Home Posts tagged litwinienko

 

Wielka Brytania przygotowuje retorsje wobec Rosji w związku z próbą zabójstwa Siergieja Skripala – byłego rosyjskiego szpiega współpracującego z brytyjskimi służbami. Sankcje uderzą prawdopodobnie m.in. w aktywa wywiadu Federacji Rosyjskiej czy oligarchów zamieszkujących Anglię. 

Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku nic nie zapowiadało przesilenia. Brytyjsko – Rosyjskie Business Forum zgromadziło znamienitych gości, którzy podkreślali wzrastająca wymianę handlową pomiędzy obydwoma krajami. W 2017 roku osiągnęła ona wartość szacunkową  12 mld $ i była o 20% wyższa niż rok wcześniej. Uczestnicy konferencji zgrabnie omijali jednak tematykę projektów energetycznych…

Współgospodarzem forum był Borys Abramow – szef wydziału handlowego ambasady Federacji Rosyjskiej. Podkreślał on, że skumulowane inwestycje rosyjskie w Wielkiej Brytanii przekroczyły 10 mld $. Ale to było 29 listopada ubiegłego roku. Niby tylko cztery miesiące temu, ale dzisiaj to już zupełnie inna rzeczywistość.

Londyńska wylęgarnia szpiegów

W przestronnych gabinetach Whitehall można bowiem usłyszeć, że po wydaleniu 23 dyplomatów, co do których brytyjski kontrwywiad jest przekonany, że zajmują się czymś znacznie więcej niż tylko to, co wynika z przypisanych im stanowisk, kolej przyjdzie właśnie na biuro radcy handlowego. Dlaczego?

To wylęgarnia szpiegów – mówi były dyplomata, obecnie w komórce zajmującej się bezpieczeństwem w brytyjskim MSZ. Ludzie podlegli Panu Abramowowi to w dużej części agenci rosyjskiego wywiadu cywilnego. To właśnie w biurze radcy handlowego krzyżują się wiadomości zebrane w brytyjskich firmach, to tam, na bardzo wstępnym etapie, typuje się przyszłe cele werbunkowe.

O ile dotychczas uznano za niepożądaną obecność na terytorium Wielkiej Brytanii blisko 40% personelu ambasady, o tyle w przypadku biura radcy handlowego wyjechać będą musieli wszyscy – dodaje wysoki urzędnik MSZ. To będzie bolesne i odczuwalne dla Moskwy, także dlatego, że biuro handlowe blisko działa z takimi podmiotami jak choćby Sbierbank czy Aerofłot. Tam także ulokowani są agenci, ale na spółki przyjdzie czas. Na razie rozpatrywany jest tylko szczebel dyplomatyczny.

Co z oligarchami?

A co z oligarchami? Szczególnie tymi mieszkającymi w Londynie, ale wciąż utrzymującymi aktywność biznesową w Rosji? Większość może się spodziewać w najbliższej przyszłości problemów, tak wizowych jak i skarbowych. Odpowiednie służby dostaną w najbliższych dniach zielone światło do prześwietlania ich transakcji oraz środków zgromadzonych na rachunkach bankowych w Wielkiej Brytanii. To samo dotyczy nieruchomości – ich stan prawny będzie dokładnie badany. Te kupione „na słupy” będą podlegać drobiazgowym kontrolom. Kupione za środki bez odpowiedniego pokrycia mogą być konfiskowane. MSW zapowiada, że nowelizacja przepisów karno skarbowych opracowana będzie niezwykle szybko.

To nie koniec. Rząd brytyjski chciałby, aby podobne rozwiązania prawne przyjęły inne kraje UE. Rozmowy w tej sprawie będą się odbywały już w najbliższych dniach podczas szczytu  szefów dyplomacji w Brukseli.

Izolacja? Trudno – wytrzymamy.

W Londynie panuje przekonanie, że incydent z Siergiejem Skripalem to nie jest tylko gra na potrzeby przedwyborcze w Rosji. To coś znacznie więcej. Brytyjski wywiad jest przekonany, że zwycięstwo Putina w wyborach prezydenckich wcale nie zmieni jego postawy. Nie widać żadnych oznak chęci znormalizowania relacji z Zachodem. Wręcz przeciwnie. Postawa Moskwy wygląda trochę tak, jak gdyby Kremlowi zależało na wytworzeniu sytuacji, w której cały szeroko definiowany świat zachodni byłby przeciwko niej.

Z drugiej strony działania służb rosyjskich wyglądają jak klasyczne sprawdzanie na ile strona rosyjska może sobie pozwolić w relacjach z poszczególnymi państwami. Badany jest przepływ informacji m.in. pomiędzy państwami UE a Stanami Zjednoczonymi, skłonność tych państw do współpracy i wymiany informacji wywiadowczych. Dotychczas Rosja wygrywała przede wszystkim nie własną siłą, ale słabością przeciwnika. Słabością rozumianą przez pryzmat braku solidarności.

