Home Posts tagged orlen

Rosyjska ropa Urals jest obecnie droższa od ropy Brent z Morza Północnego, która stanowi punkt odniesienia dla światowych rynków naftowych. 24 stycznia pierwsza z wymienionych kosztowała 61,63 $, a druga – 61,09 $.

Zwykle to surowiec z Rosji jest tańszy od brytyjskiego. Ta różnica cenowa jest zwana dyferencjałem i stanowi swoistą premię dla polskich rafinerii przystosowanych technologicznie do efektywnego przerobu Urals.

Obecna sytuacja powoduje, że tej premii po prostu nie ma, w związku z tym należy spodziewać się dużych dostaw spot (w ramach kontraktów krótkoterminowych) z kierunków nierosyjskich do Rafinerii Gdańskiej.

Zakład Lotosu leży nad morzem co zmniejsza koszty logistyczne i pozwala korzystać z okazji na rynkach naftowych w przeciwieństwie do należących do Orlenu instalacji w Płocku, które są zależne od rosyjskiego systemu rurociągowego Przyjaźń.

Niskie ceny ropy utrzymujące się w zasadzie od 2014 r. sprzyjają kupowaniu konkretnych ładunków surowca w dobrej cenie, nawet na dużą skalę, co przekłada się na niwelowanie znaczenie długoterminowych kontraktów. To z tego powodu nowe umowy long-term polskich firm paliwowych posiadają elastyczny zakres dostaw według określonych widełek.

I kwartał 2019 r. powinien zatem wykazać niski udział rosyjskiej ropy w przerobie ropy przez Rafinerię Gdańską. Przy czym istnieje duża szansa, że działania te będą przedstawiane jako kontynuowanie dywersyfikacji dostaw ropy. Tak bywało już w poprzednich okresach gdy Urals był drogi. Tymczasem zjawisko to jest wynikiem sytuacji rynkowej.

W dalszej perspektywie Grupa Lotos będzie zainteresowana dalszym uzyskiwaniem premii finansowej z przerobu rosyjskiego Urals, a jej udział w Rafinerii Gdańskiej znów wzrośnie.

Fot. Pixabay

Wiktor Katona, trader w MOL, podkreśla, że węgierska spółka może być faworytem do przejęcia stacji paliw PKN Orlen, które koncern będzie musiał sprzedać w wyniku fuzji z Grupą Lotos.

Piotr Maciążek: Jak wyglądają plany dywersyfikacji dostaw ropy na Węgry?

Wiktor Katona: Ten proces trwa od 2013 roku. Wtedy zaczęliśmy odbierać dostawy drogą morską, przez Chorwację. Ich wolumen stale rośnie. Teraz sięga około 1,75 mln ton rocznie.

Dywersyfikacja to nasz cel. Chcemy rozszerzać nasze portfolio dostawców, wyjść poza obszar Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu, sięgnąć dalej.

Podczas rozmowy poprzedzającej wywiad wspomniał Pan, że import nierosyjskiej ropy ma wzrosnąć do 33%…

Tak. Obecnie udział ropy z państw innych niż Rosja w naszym imporcie wynosi 26%, do 33% ma dobić w roku 2020 lub 2021.

Kto będzie ją dostarczał?

Tu leży problem – tego nie ma w naszej strategii, ale rozbudowując portfolio musimy pamiętać, że nie każdy rodzaj ropy nadaje się do naszych rafinerii. Większość z nich została zbudowana z myślą o ropie z Rosji.

To tak, jak w Polsce.

Tak, tak samo jak w Płocku. Musimy mieszać różne rodzaje, żeby były odpowiednie dla naszych rafinerii. Obecnie dostajemy ropę głównie z rejonu Morza Śródziemnego, czasami także z Bliskiego Wschodu.

Z Kurdystanu?

Kurdystan był bardzo dobrym dostawcą przed referendum niepodległościowym. Po tym wydarzeniu dostawy spadły o połowę.

Mieli problemy z Turcją.

Nie tylko Turcją – głównie z rządem Iraku. I eksport poszybował w dół. Mamy nadzieję, że Kurdystan sobie poradzi i dostawy z tego kierunku znów wzrosną. Jednakże, zanim to nastąpi, szukamy innych szans, takich jak na przykład Libia. Ten kraj stabilnie się rozwija, wydaje się też być znacznie bardziej bezpieczny. Nie chcę niczego przewidywać, wszystko się może zdarzyć, ale Libia wygląda obiecująco. Współpracujemy też z Kaspijskim Konsorcjum Rurociągowym, które dostarcza głównie ropę z Kazachstanu. Jest dopasowana do naszych rafinerii.

