Home Posts tagged gru

Oficerowie GRU, którzy włamali się do Narodowego Komitetu Demokratycznego, a także komitetu kampanii Hillary Clinton wykorzystywali do swoich działań Bitcoina.

Blockchain jest zdecentralizowaną bazą danych w modelu open source służącą do księgowania poszczególnych transakcji jakie kiedykolwiek wykonano dla danej krypto waluty. Bitcoin wciąż dominuje w głównym nurcie użytkowania, a jego transakcje można prześledzić. Chociaż wiele osób wykorzystuje wirtualne waluty do celów zgodnych z prawem, technologia ta jest atrakcyjnym narzędziem dla tych którzy pragną obejść sankcje i przepisy finansowe lub chcą chronić swoją tożsamość podczas przeprowadzania transakcji. Nie są oni jednak całkowicie anonimowi, ponieważ blockchain ogranicza anonimowość w odniesieniu do korzystania z kryptowalut.

W ostatnich latach kryptowaluty, takie jak Bitcoin, były wykorzystywane przez terrorystów do prowadzenia kampanii finansujących rządy autorytarne w celu łamania praw swoich obywateli. Pełniły także ważną rolę w działaniach oficerów GRU, którzy włamali się do Narodowego Komitetu Demokratycznego, a także komitetu kampanii Clinton.

W tym ostatnim przypadku ustalono, że kryptowaluta pozwoliła na sfinansowanie infrastruktury, z której korzystali w swoich działaniach. Akt ich oskarżenia przygotowany przez prokuratora specjalnego Roberta Muellera stwierdza: ”Pozwani spiskowali i wyprali równowartość ponad 95 000 USD za pośrednictwem sieci transakcji, skonstruowanych tak aby czerpać korzyści z anonimowości kryptowalut, takich jak Bitcoin”.

Agenci GRU używali także dolarów amerykańskich i innych walut gotówkowych. Jednakże, jak wskazuje akt oskarżenia: „konspiratorzy używali głównie Bitcoina przy zakupie serwerów, rejestrowaniu domen i innych płatnościach “.

„Wykorzystanie Bitcoina pozwoliło konspiratorom uniknąć bezpośrednich związków z tradycyjnymi instytucjami finansowymi, w tym dokładniejszej kontroli ich tożsamości i źródeł funduszy” – mówi akt oskarżenia.

Rosyjscy oficerowie wykorzystywali te same komputery do działań hakerskich, a także do przeprowadzania transakcji płatności Bitcoin. W efekcie sfinansowali swoje operacje hakerskie za pomocą różnych mechanizmów obejmujących kryptowaluty, w tym „wydobycie” Bitcoin. Akt oskarżenia stwierdza:

„Oprócz wydobywania Bitcoin konspiratorzy nabywali go  również za pomocą różnych środków mających na celu ukrycie źródła funduszy. Obejmowało to kupowanie Bitcoin przez giełdy peer-to-peer, przenoszenie środków za pośrednictwem innych walut cyfrowych i korzystanie z kart przedpłaconych. Zwerbowali także do pomocy jednego lub więcej niezależnych rzeczników, którzy ułatwiali transakcje warstwowe za pośrednictwem platform wymiany walut, zapewniających zwiększoną anonimowość”.

Zgodnie z aktem oskarżenia konspiratorzy wykorzystali Bitcoin generowany z „wydobycia”, aby zapłacić rumuńskiej firmie za zarejestrowanie domeny dcleaks.com za pośrednictwem firmy przetwarzającej płatności z siedzibą w Stanach Zjednoczonych.

Śledczy Bellingcat opublikowali na swoim portalu swoistego rodzaju przewodnik, który pomaga prześledzić transakcję blockchain pod warunkiem, że dysponuje się konkretnym adresem, oraz datą i kwotą transakcji. Do analizy wykorzystane zostało takie narzędzie jak explorer blockchain: Bitcoin Block Explorer Blockchain.com.

