Home Posts tagged służby

„Jestem taki, jak mnie Pan Bóg stworzył
No – trochem świństwa od siebie dołożył.“
Jan Sztaudynger

Wiele lat temu byłem w Moskwie, w tajnej rezydencji KGB. Dodam, KGB Rosji, bo właśnie skończył się ZSRR.

Dom musiał powstać w XIX wieku. Był wypełniony starymi meblami, kominkami, bibliotecznymi regałami. W sali bilardowej, nad pięknym, wielkim stołem, wisiała stylowa lampa. Obiekt ten należał nieprzerwanie do rosyjskich służb tajnych od czasów carskiej Ochrany, aż do współczesności. Mimo krwawej rewolucji, politycznych czystek, zmian, przewrotów, egzekucji, wojen.

Ten budynek to dla mnie symbol stabilności służby. Zmieniały się nazwy i polityczne reżimy, a tajna trwała. Trwała też i przechodziła z pokolenia na pokolenie wiedza o przeciwnikach Imperium. O nas.

Nikt niczego nie ujawniał, ani nie odtajniał. Wiedza o agentach rosyjskich, czy sowieckich służb, jest do dzisiaj pilnie strzeżona. Mimo upływu ponad stu lat. Stąd respekt, jakim się te służby cieszą w świecie.

Recepta na sukces w branży szpiegowskiej to zatem: wiedza plus doświadczenie pokoleń plus trzeźwość w ocenie sytuacji.

Tak samo postępują Brytyjczycy, Chińczycy, Francuzi, Izraelczycy. Odtajnianie nie istnieje w ich słowniku.

Zmiany kadrowe odbywają się w tajemnicy, a w skrajnych przypadkach dowiadujemy się o nich przy okazji….pogrzebów osób odwołanych, raz a dobrze, ze stanowisk.

Opublikowanie przez kogoś tajnego zbioru danych o oficerach służb wywiadowczych własnego kraju, z podaniem ich nazwisk legalizacyjnych, pod którymi kilka czy kilkanaście lat wcześniej działali za granicą, nie mogłoby się zdarzyć. Zdekonspirowanie agentury cudzoziemskiej tych oficerów byłoby ocenione jako akt zdrady. A pozbawienie ludzi uczciwie wypracowanych w służbach tajnych oraz policyjnych emerytur, oceniono by, w cywilizowanych krajach, jako łamanie praw obywatelskich.

Nikomu też nie przyszłoby do głowy bezpodstawnie i publicznie oskarżać o zdradę oraz o współpracę z przeciwnikiem, własnych oficerów, generałów, którzy całym swoim życiem wiernie służyli Ojczyźnie.

Trochę ponarzekałem. Abstrakcyjnie. Nikt przecież na świecie takich rzeczy nie robi samemu sobie. To się nie może zdarzyć, zwłaszcza w kraju należącym do NATO, będącym członkiem międzynarodowej wspólnoty wywiadowczej.

W kraju, którego służby nie tak dawno temu, z sukcesem, przeprowadziły operacje MOST, Sammum, które śmiało stawiły czoła rozpanoszonym na jego terytorium obcym wywiadom. Które okiełznały rządzące na ulicach i granicach gangi, które umożliwiły budowanie demokracji.

Nie, to się nigdzie nie mogło zdarzyć….

Wojciech Brochwicz: W 1990 współtworzył specjalną jednostkę „Grom”. Był doradcą ministra spraw wewnętrznych, prezesa Rady Ministrów, prezesa Narodowego Banku Polskiego. Pełnił funkcje dyrektora w Urzędzie Ochrony Państwa, zastępcy Komendanta Głównego Straży Granicznej oraz Wiceministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w Radzie Ministrów Jerzego Buzka, gdzie odpowiadał za przygotowanie ustawodawstwa antyterrorystycznego. Po 2001 był członkiem komitetu konsultacyjnego przy szefie ABW Andrzeju Barcikowskim. Po odejściu z administracji państwowej został partnerem w firmie prawniczej R. Smoktunowicz & L. Falandysz. Obecnie prowadzi własną kancelarię prawniczą.

Matthew Parish, prawnik z Genewy, który doniósł brytyjskim i amerykańskim agencjom wywiadowczym, że jego rosyjscy klienci naruszyli sankcje wobec Iranu w ramach szeroko zakrojonej konspiracji został oskarżony w Szwajcarii o zniesławienie oraz usiłowanie wymuszenia.

W marcu 2018 roku Parish napisał do brytyjskiego MI5 i amerykańskiego Urzędu ds. Kontroli Aktywów Zagranicznych, oskarżając Seitnepesova i Ryndina o “bycie odpowiedzialnym za jedno z największych oszustw w najnowszej historii w związku z niewłaściwym wykorzystaniem stacji paliwowych typu „Shell”.

Parish w swoim liście do MI5 oświadczył, że; „Seitnepesov, dyrektor zarządzający Integral Petroleum SA, prowadzi wyrafinowane i nieuczciwe transakcje z wykorzystaniem spółek offshore w ramach swojej działalności w zakresie handlu ropą naftową, której celem jest lub było unikanie sankcji w handlu z Iranem i ukrywanie faktu, że dokonuje transakcji z osobami lub podmiotami objętymi sankcjami w Rosji i Iranie”.

Działając jako prawnik obsługiwał m. in. rosyjskich traderów oraz sprzedawców ropy naftowej. Jednocześnie pozostawał z nimi w sporze o niezapłacony rachunek w wysokości 750.000 USD. Decyzja o doniesieniu agencjom wywiadowczym o swoich klientach spotkała się z ich ostrą odpowiedzią.

Murat Seitnepesov i Konstantin Ryndin, wnieśli skargę, która spowodowała dochodzenie prokuratury, twierdząc, że Parish zaproponował wycofanie swoich zarzutów jeśli otrzyma pełne wynagrodzenie. Na poparcie słów przedstawili elektroniczną korespondencję przesłaną przez Parisha, w której przedstawiona była jego propozycja.

Genewscy prokuratorzy w akcie oskarżenia wydanym w dnu 30 stycznia br. stwierdzili, że Parish, obywatel brytyjski, napisał w e-mailu do Bloomberga, iż czuje się: “zobowiązany na mocy moich przepisów krajowych dotyczących zwalczania terroryzmu, przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy i bezpieczeństwa narodowego do składania raportów właściwym służbom”. Powiedział też, że przedstawił swojemu prawnikowi setki tysięcy dokumentów potwierdzających jego roszczenia.

“Jestem rozczarowany, że władze w Genewie ścigają mnie za przestrzeganie moich zobowiązań prawnych” – powiedział Parish, zaprzeczając wszelkim nadużyciom.

Prokuratorzy stwierdzili, że nie mogą wydać kopii aktu oskarżenia, dopóki nie zbliży się termin procesu, którego data nie została jeszcze ustalona. Wyrok za zniesławienie uprawnia do skazani na karę pozbawienia wolności do 10 lat na podstawie szwajcarskiego prawa, jednak ci, którzy zostali uznani za winnych zniesławienia w Szwajcarii, zwykle ponoszą grzywnę.

Wśród zarzutów o wymuszenie, sprawa pozwala na pobieżny wgląd w świat handlu towarami w Szwajcarii. Ten kraj alpejski jest domem dla największych giełd towarowych, a także dla wielu niszowych „graczy” działających w trudnych regionach Afryki, Azji Środkowej i na Bliskim Wschodzie.

Obaj Rosjanie stwierdzili w swojej początkowej skardze, że byli “oszołomieni”, gdy w ciągu zaledwie dwóch miesięcy 2017 roku Parish zażądał ponad 720 000 franków za “okresową konsultację”, starając się nas przestraszyć, aby zmusić do zapłacenia kwot, które rzekomo są mu winni. Pan Parish nie wahał się podeptać naszej reputacji poprzez rozpowszechnianie zniesławiających informacji”.

