Home Posts tagged kontrwywiad

Były wiceminister spraw wewnętrznych odpowiedzialny m.in. za ochronę granic, Antoni Podolski, przedstawia swoje refleksje dot. idei utworzenia europejskiego kontrwywiadu.

Zachęcony przez Pawła Białka i jego tekst w sprawie ewentualności utworzenia europejskiego kontrwywiadu, powstałego na tle propozycji francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona, chciałbym podzielić się z czytelnikami portalu kilkoma refleksjami.

Po pierwsze chciałbym wskazać skąd moim zdaniem wywodzi się pomysł utworzenia Europejskiej Agencji Ochrony Demokracji, zawarty w liście francuskiego prezydenta do Obywateli Europy. Aby uniknąć nieporozumień warto zacytować fragment, do którego się odnosimy:

„Obrona naszej wolności: Model europejski opiera się na wolności człowieka, różnorodności opinii i tworzeniu. Naszą fundamentalną wolnością jest demokratyczna wolność wyboru naszych przywódców i to wtedy, podczas każdego głosowania, obce mocarstwa próbują wpływać na nasze głosy. Proponuję utworzenie Europejskiej Agencji Ochrony Demokracji, która zapewni każdemu Państwu członkowskiemu europejskich ekspertów dla ochrony procesu wyborczego przed cyberprzestępczością i manipulacjami. W tym duchu niezależności, musimy również zabronić finansowania europejskich partii politycznych przez obce mocarstwa. Musimy usunąć z Internetu, zgodnie z przepisami europejskimi, wszelkie przejawy mowy nienawiści i przemocy, ponieważ poszanowanie jednostki jest podstawą naszej cywilizacji godności.”

Jak widać proponowana Agencja unijna ma służyć pomocą ekspercką ściśle w zakresie ochrony procesu wyborczego przed cyber i zwykłą manipulacją. Co więcej, propozycja francuska wypływa z innych inicjatyw francuskich w tej dziedzinie, tak na forum europejskim jak i przede wszystkim wewnątrzkrajowym.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku francuski, rządowy think-tank IRSEM opublikował raport na temat manipulacji i fake newsów, a wcześniej Macron osobiście wskazał rosyjskie Russia Today i Sputnik jako „organy kłamliwej propagandy”. Prezydent próbował nawet wprowadzić ustawowo dość drakońskie penalizowanie dezinformacji i manipulacji informacją, ale został zablokowany przez Senat i skrytykowany przez lewicowe media. Wspomniany raport IRSEM zawiera liczne rekomendacje, które miały by zostać realizowane przez Francję i jej partnerów w następnych latach. Szczególnie Paryż może tu liczyć na poparcie Berlina. Warto zresztą, aby portal Osluzbach, zapoznał polskiego czytelnika z tym raportem.

W skrócie jego najciekawsze rekomendacje to m.in. wskazanie czterech trendów w zakresie dezinformacji i manipulacji: kinetyzacji (ataki fizyczne na infrastrukturę), personalizacji (z wykorzystaniem mediów społecznościowych w dotarciu do indywidualnego odbiorcy, co zastosowano m.in. w kampanii za Brexitem), mainstrymizacji (z wykorzystaniem głównych mediów, nie związanych oficjalnie np. z Rosją) i proxymityzacji (wykorzystania pośredników z państw trzecich do zaatakowania właściwego celu).

Dodam, że choć moim zdaniem francuskiemu prezydentowi jeszcze nie o europejski kontrwywiad chodzi, a raczej o działania eksperckie i prawne, to jeśli projekt „Odbudowy” Europy ma się udać, to zgadzam się z płk Białkiem, iż nie da się takiego kierunku uniknąć, zwłaszcza w kontekście innej propozycji Macrona z tego samego listu, powołania Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Co więcej nie będzie to propozycja nowa, bowiem już w 2004 roku, po szoku bezbronności Europy wobec fali islamskiego terroryzmu, pojawiła się propozycja powołania europejskiej „CIA”, czyli wspólnotowej Agencji Wywiadu. Wtedy pomysł wspierały małe państwa, duże były przeciwko, głównie ze względu na ryzyko utraty dwustronnych mechanizmów wymiany informacji z USA. Teraz, gdy z UE wypada Wielka Brytania, a relacje Paryża i Berlina z Waszyngtonem przypominają zimną wojnę temat zapewne może powrócić. I akurat polskie zdanie w tej sprawie będzie najmniej ważne z dwóch powodów.

