, Berg zamieścił na Facebooku zdjęcie Placu Czerwonego pokrytego śniegiem, z podpisem „Święta w Moskwie!”. Nie wykluczone, że był to sygnał o niebezpieczeństwie i prośba o pomoc, skierowana do jego mocodawców.

Szef Norweskiej Służby Wywiadu, gen. Morten Haga Lunde w opublikowanej w marcu corocznej informacji dotyczącej sytuacji bezpieczeństwa Norwegii „Fokus” zwrócił uwagę na to, że Rosja dokonała w ostatnim czasie znaczącej modernizacji swojego potencjału wojskowego. Podkreślał poważne wzmocnienie rejonu Arktyki. Według norweskiej służby ten element aktywności Rosji wiąże się z ogłoszeniem przez nią planu zwiększenia zdolności operacyjnej Floty Północnej w zakresie planowania i realizacji działań o większej skali i bardziej złożonych niż do chwili obecnej.

Źródło: Reuters

Fot. Pixebay

 

Mateusz P. miał prowadzić działalność szpiegowską na rzecz służb specjalnych Federacji Rosyjskiej, to jest Federalnej Służby Bezpieczeństwa oraz Służby Wywiadu Zagranicznego  w okresie od 2009 do lipca 2016 roku. Lider partii Zmiana miał być także atrakcyjnym źródłem dla wywiadu Chińskiej Republiki Ludowej, który korzystał z jego usług do 23 października 2015 roku. Przy czym nie było możliwe ustalenie od kiedy trwała ta współpraca.

W komunikacie Prokuratury Krajowej możemy przeczytać między innymi, że:

„W toku śledztwa ustalono, że Mateusz P., prowadząc zakrojoną na szeroką skalę działalność oraz wykorzystując swoją pozycję społeczną, zawodową i polityczną oraz kontakty wśród polityków i dziennikarzy krajowych i zagranicznych, oddziaływał na grupy społeczne w Polsce i za granicą. W Polsce i za granicą promował on cele polityczne Federacji Rosyjskiej. Próbując kształtować opinię publiczną poprzez prowokowanie antyukraińskiego nastawienia Polaków i antypolskiego nastawienia Ukraińców, dążył on między innymi do pogłębiania podziałów między Polakami i Ukraińcami i między Polską i Ukrainą. Działania te oskarżony realizował w powiązaniu z rosyjskimi służbami wywiadowczymi, osiągając z tego tytułu pokaźne korzyści majątkowe”.

Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte jeszcze w 2015 roku, a więc za czasów Krzysztofa Bondaryka. W maju 2016 roku funkcjonariusze ABW zatrzymali Mateusza P, który od tego czasu przebywa w areszcie tymczasowym. Śledztwo trwało więc blisko trzy lata.

Komentarz:

Mateusz P. od dawna ogniskował na sobie uwagę kontrwywiadu ABW. Wiele sygnałów wskazywało bowiem na jego zdecydowanie ponadstandardowe relacje szczególnie na kierunku wschodnim. Jednym z impulsów, dzięki któremu zintensyfikowano działania o charakterze operacyjno–rozpoznawczym, było bez wątpienia dziennikarskie śledztwo Newsweek jakie przeprowadził duet Wojciech Cieśla – Michał Krzymowski. Artykuł dostępny jest tu: http://www.newsweek.pl/swiat/euroazjaci-w-warszawie,100369,1,1.html . Oskarżony pozwał autorów tekstu, jednak finalnie przegrał proces. Miałem zresztą okazję zeznawać jako świadek pozwanych.

Trzyletnie śledztwo to stosunkowo długi okres czasu. Tym bardziej, że oskarżony spędził w areszcie tymczasowym blisko dwa lata. Należy jednak pamiętać, że jesienią 2015 roku doszło do zmiany rządu, a co za tym idzie głębokich zmian osobowych w strukturze ABW.

Tego typu sytuacje nie sprzyjają oczywiście prowadzeniu tak złożonych postępowań. Jednak śledztwa dotyczące zbrodni szpiegostwa są wyjątkowo trudne, szczególnie w polskich warunkach, gdzie nie rozpatruje się zbyt wielu takich spraw. Proste, wydawałoby się oczywiste wręcz dowody i zdarzenia, a także inny zebrany materiał, muszą odpowiadać rygorystycznym wymogom procesowym. Naturalnie, w przypadku innych przestępstw obowiązują podobne zasady, jednak pewnego rodzaju unikalny charakter czy płynność pewnych zachowań, charakterystycznych dla przestępstw szpiegowskich powoduje, że ich uchwycenie procesowe bywa bardzo trudne.  Przypadek Mateusza P jest o tyle nietypowy, że oskarżony współpracował ze służbami dwóch państw jednocześnie, i aż trzema różnymi służbami specjalnymi. Motyw finansowy wydaje się być jednak wiodącym.

Przypomnijmy, Mateusz P to lider promoskiewskiej partii Zmiana, wcześniej poseł i rzecznik prasowy Samoobrony. Był także nieformalnym szefem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych.

W mediach starał się kreować na eksperta w dziedzinie polityki zagranicznej. Wielokrotnie brał udział jako obserwator w wyborach odbywających się pod dyktando Kremla, których przebieg kwestionowały państwa zachodnie. Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych organizowało również liczne wyjazdy, chętnie relacjonowane przez rosyjskie media. m.in. do pogrążonej w wojnie Syrii, ale także na Krym – wszędzie tam, gdzie było to potrzebne kremlowskiej propagandzie.

I na koniec refleksja, która znajdzie odzwierciedlenie w kolejnych tekstach. Otóż, warto zwrócić uwagę na fakt, iż Pan Mateusz P. podjął współpracę z rosyjskimi służbami, wedle ustaleń śledczych, w 2009 roku. Zaledwie dwa lata wcześniej przestał być posłem na Sejm RP. W materiałach ze śledztwa trudno też wskazać początkową datę zainicjowania współpracy z chińskim wywiadem. Z mojej wiedzy wynika, że jako poseł, oskarżony bywał gościem ambasady chińskiej w Warszawie. To rodzi pytanie o to, czy przypadkiem nie pracował dla obcego wywiadu zasiadając w Parlamencie…