David Bitton, prawnik Rosjan, odmówił komentarza w sprawie oskarżenia przez Parisha.

Źródło: bloomberg.com

Fot. Pixabay

Kadencja szefa brytyjskiego MI6, pomimo jego chęci przejścia na emeryturę, może zostać przedłużona o 1-2 lata po Brexicie.

Alex Younger, lat 55, ma przejść na emeryturę w listopadzie br. po pięciu latach pełnienia funkcji szef brytyjskiej służby wywiadowczej MI6, ale urzędnicy chcą, aby przedłużył on kadencję na 12 do 24 miesięcy po opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię, podał The Times.

Jeśli premier Theresa May i minister spraw zagranicznych Jeremy Hunt potwierdzą przedłużenie kadencji, będzie on najdłużej funkcjonującym szefem MI6 od lat sześćdziesiątych. Szefowie MI6, znani jako “C”, tradycyjnie służą najwyżej przez pięć lat.

MI6, przedstawiana jest przez powieściopisarzy jako pracodawca jednych z najbardziej kultowych szpiegów od George’a Smiley’ea Johna le Carré’go do Jamesa Bonda Iana Fleminga, działających za granicą i mających za zadanie bronić Wielkiej Brytanii i jej interesów.

Już teraz wiadomo że, Andrew Parker, szef MI5, zgodził się zostać dyrektorem generalnym służb bezpieczeństwa do 2020 roku. Został powołany w 2013 roku.

Źródło: The Times

Fot. Pixabay

Istnieje 1000 powodów, dla których Mossad, MI6 i CIA mogły przemycić naukowca z Iranu do Wielkiej Brytanii, powiedział były szef Mossadu, Danny Yatom w “Jerusalem Post”, dzień po doniesieniach o takiej operacji.

Choć ani Mosad, CIA ani MI6 publicznie nie potwierdziły tego faktu to brytyjska Daily Mail napisała, że 47-letni irański technik jądrowy został przerzucony w sylwestra do Anglii wraz z 12 migrantami. Z Francji do Anglii miał podróżować z migrantami pontonem przez kanał z La Manche.

Podobno irański defektor był zaangażowany w opracowanie planu zamachu na Mostafa Ahmadi Roshana, naukowca jądrowego, który zginął podczas wybuchu samochodu w Teheranie w 2012 roku.

Mosad został uznany przez zachodnie wywiady i media za sprawcę szeregu zabójstw irańskich naukowców w ciągu ostatnich dwóch dekad, choć nigdy nie przyznał się do tego.

Najbardziej oczywistym powodem przemycenia irańskiego naukowca jądrowego byłoby uzyskanie informacji o programie nuklearnym Republiki Islamskiej, a także wykorzystanie naukowca jako świadka, aby przekonać inne państwa, że Teheran wciąż pracuje nad bronią jądrową.

Yatom zapytany o to jak cenne mogą być te informacje, powiedział: “To zależy od tego, kim jest, jak był wysoko w hierarchii, co wie”, zauważając, że Izrael oraz Zachód, a także przeciwnicy od czasu do czasu pozyskiwali od siebie defektorów.

Innym powodem może być po prostu ocalenie tajnego agenta przed odkryciem przez Iran.

Wyjaśniając, były szef Mossadu powiedział, że „kiedy odwrócisz obcokrajowca, by szpiegował dla ciebie on polega na tobie. Jeśli go nie uratujesz, a oni go znajdą, trudniej będzie zmusić w przyszłości innych ludzi do szpiegowania dla ciebie”.

Powiedział, że czasami agencje wywiadowcze muszą pomóc zarówno agentowi, jak i jego rodzinie w ucieczce.

Pytany o to, jak inni dowiedzieliby się o tym, że agent izraelski został schwytany, gdy wojny szpiegowskie są zwykle utrzymywane w tajemnicy, powiedział, że Iran i inni wrogowie Izraela często nagłaśniają informacje, gdy rzekomo złapią agenta izraelskiego.

Omawiając doniesienie medialne o samej operacji, Yatom powiedział, że “najbardziej złożoną częścią tego rodzaju operacji jest wyprowadzenie naukowca z Iranu, ponieważ mają oni opiekunów”.

Były szef Mosadu podkreślił także, że pozyskanie naukowca z Iranu może być prawdziwą informacją, ale już sposób jego przerzucenia na Zachód niekoniecznie.

Źródło: The Jerusalem Post

Fot. Pixabay

Skrajnie prawicowe niemieckie ugrupowanie tzw. „obywatele Rzeszy” stwarzają coraz większe zagrożenie dla integralności i prawidłowego funkcjonowania Niemiec.

Liczba “obywateli Rzeszy” w RFN znacznie wzrasta

Według informacji berlińskiego rządu, w Niemczech jest znanych już 19 tys. tzw. „obywateli Rzeszy” i innych osób nieuznających państwowości Niemiec. 950 z nich klasyfikowanych jest jako „prawicowi ekstremiści” – jak wynika z odpowiedzi federalnego MSW na interpelację Zielonych w Bundestagu. Jest to dość ogólny szacunek, ponieważ wymieniona liczba skrajnie prawicowych „obywateli Rzeszy” odpowiada dokładnie odsetkowi 5 proc. tej grupy.

„Obywatele Rzeszy” negują prawne podstawy istnienia dzisiejszej Republiki Federalnej, uważając ją za twór obcych mocarstw służący „indywidualnemu uciskowi”, odrzucają konstytucję i odmawiają urzędom i sądom kompetencji i prawnej legitymacji.

Federalny Urząd Ochrony Konstytucji w roku 2017 podał liczbę około 16,5 tys. „obywateli Rzeszy”, rok wcześniej 10 tys. Poważny wzrost ich liczby niemiecki kontrwywiad tłumaczy głębszemu rozpoznaniu i wyjaśnieniu tego zjawiska. Oznacza to, że ludzi tych wcale nie przybywa – po prostu władzom znanych jest coraz więcej takich przypadków.

Ekspertka Zielonych ds. polityki wewnętrznej Irene Mihalic jest innego zdania. Twierdzi ona, że liczba „obywateli Rzeszy” knujących plany politycznego przewrotu wciąż rośnie. Krytykuje ona, że rejestracja dokonywanych przez nich czynów karalnych i rozpoznanie potencjału zagrożenia z ich strony jest jeszcze w powijakach, mimo że ugrupowania te bliżej obserwowane są od dwóch lat.

Prokurator generalny Niemiec ostrzega przed “obywatelami Rzeszy”

Tak zwani Obywatele Rzeszy mogą stwarzać zagrożenie terrorystyczne, twierdzi prokurator generalny Niemiec Peter Frank. Ta ocena nie odnosi się do całego ruchu, lecz do jego części, która może okazać się groźniejsza, niż do tej pory uważano. Skrajne skrzydło tego ugrupowania nie tylko nie uznaje Republiki Federalnej Niemiec, ale także “gotowe jest wystąpić zbrojnie przeciwko państwu niemieckiemu i jego organom”, powiedział Frank w wywiadzie dla “Badische Neusten Nachrichten”. „Mamy na oku pewną grupę “obywateli Rzeszy”, z której, jak sądzimy, może wykluć się komórka terrorystyczna” – powiedział Frank.

W odróżnieniu od klasycznych terrorystów tzw. Reichsbürger, “obywatele Rzeszy”, stoją na stanowisku, że Rzesza Niemiecka istnieje nadal w granicach z 1937 roku, a powojenna Republika Federalna Niemiec jest jedynie spółką prawa handlowego założoną przez aliantów.