Po pierwsze Polska tradycyjnie, od lat, niezależnie od ekip rządzących jest przeciwna tego typu inicjatywom. Byliśmy przeciwko Europejskiej Straży Granicznej, Europejskiej Agencji Informacyjnej (Wywiadowczej), wyłączyliśmy się z mechanizmu Prokuratury Europejskiej, wycofaliśmy z Eurokorpusu. Przyczynami są zawsze ignorancja i arogancja doradzających politykom środowisk służb „tajnych, jawnych i dwupłciowych”, cytując poetę.

Ignorancja, bo jak słusznie zauważył płk Białek, polska niechęć do tego typu inicjatyw wynika z błędnego poglądu o elitarności i ekskluzywności naszych służb, które deklarują, że jakoby mogłyby na tej europejskiej wymianie informacji wywiadu i kontrwywiadu tylko stracić. Tymczasem raczej okazałoby się że król jest nagi i nie ma nie tylko nic do ukrycia ale i do pokazania.

Arogancja, bo od lat nasze służby i eksperci są przekonani o wielkiej kompetencji, wiedzy i doświadczeniu na tematy b. ZSRR. Rzeczywiście, tak było jeszcze kilkanaście lat temu, zwłaszcza gdy był to temat zapomniany przez państwa „starego” Zachodu. Zresztą kolejne Białe Księgi oraz raporty rozmaitych komisji śledczych i weryfikacyjnych skutecznie skompromitowały polskie służby jako atrakcyjnego i wiarygodnego partnera czy operatora na Wschodzie.

I tutaj przechodzimy do drugiej przyczyny braku znaczenia polskiego stanowiska w tej sprawie. Polskie służby w ciągu ostatnich czterech lat zatraciły jakiekolwiek zaufanie, wiarygodność i zdolności kooperacyjne. Dość wspomnieć dosłownie siłowe, rozwalenie przez MON wspólnego, polsko-słowackiego Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO i zastąpienie w nim oficera politykiem. Dość wspomnieć sprawę wpisania przez Szefa ABW Ludmiły Kozłowskiej do Systemu Informacyjnego Schengen jako osoby niepożądanej w UE i swoiste, bezprecedensowe „olanie” tegoż zapisu przez kluczowe państwa unijne (a więc i ich wywiady i kontrwywiady), ukoronowane ostatnim przyznaniem tej osobie prawa pobytu w Belgii.

Można jeszcze przypomnieć dialog polskiego wysokiego urzędnika z martwym kontem na Twitterze w sprawie polsko-brytyjskiej współpracy wywiadowczej dotyczącej zamachu na rodzinę Skripalów, czy też pomysł zaproponowania na kierownicze stanowisko w wywiadzie NATO prawicowego publicysty. I tę negatywną opinię nie będzie możliwe ani łatwo, ani szybko zmienić. Tak więc możemy co najwyżej kibicować europejskiej ofensywie francusko-niemieckiej i czekać, aż pomyślniejsze warunki polityczne w Polsce pozwolą nam do nich dołączyć, także w dziedzinie bezpieczeństwa i wywiadu.

Antoni Podolski: Mgr historii Uniwersytetu Warszawskiego, były oficer UOP, stypendysta NATO, od ponad 25 lat zajmuje się praktycznie i analitycznie problematyką bezpieczeństwa narodowego ze szczególnym uwzględnieniem problematyki wschodniej, europejskiej i energetycznej. Były urzędnik państwowy, m.in. dwukrotny wiceminister spraw wewnętrznych i administracji odpowiedzialny za zarządzanie kryzysowe, migrację i ochronę granic i przygotowania do SIS UE; twórca i pierwszy dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Były Sekretarz Programu dla Zagranicy Polskiego Radia; były Dyrektor Programowy i członek Zarządu Centrum Stosunków Międzynarodowych; były wiceprezes zarządu Polskiego LNG SA. W latach 2010-2015 członek Rady Konsultacyjnej COS ABW i redakcji Przeglądu Bezpieczeństwa Wewnętrznego ABW.

Fot. Pixabay

Płk Paweł Białek zastanawia się na łamach Osluzbach.pl czy idea europejskiego kontrwywiadu ma sens.

