Home Posts tagged inwigilacja

Brytyjskie służby bezprawnie pozyskują dane obywateli

Brytyjskie służby specjalne: GCHQ, MI5 i MI6 bezprawnie pozyskiwały prywatne dane organizacji Privacy International, walczącej o prawo do prywatności.

W przeszłości służby te wielokrotnie zapewniały, że nie wykorzystują programów inwigilacyjnych przechwytujących dane masowe lub dane osobowe w stosunku do osób i podmiotów, które nie są podejrzewane o popełnienie przestępstw. Jednak, okazało się, że bezprawnie gromadziły dane dotyczące Privacy International.

Informacje te pojawiły się zaledwie tydzień po orzeczeniu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczącego naruszenia praw osób i podmiotów objętych inwigilacją GCHQ. Trybunał orzekł, że GCHQ naruszyła art. 8 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, to jest prawo do prywatności, ochrony życia rodzinnego, oraz prawo do swobody wyrażania poglądów. Na ten temat pisaliśmy tutaj:https://osluzbach.pl/sprawa-gchq-w-europejskim-trybunale-praw-czlowieka/

Brytyjskie służby specjalne: GCHQ, MI5 i MI6 bezprawnie pozyskiwały prywatne dane organizacji Privacy International, walczącej o prawo do prywatności. Click To Tweet

Co więcej 21 września 2018 r. belgijskie media uzyskały dostęp do raportów prokuratorskich, sugerujących, iż brytyjscy szpiedzy mogli włamać się do sieci największego belgijskiego operatora telekomunikacyjnego, Belgacom i pozyskiwać z nich informacje w okresie od 2011 do 2013 roku.

Media donosiły, że minister sprawiedliwości Belgii Koen Geens ma w tej sprawie rozmawiać z premierem Charlesem Michelem.

Brytyjskie Home Office nie skomentowało informacji natomiast Privacy International skierowało list otwarty do szefa ministerstwa spraw wewnętrznych (Home Secretary) Sajida Javida, domagając się natychmiastowej reakcji w tej sprawie.

Ujawniane ostatnio przez media bulwersujące przykłady łamania przepisów przez brytyjskie służby sprawiają, że odżywa dyskusja dotycząca brytyjskiej ustawy inwigilacyjnej tzw. Investigatory Powers Act. Ten akt prawny wzbudził szeroko zakrojoną krytykę, między innymi w związku ze sprawą z 2008 roku, kiedy to przedstawiciele władz lokalnych skorzystali z tych przepisów, by inwigilować rodzinę z trójką dzieci. Inny, bulwersujący dla opinii publiczne przypadek miał miejsce w 2014 roku, wtedy brytyjska policja użyła tych przepisów, by ustalić źródła dziennikarzy.

W komunikacie Privacy International czytamy: „wzywamy rząd Wielkiej Brytanii do krytycznego zbadania uprawnień zawartych w tej (…) ustawie. Wielka Brytania winna być wzorcem w świecie, w którym zagrożona jest demokracja. Odmowa ograniczenia praw do inwigilacji realizowanej przez służby specjalne kładzie się cieniem na nas wszystkich.”

Ujawniane ostatnio przez media bulwersujące przykłady łamania przepisów przez brytyjskie służby sprawiają, że odżywa dyskusja dotycząca brytyjskiej ustawy inwigilacyjnej tzw. Investigatory Powers Act. Click To Tweet

Przy okazji trudno nie wspomnieć o polskiej tzw. ustawie inwigilacyjnej przyjętej w styczniu 2016 roku. Jej uchwalenie było poprzedzone protestami przed Pałacem Prezydenckim, a 33 tysiące osób podpisało petycję obawiając się zwiększenia inwigilacji, głównie w sieci. Wówczas prezydent Andrzej Duda spotkał się̨ z przedstawicielami protestujących. Podczas spotkania zapewnił, że widzi konieczności reformy uprawnień́ służb oraz zadeklarował, że zaproponuje zmiany. Dotychczas nie zostały jednak podjęte żadne prace w tym kierunku, stwierdza Fundacja Panoptykon w swoim raporcie pt. „Rok z ustawą inwigilacyjną. Co się zmieniło ? Czy było się czego bać ?”. Zdaniem Fundacji, przyjęta 15 stycznia 2016 r. tzw. ustawa inwigilacyjna wprowadziła trzy fundamentalne zmiany dotyczące uprawnień́ służb do pozyskiwania danych telekomunikacyjnych i internetowych:

  • ułatwiła dostęp do danych internetowych,
  • wprowadziła mechanizm pozornej kontroli nad pobieraniem danych,
  • zmniejszyła przejrzystość́ działania służb.

