Home Posts tagged swr

Dziesięć najlepszych agencji wywiadowczych na świecie w 2018 r.

Agencje wywiadowcze są pierwszą linią obrony przed potencjalnymi zagrożeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Mają one za zadanie gromadzić informacje wywiadowcze, prowadzić różne formy szpiegostwa, doradzać rządowi w sprawach bezpieczeństwa narodowego, rozpowszechniać fałszywe informacje, a w przypadku niektórych służb nawet przeprowadzać zabójstwa. Oto ranking najskuteczniejszych z nich w 2018 r.

10. Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego (MSS)

Utworzone w 1983 roku Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego jest agencją bezpieczeństwa i agencją wywiadowczą Chin. Ma siedzibę w Pekinie. Składa się z 17 biur i oddziałów, w tym kontrwywiadu i badań społecznych.

MSS odgrywa główną rolę w cenzurze Internetu w Chinach, odcinając obywateli od świata zewnętrznego. Umożliwia rządowi kontrolowanie tego, co ma wpływ na Chińczyków. Agencja jest również odpowiedzialna za radzenie sobie z wewnętrznymi sprzeciwami i wszystkim, co może sprawić, że obywatele zbuntują się przeciwko rządzącej partii komunistycznej.

MSS jest mocno zaangażowane w szpiegostwo gospodarcze, a chiński gigant telekomunikacyjny Huawei jest głównym podejrzanym o pomoc w gromadzeniu informacji wywiadowczych z całego świata.

Dzięki ponad 100 000 pracowników wywiadu zarówno w Chinach, jak i poza granicami, MSS skutecznie odgrywa swoją rolę, szczególnie w odniesieniu do bezpieczeństwa narodowego.

9. Australian Secret Intelligence Service (ASIS)

Australijska tajna służba wywiadowcza z siedzibą w Canberze jest odpowiednikiem Centralnej Agencji Wywiadowczej. Zajmuje się głównie wywiadem międzynarodowym lub zagranicznym i zazwyczaj koordynuje działania z innymi podobnymi agencjami na całym świecie.

ASIS powstała w 1952 roku, chociaż społeczeństwo nie wiedziało o jej istnieniu do 1972 roku. Podobnie jak wiele innych agencji wywiadowczych, ASIS w przeszłości był zaangażowany w różnego rodzaju incydenty międzynarodowe. Jeden z najbardziej znaczących miał miejsce w Papui Nowej Gwinei prawie trzy dekady temu. ASIS próbowało wtedy rzekomo stłumić ruchy niepodległościowe w tym kraju. Agencja była również zaangażowana w chilijski zamach stanu we wrześniu 1973 roku. Mimo, że nakazano jej wycofanie się kilka miesięcy wcześniej.

8. Canadian Security Intelligence Service (CSIS)

Kanada jest jednym z najbezpieczniejszych krajów na świecie. Większość zasług za utrzymanie bezpieczeństwa kraju należy do kanadyjskiej służby wywiadowczej, głównej agencji wywiadowczej w Kanadzie.

CSIS zajmuje się wszystkim, co dotyczy bezpieczeństwa narodowego Kanady. Obowiązki obejmują: zbieranie informacji wywiadowczych, prowadzenie tajnych operacji i doradzanie rządowi w zakresie potencjalnych zagrożeń bezpieczeństwa. CSIS jest także przedstawicielem Kanady w Five Eyes, sojuszu wywiadowczym USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii. The Five Eyes jest uważany za jeden z najszerszych sojuszów szpiegowskich w historii.

Z siedzibą w Ottawie, CSIS zbiera informacje z całego świata i eliminuje wszystko, co może stanowić zagrożenie dla Kanady i jej obywateli. Jednak agencja ma reputację zbyt agresywnej, jeśli chodzi o prowadzenie działalności w imię bezpieczeństwa narodowego.

7. Dyrekcja Generalna ds. Bezpieczeństwa Zewnętrznego (DGSE)

Działając pod francuskim Ministerstwem Obrony, Dyrekcja Generalna ds. Bezpieczeństwa Zewnętrznego jest francuskim odpowiednikiem Centralnej Agencji Wywiadowczej. Powołana w 1981 roku (formalnie rozpoczęła działalność dopiero 2 kwietnia 1982 roku) na miejsce Służby Dokumentacji Wywiadu i Kontrwywiadu SDECE.


DGSE prowadzi wszystkie rodzaje działań i operacji związanych z bezpieczeństwem narodowym, które obejmują operacje wywiadowcze. Gromadzi dane wywiadowcze o charakterze wojskowym, strategicznym, elektronicznym, przemysłowo-ekonomicznym, rozpracowuje także organizacje terrorystyczne tradycyjnymi metodami wywiadowczymi. DGSE zajmuje się też kontrwywiadem poza granicami Francji. Sprawy wewnętrzne pozostawione są DGSI.

Prawie wszystkie działania agencji są trzymane w tajemnicy i z dala od opinii publicznej. Niewiele wiadomo o bieżących działaniach agencji.

DGSE odegrało znaczącą rolę podczas wojny domowej w Rwandzie w latach 90. XX wieku. Agencja miała za zadanie rozpowszechnianie fałszywych informacji, które położyły podwaliny pod zwiększone zaangażowanie Francji w późnych etapach wojny. DGSE odegrała również rolę podczas wojny w Kosowie między Federalną Republiką Jugosławii ,a Armią Wyzwolenia Kosowa.

6. Skrzydło badań i analiz (RAW)

Biuro wywiadu zagranicznego Indii, prawdopodobnie ma najmniej „rzucającą się w oczy” nazwę spośród wszystkich agencji wywiadowczych na świecie. Osoby postronne mogą nawet myśleć, że to tylko organizacja pozarządowa. Ale nie dajcie się zwieść nazwie agencyjnej – Skrzydło Badań i Analiz jest jednym z najzdolniejszych na świecie wywiadów.