Paryż jest kluczowy

Pierwszym testem była aneksja Krymu i sytuacja na Ukrainie. Zdana na ocenę mierną przez Zachód. Sankcje wprawdzie obowiązują, ale są tak skonstruowane, aby współpraca, choćby w zakresie energetyki, mogła się nadal rozwijać. Przykładem niech będzie inwestycja francuskiego TOTAL w udziały w terminal Jamał LNG, należący do spółki Novatek… Zresztą Brytyjczycy również korzystali z dostaw skroplonego gazu właśnie od rosyjskiej firmy, nie dalej jak w grudniu 2017 roku. Ciekawe także jak w obecne sytuacji zachowa się Prezydent Francji, który miał uczestniczyć w tegorocznym szczycie ekonomicznym w Petersburgu. Pytanie, czy Macron zdecyduje się zaprosić Putina do udziału w wielkiej fecie z okazji 100-lecia zakończenia I wojny światowej, jaka planowana jest w Paryżu, co ostatnio zapowiadał… Wydaje się, że jednak nic z tego. Nieoficjalnie można usłyszeć, że Putin chciał widzieć w Macronie swojego nowego rzecznika interesów – po korekcie układu sił rządowych w Niemczech. Dlatego na dłuższą metę kluczowe będzie utrzymanie Paryża w koalicji antyrosyjskiej.

Drugi test, z którym Zachód również nie radzi sobie najlepiej, to Syria. Wprawdzie ostatnie wydarzenia związane z masakrą rosyjskich najemników z tzw. grupy Wagnera przez amerykańskie bombowce powinny dać Rosjanom do myślenia, ale tak się nie dzieje. Moskwa stara się umacniać pozycję na Bliskim Wschodzie zdając sobie sprawę, że gra toczy się o wysoką stawkę, to jest o kontrolę nad terytoriami, przez które przechodzić mogą ropociągi
i gazociągi, rozbijające w przyszłości rosyjski monopol w tej dziedzinie.

Może zatem Rosja w charakterystyczny dla siebie sposób stara się skłonić zachód do ustępstw a w konsekwencji do rozmów? Być może, ale to błędna strategia, która przynosi odwrotny od zamierzonego efekt. Po raz pierwszy bowiem od dawna Zachód nie dał się ani podzielić, ani zastraszyć. Wielka Brytania, choć jedną nogą jest już poza europejską burtą, stanęła na wysokości zadania i całkiem sprawnie koordynuje działania sojuszników.

May będzie stanowcza

I jeszcze jeden aspekt. Theresa May była wielokrotnie krytykowana przez swoich partyjnych kolegów za nie dość poważny stosunek do śledztwa ws. zabójstwa Aleksandra Litwinienki. Przypomnijmy zatem. May była szefem MSW w latach: 2010 – 2016. Właśnie w styczniu 2016 roku sędzia Robert Owen opublikował raport. Konkluzje wynikające ze śledztwa: wszystkie dowody wskazują na winę obywateli rosyjskich: Ługowoja i Kowtuna.

„Publiczne dowody nie wskazały bezpośrednio, że zlecenie zabójstwa wydał Kreml, jednak dwaj byli agenci rosyjskich służb nie byliby w stanie zdobyć rzadkiego radioaktywnego izotopu (…) bez pomocy państwa. Sugeruje to, że działali na polecenie rosyjskich władz, które miały o wiele więcej powodów, by chcieć śmierci Litwinienki, niż przyznały na początku” – pisał Financial Times. Zebrane dowody nie potwierdziły też forsowanej przez stronę rosyjską wersji, jakoby Litwinienko nielegalnie handlował polonem i zatruł się sam.

“Jeśli sędzia Owen uzna, że zabójcy, którzy wwieźli śmiercionośną truciznę do Londynu, zostali wysłani przez Moskwę, to zbrodnię tę można potraktować jako swego rodzaju oznakę na mniejszą skalę cynicznej pogardy dla życia ludzkiego”, jaką władze rosyjskie okazują obecnie, “podsycając (separatystyczną) rebelię we wschodniej Ukrainie” – podkreślał “FT”.

I jeszcze jeden, kluczowy fragment: “Gdyby na wszczęcie śledztwa zdecydowano się wcześniej, Zachód miałby szansę zobaczyć na długo przed kryzysem ukraińskim, jakim państwem jest Rosja pod rządami Putina”.