Przez długi czas traktowano ich jako mniej lub bardziej nieszkodliwych wariatów. Sytuacja zmieniła, kiedy jeden z członków tego ruchu zastrzelił w Georgensmünd pod Norymbergą policjanta i zranił trzech innych. Z tego względu od listopada 2016 roku “obywatele Rzeszy” są obserwowani przez niemiecki kontrwywiad i inne służby.

„Obywatele Rzeszy” chcieli stworzyć oddziały partyzanckie

Niemieckie władze podejrzewają, że grupa tzw. „obywateli Rzeszy” próbowała zaopatrzyć się w broń i stworzyć oddziały partyzanckie. Według ustaleń dziennikarzy stacji radiowo-telewizyjnej MDR grupa “obywateli Rzeszy” planowała utworzenie magazynów broni i żywności. Powodem rewizji w ich domach była informacja, że organizują większe spotkanie w sprawie utworzenia oddziałów partyzanckich – ustalili dziennikarze MDR. Z uzyskanych przez służby specjalne informacji nie wynikało jednak gdzie dokładnie miałoby się odbyć to tajne spotkanie. Stąd też szeroko zakrojone rewizje w trzech krajach związkowych RFN. Prokuratura Federalna poinformowała, że wobec grupy “obywateli Rzeszy” istnieje podejrzenie, że dążą oni do obalenia konstytucyjnego porządku prawnego RFN i zastąpienia go nową państwową strukturą.

„Obywateli Rzeszy” w RFN z dostępem do broni

Najwięcej „obywateli Rzeszy” mieszka w Bawarii (3500), Badenii-Wirtembergii (2500), Nadrenii Płn.- Westfalii (2200), Dolnej Saksonii (1400) i Saksonii (1300). Jak twierdzi „Focus”, grupa posiadających broń „Obywateli Rzeszy” we wschodnich Niemczech ma nawet zamiar utworzyć własną armię. Służby bezpieczeństwa zadają się potwierdzać te doniesienia.

Władze zaniepokojone są tym, że wielu „obywateli Rzeszy” posiada legalną oraz nielegalną broń. Około tysiąca z nich dysponuje pozwoleniami na posiadanie jednej lub kilku sztuk broni. W Saksonii-Anhalt mieszka np. samozwańczy „król Niemiec”, nazywający się w rzeczywistości Peter Fitzek, panujący we własnym królestwie, z własną walutą. Nie uznając organów państwowych „obywatele Rzeszy” dopuszczają się częstokroć ataków z użyciem siły na przedstawicieli instytucji państwowych. Niektórzy z nich swoje nieruchomości i grunty uważają za własne państwo i zabraniają wstępu tam funkcjonariuszom władzy państwowej.

Bawarska policja w żałobie

W Norymberdze odbyło się nabożeństwo żałobne za 32-letniego policjanta zastrzelonego w pobliskim Georgensgmünd przez 49-letniego członka ruchu “obywateli Rzeszy”, któremu policjanci chcieli odebrać posiadaną przez niego legalnie broń, ponieważ jego postawa polityczna stanowiła, zdaniem władz, przesłankę do odebrania mu pozwolenia.

Szef bawarskiego MSW Joachim Herrmann (CSU) przypomniał zasługi zastrzelonego funkcjonariusza, który był członkiem jednostki specjalnej policji (SEK). Jak powiedział: “śmiertelne strzały oddane w jego kierunku są atakiem na nasze wartości, na państwo prawa, na nas wszystkich”. Powinny być one powodem do “wystąpienia z całą surowością przeciwko tzw. “obywatelom Rzeszy”, którym należy odebrać całą posiadaną przez nich broń”.

“Obywatele Rzeszy” w szeregach niemieckiej policji

Niemieckie media donoszą, że także w szeregach policji są członkowie i sympatycy tego skrajnie prawicowego ruchu. Liczba postępowań dyscyplinarnych przeciwko policjantom podejrzewanym o sprzyjanie skrajnie prawicowej organizacji “obywateli Rzeszy” zwiększyła się wielokrotnie w krótkim czasie na obszarze całych Niemiec. Doniosła o tym monachijska gazeta “Süddeutsche Zeitung”. Jej redakcja zwróciła się z tym zapytaniem do ministrów spraw wewnętrznych niemieckich krajów związkowych. Z udzielonych przez nich informacji wynika, że w tej chwili prowadzi się postępowanie wyjaśniające w 15 przypadkach. Najwięcej w Bawarii, gdzie ujawniono właśnie szóstego policjanta związanego, jak się podejrzewa, z ruchem. Z tego samego powodu zwolniono dyscyplinarnie ze służby innego, 26-letniego policjanta w tym samym landzie.

W Saksonii-Anhalt prowadzi się obecnie cztery postępowania dyscyplinarne przeciwko policjantom podejrzewanym o członkostwo w ruchu. Trzech z nich zwolniono już ze służby. W Nadrenii Północnej-Westfalii trwa śledztwo w dwóch nowych przypadkach, obok dwóch innych ujawnionych wcześniej. Jednego policjanta zwolniono ze służby w Berlinie, a policja federalna prowadzi w tej chwili dwa postępowania dyscyplinarne w sprawie o przynależność lub sympatyzowanie jej dwóch funkcjonariuszy z ruchem.

Jak pisze “Süddeutsche Zeitung”, zdaniem niemieckiego kontrwywiadu tylko kilkaset osób z ruchu “Obywateli Rzeszy” ma być aktywna w organizacjach neonazistowskich. Dotyczy to zwłaszcza działaczy tzw. “Emigracyjnego Rządu Rzeszy”. Trudno jest ocenić prawdziwość tych danych. Z ankiety przeprowadzonej przez agencję prasową DPA w landowych ministerstwach spraw wewnętrznych oraz organach bezpieczeństwa wynika, że w ruchu “Obywateli Rzeszy” aktywnie uczestniczy w całych Niemczech przynajmniej 1100 osób. Ale i ta liczba nie jest pewna, bo oparto ją na informacjach pochodzących tylko z dziewięciu landów, a jest ich w RFN szesnaście.

Zaostrzyć procedury zatrudniania w Policji

Pięciu funkcjonariuszom policji we Frankfurcie nad Menem postawiono zarzut podżegania do nienawiści. Dziennik „Frankfurter Rundschau” pisze: „W przeszłości niemiecka policja wywoływała raz po raz podobne skandale, które trafiały na nagłówki gazet. Jak miało to miejsce w przypadku morderstw NSU, kiedy prowadzono śledztwo wyłącznie przeciwko rodzinom ofiar. Albo w Saksonii, kiedy logo specjalnych służb ministerstwa spraw wewnętrznych przypominało symbolikę nazistowską. Nie da się pominąć niewygodnych pytań, jak dalece (…) policja popiera autorytarne postawy, ducha korporacyjnego i rasizm. Dlatego pilnie w kształceniu policjantów trzeba skoncentrować się na umiejętności samorefleksji, krytyki i sprzeciwu. Policja potrzebuje też neutralnych pełnomocników, do których może się zwrócić z pełnym zaufaniem każdy funkcjonariusz, który zauważył sytuacje budzące wątpliwości”.

Dziennik „Hessische Niedersaechsische Allgemeine” z Kassel jest zdania, że „pojawia się teraz pytanie, czy ci funkcjonariusze byli już neonazistami, zanim przyjęto ich do służb policyjnych, czy ulegli radykalizacji w trakcie służby. Obie sytuacje są możliwe i obie fatalne. W ten sposób zajście z Frankfurtu, którego zasięg oraz skutki długo jeszcze trudno będzie oszacować, pokazuje że trzeba zaostrzyć procedury zatrudniania w policji, więcej zainwestować w kształcenie, a ksenofobia, rasizm i prawicowy ekstremizm nie mogą być tematami tabu”.