Algorytm postępowania zilustrowano na podstawie  aktu oskarżenia 12 rosyjskich oficerów GRU o konspirację oraz ingerencję w wybory prezydenckie w 2016 roku, przygotowanego przez Departament Sprawiedliwości U.S.A.

Więcej o zainteresowaniu Rosji technologią blockchain pisaliśmy tutaj.

Źródło: Bellingcat

Fot. Pixabay

Ukraińska Agencja Bezpieczeństwa (SBU) podczas konferencji prasowej w Kijowie ogłosiła, że przejęła manifesty pasażerskie rosyjskich samolotów przewożących najemników pracujących dla Grupy Wagnera. Jest to słynna rosyjska prywatna firma wojskowa (PMC). W manifestach obejmujących loty z Rosji do kilku miejsc w Afryce i na Bliskim Wschodzie w drugiej połowie 2018 roku, jest mowa o łącznie 1012 najemnikach.

Najistotniejszą informacją, na konferencji prasowej SBU było to, że najemnicy PMC Wagnera otrzymywali rosyjskie międzynarodowe paszporty podróżne wydawane w sekwencyjnych partiach przez to samo biuro paszportowe z siedzibą w Moskwie. „Obsługiwało” ono również fałszywe dokumenty tożsamości tajnym funkcjonariuszom GRU zaangażowanym w próbę zabójstwa Siergieja Skripala.

Bellingcat pierwszy po raz pierwszy ujawnił we wrześniu 2018 roku to, że biuro paszportowe, zwane Jednostką 770001 jest rutynowo używane do wydawania paszportów krajowych dla oficerów GRU działających „pod przykryciem”. Wśród nich znaleźli się podejrzani o otrucie w Salisbury czy oskarżeni przez Czarnogórę o rzekomą próbę zamachu stanu w 2016 roku. Ustalono też, że wspomniane biuro paszportowe wydało także rosyjskie paszporty garstce zagranicznych VIP-ów, którym świeżo nadano rosyjskie obywatelstwo, takich jak francuski aktor Gerard Depardieu.

Odkryto również, że to samo biuro wydało paszporty również rosyjskim cywilom, którzy mają powiązania z rosyjskim Ministerstwem Obrony – albo przez bezpośrednie zatrudnienie, albo przez bliskiego członka rodziny. Zarzuty SBU są znaczące, ponieważ, o ile są prawdziwe, sugerują, że rosyjski rząd nie tylko toleruje zagraniczne operacje wojskowe Wagnera (które są nielegalne zgodnie z rosyjskim prawem), ale także aktywnie angażuje się w ich przygotowywanie.

Ponadto fakt, że (poza garstką zagranicznych VIP-ów) Jednostka 770001 wydawała paszporty jedynie osobom związanym z Ministerstwem Obrony i masowo najemnikom PMC, stanowiłby najsilniejszy dowód na powiązania między Rosyjskimi Siłami Zbrojnymi, a prywatną armią realizującą nielegalne działania.

Po konferencji prasowej SBU opublikowała trzy zestawy list rzekomych najemników PMC Wagnera. Pierwsze dwie zawierały nazwiska, daty i miejsca urodzenia, a także numery paszportów krajowych i międzynarodowych szesnastu Wagnerowców, z których siedmiu miało posiadać paszport międzynarodowy wydany w jednej “serii” w 2015 roku, a kolejne dziewięć takich wydano w 2017 roku. Wszystkie listy zawierały nazwiska z miejscami urodzenia w całej Rosji, podczas gdy organ wydający paszport to zawsze Jednostka 770001 z Moskwy.

Trzecia lista, która była najdłuższa, zawierała jedynie nazwiska i daty urodzenia 149 rzekomych najemników PMC Wagnera, którzy, jak twierdzi SBU, zostali ulokowani w Sudanie pod koniec 2018 roku i na początku 2019 roku. SBU twierdzi, że pierwsze dwie listy były podzbiorami z większej listy 149 osób.