Brytyjska premier miała oczywiście prawo się mylić, ale wydaje się, iż zdała sobie sprawę, że limit pomyłek ws. Putina został już wyczerpany

Fot. Pixebay

 

 

Śledczy są przekonani, że trucizna, którą posłużono się do próby zabójstwa Siergieja Skripala, została wyprodukowana w państwowym laboratorium. Przy czym lista państw posiadająca możliwości technologiczne jej wyprodukowania jest ograniczona do zaledwie kilku. Większość komentatorów swoje podejrzenia kieruje w stronę Rosji. Faktycznie z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że należałoby tylko uściślić, czy sprawcy mieli autoryzację Kremla czy też działali w ramach jednej z kilku frakcji, aktywnych w każdej ze służb.  

Na tę atomizację zwraca między innymi uwagę współautor książki „Wysadzić Rosję” – doktor Jurij Felsztyński, który mówi wprost, że w rosyjskich służbach wróciły stalinowskie zwyczaje, ale i klanowe walki. Z kolei Sir Andrew Wood, były ambasador Wielkiej Brytanii w Moskwie, przyznaje na łamach The Guardian, że FSB, GRU czy SWR to nie są jednolite organizmy. Jedno jest pewne, akcja taka, jak „sprawa Skripala” musiała zyskać akceptację najwyższych czynników w ramach danej służby. Nawet jeżeli była formą „samowoli”, to „samowoli kontrolowanej z góry”.

Oczywiście ekspertów wciąż zastanawia sam sposób ataku. Bardzo drastyczny zarówno
w formie (końska dawka substancji) jak i w treści (bo nie oszczędził córki Skripala). To ważne elementy, nad którymi warto się pochylić.

O niebagatelnej formie ataku świadczy fakt konieczności sprowadzenia na miejsce wojsk chemicznych. To także skażenie wielu miejsc na niedużej przestrzeni – co musi budzić skojarzenia ze śmiercią Litwinienki. Wtedy polon pozostawił ślady wszędzie tam, gdzie pojawiali się: sprawcy i ofiara. Wystarczy wspomnieć, że przez pewien czas wyłączone było całe piętro londyńskiego hotelu, a miejsca w samolocie zajmowane przez sprawców były niezwykle łatwe do zidentyfikowania.

O bezwzględności sprawców świadczy z kolei otrucie (wyglądające to na działanie celowe) córki Skripala. To zachowanie bez precedensu bo zwykle zarówno szpiedzy „po wymianie” (Skripal został prawomocnie uniewinniony w Rosji) jak i ich rodziny nie były przedmiotem podobnych aktów. Dlaczego? Bo każde tego typu „mszczenie się” prowadziłoby w konsekwencji do zerwania wszelkich, nawet tych najbardziej nieoficjalnych kanałów w relacjach pomiędzy służbami. Kanałów, dzięki którym udało się uniknąć niejednego konfliktu i niejednej wojny. Tym razem zasada ta nie zadziałała, co powinno dać do myślenia nie tylko Brytyjczykom. Coś się bowiem zmienia i nie znamy jeszcze wszystkich okoliczności tej zmiany, a może ona mieć kluczowe znaczenie dla zrozumienia tego, co dzieje się obecnie w Rosji. Prezydent Putin wyraźnie zmienia retorykę i obawiam się, że nie jest to jedynie kwestia potrzeb kampanii wyborczej (18 marca odbędą się wybory prezydenckie).

Wracając do Skripala – w świecie służb pojawiła się hipoteza, obok której nie można przejść obojętnie. Otóż emerytowany szpieg wciąż utrzymywał kontakt, na co wskazują jego telefoniczne billingi, z byłym oficerem MI6 Paulem Millerem. Miller, zwany w środowisku Pablo, zwerbował Skripala do pracy dla brytyjskiego wywiadu. Obydwaj panowie spotykali się wielokrotnie w Hiszpanii (tam też doszło do werbunku). Oficer ten, po odejściu ze służby w 2009 roku, podjął współpracę  ze spółką należącą do Christophera Steela – Orbis Business Intelligence. Tak, to ta sama firma, która opracowała pierwszą wersję raportu opisującego współpracę otoczenia Trumpa z Rosjanami… Jest coś jeszcze co łączy mroczną przeszłość z teraźniejszością. Otóż opisywany przeze mnie Paul Miller – oficer MI6 – współpracował wcześniej z Aleksandrem Litwinienko, a w momencie aresztowania Skripala był sekretarzem w ambasadzie brytyjskiej w Tallinie wciąż pracującym na kierunku rosyjskim. Co ważne, Miller pozostawał przy tym  zaufanym człowiekiem Christophera Steela. Sam Steel zaś pracował już wówczas w elitarnym departamencie zajmującym się Rosją i pozostawał jednym z najbardziej zaufanych ludzi szefa służby, którą kierował wówczas John Scarlett (2004-2009). Jak się Państwo domyślacie Steel pracował także z Aleksandrem Litwinienko…

Na tym etapie trudno powiedzieć czy Skripal realizował jakieś zadania dla Steela (pośrednio ani bezpośrednio). Wciąż nie znamy wielu elementów układanki. Jeżeli jednak okazałoby się, ze Skripal miał jakieś związki z firmą Orbis, Steelem i Millerem to mamy dość mocny punkt zaczepienia w sprawie.