Mimo zapowiedzi włączenia się prezydenta Dudy w reformę uprawnień służb, głowa państwa zignorowała problem przyjęcia przez polskie władze ustawy inwigilacyjnej. Click To Tweet

W 2016 roku zapoczątkowanych zostało wiele zmian w prawodawstwie zwiększające uprawnienia służb w zakresie inwigilacji: ustawa policyjna, ustawa antyterrorystyczna, przepisy dotyczące „owoców zatrutego drzewa”. Służby dostały bardzo szeroki dostęp do informacji o  aktywności obywateli w sieci, a wiele z tych informacji nie jest – nawet post factum – kontrolowane przez sądy. „Elementem ochrony danych osobowych – tzw. drugą nogą RODO – miała być ustawa wdrażająca dyrektywę policyjną. To tu miały zostać opisane zasady ochrony prywatności w relacjach z państwem. Ustawa miała być gotowa do maja, w momencie wejścia w życie RODO. Nie jest gotowa do dziś, a informacje o stanie projektu napawają niepokojem (ma ona wyłączyć obrót informacjami niejawnymi z przepisów o ochronie danych osobowych)”, twierdził mec. Marcin Mrowicki z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, które było organizatorem otwartego seminarium w dniu 24 bm. Gościem specjalnym tego spotkania był Roman Sacharow (Zakharov), który wygrał przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka sprawę przeciwko Rosji (skarga nr 47143/06) dotyczącą użycia systemu informatycznego SORM Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej do podsłuchiwania rozmów i przechwytywania korespondencji elektronicznej. Skarga dotyczyła tego, że operatorzy komórkowi zgodzili się na zainstalowanie urządzeń pozwalających na przechwytywanie informacji bez zgody sądu. Sacharow powołał się na art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (prawo do prywatności).

Nasz portal ma przekonanie graniczące z pewnością, że do tych spraw będziemy jeszcze wracali, więc niech podsumowaniem tego artykułu będą słowa Sacharowa, który zauważył, że choć powodem tak intensywnego zbierania danych o obywatelach (w Rosji) ma być bezpieczeństwo państwa, to system jest tu niewydolny i w razie realnego zagrożenia służby rosyjskie i tak zwracają się o pomoc do Amerykanów. Tak szeroko zakrojona inwigilacja skuteczna jest natomiast w powstrzymywaniu opozycji i zwykłych ludzi, których – nawet jeśli popierają rząd – może kusić, by zalajkować „nieprawomyślny” wpis.

Źródło: Euractiv, RPO, Fundacja Panoptykon

Fot. Pixabay

Sąd uznał, że rząd brytyjski złamał prawo, zezwalając służbom wywiadu na gromadzenie danych masowych dotyczących obywateli Wielkiej Brytanii bez odpowiedniego nadzoru ze strony MSZ. Jak prezentuje się podobna sytuacja w kontekście polskim?

GCHQ, brytyjska agencja do spraw rozpoznania elektronicznego, uzyskała po atakach terrorystycznych z 9 września 2001 roku większe możliwości w zakresie pozyskiwania i analizy informacji dotyczących obywateli Wielkiej Brytanii, pod warunkiem rygorystycznego nadzoru ze strony ministra spraw zagranicznych.

Zgodnie z orzeczeniem właściwego w sprawach służb sądu, tzw. Investigatory Powers Tribunal, brytyjski MSZ kilkakrotnie dał GCHQ „carte blanche” w kwestii występowania z wnioskami o uzyskanie dostępu do danych od telekomów i firm internetowych, które mogły obejmować historię odwiedzanych witryn, informacje lokalizacyjne i kontakty mailowe.

W treści wyroku opublikowanego 23 lipca 2018 roku, trybunał stwierdza, co następuje: „W przypadkach, gdzie minister spraw zagranicznych wyznaczył ogólny kierunek, który znajdował zastosowanie odnośnie do wszystkich środków komunikacji poprzez sieci zarządzane przez [dostawcę usług komunikacyjnych], wystąpiło bezprawne delegowanie uprawnień. Tam, gdzie nie sporządzono konkretnego wniosku o dostęp do określonych danych, wystąpił brak kontroli zgodności z prawem działania podejmowanego według uznania GCHQ”.