Założone w 1968 roku, by zajmować się obcym wywiadem, RAW odgrywa kluczową rolę w obronie Indii przed atakami terrorystycznymi i monitorowaniu wydarzeń w innych krajach. Są ekstremalnie tajemniczy. Niewiele wiadomo o ich działaniach i przeszłych operacjach, co należy oceniać pozytywnie.

RAW regularnie koordynuje działania z innymi agencjami wywiadowczymi i prawdopodobnie ma oficerów wywiadu stacjonujących na całym świecie. W szczególności regularnie komunikuje się z innymi dobrze znanymi agencjami, takimi jak Centralna Agencja Wywiadowcza i Mossad, w zakresie monitorowania pakistańskiego programu jądrowego.

5. Federal Intelligence Service (BND)

Bundesnachrichtendienst lub Federalna Służba Wywiadowcza to niemiecka agencja wywiadowcza. Powstała w 1956 roku i bezpośrednio podlega Urzędowi Kanclerskiemu. Jako jedyna agencja wywiadowcza w kraju odpowiada za gromadzenie danych wywiadu wojskowego i cywilnego.

BND ma za zadanie wykrywanie wszystkich możliwych zagrożeń dla interesów niemieckich i bezpieczeństwa narodowego. Agencja gromadzi informacje na temat terroryzmu, broni jądrowej i innej broni masowego rażenia, przestępczości zorganizowanej, narkotyków i nielegalnego handlu ludźmi oraz nielegalnej migracji.

BND znane jest głównie z wykorzystywania podsłuchów i szpiegostwa elektronicznego do zbierania informacji. Są to metody często dyskutowane i kontrolowane przez opinię publiczną. Podobnie jak w przypadku innych agencji wywiadowczych, większość działań i operacji BND jest niejawna. Jednak można założyć, że agencja ma swoje „oczy i uszy” ulokowane na głównych liniach telekomunikacyjnych, nagrywając rozmowy, bez względu na obowiązek przestrzegania prywatności.

4. Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA)

Centralna Agencja Wywiadowcza jest agencją wywiadu zagranicznego Stanów Zjednoczonych. Gromadzi informacje z zagranicy oraz niewielkie ilości informacji pozyskanych w kraju. Jest to najbardziej popularna i łatwo rozpoznawalna agencja wywiadowcza na świecie, głównie ze względu na liczne występy w hollywoodzkich filmach.

CIA powstała w 1947 roku, co czyni ją jedną z najstarszych agencji wywiadowczych na tej liście. Zadaniem agencji jest monitorowanie zagranicznych wydarzeń, które mogą zagrażać Stanom Zjednoczonym, w szczególności w związku z terroryzmem i bronią jądrową oraz inną bronią masowego rażenia. Agencja zajmuje się również kontrwywiadem i cyberwojną.

Oprócz zbierania informacji, CIA prowadzi także tajne operacje paramilitarne. Na podstawie znanych operacji można powiedzieć, że historia CIA jest kontrowersyjna. Agencja przez lata była zamieszana w liczne skandale. To główny powód, dla którego zajmuje czwarte miejsce na liście 10 najlepszych agencji wywiadowczych na świecie.

3. Foreign Intelligence Service (SVR)

Służba Wywiadu Zagranicznego jest cywilną agencją wywiadu zagranicznego Federacji Rosyjskiej. Jest następcą Pierwszej Głównej Dyrekcji KGB i ściśle współpracuje z Główną Dyrekcją Wywiadu, wojskową agencją wywiadu zagranicznego Rosji.

W przeciwieństwie do głównej agencji bezpieczeństwa Rosji, Federalnej Służby Bezpieczeństwa, która zajmuje się głównie sprawami wewnętrznymi, SVR jest odpowiedzialny za gromadzenie informacji wywiadowczych poza granicami kraju. SVR ma za zadanie prowadzenie różnych form szpiegostwa, w tym szpiegostwa wojskowego i gospodarczego, oraz prowadzenie elektronicznego nadzoru w innych krajach.

SVR była również zamieszana w rzekome zabójstwa za granicą i dezinformację internetową. Ponieważ Rosja jest sprzymierzona z Chinami, można przypuszczać, że SVR regularnie współpracuje z chińskimi agencjami wywiadowczymi.

2. Tajna służba wywiadowcza (SIS)

The Secret Intelligence Service to agencja wywiadowcza Wielkiej Brytanii. Powszechnie znana jako MI6, jest drugą co do popularności agencją na tej liście, dzięki filmom o Jamesie Bondzie. Podobnie jak prawie wszystkie inne agencje z tej listy, MI6 zajmuje się przede wszystkim sprawami zewnętrznymi, pozostawiając sprawy wewnętrzne MI5.

MI6 zbiera i analizuje informacje z zagranicy. Koncentruje się na informacjach związanych z terroryzmem, bronią jądrową, handlem narkotykami, przestępczością zorganizowaną i innymi działaniami, które mogą zagrozić interesom Wielkiej Brytanii i bezpieczeństwu narodowemu. Koordynuje również z innymi agencjami wywiadu zagranicznego, takimi jak Centralna Agencja Wywiadowcza.

MI6 powstał ponad 100 lat temu, co czyni go jedną z najstarszych agencji wywiadowczych na świecie. Jego dotychczasowe osiągnięcia nie są jednak pozbawione krytyki. W ostatnich latach były kontrowersje związane z jego działalnością. Najgłośniejsze są doniesienia, że agencja stosuje tortury i zatrudnia w trybie nadzwyczajnym

1. Mosad

Mossad jest narodową agencją wywiadowczą Izraela, jednym z 10 największych krajów dysponujących najpotężniejszą bronią nuklearną na świecie. Jest to jeden z trzech oddziałów izraelskiej społeczności wywiadowczej – pozostałe dwa to Shin Bet i Aman, które odpowiednio zarządzają bezpieczeństwem wewnętrznym i wywiadem wojskowym.

