Home Posts tagged opec


Putin zachwycony wzrostem cen ropy. "Petrodolary zdławią protesty emerytalne"

DodArabia Saudyjska i Rosja zwiększają produkcję wobec zawirowań u innych producentów surowca. Wysoka cena prawdopodobnie utrzyma się w kolejnych tygodniach.

Problemy z produkcją ropy, m.in w Wenezueli, Libii i Nigerii coraz mocniej wpływają na rynek. w niedługim czasie z rynku może też zniknąć ropa irańska (sankcje wejdą w życie w listopadzie). Analitycy oceniają, że pod koniec roku prawdopodobna jest sytuacja, w której na rynkach brakować będzie ponad 1 mln baryłek dziennie. Niedobory starają się solidarnie pokryć Arabia Saudyjska i Rosja, ale bez zwiększenia mocy produkcyjnych może się to okazać trudne. Aby sprostać oczekiwaniom popytu Arabia Saudyjska powinna znacznie zwiększyć dzienną produkcję, przy czym opinie ekspertów są mocno podzielone gdzie dziś przebiega górna granica możliwości produkcyjnych KAS. Mówi się nawet o liczbie pół miliona dodatkowych baryłek dziennie.

Z kolei Rosja może w krótkim czasie zwiększyć produkcję o 100 – 200 tys. baryłek dziennie. Na razie jednak Rijad zapowiada, że obecna cena ropy Brent jest optymalna. Można to odczytywać jako niechęć do podejmowania bardziej zdecydowanych działań rynkowych.

Sytuacja na rynku ropy jest z kolei optymalna z punktu widzenia interesów Moskwy. Nie tylko ekonomicznych. Zwiększenie produkcji przy jednoczesnym wzroście cen do okolic 80$ pozwala na zmniejszenie napięć budżetu centralnego, którego fundamentem jest odniesienie do cen węglowodorów. Dlatego dzisiejszy poziom cenowy to wyraźny oddech dla Kremla, który w ostatnim czasie zmagał się z pierwszymi od dawna protestami społecznymi, spowodowanymi podwyższeniem wieku emerytalnego.


Rosyjskie władze liczą, że w dłuższym terminie ceny ropy pójdą jeszcze w górę, nawet w okolice 100$. Przekonanie to wynika nie tylko z narastających problemów części producentów skupionych w OPEC, ale także z powodu spodziewanego wzrostu napięcia wokół Iranu (po wprowadzeniu kolejnych sankcji w listopadzie). Obecny wzrost cen ropy odbije się także na znacznie lepszym PKB Rosji, dając nawet dodatkowe 3%. Rosja zwiększyła produkcję ropy we wrześniu do ponad 11,3 mln baryłek dziennie i nie jest wykluczone, że pod koniec roku osiągnie rekordowe 11,6-11,7 mln, uzyskując przy tym poklask… tak, Waszyngtonu.

Sytuacja na rynku ropy jest z kolei optymalna z punktu widzenia interesów Moskwy. Nie tylko ekonomicznych. Click To Tweet

Amerykanie komplementują działania Moskwy bo wiedzą, że ich naturalni sojusznicy – Saudowie, są w bardzo niezręcznej sytuacji. Przejmując irańskie udziały w rynku narażają się dodatkowo na zarzuty, że sprzyjają USA. Sytuacja, w której to Moskwa gra główne skrzypce jest łatwiejsza do zaakceptowania i dla Saudów i dla samych Irańczyków, mających dobre relacje z Putinem.

Wciągnięcie do grona zarządzających rynkiem ropy było też na rękę Arabii Saudyjskiej, której władze zauważyły, że OPEC traci na znaczeniu. Wejście do gry Rosjan z ponad 11 mln b/d zmieniło diametralnie tę sytuację. W ten oto sposób Rosja stała się kluczowym graczem w regionie i na rynku ropy jednocześnie. Graczem, dodatkowo rozumiejącym potrzebę
i utrzymującym kanały komunikacji z Teheranem, czego nie można powiedzieć o pozostałych.