Wcześniej powiązania między PMC Wagner i GRU zostały udowodnione przez przechwyconą rozmowę telefoniczną między wysokim rangą oficerem GRU, a dyrektorem naczelnym i nom-de-guerre (pseudonim, szczególnie członka nieoficjalnej organizacji militarnej) – imiennikiem PMC, Dmitrijem Utkinem, a.k.a. “Wagner”.

Oficer GRU został wcześniej zidentyfikowany przez Bellingcat jako płk Oleg Ivannikov, członek personelu, który został ulokowany w 2014 roku na wschodniej Ukrainie i był zaangażowany w pozyskiwanie wyrzutni pocisków rosyjskich Buk, które zestrzeliły MH17.

Źródło: Bellingcat

Fot. Pixabay

Unia Europejska nałożyła sankcje na szefów rosyjskiego wywiadu wojskowego i dwóch oficerów odpowiedzialnych za otrucie byłego rosyjskiego podwójnego agenta w Wielkiej Brytanii.

Sankcje nałożone przez UE obejmują zakazy podróży i zamrożenie aktywów wobec dwóch mężczyzn, których Wielka Brytania wskazała jako oficerów wywiadu (Aleksandra Pietrowa i Rusłana Boshirowa) oskarżonych o próbę zamordowania Siergieja Skripala i jego córki Julii. Osoby te w opinii biegłych odpowiedzialne są za posiadanie, transport i używanie 4 marca 2018 roku w Salisbury toksycznej substancji – nowiczoka. Co więcej UE objęła sankcjami również szefa i zastępcę szefa rosyjskiej agencji wywiadu wojskowego (GRU), Igora Olegokiewicza Kostiukowa i Władimira Stiepanowicza Aleksiejewa.

Brytyjski Minister Spraw Zagranicznych Jeremy Hunt, w swoim komentarzu na temat sprawy powiedział, że „Wprowadzenie sankcji stanowi wywiązanie się z naszych obietnic podjęcia twardych działań przeciwko lekkomyślnej i nieodpowiedzialnej działalności rosyjskiej organizacji wywiadu wojskowego, GRU, która w zeszłym roku sprowadziła na niewinnych brytyjskich obywateli poważne niebezpieczeństwo w Salisbury.”

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nie zgodził się z tym stanowiskiem – “Są podejrzani bezpodstawnie”, powiedział dziennikarzom podczas konferencji. „Wciąż nie widzieliśmy żadnych dowodów.”

W celu przypomnienia całej sprawy Siergiej Skripal, lat 66, był pułkownikiem rosyjskiego wywiadu wojskowego i przekazał informacje na temat dziesięciu agentów działających na terenie Wielkiej Brytanii. Jego córka Julia została znaleziona nieprzytomna na ławce w mieście Salisbury 4 marca zeszłego roku.

Dwóch mężczyzn oskarżonych o bycie rosyjskimi agentami twierdzą, że byli niewinnymi turystami zwiedzającymi katedrę w Salisbury. Wielka Brytania opublikowała w zeszłym roku ich zdjęcia z kamer CCTV. „Wiemy, że w Wielkiej Brytanii jest wielu Rosjan, którym można zrobić zdjęcia, ale nie będą one bezpośrednimi dowodami” – odpowiedział Pieskow na przytaczane przez Wielką Brytanię zdjęcia.

Litewska Minister Spraw Zagranicznych Linas Linkevicius, w swojej wypowiedzi dla Reutersa stwierdziła zaś, że: “To była wiadomość dla Rosji i dla wszystkich, którzy rozważają użycie broni chemicznej w XXI wieku na terytorium suwerennych państw. To nie do przyjęcia “.

Wskazani Rosjanie są pierwszymi, którzy zostali objęci nowym unijnym mechanizmem karania ataków z wykorzystaniem broni chemicznej, niezależnie od narodowości.

Źródło: Reuters

Fot. Pixabay

Bellingcat: GRU odpowiedzialne za nieudany zamach stanu w Czarnogórze

Dziennikarski portal śledczy Bellingcat ustalił, że za nieudaną próbą zamachu stanu, organizowanego w Czarnogórze w 2016 roku stali oficerowie GRU.