Mosad zajmuje się głównie wywiadem zagranicznym, zbierając informacje na temat zagranicznych wydarzeń, które mogą zagrozić izraelskim interesom i bezpieczeństwu. Agencja prowadzi tajne operacje i ma własną jednostkę antyterrorystyczną, Kidona. Niewiele wiadomo o tej jednostce, istnieją jednak przypuszczenia, że jest złożona z elitarnych zabójców.

Mossad współpracuje z podobnymi podmiotami w innych krajach np. z krajami Bliskiego Wschodu. Wspólnym tematem jest program jądrowy Iranu. Mossad współpracuje również z Centralną Agencją Wywiadowczą i Skrzydłem Badań i Analiz.

Źródło: Improb.com

Fot. Pixabay

 

Sprawa Oswalda Gantoisa, przykuwa uwagę europejskich służb specjalnych. 63-letni Belg jest oskarżony o współpracę z KGB, a później SWR, polegającą na przekazywaniu informacji, kluczowych z punktu widzenia procesu legendowania przyszłych agentów. Wiedza, którą dysponował, była niezwykle pomocna przy tworzeniu zarówno fałszywych dokumentów jak i budowaniu tożsamości szpiegów.

Gantois rozpoczął współpracę z Rosjanami w 1985 roku. W tym czasie Belg pracował na stanowiskach konsularnych w takich krajach jak: Stany Zjednoczone, Indie, Japonia, Portugalia i Algieria. Belgijski kontrwywiad podejrzewał dyplomatę o działania na rzecz Rosjan od dawna. Nieoficjalnie wiadomo, że materiały w tej sprawie przekazały Belgom także inne służby państw zachodnich. Gantois został objęty pełnym rozpoznaniem operacyjnym. Jednak szczególną uwagę belgijskiego kontrwywiadu przykuła jego aktywność na placówce w Danii, gdzie przebywał od 2008 roku. Jednak sprawa była na tyle niejednoznaczna, że dyplomatę najpierw zawieszono w obowiązkach w 2011. Oswald Gantois odwołał się od tej decyzji, a od 2012 trwa proces w sprawie o szpiegostwo, który zakończy się prawdopodobnie w połowie czerwca.

Po zatrzymaniu dokonano gruntownego przeszukania jego domu i co ciekawe – przesłuchano go przy wykorzystaniu wykrywacza kłamstw, oczywiście za zgodą podejrzanego. Zwrócono wówczas uwagę, że podejrzany studiował języki słowiańskie na uniwersytecie w Gandawie (wówczas został zauważony przez rosyjskie służby specjalne), a następnie ukończył studia podyplomowe w Brugii, w prestiżowej  uczelni College d’Europe, kształcącej przyszłych urzędników UE.  Prokuratura Federalna zgromadziła materiał dowodowy potwierdzający współpracę Belga z Rosjanami od 1985 roku. Pierwszy raz Rosjanie nawiązali z nim kontakt, kiedy pracował na placówce w Tokio. Gantois podjął rozmowy z funkcjonariuszami wydziału N, specjalizującego się w dostarczaniu fałszywych dokumentów i fikcyjnych tożsamości dla rosyjskich szpiegów. W czym Gantois był pomocny? Jako pracownik konsularny, znał doskonale szczegóły ustawodawstwa dotyczące naturalizacji.

Rosyjskie służby na przełomie lat 80 i 90 ubiegłego wielu stosowały szeroki wachlarz narzędzi dotyczących kreowania nowych tożsamości. Jednym ze sposobów było korzystanie z danych osób zmarłych, innym było tworzenie fałszywego napis w rejestrze urodzin, w konsulacie państwa zachodniego, znajdującym się w egzotycznym kraju.

Rosyjscy szpiedzy szukali zatem luk prawnych w przepisach dotyczących obywatelstwa różnych krajów. Kiedy Belgia wprowadziła nowe prawo obywatelstwa w 1986 roku, zwróciła na siebie uwagę KGB. Do Brukseli wysłano oficera KGB, działającego pod przykryciem dyplomatycznym, z zadaniem szczegółowego zbadania nowych przepisów. Walery o nazwisku legalizacyjnym rozpoczynającym się na B kontynuował misję w Belgii w ramach SWR. Jego zadaniem było sprawdzenie czy nowa ustawa mogłaby pomóc w tworzeniu „fałszywych Belgów”. W tym celu Walery próbował nawiązać relacje i werbować źródła w Departamencie Spraw Cywilnych. Pierwsze ustalenia były na tyle interesujące, że Rosjanie próbowali również odwołać się do wiedzy belgijskich placówek konsularnych za granicą, szczególnie w egzotycznych krajach. I tak wytypowano Oswalda, który pracował w Tokio.

W kolejnych latach dyplomata utrzymywał bliskie relacje z oficerami rosyjskiego wywiadu, które coraz bardziej niepokoiły VSSE, ale nie było żadnych dowodów na zdradę.  Latem 2011 ówczesny szef belgijskiej służby Alain Winants, wezwał akredytowanego przedstawiciela SWR w Brukseli i przekazał mu swoje oburzenie faktem utrzymywania zbyt bliskich relacji Rosjan z Oswaldem Gentois. Sprawa ta bardzo niekorzystnie wpłynęła na relacje pomiędzy służbami obydwu państw.

Jednak sprawa ta jest bardzo nietypowa i niejednoznaczna z procesowego punktu widzenia. Dyplomata nigdy nie przyjął żadnych pieniędzy ani się ich nie domagał. Przyjmował drobne prezenty, przede wszystkim w postaci butelek drogiego alkoholu, jednak nie były to ilości wykraczające ponad normę. Belg dawał się zapraszać na drogie obiady i wykwintne kolacje, których nigdy nie ujmował w swoich sprawozdaniach dla przełożonych. Potwierdza to tezę, iż zdawał sobie sprawę, że nie jest to zwykła relacja towarzyska czy dyplomatyczna. Podczas jednej z zarejestrowanych rozmów telefonicznych Gantois miał powiedzieć, że „często grał mocno, jak James Bond, bo każdy dyplomata musi być trochę szpiegiem”. Czy chciał po prostu przeżyć przygodę życia, czy może jednak był groźnym szpiegiem?