„Policjanci podczas służby stykają się regularnie z grupami zmarginalizowanymi, wśród których nierzadko znajdują się migranci – pisze „Mitteldeutsche Zeitung” z Halle. „Jeśli doświadczenia te nie zostaną przerobione, mogą zamienić się w ksenofobię. Przy tym stróże porządku publicznego są raczej wrogo postrzegani przez środowiska lewicowe. W konsekwencji tego wielu policjantów czuje się lepiej wśród prawicy. Zastanawiający trend. Co zatem można zrobić? Władze powinny dokładniej przyglądać się kandydatom pod kątem poglądów politycznych. Przełożeni muszą zatroszczyć się o to, by funkcjonariusze mogli odpowiednio uporać się z udziałem w akcjach. A przy niewłaściwym zachowaniu nie może być mowy o duchu korporacyjnym”.

Z kolei „Koelner Stadt-Anzeiger” stwierdza, że „otwartą jest kwestia, dokąd dokładnie prowadzi dochodzenie przeciwko pięciu frankfurckim policjantom. Pewne jest, że nie jest to pierwszy przypadek tego typu. Jeśli służby bezpieczeństwa podatne są na ekstremizm, to na ten prawicowy (…) Demokratyczne państwo prawa potrzebuje stróży, którzy wyznają jego wartości”.

Dziennik „Suedkurier” z Konstancji komentuje: „Szokujące. Akurat ci funkcjonariusze, którzy w przypadku zagrożenia przemocą powinni chronić obywateli, sami stają się sprawcami i schodzą na neonazistowskie manowce. Gwaranci państwa prawa stają się jego przeciwnikami. Problem ten ujawniły już podobne przypadki w Saksonii. Stało się teraz jasne, że nie jest to problem czysto wschodni, lecz może on wystąpić także w wielokulturowym mieście, takim jak Frankfurt. Teraz jest to sprawa pracodawcy – heskiego ministerstwa spraw wewnętrznych prowadzonego przez CDU. A że rządzą z nimi Zieloni, presja jest jeszcze większa”.

„Obywatel Rzeszy” w Bundeswehrze – prawdziwe zagrożenie

W ostatnim czasie wybuchł nowy skandal wokół elitarnej jednostki Bundeswehry. Chodzi o przenikanie armii przez skrajną prawicę. Bundeswehra zawiesiła w obowiązkach podpułkownika elitarnej jednostki KSK. Jest on podejrzany o szerzenie w mediach społecznościowych treści skrajnie prawicowych – powiedziała rzeczniczka armii. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi niemiecki kontrwywiad wojskowy MAD. Okazuje się, że kontrwywiad już wcześniej zwrócił uwagę na podejrzanego podpułkownika. – Jego przełożony zdecydował o podjęciu środków dyscyplinarnych – powiedział rzecznik MAD. Podejrzany został zawieszony w obowiązkach służbowych i ma zakaz noszenia munduru.

Jak donosi magazyn „Der Spiegel” podpułkownik zwrócił na siebie uwagę postami, jakie zamieszczał w zamkniętej grupie na Facebooku, a które odzwierciedlały ideologię „Obywateli Rzeszy”. W ubiegłym roku w Bundeswehrze zostało zdemaskowanych czterech prawicowych ekstremistów. Kontrwywiad wojskowy MAD zaklasyfikował ponadto trzech żołnierzy jako islamistów – powiedział rzecznik MAD. We wszystkich przypadkach wszczęto postępowania dyscyplinarne lub personalne, a „znaczna większość” tych osób opuściła już armię – poinformował rzecznik, potwierdzając doniesienia gazet grupy medialnej Funke.

„Obywatele Rzeszy” w Bundeswehrze to prawdziwe zagrożenie – mówi polityk Zielonych i ekspertka ds. obronności Agnieszka Brugger. – Ludzie, którzy zaprzeczają istnieniu Republiki Federalnej, nie mogą mieć dostępu do broni i szkolenia wojskowego – dodała. „Obywatele Rzeszy” nie mogą zasilać szeregów Bundeswehry, a tym bardziej jej elitarnej jednostki – skomentowała polityk Zielonych.

W ubiegłym rok MAD odnotował 270 przypadków podejrzenia o prawicowy ekstremizm. W 2017 roku. tych przypadków było aż 379. Ponadto w 20 z nich podejrzewano żołnierzy o upowszechnianie ideologii „Obywateli Rzeszy” (w 2017 roku – 36 przypadków).

Według danych MAD lekko wzrosła za to liczba przypadków żołnierzy podejrzanych o islamizm – z 46 w 2017 r. do 50 z 2018. Liczba przypadków dotyczących cudzoziemskich organizacji ekstremistycznych wzrosła z 22 do 35, a lewicowego ekstremizmu zmalała z 12 do 2.

Źródło: DW

Fot. Pixabay

Irańskie siły bezpieczeństwa oskarżają niewinnych pracowników naukowych o to, że są szpiegami. Oskarżenia mają na celu ukrycie własnych porażek i niepewności.

W ubiegłym roku irańskie siły bezpieczeństwa aresztowały irańsko-australijskiego naukowca Meimanata Hosseini-Chavoshiego szanowanego socjologa na Uniwersytecie w Melbourne, podczas jego próby opuszczenia Iranu. Na przesłuchanie został wezwany kolega zatrzymanego Mohammed Dżalala Abbasi-Shavazi, profesor na teherańskim Uniwersytecie, a także dyrektor Narodowego Instytutu Badań Ludności.

Irańska państwowa agencja informacyjna IRNA powiedziała, że Hosseini-Chavoshi i Abbasi-Shavazi, którzy wcześniej prowadzili badania socjologiczne w Iranie, zostali oskarżeni o “szpiegostwo” i naruszenia w „obszarze kontroli populacji”. Irańskie media podały, że naukowcy rzekomo fałszują statystyki dotyczące wskaźnika płodności w Iranie, próbując ukryć “kryzys demograficzny”.

Kontrola ludności stała się drażliwą kwestią w Iranie od czasu, gdy najwyższy przywódca Ajatollah Ali Chamenei wezwał do zwiększenia populacji w swoim kluczowym wystąpieniu w 2012 roku, uznając irańską politykę antykoncepcyjną za pomyłkę. Pod jego przywództwem państwo stara się zachęcić Irańczyków do posiadania jak największej liczby dzieci w celu zwiększenia populacji kraju z około 81 do 150-200 milionów w najbliższej przyszłości.

Wspólna książka Abbasi-Shavaziego i Hosseiniego-Chavoshi dotycząca wyzwań demograficznych w kraju pod tytułem “The Fertility Transition in Iran” zdobyła nagrodę International Book of the Year, przyznaną przez Ministerstwo Kultury i Islamskiego Przewodnictwa, w 2010 roku. W kolejnych latach obaj naukowcy utracili zaufanie władz z powodu rozbieżności między ich zaleceniami politycznymi dotyczącymi zarządzania płodnością, a oficjalną decyzją o podwojeniu populacji Iranu.

Kiedyś uznawani za cenionych ekspertów, teraz nazywani przez państwo “szpiegami” i określani jako “zagrożenie” bezpieczeństwa narodowego, tylko dlatego, że ich naukowe odkrycia i opinie wydają się nie zgadzać z rządowymi planami politycznymi.

Manufaktura szpiegów

Irański aparat bezpieczeństwa i wywiadu ciężko pracuje, aby zapobiec zagranicznemu szpiegostwu. Kradzież na początku 2018 roku ogromnego archiwum irańskich planów nuklearnych przez powiązanych z Izraelem agentów nie byłaby możliwa bez zagranicznej infiltracji.

Jednak kampania Islamskiej Republiki przeciwko infiltracji i szpiegostwu, która rozpoczęła się po ostrzeżeniu Ajatollaha Chameneiego w listopadzie 2015 roku, osiągnęła nadzwyczajne rozmiary, prowadząc do czegoś, co można by nazwać produkcją szpiegów do celów politycznych.