W przededniu wyborów do Parlamentu Europejskiego w mediach szeroko kolportowany był list Prezydenta Francji Emmanuela Macrona, w którym wezwał on obywateli UE do zaangażowania na rzecz odnowy wartości, które legły u podstaw wspólnoty oraz do działań na rzecz ich umocnienia i ochrony. List, pomimo iż porusza wiele kwestii społecznych (np. minimalne wynagrodzenie w UE) nie spotkał się z szeroką debatą publiczną w Polsce. Zapewne jest to związane z niechęcią środowiska PiS do samego E. Macrona, a z drugiej strony obawą opozycji do angażowania się w dyskusję inicjowaną przez kontrowersyjną (po protestach we Francji) osobę Prezydenta Francji.

List a właściwie manifest zawiera kilka ciekawych propozycji, które dotyczą wspólnej polityki bezpieczeństwa i zasługują na szerszą debatę. Emmanuel Macron proponuje utworzenie Europejskiej Agencji Ochrony Demokracji, która zapewni każdemu Państwu członkowskiemu europejskich ekspertów dla ochrony procesu wyborczego przed cyberprzestępczością i manipulacjami oraz uniemożliwi finansowanie europejskich partii politycznych przez obce mocarstwa. W ten sposób Emmanuel Macron proponuje de facto powołanie europejskiego kontrwywiadu.

O wspólnej polityce bezpieczeństwa w UE dyskutuje się od dłuższego czasu i dotychczas udało się wdrożyć wiele projektów i rozwiązań instytucjonalnych, które w pewnym zakresie już dobrze działają. Wszyscy mają jednak świadomość, że to niewystarczające w obliczu zagrożeń dla jedności UE. W moim przekonaniu nie uda się stworzyć faktycznej ochrony dla kluczowych interesów UE bez instytucjonalnego udziału w tym przedsięwzięciu służb specjalnych krajów członkowskich. W tym zakresie, kluczowym elementem wspólnej polityki bezpieczeństwa UE, musi być współpraca cywilnych służb specjalnych poszczególnych państw członkowskich. Unijne regulacje, w odróżnieniu od zagadnień dotyczących ścigania przestępczości kryminalnej, kwestie działalności służb specjalnych pozostają w gestii krajów członkowskich. Współpraca i współdziałanie służb specjalnych w UE oparte są na multi i bilateralnych porozumieniach zawieranych pomiędzy poszczególnymi służbami. Porozumienia te nie mają jednak rangi wiążących dokumentów wspólnotowych (poza kwestiami ochrony informacji niejawnych). Głównym obszarem współpracy służb specjalnych krajów UE są kwestie działań antyterrorystycznych i nieproliferacji. Niestety inne, kluczowe dla bezpieczeństwa UE kwestie, o których w swoim liście pisze Emmanuel Macron (np. manipulacje wyborcze) są przedmiotem sporadycznej i kurtuazyjnej współpracy. Dobrym przykładem, na konieczność takiej współpracy, może być kwestia potencjalnej ingerencji Rosji w procesy wyborcze w poszczególnych krajach członkowskich. Media wielokrotnie już zwracały na to uwagę i publikowały informacje, które z całą pewnością powinny być przedmiotem zainteresowania i współpracy służb specjalnych UE. Trudno jednak obecnie sobie wyobrazić sytuację, w której np. polskie służby dzielą się wiedzą na temat rosyjskiej ingerencji w wybory w Polsce z innymi krajami UE i współpracują w celu jej wyjaśnienia. Wynika to z głęboko zakorzenionego wśród polityków, a często i wśród funkcjonariuszy błędnego przekonania o pewnej elitarności i ekskluzywności pracy służb, a ponadto kraje członkowskie niechętnie dzielą się wiedzą, która z ich perspektywy (lub perspektywy partii sprawujących władzę) może zaszkodzić ich partykularnym interesom. Właśnie ta krajowa perspektywa, ten swoisty narodowy egoizm uniemożliwia dzisiaj stworzenie efektywnej Europejskiej Agencji Ochrony Demokracji, a w zasadzie Służby Europejskiego Kontrwywiadu.