Operacją dowodził Eduard Szyszmakow, który miał za zadanie doprowadzenie do obalenia rządu w czasie wyborów parlamentarnych. Kolejnym oficerem rosyjskiego wywiadu wojskowego zaangażowanym w te działania był 38-letni Władimir Popow. Dziennikarze ustalili, że nazywa się on w rzeczywistości Władimir Mojsejew. Zgodnie z planem GRU, serbscy nacjonaliści, występujący w przebraniu i udający czarnogórską policję, mieli otworzyć ogień do demonstrantów podczas prorosyjskiego wiecu, a kolejna ich grupa miała podburzyć demonstrantów do szturmu na budynki rządowe. W trakcie tych zajść miał zginąć prozachodni premier Milo Djukanović. Ostatecznie do zamachu stanu nie doszło, natomiast jeden z ujawnionych przez Bellingcat uczestników spisku okazuje się postacią, która zaznaczyła swą obecność w Polsce.

Eduard Szyszmakow został w 2014 roku wydalony z Polski za szpiegostwo. W ambasadzie Federacji Rosyjskiej pełnił funkcję zastępcy attaché wojskowego.  Miał stać za werbunkiem ppłk Zbigniewa J. Oficer ten, urzędnik Departamentu Wychowania i Promocji Obronności MON, został dwa lata temu skazany na sześć lat pozbawienia wolności. Szyszmakow miał też stać za werbunkiem zatrzymanego przez ABW prawnika Stanisława Sz., pracującego dla firm budujących gazociąg w Świnoujściu.

Źródło: Bellingcat

Fot. Pixabay

Szef rosyjskiego wywiadu wojskowego spoczął na Cmentarzu Trojekurowskim

Igor Korobow, szef rosyjskiego wywiadu wojskowego, został w piątek pochowany na moskiewskim elitarnym Cmentarzu Trojekurowskim, gdzie spoczywają znane postacie świata kultury, polityki i wojska.

Generał Korobow umarł w wieku 62 lat, „po długiej i poważnej chorobie”, jak przekazała państwowa agencja informacyjna Rosji. Jego śmierć wzbudziła szereg spekulacji, natomiast należy pamiętać o tym, że 40% mężczyzn w Rosji umiera przed osiągnięciem wieku emerytalnego, a praca Korobowa na pewno należała do stresujących.

Jego poprzednik, Igor Sergun, w chwili śmierci miał zaledwie 59 lat. Na początku listopada pojawiały się w rosyjskich mediach plotki o chorobie nowotworowej Korobowa, który nie był obecny na uroczystościach stulecia powstania GRU. Zastąpił go wówczas wiceadmirał Igor Kostiukow, jego pierwszy zastępca. Po śmierci Korobowa przejął on obowiązki szefa rosyjskiego wywiadu wojskowego. Kostiukow ma 57 lat. To pierwszy w historii oficer marynarki wojennej nominowany na to stanowisko.

Źródło: The Daily Beast, Tass

Fot. Pixabay

Stulecie rosyjskiego wywiadu w cieniu jego spektakularnych porażek

Prezydent Władimir Putin pochwalił sprawność i „unikalne możliwości” rosyjskiego wywiadu wojskowego i wyraził wsparcie dla tej instytucji podczas uroczystości stulecia jego powstania.

Prezydent Władimir Putin pochwalił sprawność i „unikalne możliwości” rosyjskiego wywiadu wojskowego i wyraził wsparcie dla tej instytucji podczas uroczystości stulecia jego powstania.

Mimo, że w czasie ceremonii padły słowa pochwały skierowane do jej funkcjonariuszy „za realizację śmiałych operacji wywiadowczych i wytyczanie ścieżki dla przyszłych pokoleń”, prezydent jednocześnie zaproponował, by służba wróciła do nazwy GRU (Główny Zarząd Wywiadowczy). Aktualnie nosi ona nazwę Zarządu Głównego Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych, czyli GU.