Oskarżenie naukowców i ekspertów, takich jak Hosseini-Chavoshi i Abbasi-Shavazi o bycie “szpiegami”, ponieważ mają poglądy sprzeczne z ideologią państwa i oficjalną polityką, nie jest niczym niezwykłym w dzisiejszym Iranie.

Na przykład Kaveh Madani, wysoce utalentowany pracownik naukowy Imperial College London i były zastępca szefa irańskiego Departamentu Środowiska, został zmuszony do opuszczenia Iranu w kwietniu ubiegłego roku, z obawy, że zostanie nazwany przez Iran “infiltratorem” lub „szpiegiem” i trafi do więzienia. “Ludzie z wywiadu w Iranie … są bardzo wyczuleni na zagranicznych ekspertów, którzy zbytnio zbliżają się do decydentów i zdobywają ich zaufanie”, powiedział Madani. “Staje się to problematyczne, zwłaszcza, gdy odkrycia lub opinie badacza z zagranicy są w konflikcie z narracyjnymi i ideologicznymi przekonaniami Islamskiej Republiki”. Dodał, że członkowie irańskiej konserwatywnej wspólnoty bezpieczeństwa i wywiadu obawiają się, że irańscy eksperci z zagranicznymi powiązaniami mogą próbować przekonać decydentów najwyższego szczebla w Iranie do przeprowadzenia poważnych reform.

W styczniu 2018 roku Kavous Seyed-Emami, irańsko-kanadyjski profesor socjologii politycznej na Uniwersytecie imama Sadiqa, który był doradcą na Uniwersytecie w Teheranie, został zatrzymany pod zarzutem szpiegowania pod płaszczykiem aktywizmu ekologicznego. Pasjonował się ekologią i był w zarządzie Persian Wildlife Heritage Foundation, organizacji pozarządowej zajmującej się ochroną środowiska, którą pomógł uruchomić.

Seyed-Emami niespodziewanie zmarł w więzieniu Evin w Teheranie wkrótce po zatrzymaniu. Abbas Jafari-Dolatabadi, prokurator generalny Teheranu, powiedział, że naukowiec “popełnił samobójstwo po przyznaniu się do zbrodni podczas pobytu w więzieniu”. Oskarżenia o szpiegostwo i twierdzenie, że popełnił samobójstwo, zostały odrzucone przez jego rodzinę i kolegów. “Mój tata głosował w każdym cyklu wyborczym, promował aktywne uczestnictwo, stanowczo przeciwstawiał się wojnie i sankcjom, troszczył się autentycznie o Iran, jego środowisko i ludzi”, powiedział jego syn Mehran.

Zmarły w więzieniu profesor w rozmowach sądził, że sankcje USA i UE przeciwko Teheranowi, są “nieprzydatne i nieuzasadnione”. Co więcej, publicznie mówił o zagranicznych zagrożeniach przeciwko Iranowi już w marcu 2017 roku. Podkreślał także potrzebę wzmocnienia irańskich “zdolności obronnych”, aby powstrzymać ewentualne działania wojskowe.

Kiedy jednak siły bezpieczeństwa zdecydowały, że jest “szpiegiem”, patriotyzm Seyeda-Emami okazał się niewystarczający, by uratować mu życie.

Kozły ofiarne”

W niektórych przypadkach określenie wybranych irańskich naukowców jako “szpiegów” nie jest oparte nawet na różnicach ideologicznych, w stosunku do władz tego kraju. Czasami irański aparat bezpieczeństwa wydaje się używać niewinnych naukowców jako „kozłów ofiarnych”, aby ukryć własne potknięcia. Wiadomo też, że oskarżają naukowców, którzy nie chcą szpiegować dla Teheranu.

Przypadek Ahmada Reza Jalali, irańsko-szwedzkiego lekarza medycyny i wykładowcy z Instytutu Karolinska w Sztokholmie, który został aresztowany w kwietniu 2016 roku, a następnie skazany na śmierć za szpiegostwo na rzecz Izraela, może być tego przykładem.

W grudniu 2017 roku Irańska telewizja państwowa wyemitowała program, w którym Jalali, wcześniej pracujący nad projektem dla irańskiego Ministerstwa Obrony, przyznał się do przekazania informacji zagranicznemu wywiadowi na temat irańskich naukowców pracujących przy projekcie nuklearnym.

Jego rodzina, zwolennicy i kilka międzynarodowych organizacji pozarządowych sądzi, że Jalali został zmuszony do przeczytania tego oświadczenia. Później sam Jalali wysłał nagranie dźwiękowe z więzienia Evin, twierdząc że zeznania na nim wymuszono.

Jego żona, Vida Mehrannia, sądzi, że państwo wykorzystało męża jako kozła ofiarnego, po to by ukryć incydenty bezpieczeństwa, które pozwoliły Mossadowi w latach 2010-2012 zamordować kilku ważnych naukowców z dziedziny jądrowej.

“Państwo prześladuje niewinną osobę i nazywa ją przestępcą usprawiedliwiając incydenty bezpieczeństwa i potknięcia wywiadu, które doprowadziły do zamachu na naukowców nuklearnych” – powiedziała – “czas rzekomych działań szpiegowskich Ahmada Rezy nawet nie pasuje logicznie do tych zabójstw”. Dodała, że skazując męża na śmierć, państwo „terroryzuje naukowców współpracujących z organizacjami państwowymi w celu osiągnięcia ich pełnego posłuszeństwa”. Pod koniec 2017 roku Jalali stwierdził w liście, który napisał w więzieniu Evin, że został uwięziony po tym, jak odmówił szpiegowania dla irańskich służb wywiadowczych.

Jalali nie jest jedynym naukowcem, który twierdził, że był celem ataku za odmowę pracy dla irańskiego wywiadu. Hamid Babaei, irański doktorant finansów na Uniwersytecie w Liege w Belgii, twierdził również, że został osadzony w więzieniu za odmowę działania jako informator dla irańskiego Ministerstwa Wywiadu. Babaei został skazany na 6 lat więzienia w grudniu 2013 roku za rzekome “działanie przeciwko bezpieczeństwu narodowemu poprzez komunikowanie się z wrogim rządem”.

Inni irańscy eksperci i zagraniczni specjaliści posiadający podwójne obywatelstwo, których w ostatnich latach podejrzewano o “szpiegostwo”, “infiltrację” lub “miękką dywersję” to; Abbasa Edalata, profesor matematyki w Imperial College London; Omid Kokabee, fizyk laserowy z University of Texas; Kamiar i Arash Alaei, lekarze oraz znani na całym świecie specjaliści od AIDS; Haleh Esfandiari, były dyrektor programu na Bliskim Wschodzie w Woodrow Wilson Center; Homa Hoodfar, irańsko-kanadyjski antropolog; Kian Tajbakhsh, irańsko-amerykański badacz urbanistyki; i Ramin Jahanbegloo, irańsko-kanadyjski filozof.

Ciągła kampania irańskiego establishmentu przeciwko naukowcom z zagranicznymi afiliacjami jest odbiciem stale rosnącej percepcji zagrożeń i ciągłej niepewności. W obliczu zwiększającej się presji zagranicznej i pogłębiania się podziałów wewnątrz państwa irańskie siły bezpieczeństwa produkują “szpiegów” nie tylko po to, by usprawiedliwić własne niepowodzenia, ale także by uspokoić obawy związane z poglądami naukowymi, które mogą potencjalnie podważyć polityczne i ideologiczne filary Islamskiej Republiki.

Źródło: Aljazeera

Fot. Pixabay

Chiński wywiad zagraża Polsce. Warszawa nie reaguje na zagrożenie

Mocarstwa rezygnują ze współpracy z Huawei. Polska ją kontynuuje nieświadoma zagrożenia.

O chińskich gigantach telekomunikacyjnych, takich jak ZTE i Huawei, pisaliśmy na naszym portalu kilkakrotnie.