Obecny wzrost cen ropy odbije się także na znacznie lepszym PKB Rosji, dając nawet dodatkowe 3%. Click To Tweet

Rzeczywiście sytuacja na rynku wygląda obiecująco. Również kapitał spekulacyjny najwyraźniej liczy na wzrosty bo pozycji krótkich (pro spadkowych) jest coraz mniej. Fundusze inwestycyjne zwracają przy tym uwagę, że planowane podwyżki stóp procentowych w USA są już w zasadzie w cenach (przynajmniej najbliższa, wrześniowa) i jeżeli nie padnie nic zaskakującego z ust szefa FED to można oczekiwać osłabienia USD, a co za tym idzie wzrostu cen surowców (w tym ropy) i euro.

Jedynym zagrożeniem dla popytu może być sezon konserwacji amerykańskich rafinerii naftowych, który tradycyjnie rusza jesienią. W związku z tym moce przerobowe rafinerii zostaną ograniczone a to spowoduje zmniejszenie popytu i zwiększenie zapasów ropy. Z kolei zwiększenie poziomu zapasów wpływa zawsze na ograniczenie wzrostów cen surowca.

Dlatego naszym zdaniem, mimo zawirowań produkcyjnych w państwach OPEC, potencjalne załamanie amerykańskiego popytu spowoduje zrównoważenie rynku. Nie tylko nie przewidujemy dalszych, dynamicznych wzrostów, ale w perspektywie kolejnych tygodni widzimy nawet miejsce na umiarkowany spadek cen w okolice 75$ dla ropy Brent.

Fot. Pixabay

 

Pisaliśmy już, że Donald Trump jest dziś kluczowym game changerem na rynku ropy naftowej. Zaraz po szczycie G7 Prezydent USA stwierdził, że ceny ropy są zdecydowanie zbyt wysokie. Czas na tego typu oświadczenia jest nieprzypadkowy bowiem już w najbliższy piątek odbędzie się kolejne spotkanie producentów ropy zrzeszonych w OPEC.  

Waszyngton zwiększył w ostatnim czasie presję na Rijad ws. możliwości zwiększenia produkcji ropy. Obowiązujące od 2016 roku porozumienie dot. ograniczenia produkcji wypełniło swoje podstawowe założenia. Nadwyżki surowca udało się ograniczyć a ceny wzrosły do poziomu najwyższego od czterech lat. Dla ropy Brent oznaczało to imponującą falę z okolic 44$ do blisko 80$ w ciągu roku. Obecnie notowania utrzymują się w okolicy 75$,ale spoglądając na wykres w perspektywie miesięcznej widać gotowość do realizacji zysków. Na co więc czeka rynek? Na impuls. Taki sygnał może pojawić się już podczas piątkowego spotkania producentów OPEC.

Jednostronne wycofanie się USA z porozumienia atomowego z Iranem sprowokowało pytania o to, czy uda się wypełnić lukę na rynku ropy po ewentualnym ponownym wprowadzeniu sankcji przeciwko Teheranowi. Taka sytuacja mogłaby w średnim terminie doprowadzić do wybicia cen powyżej ostatnich szczytów, co w konsekwencji otwierałoby drogę do dalszych, dynamicznych wzrostów, z celem w okolicy nawet 100 $. Scenariusz taki byłby jednak niezwykle niebezpieczny dla kontynuacji wzrostu gospodarczego. Stąd naciski na Arabię Saudyjską, które jak się wydaje, trafiły na podatny grunt.

Dlatego też w kuluarach OPEC można usłyszeć, że decyzja o zwiększeniu wydobycia (nawet odsunięta w czasie) jest bardzo prawdopodobna. Nieoficjalnie wiadomo, że zabiega o nią także Moskwa. Analitycy uważają jednak, że aby prospadkowy impuls miał rzeczywiście istotny wpływ na ceny surowca, deklaracja zwiększenia produkcji musiałoby dotyczyć wolumenu większego niż pół miliona baryłek dziennie.

Fot. Pixebay