Obrona Belga utrzymuje, że był on wprawdzie interesującym źródłem dla Rosjan, ale przekazane przez niego informacje nigdy nie miały charakteru tajnego. Mało tego, według mecenasów reprezentujących oskarżonego, stopień szczegółowości analiz autorstwa Gantoisa, nie odbiegał znacząco od materiałów jakie byłby w stanie przygotować każdy dobry prawnik specjalizujący się w problemach naturalizacji czy danych osobowych.

Kontrwywiad rzeczywiście potwierdza, że dyplomata nigdy nie przekazał Rosjanom żadnych ściśle tajnych dokumentów. Jedynie doradzał w jaki sposób orientować się w belgijskim prawie konsularnym.

Trudno też oszacować konkretnie straty, jakie Gantois wyrządził Belgii, co będzie miało kluczowe znaczenie dla składu sędziowskiego.

Belgijska prokuratora federalna podkreśla, że prawodawstwo dotyczące przestępstw szpiegowskich jest „beznadziejnie przestarzałe” gdyż w dużej części pochodzi z 1934 roku. Artykuł 118 Kodeksu Karnego w zasadzie definiuje jedyne „twarde” szpiegostwo, dotyczące łamania tajemnicy państwowej na rzecz obcych wywiadów. Prawo belgijskie wymaga pilnej nowelizacji w obszarze walki ze szpiegostwem. Opinię tę podziela również szef belgijskiej służby VSSE Jaak Raes, który podkreśla, że Bruksela to także pole aktywności wielu obcych wywiadów – nie tylko rosyjskiego ale i chińskiego, stosujących również szereg miękkich metod wywiadowczych. Działania te są stosunkowo proste do zdefiniowania z punktu widzenia kontrwywiadu, ale trudne do ujęcia w ramy procesowe.

Oswald Gantois nie został aresztowany, odpowiada przed sądem z wolnej stopy. Materiał dowodowy nie wydaje się wystarczający do skazania go na pozbawienie wolności. Ale proces, którego zakończenie spodziewane jest 13 czerwca, będzie szczegółowo analizowany nie tylko na zachodzie, ale i w Moskwie.

Fot. Pixebay

 

Mateusz P. miał prowadzić działalność szpiegowską na rzecz służb specjalnych Federacji Rosyjskiej, to jest Federalnej Służby Bezpieczeństwa oraz Służby Wywiadu Zagranicznego  w okresie od 2009 do lipca 2016 roku. Lider partii Zmiana miał być także atrakcyjnym źródłem dla wywiadu Chińskiej Republiki Ludowej, który korzystał z jego usług do 23 października 2015 roku. Przy czym nie było możliwe ustalenie od kiedy trwała ta współpraca.

W komunikacie Prokuratury Krajowej możemy przeczytać między innymi, że:

„W toku śledztwa ustalono, że Mateusz P., prowadząc zakrojoną na szeroką skalę działalność oraz wykorzystując swoją pozycję społeczną, zawodową i polityczną oraz kontakty wśród polityków i dziennikarzy krajowych i zagranicznych, oddziaływał na grupy społeczne w Polsce i za granicą. W Polsce i za granicą promował on cele polityczne Federacji Rosyjskiej. Próbując kształtować opinię publiczną poprzez prowokowanie antyukraińskiego nastawienia Polaków i antypolskiego nastawienia Ukraińców, dążył on między innymi do pogłębiania podziałów między Polakami i Ukraińcami i między Polską i Ukrainą. Działania te oskarżony realizował w powiązaniu z rosyjskimi służbami wywiadowczymi, osiągając z tego tytułu pokaźne korzyści majątkowe”.

Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte jeszcze w 2015 roku, a więc za czasów Krzysztofa Bondaryka. W maju 2016 roku funkcjonariusze ABW zatrzymali Mateusza P, który od tego czasu przebywa w areszcie tymczasowym. Śledztwo trwało więc blisko trzy lata.

Komentarz:

Mateusz P. od dawna ogniskował na sobie uwagę kontrwywiadu ABW. Wiele sygnałów wskazywało bowiem na jego zdecydowanie ponadstandardowe relacje szczególnie na kierunku wschodnim. Jednym z impulsów, dzięki któremu zintensyfikowano działania o charakterze operacyjno–rozpoznawczym, było bez wątpienia dziennikarskie śledztwo Newsweek jakie przeprowadził duet Wojciech Cieśla – Michał Krzymowski. Artykuł dostępny jest tu: http://www.newsweek.pl/swiat/euroazjaci-w-warszawie,100369,1,1.html . Oskarżony pozwał autorów tekstu, jednak finalnie przegrał proces. Miałem zresztą okazję zeznawać jako świadek pozwanych.

Trzyletnie śledztwo to stosunkowo długi okres czasu. Tym bardziej, że oskarżony spędził w areszcie tymczasowym blisko dwa lata. Należy jednak pamiętać, że jesienią 2015 roku doszło do zmiany rządu, a co za tym idzie głębokich zmian osobowych w strukturze ABW.

Tego typu sytuacje nie sprzyjają oczywiście prowadzeniu tak złożonych postępowań. Jednak śledztwa dotyczące zbrodni szpiegostwa są wyjątkowo trudne, szczególnie w polskich warunkach, gdzie nie rozpatruje się zbyt wielu takich spraw. Proste, wydawałoby się oczywiste wręcz dowody i zdarzenia, a także inny zebrany materiał, muszą odpowiadać rygorystycznym wymogom procesowym. Naturalnie, w przypadku innych przestępstw obowiązują podobne zasady, jednak pewnego rodzaju unikalny charakter czy płynność pewnych zachowań, charakterystycznych dla przestępstw szpiegowskich powoduje, że ich uchwycenie procesowe bywa bardzo trudne.  Przypadek Mateusza P jest o tyle nietypowy, że oskarżony współpracował ze służbami dwóch państw jednocześnie, i aż trzema różnymi służbami specjalnymi. Motyw finansowy wydaje się być jednak wiodącym.