Rząd Australii, zakazał używania ich sprzętu do budowania krajowej sieci 5G ze względu na chęć zachowania wysokich standardów bezpieczeństwa.

Wcześniej podobną decyzję w odniesieniu do ZTE podjęły władze Stanów Zjednoczonych, a na „tapecie” są już projekty aktów prawnych zakazujących amerykańskim agencjom nabywanie, eksploatowanie oraz wynajem sprzętu telekomunikacyjnego chińskiej produkcji. Mają one wymieniać Huawei jako przykład podejrzanego chińskiego sprzedawcy. Szefowie amerykańskich służb wywiadowczych stoją na stanowisku, że smartfony Huawei oraz ich infrastruktura sieciowa mogą być wykorzystywane do gromadzenia informacji wywiadowczych, w szczególności dotyczy to nowej, zaawansowanej technologii 5G.

Podobną sytuację mamy w Kanadzie. Tam trzech byłych dyrektorów najważniejszych kanadyjskich agencji bezpieczeństwa wzywało rząd federalny by zwrócił uwagę na ostrzeżenia amerykańskich służb wywiadowczych i zerwał związki z chińską firmą Huawei, producentem smartfonów i sprzętu telekomunikacyjnego. Podniesiono także inne kwestie, np. to, że też firma Huawei, założona została przez byłego oficera chińskiej Armii Czerwonej Ren Zhenfei i nie posiada publicznej listy akcjonariuszy.

Wszystkie wymienione państwa z Nową Zelandią oraz Wielką Brytanią są częścią sojuszu wywiadowczego, tzw. Five Eyes i ściśle ze sobą współpracują dzieląc się poufnymi informacjami. Dlatego również brytyjski BT Group zapowiedział likwidację sprzęt chińskich producentów ze swej sieci rdzeniowej 3G i 4G.

Sylwia Czubkowska w na łamach Gazety Wyborczej z dnia 14 grudnia br. w artykule pt. „Największe telekomy w Europie odsuwają się od Huawei. Ale nie w Polsce” zadaje bardzo istotne pytanie: dlaczego Niemiecki Deutsche Telekom i Francuski Orange rezygnują bądź ograniczają współpracę Chińskimi usługodawcami lub producentami w swoich rodzimych państwach?

Tymczasem w Polsce T-Mobile, którego właścicielem jest Deutsche Telekom zawarły umowy na budowę pilotażowych rozwiązań 5G właśnie przy użyciu sprzętu Huawei. Podobnie Orange, wykorzystuje sprzęt Huawei, swojego partnera biznesowego. Zadane przez autorkę artykułu pytanie pozostają bez odpowiedzi.

Naszym zdaniem – władze w Polsce nie sformułowały Polityki bezpieczeństwa w omawianym zakresie, opartej na rzetelnie przeprowadzonej analizie ryzyka, a tym samym efektywnych regulacji. W sprawie, która de facto dotyczy szeroko pojętego bezpieczeństwa ważna byłaby optyka służb specjalnych, które powinny przedstawić pogłębione dane i uświadomić rządzącym, z jak wielkim ryzykiem wiąże się brak należytej troski o integralność polskiej telekomunikacji.

Kiedy wydarzy się coś złego, politycy z reguły narzekają, że służby nie informowały o zagrożeniu, a powinny były, i że trzeba powołać spec komisję do wyjaśnień… Już teraz, w ciemno, można przewidzieć, co powiedzą komentatorzy, kiedy okaże się, że polskie telekomy – inaczej niż europejskie, opanowały firmy z Chin. Skoro służby na całym świecie alarmują przed dopuszczeniem Chińczyków do wrażliwych systemów telekomunikacyjnych – może warto byłoby zastanowić się nad tym i dokonać stosowanej analizy już dzisiaj.

Fot. Pixabay

Dziesięć najlepszych agencji wywiadowczych na świecie w 2018 r.

Agencje wywiadowcze są pierwszą linią obrony przed potencjalnymi zagrożeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Mają one za zadanie gromadzić informacje wywiadowcze, prowadzić różne formy szpiegostwa, doradzać rządowi w sprawach bezpieczeństwa narodowego, rozpowszechniać fałszywe informacje, a w przypadku niektórych służb nawet przeprowadzać zabójstwa. Oto ranking najskuteczniejszych z nich w 2018 r.

10. Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego (MSS)

Utworzone w 1983 roku Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego jest agencją bezpieczeństwa i agencją wywiadowczą Chin. Ma siedzibę w Pekinie. Składa się z 17 biur i oddziałów, w tym kontrwywiadu i badań społecznych.

MSS odgrywa główną rolę w cenzurze Internetu w Chinach, odcinając obywateli od świata zewnętrznego. Umożliwia rządowi kontrolowanie tego, co ma wpływ na Chińczyków. Agencja jest również odpowiedzialna za radzenie sobie z wewnętrznymi sprzeciwami i wszystkim, co może sprawić, że obywatele zbuntują się przeciwko rządzącej partii komunistycznej.

MSS jest mocno zaangażowane w szpiegostwo gospodarcze, a chiński gigant telekomunikacyjny Huawei jest głównym podejrzanym o pomoc w gromadzeniu informacji wywiadowczych z całego świata.

Dzięki ponad 100 000 pracowników wywiadu zarówno w Chinach, jak i poza granicami, MSS skutecznie odgrywa swoją rolę, szczególnie w odniesieniu do bezpieczeństwa narodowego.

9. Australian Secret Intelligence Service (ASIS)

Australijska tajna służba wywiadowcza z siedzibą w Canberze jest odpowiednikiem Centralnej Agencji Wywiadowczej. Zajmuje się głównie wywiadem międzynarodowym lub zagranicznym i zazwyczaj koordynuje działania z innymi podobnymi agencjami na całym świecie.

ASIS powstała w 1952 roku, chociaż społeczeństwo nie wiedziało o jej istnieniu do 1972 roku. Podobnie jak wiele innych agencji wywiadowczych, ASIS w przeszłości był zaangażowany w różnego rodzaju incydenty międzynarodowe. Jeden z najbardziej znaczących miał miejsce w Papui Nowej Gwinei prawie trzy dekady temu. ASIS próbowało wtedy rzekomo stłumić ruchy niepodległościowe w tym kraju. Agencja była również zaangażowana w chilijski zamach stanu we wrześniu 1973 roku. Mimo, że nakazano jej wycofanie się kilka miesięcy wcześniej.

8. Canadian Security Intelligence Service (CSIS)

Kanada jest jednym z najbezpieczniejszych krajów na świecie. Większość zasług za utrzymanie bezpieczeństwa kraju należy do kanadyjskiej służby wywiadowczej, głównej agencji wywiadowczej w Kanadzie.

CSIS zajmuje się wszystkim, co dotyczy bezpieczeństwa narodowego Kanady. Obowiązki obejmują: zbieranie informacji wywiadowczych, prowadzenie tajnych operacji i doradzanie rządowi w zakresie potencjalnych zagrożeń bezpieczeństwa. CSIS jest także przedstawicielem Kanady w Five Eyes, sojuszu wywiadowczym USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii. The Five Eyes jest uważany za jeden z najszerszych sojuszów szpiegowskich w historii.

Z siedzibą w Ottawie, CSIS zbiera informacje z całego świata i eliminuje wszystko, co może stanowić zagrożenie dla Kanady i jej obywateli. Jednak agencja ma reputację zbyt agresywnej, jeśli chodzi o prowadzenie działalności w imię bezpieczeństwa narodowego.

7. Dyrekcja Generalna ds. Bezpieczeństwa Zewnętrznego (DGSE)

Działając pod francuskim Ministerstwem Obrony, Dyrekcja Generalna ds. Bezpieczeństwa Zewnętrznego jest francuskim odpowiednikiem Centralnej Agencji Wywiadowczej. Powołana w 1981 roku (formalnie rozpoczęła działalność dopiero 2 kwietnia 1982 roku) na miejsce Służby Dokumentacji Wywiadu i Kontrwywiadu SDECE.