I teraz najtrudniejsze pytanie – kto chciałby wyeliminować Skripala? Czy aby tylko Rosjanie? Odpowiedź brzmi – nie. Równie silny motyw mieliby w takiej sytuacji Ci, którzy chcieliby pozbyć się dowodów ws śledztwa prowadzonego przez prokuratora specjalnego… Może więc ktoś wykonał akcję pod rosyjską flagą, co tłumaczyłoby wyjątkową nerwowość Putina?

Na szczęście to tylko hipotezy. Brytyjskie służby bardzo skrupulatnie sprawdzają wszystkie szczegóły.

Fot. Pixebay

 

Siergiej Skripal, były pułkownik rosyjskich służb, mieszkający na stałe w Wielkiej Brytanii, przebywa w stanie krytycznym w szpitalu – informują brytyjskie media. Jest bardzo prawdopodobne, że został on otruty nieznaną substancją – twierdzi BBC, choć służby medyczne na razie nie potwierdzają tej hipotezy.

Sprawa Skripala to bardzo poważny incydent z dwóch powodów. Po pierwsze, dotyczy potencjalnej działalności rosyjskich służb na terytorium Wielkiej Brytanii, choć mogło się wydawać, że brytyjskie służby wyciągną odpowiednie wnioski po sprawie zabójstwa Litwinienki, w zakresie ochrony swoich źródeł. Po drugie, wraca problem skuteczności działań kontrwywiadowczych versus agresywne, ofensywne działania rosyjskiego wywiadu na terytorium Wielkiej Brytanii.

Przypomnijmy zatem, Aleksander Litwinienko to także rosyjski oficer, który w 2001 roku zdecydował się na ucieczkę do Wielkiej Brytanii. Kojarzony z Borysem Bierezowskim, oligarchą, który najpierw wykreował Władimira Putina w otoczeniu Borysa Jelcyna – ówczesnego prezydenta Rosji, by potem stać się jego zaciekłym krytykiem. Litwinienko – autor książki „Wysadzić Rosję”, oskarżył władze na Kremlu o zlecenie przeprowadzenia zamachów bombowych na bloki mieszkalne w trzech rosyjskich miastach. Zamachy te posłużyły następnie za pretekst do interwencji militarnej w Czeczenii i w dużej mierze wpłynęły na wynik wyborów prezydenckich, wygranych przez Władimira Putina.

W 2006 roku Aleksander Litwinienko został otruty w jednym z londyńskich hoteli polonem przez oficerów rosyjskich służb specjalnych, w konsekwencji czego zmarł.

Skripal to także nie byle kto. Pułkownik, podwójny agent, skazany w 2006 roku na 13 lat więzienia za szpiegostwo na rzecz brytyjskiego wywiadu. Agent na tyle cenny, tak dla Amerykanów jak i Brytyjczyków, że został wytypowany przez amerykańskie służby do wymiany. Doszło do niej w 2010 roku. Wraz z Skripalem do Wielkiej Brytanii trafił inny Rosjanin – Igor Sutiagin – naukowiec, skazany za zdradę tajemnic dotyczących sektora zbrojeniowego. Dziś Sutiagin jest ekspertem The Royal United Services Institute i zapewne poważnie zastanawia się nad własnym bezpieczeństwem.

Jest oczywiście stanowczo zbyt wcześnie aby na tym etapie wyciągać wnioski, ale… pewne skojarzenia ze sprawą Litwinienki nasuwają się same. Dlaczego zatem zabójstwo miałoby być dokonane po ośmiu latach od momentu wymiany? Gdzie tu sens, skoro wiedza jaką dysponuje Siergiej Skripal już dawno się zdezaktualizowała?

Warto pamiętać, że jesteśmy w przededniu wyborów prezydenckich w Rosji. Jakkolwiek złowieszczo to zabrzmi, próba zabójstwa Skripala to nie tylko podniesienie morale oficerów rosyjskich służb, ale i wyraźny sygnał – zdrajcom nie wybaczamy nigdy. To również pokaz wewnętrznej siły pod hasłem: zobaczcie rodacy, czy to Wielka Brytania czy inny kraj, działamy jak za starych czasów, jak prawdziwe mocarstwo…

Fot. Pixebay