Naszym zdaniem, po szeregu wpadek ostatnio zaliczanych przez wywiad wojskowy FR, czyli  np.:

,- ujawnieniu wizerunków jej oficerów w Wielkiej Brytanii w związku z podjętą przez nich próbą zabójstwa byłego rosyjskiego szpiega Siergieja Skripala i jego córki,

nieudaną próbą ochrony tożsamości dzieci funkcjonariuszy, której skutkiem było śledztwo wyjaśniające rosyjskiego funduszu emerytalnego,

nieudanym atakiem cybernetycznym na Organizację ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW),

ujawnieniem przez amerykańskiego prokuratora Roberta Muellera szczegółów rosyjskiej ingerencji w wybory w USA,

GU potrzebuje swoistego rodzaju rebrandingu, w celu poprawienia wiary w instytucję i wyznaczone cele.

Fot. Pixabay

"Dom staruszków" - czyli jak maskuje się tożsamość dzieci oficerów GRU?

Pod koniec ubiegłego tygodnia media opublikowały nowe informacje dotyczące rosyjskiego wywiadu wojskowego, pozwalające na identyfikację oficerów GRU.

Dziennikarz Siergiej Kaniew, pracujący na rzecz projektu Dossier - portalu Michaiła Chodorkowskiego, w swojej publikacji pokazał problemy GRU związane z niedostateczną ochroną własnych ludzi. Analiza pokazuje np. w jaki sposób udało się mu zidentyfikować trzech funkcjonariuszy, którzy skierowali na policję raporty dotyczące kradzieży należących do nich przedmiotów. Dziennikarz sprawdzał ich nazwiska w szeregu baz danych adresowych, co pozwoliło mu znaleźć informacje dotyczące ich miejsca zatrudnienia. Kolejny funkcjonariusz zidentyfikowany został po tym, jak zatrzymano go w związku ze strzelaniną w kawiarni.

Artykuł Kaniewa opisuje też próbę zamaskowania tożsamości dzieci oficerów GRU zamieszkujących jedno z moskiewskich osiedli, poprzez ich postarzenie w administracyjnych spisach mieszkańców. Oficerowie GRU mieli żartem nazywać je „domem staruszków”. Kaniew pisze, że rosyjski fundusz emerytalny wszczął w tej sprawie śledztwo, podejrzewając oszustwo, jednak w związku z poleceniem rosyjskiego MON, odstąpiło od dalszych wyjaśnień w tej sprawie.

Portal Chodorkowskiego opisuje próbę zamaskowania tożsamości dzieci oficerów GRU zamieszkujących jedno z moskiewskich osiedli poprzez ich postarzenie w administracyjnych spisach mieszkańców. Click To Tweet

Źródło: The Independent, Fox News

Fot. Pixabay

ESET: Grupa rosyjskich hakerów pracuje nad destabilizacją polskiej gospodarki

Brytyjska służba specjalna GCHQ informowała w tym miesiącu o powiązaniach BlackEnergy oraz Sandworm z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU. Więcej o tym pisaliśmy tutaj. Natomiast według ekspertów ESET z cyberprzestępczej grupy BlackEnergy wyrósł nowy odłam - GreyEnergy, którego celem jest szpiegowanie ukraińskich i polskich firm energetycznych.

Według oceny Antona Cherepanova z firmy antywirusowej ESET działania cyberprzestępców nie są motywowane finansowo. Ich głównym celem jest bowiem całkowita destrukcja obranych celów na Ukrainie.

ESET wykazuje też, że grupa GreyEnergy, co najmniej od 2015 roku, koncentruje się na szpiegowaniu ukraińskich i polskich firm energetycznych. 

Celem strategicznym GreyEnergy są ataki na stacje robocze kontroli przemysłowej (ICS) nadzorujące przebieg procesów produkcyjnych za pomocą oprogramowania SCADA. Wykryta aktywność hakerów świadczy o chęci zbadania zabezpieczeń i struktury sieci informatycznych należących do przedsiębiorstw sektora energetycznego.