Polski rząd chce połączyć Orlen i Lotos. Wygląda na to, że prawo antymonopolowe Unii Europejskiej uczyni to połączenie trudniejszym – być może Orlen będzie musiał sprzedać część swoich stacji. Czy MOL byłby zainteresowany przejęciem tej infrastruktury?

MOL kupuje ostatnio bardzo wiele stacji w Europie – mówię tu m.in. o punktach należących do Agip, które MOL wykupił w Czechach i na Węgrzech. To bardzo prawdopodobne, że węgierska spółka będzie szukała sposobności do przejęcia stacji po Orlenie. To istotna szansa. Gdzieniegdzie prawo unijne nie pozwoli polskiemu gigantowi na posiadanie tak wielu punktów tankowania. W wyścigu po te aktywa MOL może być faworytem.

Dziękuję za rozmowę.

Fot. Pixabay

Spółka Rosnieft powiązana z Kremlem i zarządzana przez Igora Sieczina, najważniejszego po Władimirze Putina człowieka w Rosji, coraz mocniej integruje swoje aktywa w Niemczech. To duże zagrożenie dla interesów polskich spółek paliwowych w zachodniej części kraju.

Rosnieft Germany GmbH jest właścicielem zlokalizowanej przy granicy z Polską rafinerii w PCK w Schwedt oraz posiada znaczne udziały w podobnych zakładach Miro i BayernOil na południu Niemiec. Centrala spółki znajduje się natomiast w Berlinie.

Schwedt posiada połączenie z systemem rurociągowym Przyjaźń biegnącym z Rosji przez Białoruś i Polskę do Niemiec. Tą drogą zakład jest zaopatrywany w ropę po cenach na granicy dumpingu, co oczywiście przekłada się na bardzo niskie ceny produktów naftowych.

Rosnieft planuje rozbudowę ropociągów eksportowych tak by połączyć PCK z BayernOil i Miro. Poinformował o tym prezes firmy, Igor Sieczin, na początku ubiegłego roku. Inwestycja miałaby być gotowa około 2023 r. Niewykluczone, że jeżeli zostanie zrealizowana to będzie jej towarzyszyć dalszy skup udziałów w niemieckich rafineriach przez Rosnieft. Miałoby to znaczenie polityczne, umacniając relacje niemiecko-rosyjskie, ale także biznesowo-polityczne. Tania ropa z Rosji umożliwiłaby dzięki zintegrowaniu dostaw do rafinerii PCK, Miro i BayernOil produkcję olbrzymich ilości taniego paliwa i ich sprzedaż na szeroką skalę nie tylko w Niemczech, ale także w Europie Środkowej. W oczywisty sposób uderzyłoby to w interesy PKN Orlen, który jest największą spółką paliwową w Polsce i Czechach i posiada w tych krajach duży segment detaliczny.

Przedstawiony powyżej scenariusz jest bardzo realny także z powodu komunikatu Rosnieftu Germany GmbH, zgodnie z którym spółka rozpoczęła właśnie bezpośrednią sprzedaż swoich produktów. Ma to pomóc w pozyskaniu nowych klientów, w tym w Polsce geograficznie najbliższej rafinerii PCK w Schwedt. Ponadto według informacji portalu O służbach w ostatnim czasie kilku wyższych rangą menadżerów PKN Orlen rozpoczęło pracę w Rosniefcie Germany GmbH.

Rosyjskim planom z pewnością będzie sprzyjać także sytuacja rynkowa w naszym kraju. Według POPiH:

„W roku 2017 znacznie zwiększył się oficjalny import paliw (…) w 2017 roku wyniósł prawie 11,5 mln m3 . W stosunku do roku 2016 było to więcej o około 2,2 mln m3, czyli 24%. Tym samym rok 2017 był kolejnym rokiem wzrostów, gdyż w roku 2016 – w stosunku do roku poprzedniego – import zwiększył się o 34%, a w roku 2015 o 9%”.

Co ciekawe sprawa aktywności Rosnieftu Germany GmbH, która przy wykorzystaniu rafinerii w Schwedt dotknie m.in. polski rynek, powinna pokazać czy przejęcie Możejek przez PKN Orlen było sensowne. W 2006 r. tłumaczono je przecież zagrożeniem ze strony ekspansji rosyjskiego kapitału, którego celem była produkcja taniego paliwa w zakładach na terenie Unii Europejskiej i zdobywanie w jej ramach nowych rynków.