Wyrok ten jest efektem pozwu złożonego przez Privacy International, organizację zaangażowaną w obronę prywatności obywateli brytyjskich przed służbami specjalnymi. Ma on ogromne znaczenie, gdyż aktualnie Wielka Brytania stara się przekonać Unię Europejską że jest krajem, w którym transfer danych będzie adekwatnie chroniony po odłączeniu się od Unii w marcu 2019 roku.

Rzecznik brytyjskiego rządu komentując wyrok stwierdził, że niezgodne z prawem praktyki będące przedmiotem wyroku przestały być stosowane: „Przyjmujemy do wiadomości treść dzisiejszego wyroku, który stanowi iż uprawnienia służb bezpieczeństwa i wywiadu muszą być proporcjonalne i spełniać wymogi Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Służby te  podlegają rygorystycznym ograniczeniom prawnym i surowemu nadzorowi. Jesteśmy dumni z tego, że zasady te zapewniają bezpieczeństwo Wielkiej Brytanii”.

Zasada „adekwatności” przetwarzania danych dla prawa europejskiego i polskiego jest  pojęciem znanym. Znalazła swoje miejsce w art. 51 Konstytucji RP jako ustanawiająca zakaz pozyskiwania przez organy publiczne danych obywateli, z wyłączeniem przypadków określonych ustawą – i w tym przypadku w możliwie ograniczonym zakresie. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE  (RODO) również wymaga przetwarzania danych osobowych tylko w zakresie niezbędnym dla osiągnięcia zamierzonego celu. Art. 5 ust.1 lit. c definiuje, że „Dane osobowe muszą być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane” (minimalizacja danych). Adekwatność tym samym, to gromadzenie danych jedynie w zakresie wystarczającym do realizacji celu danego przetwarzania.

Czy zatem służby przestrzegają w Polsce tego prawa? Mamy wątpliwości, bo chociaż uprawnienia służb w Polsce w zakresie gromadzenia danych na temat obywateli wzrosły na przestrzeni ostatnich lat to już

W 2014 roku NIK stwierdził, że kontrola nad służbami Premiera jako Przewodniczącego Kolegium do Spraw Służb Specjalnych jest iluzoryczna Click To Tweet

i to ze względu na obowiązujące przepisy prawa, a nie brak dobrej woli.

Wydaje się również, że

Nadzór Komisji do Spraw Służb Specjalnych także pozostawia dużo do życzenia skoro zatwierdza ona kandydatury np. legitymizujące się brakiem znajomości języka obcego. Click To Tweet

Przypomnę, że w innych służbach wymogiem jest znajomość co najmniej dwóch języków obcych lub więcej i to nie tylko od kandydatów na stanowiska szefa służby lub jego zastępcy.  Jeżeli zatem w Polsce komisja sejmowa nie może lub nie chce budować podstawowych standardów kwalifikacji zawodowych funkcjonariuszy to nie będzie dbała również o to w innych sferach nadzoru nad działaniami służb.

 Tymczasem tak zwana ustawa inwigilacyjna umożliwiła pozyskanie informacji, dotyczących korzystania z Internetu, a ustawa antyterrorystyczna – mniej restrykcyjny reżim dla Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego związany z zakładaniem podsłuchów. Warto też przypomnieć, że sąd oddalił wniosek Fundacji Panoptykon, która w sierpniu 2016 r. w trybie dostępu do informacji publicznej zwróciła się do ABW o udostępnienie danych dotyczących tego, jak często Agencja korzystała z nowych uprawnień nadanych przez tzw. ustawę antyterrorystyczną, czyli ustawę o działaniach antyterrorystycznych z 10 czerwca 2016 roku.  W tym kontekście niestety nie mamy dobrych wiadomości dla tych, którzy walczą o prywatność dla siebie i innych.

Źródło: Financial Times

Fot. Pixabay

 

W chińskich miastach policjanci noszą okulary, pozwalające na skanowanie twarzy, które pomogły w schwytaniu  wielu groźnych przestępców. Kolejnym nowoczesnym rozwiązaniem stosowanym przez chińskie władze są kamery wyposażone w sztuczną inteligencję. 