ESET wykazuje też, że grupa GreyEnergy, co najmniej od 2015 roku, koncentruje się na szpiegowaniu ukraińskich i polskich firm energetycznych. Click To Tweet

TeleBots (znana wcześniej jako BlackEnergy) atakująca w przeszłości instytucje finansowe i przemysłowe na Ukrainie, próbowała ostatnio wykorzystać nowy rodzaj backdoora. Potwierdzono jego podobieństwo z kodem programu Industroyer, który w 2015 roku zaatakował elektrownie, wodociągi, czy rozdzielnie gazu na Ukrainie. Atak pozwolił przejąć kontrolę nad znajdującymi się w podstacjach elektrycznych przełącznikami i wyłącznikami. TeleBots była odpowiedzialna również za zeszłoroczny atak skierowany na ukraińskie firmy i instytucje, w którym cyberprzestępcy wykorzystali złośliwą aktualizację popularnego na Ukrainie programu do rozliczeń finansowych M.E.Doc w celu propagacji zagrożenia ransomware Petya/NotPetya. Efektem ataku było zaszyfrowanie ogromnej ilości komputerów na Ukrainie. Skutki ataku były odczuwalne przez ukraińskie, rosyjskie oraz polskie przedsiębiorstwa i spowodowały gigantyczne straty finansowe. 

Według ESET działania rosyjskich hakerów mogą zagrozić działaniu elektrowni, wodociągów i przesyłowi gazu w Polsce i na Ukrainie. Click To Tweet

Źródło: www.eset.pl

Fot. Pixabay

Kolejna porażka Rosjan w sprawie Skripala

Rosyjskim służbom po raz kolejny nie udało się przeprowadzić skutecznej operacji wywiadowczej. 13 kwietnia br. czterech szpiegów zostało oficjalnie wydalonych z Holandii, w której wedle doniesień mieli zorganizować atak na Organizację ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW).

Jak podaje portal NOS 13 kwietnia holenderskiemu wywiadowi wojskowemu MIVD udało się zapobiec rosyjskiemu cyberatakowi na OPCW (Organizację ds. Zakazu Broni Chemicznej). Według MIVD atak hakerski  miał być związany z prowadzonym przez OPCW śledztwem w sprawie próby zabójstwa Siergieja Skripala oraz jego córki. Ponadto OPCW w tym samym czasie prowadziło badania w kwestii możliwego wykorzystania broni chemicznej w Syrii, gdzie jak wiadomo Rosja jest istotnym sojusznikiem reżimu.

Czterech rosyjskich szpiegów, którzy dostali się do Holandii 10 kwietnia posługując się paszportami dyplomatycznymi zostało deportowanych w dniu zatrzymania. Ich sprzęt oraz osobiste rzeczy zostały od razu skonfiskowane. Wśród nich znalazł się laptop, w którym po dokładnej analizie znaleziono ślady prób uzyskania wglądu w akta międzynarodowego śledztwa w sprawie katastrofy MH17. Wykazano również, że sprzęt był używany do ataku na biuro malezyjskiej policji oraz członka prokuratury.

Wśród zatrzymanych znaleźli się:

  • Aleksej Sergejvitsj Morenets
  • Jevgeni Michajlovitsj Serebrjakov
  • Oleg Miajlovitsj Sotnikov
  • Aleksej Valerjevitsj Minin

W związku z zaistniałą sytuacją holenderski rząd wezwał rosyjskiego ambasadora na rozmowę, a obecna Minister Obrony Ann Bijleveld podczas konferencji prasowej zwróciła się do Rosjan, aby zaprzestali przeprowadzania cyberataków. Zdaniem dyrektora MIVD wzmożone działania rosyjskich służb w Holandii wiążą się z faktem, że znajduje się tam wiele siedzib istotnych organizacji międzynarodowych.

Czterech złapanych rosyjskich szpiegów zostało wydalonych z Holandii po udaremnionej próbie cyberataku na OPCW, które prowadzi śledztwo w sprawie próby otrucia Skripala. Sprawa jest również związana z katastrofą MH17. Click To Tweet

Jak wiadomo kwietniowy sukces MIVD nie jest wyjątkiem. Holenderskie służby wywiadowcze odegrały istotną rolę w śledztwie FBI dotyczącym rosyjskich wpływów na amerykańskie wybory, przekazując USA informacje na temat rosyjskiej grupy „Cozy Bear”.