Przypomnijmy, Mateusz P to lider promoskiewskiej partii Zmiana, wcześniej poseł i rzecznik prasowy Samoobrony. Był także nieformalnym szefem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych.

W mediach starał się kreować na eksperta w dziedzinie polityki zagranicznej. Wielokrotnie brał udział jako obserwator w wyborach odbywających się pod dyktando Kremla, których przebieg kwestionowały państwa zachodnie. Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych organizowało również liczne wyjazdy, chętnie relacjonowane przez rosyjskie media. m.in. do pogrążonej w wojnie Syrii, ale także na Krym – wszędzie tam, gdzie było to potrzebne kremlowskiej propagandzie.

I na koniec refleksja, która znajdzie odzwierciedlenie w kolejnych tekstach. Otóż, warto zwrócić uwagę na fakt, iż Pan Mateusz P. podjął współpracę z rosyjskimi służbami, wedle ustaleń śledczych, w 2009 roku. Zaledwie dwa lata wcześniej przestał być posłem na Sejm RP. W materiałach ze śledztwa trudno też wskazać początkową datę zainicjowania współpracy z chińskim wywiadem. Z mojej wiedzy wynika, że jako poseł, oskarżony bywał gościem ambasady chińskiej w Warszawie. To rodzi pytanie o to, czy przypadkiem nie pracował dla obcego wywiadu zasiadając w Parlamencie…

 

Kreml utrzymuje kilka konkurujących ze sobą służb specjalnych, których kompetencje zazębiają się. W ten sposób Władimir Putin kontroluje je i rozgrywa. Jak w takim kontekście traktować zapowiedź ich scalenia pod egidą FSB?

ZSRS opierał się niegdyś na dwóch służbach specjalnych – KGB (Komitet Bezpieczeństwa Państwa), którego zadaniem było szpiegostwo polityczne i ekonomiczne, a także zapewnienie bezpieczeństwa wewnętrznego oraz GRU (Główny Zarząd Wywiadu) podporządkowany Sztabowi Generalnemu MO, odpowiedzialny za wywiad wojskowy. Po rozpadzie ZSRS Rosja podzieliła KGB na cztery służby: Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB), Służbę Wywiadu Zagranicznego (SWR), Federalną Służbę Ochrony (FSO) i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (MWD), ograniczyła też znacznie liczbę funkcjonariuszy GRU.

Najbardziej wpływowa jest FSB, w której kompetencjach pozostaje szerokie spektrum zadań, od bezpieczeństwa wewnętrznego do wywiadu zagranicznego, operacji cybernetycznych, a nawet zabójstw. Na przykład zabójstwo Aleksandra Litwinienki, byłego oficera FSB, w wyniku śledztwa przypisano właśnie FSB. Uznano też, że operację zatwierdził Putin – były oficer KGB, a później dyrektor FSB. Warto odnotować, że Putin ufa tej służbie najbardziej.

Z kolei FSO, która w wielu aspektach kompetencji przypomina amerykańską Secret Service, odpowiada przede wszystkim za ochronę vipów i obiektów rządowych, a także monitorowanie ewentualnych nieprawidłowości w pozostałych służbach specjalnych.

MWD przypomina FBI, koncentrując się na pracy charakterystycznej dla organów ścigania w obszarze zwalczania przestępczości zorganizowanej i terroryzmu.

W kwietniu 2016 roku Putin ogłosił ponadto utworzenie Gwardii Narodowej, projektowanej jako straż pretorian prezydenta, która w przyszłości mogłaby wchłonąć inne służby.

Za wywiad zagraniczny teoretycznie odpowiadają SWR i GRU. Obydwie służby angażują się w operacje cyberszpiegowskie, obydwie też zarządzają siatkami oficerów pod legendą dyplomatyczną, pracujących w ambasadach Rosji na całym świecie, w charakterze attache kulturalnych lub wojskowych. Nadzorują też aktywność tzw. „nielegałów”, udających studentów, biznesmenów i przedstawicieli szeregu innych profesji pod przybraną tożsamością.

W czerwcu 2010 roku FBI aresztowało siatkę dziesięciu „nielegałów” SWR, prowadzących działania na terenie USA. Oficerowie ci zostali miesiąc później wymienieni na kilku więźniów rosyjskich, między innymi na Siergieja Skripala, byłego oficera GRU oskarżonego o pracę na rzecz brytyjskiego wywiadu, którego otruto w marcu 2018 roku wraz z córką, przy pomocy toksyny wyprodukowanej w Rosji.

Podczas gdy SWR koncentruje się na długoterminowej współpracy z agenturą głęboko zakonspirowaną za granicą, kultura pracy GRU jest inna – agresywna i ryzykowna. Wśród podejmowanych przez GRU operacji są cyberataki szpiegowskie, rekonesans pola walki, tajne operacje z wykorzystaniem Specnazu lub sił specjalnych. GRU ćwiczyło w niestabilnych rejonach świata, współpracując z handlarzami bronią, jak np. Viktor But, z przedstawicielami mafii czy milicji w takich krajach jak Czeczenia, Gruzja, czy Ukraina. Daniel Hoffman, były szef stacji CIA stwierdza: „ Nie zmieniło się to, że po upadku ZSRS służby takie jak  SWR, FSB i GRU dalej prowadziły poważne operacje przeciwko USA i reszcie ich wrogów. ZSRS upadł, oni nie”.

Struktura organizacyjna rosyjskich służb specjalnych może przypominać strukturę służb zachodnich w tym sensie, że kompetencje  z obszaru bezpieczeństwa państwa podzielone są na poszczególne organizacje. Jednak kultura działania tych służb i autorytarna kontrola nad nimi sprzyja wewnętrznej walce o wpływy i uznanie Putina. To, wraz z endemiczną w Rosji korupcją tworzy maszynerię, która raczej potwierdzi poglądy prezydenta na poszczególne zagadnienia, zamiast przedstawiać mu obiektywne informacje i będzie rywalizować o jego względy.