Czy w świetle przytoczonych powyżej argumentów pomysł Prezydenta Emmanuela Macrona jest nierealny? Już sam przegląd potencjalnych interesariuszy tego projektu może przyprawić o ból głowy i zniechęcić do jego realizacji. Jednak fakt, iż dzisiaj ten projekt jest trudny do zrealizowania nie oznacza, że należy go pozostawić bez dyskusji. Jeżeli UE ma przetrwać, to musi w jakiejś perspektywie stworzyć europejską strukturę kontrwywiadowczą, która będzie mieć stosowne prawne umocowanie i będzie mieć możliwości takiego działania, aby skutecznie chronić nasze wspólne interesy i wartości przed zagrożeniami, które często z perspektywy pojedynczego kraju są nieistotne lub niezauważalne. Warunkiem do efektywnej pracy tej europejskiej służby (Agencji) jest dostęp do informacji służb krajów członkowskich, prawo do wnioskowania o wszczęcie postepowań karnych lub administracyjnych przez odpowiednie urzędy w danym państwie, oraz prawo a w zasadzie obowiązek do przekazywania analiz i informacji dla określonych odbiorców. Stworzenie tylko instytucji biurokratycznej, która będzie kolekcjonować dokumenty, to strata czasu i tworzenie niepotrzebnych kosztów. Z drugiej strony, poprzez odpowiednie instrumenty kontroli, należy zadbać o to, aby sama Agencja nie stała się obiektem manipulacji i nie była wykorzystywana do realizacji innych celów.

W tym miejscu pragnę zachęcić wszystkich ekspertów, którzy posiadają odpowiednie doświadczenia lub przemyślenia w tym zakresie do publicznej dyskusji na ten temat.

Paweł Białek: Oficer Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w randze pułkownika, w latach 2007-2012 zastępca szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Od 1991 roku pełnił służbę w Urzędzie Ochrony Państwa, a następnie w ABW. 4 grudnia 2007 roku został mianowany na stanowisko zastępcy szefa ABW. Po odejściu z ABW na początku kwietnia 2012 został wysokim urzędnikiem w Ministerstwie Skarbu i zasiada w radach nadzorczych spółek skarbu państwa: KGHM-ie i Orlenie. W latach 2013-2016 był dyrektorem Biura Inwestycji w PERN SA, odpowiedzialnym min. za budowę Terminalu Naftowego w Gdańsku.

Fot. Materiały własne

Clement Vandenborre, szef komórki kontrwywiadowczej w ADIV, pozostaje w areszcie domowym z powodu podejrzeń, że mógł szpiegować na rzecz Rosji.

 Szef belgijskiego departamentu kontrwywiadu w ADIV został tymczasowo usunięty ze stanowiska na czas wewnętrznego śledztwa – jak twierdzi belgijska gazeta De Morgen.

,Jednym z dowodów w sprawie ma być list pracownika służby. Pismo utrzymuje, że podczas specjalnej operacji w Serbii w 2016 roku Vandenborre zapewniał Serbom dostęp do informacji niejawnych. Pośredniczyła w tym Serbka, która była kontaktem Vandenborre. Jest ona uważana za podwójnego agenta Rosji.

Szef departamentu kontrwywiadu ADIV jest również oskarżony o niszczenie poufnych dokumentów w niszczarce papieru. Vandenborre, który przez 40 lat służył w belgijskiej służbie kontrwywiadowczej zaprzeczył oskarżeniom.

Raport De Morgen łączy oskarżenia o współpracę z Rosją przeciwko Vandenborre z długotrwałymi napięciami w belgijskiej służbie ADIV, które wynikały z konfliktów oficerów ze środowiska wojskowego z cywilami, a także między starszymi pracownikami, a ich młodszymi kolegami.

Podczas gdy departament kontrwywiadu ADIV jest w większości obsadzony cywilami, departament wywiadu tej służby składa się głównie z personelu wojskowego.

W tym samym czasie młodsi oficerowie z departamentu Vandenborre narzekali na jego styl zarządzania.

Długotrwała walka o władzę między departamentami wywiadu i kontrwywiadu ADIV odegrała decydującą rolę w rezygnacji ówczesnego szefa służby, gen. Eddy’ego Testelmansa, w 2016 roku.

Testelmans przeszedł na emeryturę po tym, jak ośmiu oficerów z departamentu kontrwywiadu, w tym Clement Vandenborre, który jest teraz oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji, skrytykowało jego politykę w liście do ówczesnego belgijskiego ministra obrony, Steven’a Vandeputa.

Po rezygnacji Testelmana, ADIV był prowadzony przez szefa gabinetu generała Claude’a Van de Voorde, który rozpoczął karierę w belgijskich siłach powietrznych.

Oskarżenie o szpiegostwo na rzecz Rosji Clementa Vandenborre jest również badane przez wspólne dochodzenie belgijskiego prokuratora federalnego i komisji nadzorującej służby wywiadowcze.