Skuteczna ekspansja na polski rynek Rosnieftu Germany GmbH przeczyłaby także głównej tezie motywującej zakup rosyjskiej ropy przez polskie rafinerie. Do tej pory argumentowano to zjawisko chęcią powstrzymania procesu modernizacji rafinerii w Rosji, który mógłby się rozpocząć w przypadku ograniczenia odbioru ropy firm takich jak Rosnieft na kluczowych rynkach UE. Okazuje się, że nawet przy gigantycznych kontraktach zawieranych przez PKN Orlen i Grupę Lotos z Rosjanami nie rezygnują oni w inwestycje w sektorze rafineryjnym i produkcję oraz eksport paliw wysokiej jakości.

Fot. Pixabay

Tajne kontrakty Orlenu z Rosjanami?

Największa polska spółka paliwowa wkracza w okres przedłużania kontraktów na dostawy rosyjskiej ropy. Duże zmiany na rynkach międzynarodowych mogą spowodować, że nie uda się wynegocjować tak korzystnych porozumień z partnerami z Rosji jak w 2014 r. O efektach jednak najprawdopodobniej się nie dowiemy. Unijna dyrektywa MAR pozwala Orlenowi nie upubliczniać nowych umów.

PKN Orlen zgodnie z przyjętą w dużych koncernach paliwowych praktyką powinien prowadzić już negocjacje dotyczące zawarcia nowych umów średnioterminowych na dostawy rosyjskiej ropy. Pod koniec 2018 r. kończy się bowiem obowiązywanie dotychczasowego porozumienia z Tatnieft Europe, a w 2019 r. z Rosnieftem. Ich przedłużenie jest niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania rafinerii w Płocku w kontekście skali dywersyfikacji dostaw ropy (jest ona niewielka).

PKN Orlen powinien prowadzić już negocjacje dotyczące zawarcia nowych umów średnioterminowych na dostawy rosyjskiej ropy. Click To Tweet

Kluczowe pytanie, które należy zadać w kontekście negocjacji Orlenu z Rosjanami dotyczy tego w jak dużym stopniu zostaną zmienione dotychczasowe umowy? Obecnie obowiązujące kontrakty podpisywano w 2014 r. gdy perspektywa niskich cen ropy wywarła presję na jej producentów premiując ich kosztem odbiorców. Choć nie znamy ceny surowca, który do Orlenu dostarczał Tatnieft Europe i Rosnieft możemy stwierdzić, że porozumienia z tymi podmiotami wyglądały na bardzo korzystne dla strony polski. Jedną z takich przesłanek były widełki wolumenowe wpisane w umowy z Rosjanami. Orlen mógł modyfikować ilość kupowanej ropy w zależności od swoich potrzeb co było z jego perspektywy bardzo atrakcyjnym rozwiązaniem.

Jednak od momentu podpisania kontraktów z producentami rosyjskimi wiele się zmieniło:

  • Cena za baryłkę ropy jest dziś najwyższa od 2014 r.
  • Impet z jakim Arabia Saudyjska próbowała wejść ze swoimi dostawami do krajów nad Morzem Bałtyckim wyraźnie wyhamował.
  • Polska poparła amerykańskie sankcje na Iran co odcięło jej możliwość importu surowca z tego perspektywicznego kierunku. Zupełnie inaczej do sprawy podeszły kluczowe gospodarki UE, które zamierzają handlować z Teheranem barterowo.
  • W PKN Orlen doszło do ogromnych zmian kadrowych po objęciu funkcji prezesa przez Daniela Obajtka.

Wszystkie powyższe czynniki powodują, że uzyskanie równie atrakcyjnych zapisów umownych przez PKN Orlen jak w 2014 r. u progu taniejącej ropy i wielkiej walki producentów tego surowca na rynkach międzynarodowych może być trudny. Niestety o efektach negocjacji najprawdopodobniej się nie dowiemy.

Analizowanie umów kluczowych spółek skarbu państwa działających w sektorze energetyczno-paliwowym zawsze było trudne. Takie elementy porozumień jak ceny surowca były bowiem objęte tajemnicą kontraktową. Jednak wdrażanie unijnej dyrektywy MAR (Market Abuse Regulation) powoduje, że Orlen w ogóle nie będzie musiał informować o swoich nowych umowach z Tatnieft Europe i Rosnieftem.

Wdrażanie unijnej dyrektywy MAR (Market Abuse Regulation) powoduje, że Orlen w ogóle nie będzie musiał informować o swoich nowych umowach z Rosjanami. Click To Tweet

Paradoksalnie więc cała nadzieja w Rosjanach, którzy ujawnili nowy kontrakt z Lotosem po kilku miesiącach od jego podpisania. Tyle tylko, że zrobili to w momencie wysypu medialnych informacji o imporcie węgla i gazu z Rosji do Polski stawiając rząd w Warszawie i kontrolowane przez niego spółki w trudnej sytuacji. Może więc Orlen powinien przemyśleć swoją politykę?

Fot. Pixabay