Kolejnym elementem stale obecnym we wszystkich strukturach rosyjskiej władzy jest korupcja. Dotyczy to także służb specjalnych. Są one nawet bardziej na nią podatne, z uwagi na tajność działań. Rosyjscy oficerowie służb nie stronią od kryminalnego półświatka. Na przykład, w marcu 2017 roku amerykański Departament Sprawiedliwości ujawnił treść aktów oskarżenia przedstawionym dwóm oficerom FSB działającym wraz z trzema cyberprzestępcami za włamanie się w 2014 roku do zasobów informatycznych Yahoo, co pozwoliło im uzyskać dostęp do 500 milionów kont. Estońska służba bezpieczeństwa KAPO stale odnotowywała zjawisko rekrutowania funkcjonariuszy FSB do grup przestępczych, które nielegalnie próbują przekraczać granice Rosji.

Z kolei zaangażowanie GRU w wywiad polityczny wynika z nakładających się z FSB i SWR kompetencji służby. Na przykład zarówno GRU jak i FSB zaangażowane były wiosną 2016 roku w cyberoperację wymierzoną w Krajowy Komitet Demokratów.  Z kolei to GRU użyło skradzionych maili w ramach realizowanej przez Kreml operacji wpływu na wybory. Widoczne jest również pomieszanie ról Między GRU a SWR i FSB. Na przykład w 2014 roku wydalony z Francji został oficer GRU, za aktywne poszukiwanie materiałów kompromitujących ówczesnego prezydenta Francji Francois Hollande. Ta rywalizacja między służbami mogą być atutem. Raport Europejskiej Rady ds. Stosunków Międzynarodowych z 2016 roku wskazuje na to, że jest to sposób na maksymalizację efektu działań służb i swoistą dywersyfikację informacyjną. Jednak taka polityka ma również wady. Potrzeba uzyskania szybkich i spektakularnych wyników, osiągniętych przed innymi służbami, może odbywać się kosztem uczciwości procesu analitycznego i niszczy zarówno koordynację jak i współdziałanie służb.

We wrześniu 2016 roku rosyjskie media pisały o tym, że Kreml planował poważną reorganizację służb specjalnych, polegających na utworzeniu monolitu, podobnego do KGB, o nazwie Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwa, w wyniku połączenia FSO i SWR pod kierownictwem FSB. Jednak do dzisiaj nie poczyniono znaczącego postępu w pracach nad tą reorganizacją. Sam pomysł konsolidacji służb powstał w 2003 roku i już wtedy Putin stanowczo sprzeciwił się imperialnym planom FSB. Możliwe więc, że doniesienia prasowe były jedynie propozycją płynącą  ze strony służby, która próbowała sondować nastawienie prezydenta Rosji, do kolejnej próby uzyskania supremacji wśród pozostałych rywali.

Na podstawie: The Ciepher Brief

Fot. Pixebay

 

Dlaczego próbowano otruć Siergieja Skripala? Niniejszy tekst, będący efektem mojego dziennikarskiego śledztwa, próbuje odpowiedzieć na to pytanie. Sprawa obfituje w motywy, które mogły doprowadzić do śmierci byłego rosyjskiego szpiega – od kwestii wpływu Rosji na amerykańskie wybory po mistrzostwa świata w piłce nożnej i wielką grę wywiadów, która miała miejsce także w polskiej Krynicy.

Siergiej Skripal na placówce w Madrycie

Siegriej Skripal to oficer GRU (rosyjskiego wywiadu wojskowego), którego zwerbowały brytyjskie służby specjalne podczas pobytu w Hiszpanii. Tak naprawdę to Hiszpanie pierwsi zwrócili na niego uwagę i wytypowali do werbunku. Uznano jednak, że sprawę przejmą i przeprowadzą Brytyjczycy. Nie zdradzając szczegółów ograniczmy się do stwierdzenia, że niebagatelną rolę odegrał tu Paul Miller, znany i uznany funkcjonariusz wywiadu Jej Królewskiej Mości. Szczególnie skuteczny na kierunku wschodnim.

Paul Miller – łowca rosyjskich szpiegów

Miller, pośród wielu werbunków odnotowuje też pewien osobliwy sukces, na który chciałbym zwrócić uwagę. Otóż udaje mu się zwerbować agenta, oficjalnie pracownika organów kontroli skarbowej – Wiaczesława Żarko. Co ciekawe, Żarko sam zgłasza się potem do FSB, przyznaje do współpracy z Brytyjczykami, twierdząc, że nawiązano z nim kontakt za pośrednictwem nieżyjących już dziś: Aleksandra Litwinienki oraz Borysa Bieriezowskiego. Demaskuje przy okazji Paula Millera jako oficera przeprowadzającego werbunek (w tamtym czasie pracownika ambasady brytyjskiej w estońskim Tallinie). Wiele wskazuje na to, że Żarko, ulegający Brytyjczykom w 2003 roku i pracujący dla nich do połowy 2007 roku był de facto „podstawiony” przez SWR (rosyjski wywiad cywilny). Skripal zostaje aresztowany w grudniu 2004 roku. Czy obydwaj Panowie znali się osobiście? Tego nie wiem, ale podobno był moment, w którym Żarko – otrzymujący wynagrodzenie oscylujące wokół 2500 $ miesięcznie, miał narzekać na jego wysokość, porównując swoją sytuację do innych „rosyjskich źródeł”. W każdym razie czas pracy obydwu agentów zazębia się i łączy je dodatkowo nazwisko oficera MI6, który przeprowadzał werbunek, a więc Paula Millera.  Jedno wydaje się pewne, Żarko miał między innymi sprawdzić jak wyglądają relacje Borysa Bieriezowskiego (zażartego krytyka Putina) oraz Aleksandra Litwinienki z brytyjskimi służbami.