Źródło: european-views.com

Fot. Pixabay

Izraelski kontrwywiad rekrutuje za pomocą gry internetowej

By pozyskać kandydatów do współpracy, posiadających kompetencje w obszarze technologii, izraelska służba bezpieczeństwa Szin Bet, znana też jako Szabak, stworzyła grę o nazwie „Shabah Challenge”, dostępną pod adresem https://www.israelneedsu.com. Portal zachęca odwiedzających, by zidentyfikowali grupę terrorystów o nazwie „Biały wrzesień”.

„Są oni związani z globalnym ruchem dżihadystów i finansuje ich Iran oraz Hezbollah,” informuje portal. „Kilka tygodni temu wykorzystali darknet by ogłosić zwoje zamierzenia, polegające na przeprowadzeniu ataku terrorystycznego o wielkiej skali na Izrael”. Operację swoją nazwali „Izraelski 11 września”. „Są wykwalifikowani i bezwzględni.” Na portalu widnieje też informacja, że część terrorystów już przeniknęło do kraju. „Nasi agencji rozpoczęli realizację operacji, której celem jest powstrzymanie terrorystów”.

Według mediów już około 150 tysięcy osób z całego świata odwiedziło tę stronę, natomiast tylko dwie rozwiązały zadanie. Odwiedzający pochodzą z USA, Rosji, Francji, Wielkiej Brytanii, ze Strefy Gazy, Turcji, Afganistanu, Pakistanu i Iraku. Portal powstał dlatego, ze Szin Bet stara się poszerzać swą bazę kompetencyjną, także w dziedzinie nowych rozwiązań technologicznych, w tym innowacyjnych startupów. Po udanej pierwszej rundzie inwestycji zrealizowanych przez Szin Bet wspólnie z inkubatorem biznesu Uniwersytetu w Tel Awiwie (TAU Ventures), który nosi nazwę „The Xcelerator”, izraelska służba dalej poszukuje nowych rozwiązań. Komisja złożona z przedstawicieli Szin Bet i TAU Ventures wytypuje teraz dziewięć start-upów, które zostaną włączone w czteromiesięczny program inkubatora. Jest on przeznaczony dla początkujących przedsiębiorców, którzy są w stanie wykazać się kompetencjami, nie muszą jednak koniecznie funkcjonować w obszarze bezpieczeństwa.

Źródło: Jerusalem Post

Fot. Pixabay

Czeski kontrwywiad: główne zagrożenia to Rosja i Chiny

Czeski kontrwywiad (BIS) opublikował 3 grudnia br. jawny raport z działalności za rok 2017. Za kluczowe zagrożenia czeska służba uważa Rosję i Chiny.

Według BIS to Rosja stała za cyberatakami wymierzonymi w czeski MSZ. W opinii służby był to najpoważniejszy do tej pory przypadek cyberszpiegostwa wymierzonego w państwo europejskie. BIS obwinia za ten atak rosyjską FSB, która miała realizować operację „Turla”, oraz GRU, którego działania miały być realizowane przez grupę hakerów znaną jako APT 28.

Czeski kontrwywiad twierdzi, że to Rosja stała za cyberatakami wymierzonymi w czeski MSZ Click To Tweet

Służba twierdzi, że dokonano ataku hakerskiego na 150 kont mailowych. Operacja ta rozpoczęła się na początku 2016 roku, wykryto ją rok później. Czesi stwierdzili, że były to wyrafinowane działania „wrogiego państwa”.  Kolejny atak miał też miejsce w grudniu 2016 roku.

BIS aktywnie rozpoznaje rosyjską aktywność w obszarze tzw. wojny hybrydowej, której narzędziami są portale dezinformacyjne. Zauważa przy tym, że większa część takich portali to efekt aktywności Czechów – ideologicznie motywowanych, przekonanych o szkodliwej roli NATO, UE, USA, liberalnej demokracji, o prorosyjskich poglądach, których rosyjskie podmioty wcale nie wspierają. Osoby te korzystają z wolności obywatelskich i przekazują informacje, w których prawdziwość wierzą.

W swoim raporcie BIS zwraca również uwagę na zjawisko nabywania przez Rosjan prywatnych podmiotów gospodarczych oraz budowania związków rosyjsko-czeskich opartych na korupcji i innych nielegalnych działaniach. Uwagę służby przyciągają rosyjscy inwestorzy (których często reprezentują byli funkcjonariusze rosyjskich służb specjalnych), współpracujący z obywatelami czeskimi albo reprezentującymi zagraniczne spółki przejmujące kontrolę własnościową nad czeskimi firmami uczestniczącymi w ważnych przetargach. Dotyczy to też przetargów ogłaszanych przez tzw. resorty siłowe.