Ponadto, dziś rano brytyjski rząd poinformował, że rosyjskie tajne służby stoją za serią globalnych ataków cybernetycznych zaprojektowanych w celu podważenia zachodnich demokracji. W opinii brytyjskiego Ministra Spraw Zagranicznych Jeremiego Hunta Rosjanie próbują wpłynąć na wybory w wielu krajach, wobec czego Wielka Brytania oraz jej sojusznicy nie pozostaną bierni. Po paru godzinach od wystąpienia brytyjskiego rządu Rosja odrzuciła oskarżenia o cyberataki nazywając je wyłącznie „fantazjami”.

Źródło: NOS.nl

Fot. Pixabay

Fińskie strategiczne zakupy GRU?

W ostatnim czasie fińskie służby przeszukały nieruchomości należące do firmy Airiston Helmi, którą podejrzewano o przynależność do rosyjskiego wywiadu.

Fińskie media społecznościowe obiegła sensacyjna informacja o przeszukaniu przeprowadzonym w domniemanej ekspozyturze GRU. Bezpośrednim źródłem tych informacji było fińskie Keskusrikospoliisi (KRP) – Krajowe Biuro Śledcze, które  na Twitterze w dniu 23 września 2018 roku wydało lakoniczny komunikat: „Aktualnie prowadzone przeszukanie w budynkach firmy usytuowanej na Archipelagu Turku może przyciągnąć uwagę żeglarzy i wczasowiczów”.

Internauci błyskawicznie ustalili, że może chodzić o firmę: Airiston Helmi Oy, działająca w sektorze nieruchomości. Powszechnie uznano, że powodem szeroko zakrojonej akcji służb w stosunku do tego podmiotu jest fakt, iż nabywał on nieruchomości położone w pobliżu strategicznych lokalizacji fińskich.

Rozpoczęta o świcie realizacja w siedzibie firmy przeprowadzona została zastanawiająco licznymi siłami: ponad 100 osób z Keskusrikospoliisi, administracji skarbowej, Straży Granicznej i fińskiego wojska. Podobno Airiston Helmi od lat przyglądała się fińska służba bezpieczeństwa SUPO. Na razie jednak nikt oficjalnie nie potwierdził, co było rzeczywistą przyczyną prowadzonych przez fińskie służby czynności procesowych.

Internauci sprawdzili informacje dotyczące Airiston Helmi: firma powstała w 2007 roku, zatrudniała niewielu pracowników. Szereg zawieranych przez nią umów dotyczyło rzeczywiście miejsc strategicznych w rejonie archipelagu i okolic miasta Turku w południowo-zachodniej Finlandii. Porty Turku i Naantali mają szczególne znaczenie z uwagi na dystans od granicy rosyjskiej. Ponadto, w Naantali znajdują się rafinerie ropy naftowej o dziennej zdolności produkcyjnej rzędu 50,000 baryłek.

Airiston Helmi od 2007 roku skupowała i dzierżawiła miejsca m.in. w rejonie miasta Turku, w których znajdują się rafinerie o strategicznym znaczeniu dla Finlandii. Click To Tweet

Należy jednak pamiętać, iż firmy i osoby prywatne kupujące „wakacyjne nieruchomości” na fińskim archipelagu nie są jednak niczym wyjątkowym i wiele z nich położonych jest blisko strategicznych obszarów. Rosyjskie inwestycje w fińskie nieruchomości też są dość powszechnym zjawiskiem, z kilku powodów: Finlandia jest popularnym kierunkiem turystycznym dla Rosjan, zaś stabilizacja na rynku i praworządność w tym kraju powodują, że inwestycje na tym obszarze są atrakcyjne dla rosyjskiej klasy średniej.

Nasz portal będzie przyglądał się tej sprawie.

Źródło: Airiston Helmi Oy

Fot. Pixabay