DGSE prowadzi wszystkie rodzaje działań i operacji związanych z bezpieczeństwem narodowym, które obejmują operacje wywiadowcze. Gromadzi dane wywiadowcze o charakterze wojskowym, strategicznym, elektronicznym, przemysłowo-ekonomicznym, rozpracowuje także organizacje terrorystyczne tradycyjnymi metodami wywiadowczymi. DGSE zajmuje się też kontrwywiadem poza granicami Francji. Sprawy wewnętrzne pozostawione są DGSI.

Prawie wszystkie działania agencji są trzymane w tajemnicy i z dala od opinii publicznej. Niewiele wiadomo o bieżących działaniach agencji.

DGSE odegrało znaczącą rolę podczas wojny domowej w Rwandzie w latach 90. XX wieku. Agencja miała za zadanie rozpowszechnianie fałszywych informacji, które położyły podwaliny pod zwiększone zaangażowanie Francji w późnych etapach wojny. DGSE odegrała również rolę podczas wojny w Kosowie między Federalną Republiką Jugosławii ,a Armią Wyzwolenia Kosowa.

6. Skrzydło badań i analiz (RAW)

Biuro wywiadu zagranicznego Indii, prawdopodobnie ma najmniej „rzucającą się w oczy” nazwę spośród wszystkich agencji wywiadowczych na świecie. Osoby postronne mogą nawet myśleć, że to tylko organizacja pozarządowa. Ale nie dajcie się zwieść nazwie agencyjnej – Skrzydło Badań i Analiz jest jednym z najzdolniejszych na świecie wywiadów.

Założone w 1968 roku, by zajmować się obcym wywiadem, RAW odgrywa kluczową rolę w obronie Indii przed atakami terrorystycznymi i monitorowaniu wydarzeń w innych krajach. Są ekstremalnie tajemniczy. Niewiele wiadomo o ich działaniach i przeszłych operacjach, co należy oceniać pozytywnie.

RAW regularnie koordynuje działania z innymi agencjami wywiadowczymi i prawdopodobnie ma oficerów wywiadu stacjonujących na całym świecie. W szczególności regularnie komunikuje się z innymi dobrze znanymi agencjami, takimi jak Centralna Agencja Wywiadowcza i Mossad, w zakresie monitorowania pakistańskiego programu jądrowego.

5. Federal Intelligence Service (BND)

Bundesnachrichtendienst lub Federalna Służba Wywiadowcza to niemiecka agencja wywiadowcza. Powstała w 1956 roku i bezpośrednio podlega Urzędowi Kanclerskiemu. Jako jedyna agencja wywiadowcza w kraju odpowiada za gromadzenie danych wywiadu wojskowego i cywilnego.

BND ma za zadanie wykrywanie wszystkich możliwych zagrożeń dla interesów niemieckich i bezpieczeństwa narodowego. Agencja gromadzi informacje na temat terroryzmu, broni jądrowej i innej broni masowego rażenia, przestępczości zorganizowanej, narkotyków i nielegalnego handlu ludźmi oraz nielegalnej migracji.

BND znane jest głównie z wykorzystywania podsłuchów i szpiegostwa elektronicznego do zbierania informacji. Są to metody często dyskutowane i kontrolowane przez opinię publiczną. Podobnie jak w przypadku innych agencji wywiadowczych, większość działań i operacji BND jest niejawna. Jednak można założyć, że agencja ma swoje „oczy i uszy” ulokowane na głównych liniach telekomunikacyjnych, nagrywając rozmowy, bez względu na obowiązek przestrzegania prywatności.

4. Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA)

Centralna Agencja Wywiadowcza jest agencją wywiadu zagranicznego Stanów Zjednoczonych. Gromadzi informacje z zagranicy oraz niewielkie ilości informacji pozyskanych w kraju. Jest to najbardziej popularna i łatwo rozpoznawalna agencja wywiadowcza na świecie, głównie ze względu na liczne występy w hollywoodzkich filmach.

CIA powstała w 1947 roku, co czyni ją jedną z najstarszych agencji wywiadowczych na tej liście. Zadaniem agencji jest monitorowanie zagranicznych wydarzeń, które mogą zagrażać Stanom Zjednoczonym, w szczególności w związku z terroryzmem i bronią jądrową oraz inną bronią masowego rażenia. Agencja zajmuje się również kontrwywiadem i cyberwojną.

Oprócz zbierania informacji, CIA prowadzi także tajne operacje paramilitarne. Na podstawie znanych operacji można powiedzieć, że historia CIA jest kontrowersyjna. Agencja przez lata była zamieszana w liczne skandale. To główny powód, dla którego zajmuje czwarte miejsce na liście 10 najlepszych agencji wywiadowczych na świecie.

3. Foreign Intelligence Service (SVR)

Służba Wywiadu Zagranicznego jest cywilną agencją wywiadu zagranicznego Federacji Rosyjskiej. Jest następcą Pierwszej Głównej Dyrekcji KGB i ściśle współpracuje z Główną Dyrekcją Wywiadu, wojskową agencją wywiadu zagranicznego Rosji.

W przeciwieństwie do głównej agencji bezpieczeństwa Rosji, Federalnej Służby Bezpieczeństwa, która zajmuje się głównie sprawami wewnętrznymi, SVR jest odpowiedzialny za gromadzenie informacji wywiadowczych poza granicami kraju. SVR ma za zadanie prowadzenie różnych form szpiegostwa, w tym szpiegostwa wojskowego i gospodarczego, oraz prowadzenie elektronicznego nadzoru w innych krajach.

SVR była również zamieszana w rzekome zabójstwa za granicą i dezinformację internetową. Ponieważ Rosja jest sprzymierzona z Chinami, można przypuszczać, że SVR regularnie współpracuje z chińskimi agencjami wywiadowczymi.

2. Tajna służba wywiadowcza (SIS)

The Secret Intelligence Service to agencja wywiadowcza Wielkiej Brytanii. Powszechnie znana jako MI6, jest drugą co do popularności agencją na tej liście, dzięki filmom o Jamesie Bondzie. Podobnie jak prawie wszystkie inne agencje z tej listy, MI6 zajmuje się przede wszystkim sprawami zewnętrznymi, pozostawiając sprawy wewnętrzne MI5.

MI6 zbiera i analizuje informacje z zagranicy. Koncentruje się na informacjach związanych z terroryzmem, bronią jądrową, handlem narkotykami, przestępczością zorganizowaną i innymi działaniami, które mogą zagrozić interesom Wielkiej Brytanii i bezpieczeństwu narodowemu. Koordynuje również z innymi agencjami wywiadu zagranicznego, takimi jak Centralna Agencja Wywiadowcza.

MI6 powstał ponad 100 lat temu, co czyni go jedną z najstarszych agencji wywiadowczych na świecie. Jego dotychczasowe osiągnięcia nie są jednak pozbawione krytyki. W ostatnich latach były kontrowersje związane z jego działalnością. Najgłośniejsze są doniesienia, że agencja stosuje tortury i zatrudnia w trybie nadzwyczajnym

1. Mosad

Mossad jest narodową agencją wywiadowczą Izraela, jednym z 10 największych krajów dysponujących najpotężniejszą bronią nuklearną na świecie. Jest to jeden z trzech oddziałów izraelskiej społeczności wywiadowczej – pozostałe dwa to Shin Bet i Aman, które odpowiednio zarządzają bezpieczeństwem wewnętrznym i wywiadem wojskowym.