Raport BIS: Rosyjskie służby nabywają czeskie firmy startujące m.in. w przetargach dla wojska Click To Tweet

Ważnym segmentem działalności BIS jest ochrona bezpieczeństwa energetycznego Czech. BIS twierdzi, że już w 2016 roku dało się w tym sektorze zaobserwować zjawiska mające negatywny wpływ na interesy energetyczne tego kraju. Wśród nich był aktywny lobbing prywatnych podmiotów wymierzony między innymi przeciwko najistotniejszym projektom infrastrukturalnym i regulacyjnym. BIS dyplomatycznie pisze, że „zagraniczne podmioty z państw, w których są one silnie związane z administracją rządową” przejawiały stałe zainteresowanie kluczowymi projektami czeskiego sektora energetycznego. Rodziło to szereg ryzyk.

Źródła: Bis.cz, Associated Press

Fot. Pixabay

Pierwszy muzułmanin w kierownictwie niemieckiego kontrwywiadu?

Po skandalu towarzyszącym usunięciu ze stanowiska szefa niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytucji, o czym pisaliśmy tutaj, władze postawiły na uspokojenie sytuacji wokół służby, powierzając jej kierowanie doświadczonym specjalistom.

15 listopada br. stanowisko szefa BfV objął Thomas Haldenwang. Z wykształcenia prawnik, w latach 1991 – 2000 pracował w MSW jako radca prawny, później zajmował kierownicze stanowisko w BVA (Federalny Urząd Administracyjny). W 2006 roku powrócił do pracy w MSW. W BfV Thomas Haldenwang pracuje od 2009 roku.

Jednocześnie, od kilku dni niemieckie media informują o planach mianowania wiceszefem tej służby, Sinana Selena. Jest on pracownikiem BfV. Ma 46 lat i urodził się w Stambule. Jest muzułmaninem. Zajmował się między innymi monitorowaniem aktywności fundamentalistów islamskich na terytorium Niemiec. Jeżeli dojdzie do tej nominacji będzie pierwszym muzułmaninem, który obejmie stanowisko w kierownictwie Urzędu Ochrony Konstytucji.

Źródło: verfassungsschutz.de

Fot. Pixabay

Niemiecki rząd usunął ze stanowiska szefa Urzędu Ochrony Konstytucji

Niemiecki rząd usunął ze stanowiska w trybie natychmiastowym Hansa-Georga Maassena, szefa Urzędu Ochrony Konstytucji (Bfv), który miał  być zdymisjonowany już wcześniej po fali krytyki związanej z jego reakcją na antyimigranckie protesty, do których doszło w Chemnitz.

Oficjalnym powodem tej nagłej decyzji miało być przemówienie wygłoszone za zamkniętymi drzwiami, na posiedzeniu Klubu Berneńskiego w Warszawie, które miało miejsce w dniu 18 października 2018 roku. W przemówieniu Maassen potępił „naiwną i lewicową” politykę rządu i zasugerował, iż rozważa włączenie się w politykę.

„Poprosiłem Szefa (BfV) o ustąpienie ze stanowiska i przejście na wcześniejszą emeryturę”, powiedział reporterom Minister Spraw Wewnętrznych Niemiec Horst Seehofer. Dodał, że  przemówienie Maassena „przekreśliło [ich] relację opartą na zaufaniu”.

To właśnie Seehofer uratował Maassena przed zwolnieniem we wrześniu, kiedy  szef BfV zakwestionował autentyczność nagrania protestów w Chemnitz. Jednak w przemówieniu wygłoszonym przed kolegami-szefami europejskich służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wewnętrzne, Maassen porównał to nagranie do propagandy rosyjskiej, a siebie przedstawił jako ofiarę polowania na czarownice realizowanego przez „siły radykalnie lewicowe” w SPD, a więc partii koalicyjnej w rządzie Angeli Merkel.

„W Niemczech postrzegany jestem jako krytyk idealistycznej, naiwnej i lewicowej polityki bezpieczeństwa. Mogę sobie wyobrazić życie poza służbą publiczną, na przykład w polityce czy w biznesie” – stwierdził w swoim przemówieniu Maassen.