Kulisy werbunku Siergieja Skripala

Zanim Siergiej Skripal pojawił się w 1994 roku na placówce w Madrycie (zyskującym coraz bardziej na znaczeniu po tym, jak Hiszpania przystąpiła do struktur NATO w 1982 roku) wcześniej pracował  w rosyjskiej placówce dyplomatycznej na Malcie. To tam po raz pierwszy wpadł w oko Brytyjczykom. Dlaczego? Szybko został zakwalifikowany przez wprawnych obserwatorów z MI6 do grona personelu wybitnie niedyplomatycznego. Ponadto zwrócono uwagę, że przejawiał także silne skłonności do luksusu, zainteresowanie pieniędzmi i życiem o podwyższonym standardzie. Taka postawa w pracy wywiadowczej jest raczej niepożądana ponieważ przyciąga uwagę, no chyba że wynika to z przyjętego wcześniej scenariusza. Tu jednak prawdopodobnie żadnego ukrytego elementu nie było.

Skripal wydawał się zainteresowany wszelkimi dodatkowymi możliwościami zarobkowymi, jakie stwarza obecność na placówce. Rosjanie też to odnotowali. Uznano jednak, że zmiana otoczenia na mniej malownicze miejsce posłuży oficerowi GRU. W Madrycie (1994 r.) Skripal wciąż myślał o biznesie. Dlatego dość szybko nawiązał nić porozumienia z Louisem, zalegendowanym jako były oficer hiszpańskiego lotnictwa, który po przejściu na emeryturę zajął się dystrybucją wina. Przynęta zadziałała. Panowie szybko zaczęli snuć biznesowe plany wykraczające daleko poza Hiszpanię. Oficer GRU uwierzył, że po powrocie do Moskwy czeka go udana kariera eksportera winnych trunków.

Skoro wszystko szło jak po maśle, w drugim kroku, Skripal poznał innego hiszpańskiego biznesmena, Antonio Alvaresa de Hidalgo który ukończył studia w Cambridge, posiadał licencję maklera w Londynie i Nowym Jorku. Hidalgo zainteresowany był przede wszystkim raportami biznesowymi dla swoich licznych Klientów, rozważających możliwość inwestycji w Rosji… I tu dochodzimy do sedna. Otóż Hidalgo
w rzeczywistości nazywał się Paul Miller. Szczęśliwie południowa uroda Millera uwiarygodniła legendę. Jak się Państwo domyślacie Skripal chętnie przystąpił do sporządzenia pierwszych raportów. Potem poszło już gładko.

Wpadka Skripala

Oficer GRU nie miał problemu z podjęciem decyzji o przekazaniu poufnych informacji swoim nowym partnerom. Wynegocjował stałe miesięczne wynagrodzenie, otrzymał ekskluzywny na owe czasy telefon komórkowy. Na jego konto w banku Central Hispanoamericano trafiało co miesiąc wynagrodzenie za usługi świadczone na rzecz MI6. W toku współpracy zdążył zdradzić około 300 nazwisk oficerów GRU i nielegałów pracujących w Europie. Jednak szybko okazało się, że nasz bohater bardzo źle znosił stres. Dużo pił, często wpadał w okresy depresyjne, zaczął obawiać się dekonspiracji. Współpracownicy zauważyli, że zachowywał się nienaturalnie i nerwowo. Pocił się i utył. Oficjalna wersja brzmiała: lekarze zdiagnozowali cukrzycę i zalecili aby dalsze leczenie odbywało się w ojczyźnie. Skripal został więc odesłany do Moskwy. Nie wiemy czy już wówczas komórka kontrwywiadu podejrzewała go o zdradę czy rzeczywiście stan zdrowia był na tyle poważny, że postanowiono, iż wraca do centrali. Tak czy inaczej w latach 1996 – 1999 pracował w departamencie personalnym, jednak wedle mojej wiedzy nie miał dostępu do najtajniejszych materiałów.

Ponieważ cukrzyca nie ustępowała, w 1999 roku odszedł ze służby. Przeszedł do pracy w MSZ, prowadził też mało ambitne wykłady dla adeptów sztuki szpiegowskiej. W tym okresie prawdopodobnie nie kontynuował współpracy z MI6. Jednak zmiana sytuacji politycznej w Rosji, wybór Putina na urząd Prezydenta FR w 2000 roku skłoniły Brytyjczyków do ponownego uruchomienia swojego moskiewskiego źródła. Tym razem Skripal postawił znacznie bardziej wygórowane warunki finansowe, na co Brytyjczycy przystali bez oporu. Szpieg działał do grudnia 2004 roku, ale znajdował się pod obserwacją i kontrolą operacyjną kontrwywiadu FSB znacznie wcześniej. Szczególną uwagę zwróciło nagłe zainteresowanie Skripala byłymi kolegami z GRU. Próby odnowienia relacji nawet z nielubianymi osobami, kończyły się zwykle w drogich albo bardzo drogich restauracjach, przy morzu alkoholu. Ostatecznym potwierdzeniem zdrady była wizyta exszpiega w tureckim mieście Izmir i spotkanie z oficerami MI6, którzy nie tylko przekazali mu szczegółowe instrukcje operacyjne, ale także wyposażyli w odpowiedni sprzęt elektroniczny, którego miał używać w Moskwie. Jesienią 2004 roku FSB zlokalizowała skrzynkę kontaktową umiejscowioną w jednym z moskiewskich parków. Oczywiście została poddana gruntownej obserwacji fizycznej i elektronicznej. W konsekwencji wytypowano nie tylko samego Skripala, ale zarejestrowano także obecność w bezpośrednim sąsiedztwie owej skrzynki – pracownika brytyjskiej ambasady – oficera wywiadu o inicjałach Ch.P.

Wiedeńska wymiana szpiegów. Skripal odzyskuje wolność

Dziś przebywa on na placówce w jednym z kluczowych państw azjatyckich, w dalszym ciągu służy w MI6. W 2006 roku Skripal zostaje skazany na 13 lat więzienia o zaostrzonym rygorze, by w 2010 roku zostać uniewinnionym i w efekcie wymiany dokonanej w Wiedniu trafia wraz z trzema innymi Rosjanami do Wielkiej Brytanii. Wedle oficjalnej wersji zaczął wieść spokojne życie brytyjskiego emeryta w miejscowości położonej na zachód od Londynu.