Mosad zajmuje się głównie wywiadem zagranicznym, zbierając informacje na temat zagranicznych wydarzeń, które mogą zagrozić izraelskim interesom i bezpieczeństwu. Agencja prowadzi tajne operacje i ma własną jednostkę antyterrorystyczną, Kidona. Niewiele wiadomo o tej jednostce, istnieją jednak przypuszczenia, że jest złożona z elitarnych zabójców.

Mossad współpracuje z podobnymi podmiotami w innych krajach np. z krajami Bliskiego Wschodu. Wspólnym tematem jest program jądrowy Iranu. Mossad współpracuje również z Centralną Agencją Wywiadowczą i Skrzydłem Badań i Analiz.

Źródło: Improb.com

Fot. Pixabay

W jaki sposób Albania ujawniła swoich oficerów wywiadu?

Republika Albanii, członek NATO, publikuje poufne informacje przesyłając online listy wypłat zrealizowanych przez agencję wywiadowczą. W ten sposób ujawniono tożsamość pracujących w kraju i za granicą oficerów wywiadu, nadane im numery identyfikacyjne oraz opublikowano w internecie inne dane wrażliwe.

Informację o przecieku po raz pierwszy opublikował The Independent. Polecamy przeczytanie tego artykułu, aby dowiedzieć się co zostało ujawnione w arkuszach kalkulacyjnych, bo znajdziecie tam wiele interesujących danych o działaniach tajnej agencji. Ten obszerny artykuł zawiera szczegóły o tym w jaki sposób wykryto wyciek oraz o tym, że albańskie władze nie mogły usunąć z sieci tych informacji, nawet po wielokrotnym powiadomieniu ich o incydencie.

To, co się wydarzyło, było w rzeczywistości banalne

W celu zwiększenia przejrzystości i zapobiegania korupcji albańskie Ministerstwo Finansów i Gospodarki publikuje na stronie internetowej – prawie codziennie – bieżące płatności wszystkich instytucji rządowych. Jednak płatności realizowane przez Państwową Służbę Wywiadowczą (Shërbimi Informativ Shtetëror), powszechnie znaną pod akronimem SHISH powinny być filtrowane, w tym te zawierające informacje o krajowych i zagranicznych operacjach wywiadowczych, personelu wywiadowczym krajów NATO etc. Opublikowane dane zawierały jednak dziesiątki nazw regionalnych i krajowych agentów, imiona, stanowiska i numery identyfikacyjne co najmniej ośmiu zagranicznych agentów SHISH, z których dwóch posiada wrażliwe stanowiska w NATO w Belgii. Pozostali oficerowie wywiadu pełnili służbę w: Grecji, Kosowie, Macedonii, Serbii i we Włoszech.

Ponadto, w swoich arkuszach kalkulacyjnych SHISH ujawniło dużą liczbę tablic rejestracyjnych pojazdów używanych przez albańskich oficerów wywiadu, niekiedy z przypisaną marką i modelem. W arkuszach kalkulacyjnych zostały również uwzględnione nazwiska i karty identyfikacyjne regionalnych agentów otrzymujących duże płatności gotówkowe z SHISH. Źródło rządowe, które poprosiło o nieujawnianie, zasugerowało, że pieniądze te wykorzystywano na opłacenie informatorów. Ministerstwo Finansów i Gospodarki codziennie te informacje uzupełniało o zaktualizowane arkusze kalkulacyjne.

Płatności obejmowały również dziesiątki podróży do innych krajów, realizowanych okazjonalnie, ujawniając do jakiego kraju agenci SHISH podróżują. Na przykład jeden z agentów otrzymał 2000 euro w gotówce na podróż do Słowenii w styczniu 2018 roku.

Po publikacji przez The Independent, SHISH i Ministerstwo Finansów zobowiązały się do usunięcia informacji, aby ograniczyć ich rozprzestrzenianie. Wkrótce potem SHISH opublikowało oświadczenie, że „wiadomość o wycieku tajnych informacji z SHISH nie jest prawdziwa”. Długoletni były urzędnik albańskiego wywiadu powiedział Bellingcat, że „niemożność (albańskich władz) usunięcia danych wynika z faktu, że nie czują się osobiście odpowiedzialni za wycieki. Dlatego informacje nadal są dostępne online i prawdopodobnie pozostaną w Internecie”.

Rzecznik w Ministerstwie Finansów Albanii odesłał Bellingcat z powrotem do SHISH, ponieważ „sprawa jest związana z właściwą instytucją i jeśli ma ona kompetencje to, powinna ją wyjaśnić.” SHISH nie chciał od razu skomentować sprawy, ale jego rzecznik użył osobistego Facebooka, aby nawiązać kontakt z dziennikarzami. Po pierwszej publikacji dezaktywował swoje konto. Z WhatsApp Bellingcat skontaktował się również z oficerem wywiadu SHISH, ten czytał ich wiadomości, ale żadna odpowiedź nie została wysłana w momencie publikacji.

Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy wrażliwe informacje o SHISH pojawiły się w Internecie. W 2017 roku Biuro prezydenta Albanii wprowadziło do systemu tzw. „formularz dekryminalizacji” Helidona Bendo, dyrektora SHISH, aby udowodnić, że nie był on ścigany za jakiekolwiek przestępstwa.

Metoda ta służy nie zatrudnianiu na niektórych stanowiskach lub obejmowaniu kluczowych funkcji rządowych w Albanii przez osoby skazane za pełnienie przestępstw. Plik został przesłany do internetu bez ukrycia danych karty identyfikacyjnej dyrektora wywiadu. Nie udało się też ukryć jego adresu domowego.

Źródło: Bellingcat

Fot. Pixabay

Izraelski kontrwywiad rekrutuje za pomocą gry internetowej

By pozyskać kandydatów do współpracy, posiadających kompetencje w obszarze technologii, izraelska służba bezpieczeństwa Szin Bet, znana też jako Szabak, stworzyła grę o nazwie „Shabah Challenge”, dostępną pod adresem https://www.israelneedsu.com. Portal zachęca odwiedzających, by zidentyfikowali grupę terrorystów o nazwie „Biały wrzesień”.

„Są oni związani z globalnym ruchem dżihadystów i finansuje ich Iran oraz Hezbollah,” informuje portal. „Kilka tygodni temu wykorzystali darknet by ogłosić zwoje zamierzenia, polegające na przeprowadzeniu ataku terrorystycznego o wielkiej skali na Izrael”. Operację swoją nazwali „Izraelski 11 września”. „Są wykwalifikowani i bezwzględni.” Na portalu widnieje też informacja, że część terrorystów już przeniknęło do kraju. „Nasi agencji rozpoczęli realizację operacji, której celem jest powstrzymanie terrorystów”.

Według mediów już około 150 tysięcy osób z całego świata odwiedziło tę stronę, natomiast tylko dwie rozwiązały zadanie. Odwiedzający pochodzą z USA, Rosji, Francji, Wielkiej Brytanii, ze Strefy Gazy, Turcji, Afganistanu, Pakistanu i Iraku. Portal powstał dlatego, ze Szin Bet stara się poszerzać swą bazę kompetencyjną, także w dziedzinie nowych rozwiązań technologicznych, w tym innowacyjnych startupów. Po udanej pierwszej rundzie inwestycji zrealizowanych przez Szin Bet wspólnie z inkubatorem biznesu Uniwersytetu w Tel Awiwie (TAU Ventures), który nosi nazwę „The Xcelerator”, izraelska służba dalej poszukuje nowych rozwiązań. Komisja złożona z przedstawicieli Szin Bet i TAU Ventures wytypuje teraz dziewięć start-upów, które zostaną włączone w czteromiesięczny program inkubatora. Jest on przeznaczony dla początkujących przedsiębiorców, którzy są w stanie wykazać się kompetencjami, nie muszą jednak koniecznie funkcjonować w obszarze bezpieczeństwa.

Źródło: Jerusalem Post

Fot. Pixabay