Chiny budują system pozwalający na identyfikację i monitorowanie prawie półtora miliarda ludzi. Władze tego kraju dążą do stworzenia bezprecedensowej sieci inwigilacyjnej, korzystając z nowych technologii. Jednocześnie aktywnie dążą do utrwalenia w świadomości społeczności międzynarodowej nieprawdziwego obrazu tego kraju – demokratyzującego się, otwartego na zapewnienie społeczeństwu większej wolności poprzez zapewnienie mu kontaktu z resztą świata. W chińskim wydaniu technologia oznacza jednak tylko większą kontrolę.

W niektórych chińskich miastach kamery skanują obszar by odnaleźć osoby poszukiwane przez policję. Ekrany wielkości billboardów pokazują twarze osób, które naruszyły zasady ruchu drogowego i nazwiska tych, którzy zalegają ze spłatą długów. Skanery do rozpoznawania twarzy pilnują wejść do kompleksów mieszkalnych. Szacuje się, że w Chinach funkcjonuje 200 milionów kamer – cztery razy tyle, co w USA.

Systemy te uzupełniają rozwiązania pozwalające na monitorowanie aktywności ludzi w Internecie, ich połączeń telefonicznych, pobytów w hotelach, podróży kolejowych i lotniczych, a czasem nawet podróży samochodem.

Aktualnie, ambicje Chin jeszcze przewyższają ich możliwości. Systemy w różnych miejscach bywają niedoskonałe lub awaryjne, a rozdęta biurokracja blokuje integrację poszczególnych systemów w narzędzie ogólnopaństwowe. Jednak sam fakt instalowania nowych systemów inwigilacji staje się nowym sposobem zarządzania gospodarką i społeczeństwem chińskim, uważa Martin Chorzempa, przedstawiciel amerykańskiego Instytutu Ekonomii Międzynarodowej. „Celem jest władza realizowana poprzez algorytmy”, uważa. Obserwacja tego procesu potwierdza spostrzeżenia tego eksperta. Na skrzyżowaniu Mostu Changhong w mieście Xiangyang ruch uliczny był nie do opanowania. Kierowcy przekraczali dozwoloną prędkość, a piesi nagminnie łamali przepisy. Rok temu policja zamontowała kamery połączone z systemem rozpoznawania twarzy, oraz wielki monitor. Wyświetlano na nim zdjęcia osób łamiących przepisy wraz z ich nazwiskami i numerami identyfikacyjnymi. Na początku ludzie ekscytowali się swoimi zdjęciami na monitorze, mówi rzeczniczka policji Guan Yue, aż do czasu, gdy w mediach wyjaśniono społeczeństwu, że to jest rodzaj kary. „Jeśli system cię wychwyci, a ty tego nie zauważysz, na pewno zauważą to twoi sąsiedzi i koledzy. Będą na ten temat plotkować. To jest strasznie zawstydzające”.

Wartość chińskiego rynku bezpieczeństwa publicznego szacowana była w ubiegłym roku na poziomie 80 miliardów USD, mimo iż zdaniem ekspertów sztuczna inteligencja w obszarze bezpieczeństwa publicznego jest wciąż niewielkim skrawkiem inwestycji.

Wiele startupów specjalizujących się w nowoczesnych technologiach inwigilacyjnych w Chinach ubiega się o kontrakty rządowe. Np. Eyecool zapewnia systemy kontroli na ponad 20 portach lotniczych, codziennie przekazując skany twarzy do policyjnej bazy danych o nazwie Skynet. Firmy te szukają również klientów za granicą – w Azji Południowo-Wschodniej i na Bliskim Wschodzie. U siebie Chińczycy przygotowują społeczeństwo do kolejnego poziomu technologii inwigilacji.

Ostatnio wyemitowany propagandowy film sponsorowany przez rząd pt. „Cudowne Chiny” pokazuje wirtualną mapę, zapowiadając że będzie wykorzystywana do policyjnych akcji prewencyjnych: „gdy wystąpią anomalie, system wyśle ostrzeżenie”, mówi narrator, a w mieszkaniu wskazanym przez system natychmiast pojawia się policjant. „Nieważne, gdzie uciekniesz, my i tak postawimy cię przed wymiarem sprawiedliwości”.

Źródło: New York Times

Fot. Pixebay