Poniżej, przytaczamy treść wystąpienia, które miał wygłosić w Warszawie szef BfV. Został on udostępniony przez portal informacyjny archyworldys.com:

Drodzy Koledzy!

Dzisiaj chcę się z wami pożegnać, po ponad sześciu latach przynależności do tego grona. Często planuje się pożegnania, np. jeśli umowa o pracę ma limit czasowy, albo gdy osiąga się określony wiek, jak ma to miejsce w przypadku naszego przyjaciela Roba.

Inne pożegnania nie są planowane i bywają nieco zaskakujące, tak jak w moim przypadku.

Liderzy trzech partii tworzących rząd federalny w Niemczech, pani Merkel, z CDU, pan Seehofer z CSU i pani Nahles z SPD, podjęli 23 września decyzję o tym, bym ustąpił z pełnienia funkcji Szefa Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji. Zakończyło to kryzys rządowy w Niemczech. SPD groziło wcześniej zerwaniem koalicji, gdybym pozostał na tym stanowisku.

U źródła wspomnianego przeze mnie kryzysu był fakt,  iż 7 września stanąłem w opozycji do największej niemieckiej gazety, Bild, kwestionując informacje mediów i polityków o prawicowych „polowaniach” czy pogromach w Chemnitz. 26 sierpnia 2018 roku Niemiec został zamordowany przez osoby wnioskujące o azyl w Chemnitz. Tego samego dnia doszło do demonstracji  w Chemnitz, przeciwko polityce azylowej rządu federalnego, w którym wzięli udział zwykli obywatele, ale też prawicowi ekstremiści. Przy okazji doszło do przypadków naruszenia prawa. Następnego dnia i w ciągu kilku kolejnych to nie zabójstwo było w centrum zainteresowania polityków i mediów, ale prawicowe „polowanie na cudzoziemców”. Według lokalnej policji, prokuratury, lokalnej prasy, premiera i moich funkcjonariuszy, te „polowania” nie miały miejsca. Były fikcją.

Doświadczyłem już wielu manipulacji ze strony niemieckich mediów i rosyjskiej dezinformacji. Ale politycy i media, którzy wymyślają  „polowanie z nienawiści”, albo przynajmniej rozpowszechniają bez kontroli taką zmanipulowaną informację byli dla mnie nowym zjawiskiem w sferze manipulacji informacją w Niemczech. Tydzień później wypowiedziałem zaledwie cztery zdania komentarza dla wyżej wspomnianej gazety, wyjaśniając, że zgodnie z ustaleniami wszystkich właściwych organów bezpieczeństwa, takie prawicowe ekstremistyczne „polowania” nie zaistniały. W następnym tygodniu wyjaśniłem właściwym komisjom parlamentarnym, że walka z prawicowym ekstremizmem nie usprawiedliwia wymyślania skrajnych prawicowych przestępstw. Media i politycy – zieloni i lewicowi, którzy poczuli się przyłapani na rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji, zażądali mojej dymisji. Moim zdaniem źródłem całej tej sytuacji była lewica w SPD, która od początku była przeciwna tworzeniu koalicji z CDU / CSU, i która uchwyciła się okazji do zerwania koalicji rządowej. Ponieważ jestem znany w Niemczech jako krytyk idealistycznej, naiwnej i lewicowej polityki azylowej i bezpieczeństwa,  była to również okazja dla moich przeciwników politycznych i dla niektórych mediów, by usunąć mnie z urzędu.

W związku z decyzją wspomnianych wcześniej liderów trzech partii zrezygnuję z mojego urzędu, gdy tylko zostanie mianowany następca. Oczekuje się, że tak się stanie w ciągu najbliższych kilku tygodni. Federalny minister spraw wewnętrznych Seehofer, który bardzo mnie i moje stanowisko w tej debacie politycznej wspierał, a także sam był celem krytyki ze strony mediów chce, bym został jego doradcą. W ciągu następnych tygodni okaże się, czy i na jakich warunkach to nastąpi. W każdym razie mogę sobie wyobrazić życie poza służbą cywilną, na przykład w polityce lub biznesie. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że strach przede mną i przed prawdą stanie się elementem polityki i mediów, ich paniki i histerii, i że cztery zdania z mojej strony wystarczyły, by wywołać kryzys rządowy w Niemczech.

Panie i panowie! Po sześciu latach trudno mi się z Państwem pożegnać. Bardzo lubiłem słuchać tego gremium, odnalazłem tu koleżeństwo i solidarność w czasie wszystkich spotkań i dyskusji. Stwierdziłem, że mamy te same cele, te same wartości i walczymy z tymi samymi wrogami wolności i demokracji. Uważam, że osiągnęliśmy wiele w ciągu ostatnich sześciu lat. Wiele dla bezpieczeństwa mojego kraju. Otrzymałem od państwa w ostatnich latach  wiele wsparcia w rozwiązywaniu problemów związanych z bezpieczeństwem narodowym i zawsze starałem się pomagać wam w waszej pracy, aby wasze kraje i Europa były bezpieczniejsze. Chcę za to wszystko podziękować. Chciałbym również podziękować za wiele osobistych i przyjacielskich chwil, które udało mi się doświadczyć. Byłbym bardzo szczęśliwy, gdybym mógł później pozostać w kontakcie z wieloma z was osobiście i prywatnie. Na koniec chciałbym wyrazić życzenie, abyście z moim następcą kontynuowali współpracę w równie intensywnym partnerstwie. Dziękuję za uwagę!

Źródła: Politico, Reuters.

Fot. Pixabay

Afera we francuskim kontrwywiadzie

Funkcjonariusz francuskiej DGSI (Direction Générale de la Sécurité Intérieure), służby odpowiadającej m.in. za kontrwywiad i zwalczanie terroryzmu, oskarżony został o sprzedaż tajemnic państwowych za bitcoiny w tzw. darknecie (to sieć ukryta dla popularnych wyszukiwarek takich jak Google, Bing czy Yahoo).

Aresztowano go w ubiegłym tygodniu. Nie ujawniono jego danych osobowych,  podano jednak informację, że działał na rzecz organizacji przestępczej (nie terrorystycznej). Nie podano szczegółów przestępstw, których się dopuścił, wskazano natomiast grożący mu wymiar kary – siedem lat pozbawienia wolności i 100 tysięcy euro grzywny.

Źródło: bitcoinexchangeguide.com

Fot. Pixabay

Czeski kontrwywiad zneutralizował cyberkomórkę Hezbollahu

Czeska służba specjalna BIS (odpowiadająca za bezpieczeństwo wewnętrzne) przeprowadziła udaną operację neutralizacji cyberszpiegowskich komórek Hezbollahu na terytorium Czech. Akcja prowadzona była w kilku państwach UE oraz w USA.

Komórka odpowiedzialna za cyberbezpieczeństwo ustaliła szereg serwerów wykorzystywanych przez Hezbollah – szyickiej organizacji terrorystycznej, do działań o charakterze inwigilacyjnym. Przy czym serwery, zlokalizowane w Europie, zarządzane były przez osoby przebywające w Libanie, na terenach kontrolowanych przez organizację. To właśnie tam zdaniem BIS, znajdowały się obiekty dowodzenia i kontroli operacji. Na serwerach znajdujących się na terytorium Czech, umieszczono gotowe do pobrania aplikacje telefoniczne, które zawierały złośliwe oprogramowanie.

Czeska służba specjalna BIS przeprowadziła udaną operację neutralizacji cyberszpiegowskich komórek Hezbollahu na terytorium Czech. Click To Tweet

Hakerzy, pracujący na rzecz Hezbollahu, starali się ukierunkować indywidualnych użytkowników telefonów, przebywających głównie na Bliskim Wschodzie, do pobierania tych aplikacji. Źródła w BIS podkreślają, że takich serwerów było więcej, także w innych krajach Europy Środkowo – Wschodniej. Oczywiście głównym celem operacji byli przede wszystkim obywatele Izraela, w tym osoby związane z szeroko rozumianym bezpieczeństwem państwa (funkcjonariusze i żołnierze). Otrzymywali oni za pośrednictwem Facebooka powiadamiania z fałszywych kont atrakcyjnych, młodych kobiet. Po krótkiej wymianie wiadomości, ofiary były zachęcane do pobrania aplikacji umożliwiających dalszy kontakt z kobietami.

Tymczasem aplikacje te, po pobraniu ich na telefon, umożliwiały zainstalowanie oprogramowania szpiegującego, dzięki czemu hakerzy Hezbollahu mogli nie tylko pozyskać treść wiadomości i połączeń wykonywanych i odbieranych na zainfekowanych telefonach, ale także wykorzystywać zhakowane smartfony jako urządzenie podsłuchowe.

Fot. Pixabay

Źródło: BIS