Tymczasem okazuje się, że Skripal wciąż utrzymywał kontakt ze swoim „hiszpańskim” oficerem. Paul Miller, bo o nim mowa, był w tym czasie dyplomatą w brytyjskiej ambasadzie w Warszawie (do 2013 roku), ale panowie dość często rozmawiali ze sobą przez telefon i sporadycznie spotykali się na obiady w jednej z podlondyńskich miejscowości.

Skripal a wątek Donalda Trumpa i mistrzostw świata w piłce nożnej

W 2009 roku z MI6 odszedł szef służby sir John Scarlett. Razem z nim, co jest naturalną sytuacją, odeszli też jego najbardziej zaufani ludzie. Wśród nich znalazł się Christopher Steele ważna postać w niniejszej opowieści.

Aby lepiej poznać Steele, przedstawię kilka podstawowych faktów z jego zawodowego życiorysu. Do służby w wywiadzie  trafił wprost ze swojej pierwszej pracy (MSZ) w 1987 roku. Stosunkowo szybko, bo już w 1990 roku wyjechał na placówkę w Moskwie, gdzie realizował zadania wywiadowcze pod przykryciem dyplomatycznym. W tym samym czasie brytyjską stacją dowodził sir John Scarlett.  Po powrocie w 1993 roku do Wielkiej Brytanii pracował ponownie w MSZ by w 1998 roku wyjechać na placówkę do Paryża. Z Francji w 2003 roku przerzucono go do Afganistanu gdzie odpowiadał za szereg operacji specjalnych. Po powrocie do Londynu został szefem elitarnego departamentu rosyjskiego  (zwanego też Russia House), którym kierował w latach 2006 – 2009. Sprawował nadzór (z ramienia MI6) nad sprawą otrucia Aleksandra Litwinienki. Potem formalnie zakończył służbę i założył podmiot o nazwie Orbis Business Intelligence. To prywatna firma zajmująca się szeroko pojętym bezpieczeństwem biznesu.

Warto w tym miejscu podkreślić, że po zamachach 11 września gruba linia, która dotychczas oddzielała sektor prywatny od państwowego, uległa zatarciu. Dlatego można powiedzieć, że firma OBI zajmowała się w zasadzie wszystkim tym czym jej założyciele zajmowali się w poprzednim miejscu pracy, tylko że na własny rachunek – przynajmniej oficjalnie. Bo nieoficjalnie w środowisku służb wiadomo było, że firma wykonuje szereg czynności zlecanych przez czynniki państwowe, zgodnie z obowiązującym trendem. Mówiąc wprost, firmie z kapitałem prywatnym zwykle jest łatwiej i efektywniej przeprowadzać operacje czy śledztwa bez wszystkich niezbędnych zgód, ryzyk i biurokracji. Czym zasłynęła OBI? Osiągnięciami na kierunku wschodnim. Pewnie sukcesy te byłoby nieco mniejsze, gdyby nie bliska współpraca Paula Millera z Christopherem Steele.

OBI zasłynęła w ostatnim czasie z dwóch spraw: po pierwsze przeprowadziła śledztwo i opracowała raport dotyczący relacji Donalda Trumpa i jego najbliższego otoczenia z rosyjskimi służbami lub osobami z nimi  współpracującymi, po drugie zaś opracowała raport dotyczący korupcji przy wyborze gospodarza tegorocznych mistrzostw świata w piłce nożnej. Tak, chodzi o wybór Rosji, który dokonał się w grudniu 2010 roku. Steele i jego zespół weszli w posiadanie twardych materiałów dowodowych wskazujących jednoznacznie, że wybór ten dokonał się w dużej mierze w wyniku korupcji, której głównym architektem był Igor Sieczin (obecnie prezes Rosnieft, często nazywany wiceputinem).

Nie trzeba chyba dodawać, że Rosja nie jest zainteresowana aby informacje te wychodziły na jaw – zarówno w odniesieniu do otoczenia Trumpa jak i kwestii okołosportowych. Czy jednak ta sprawa mogła być wystarczającym powodem dla Rosjan aby decydować się na tak desperacki ruch, na obcym terytorium, wymierzony w emerytowanego szpiega?

Dlaczego próbowano zabić Skripala?

Najpierw przeanalizujmy czynniki o wymiarze ogólnopolitycznym:

  • Do zatrucia doszło na chwilę przed wyborami prezydenckimi w Rosji, w apogeum kampanii. Putin był wprawdzie pewny zwycięstwa, ale wiadomo było, że będzie nieco przebudowywał zaplecze polityczne, w tym modyfikował kierownictwo poszczególnych służb specjalnych. Szczególnie wobec zmieniającej się sytuacji gospodarczej. Rosja boryka się nie tylko z rosnąca konkurencją na rynku węglowodorów. Okazuje się, że zwrot w kierunku Chin nie jest ani łatwym manewrem, ani tanim. Rosja nie może być pewna swego. Dodatkowo rośnie presja konkurencyjna w zakresie cen i dostępności LNG. Wiele wpływowych środowisk biznesowych w Rosji coraz głośniej wyraża też niezadowolenie z powodu sankcji…
  • Dziś mówi się o tym, że Putin – prawdopodobnie jeden z najbogatszych ludzi na świecie, chcąc utrzymać majątek, musi utrzymać się przy władzy. Tymczasem rosyjski aparat bezpieczeństwa nie jest ani jednorodny, ani do końca przewidywalny.

A teraz bardziej branżowo, postawię też kilka znaków zapytania:

  • Nie mam obecnie jednoznacznych informacji potwierdzających, że Skripal w jakikolwiek sposób pracował dla OBI, ale wiem, że utrzymywał stały kontakt telefoniczny i osobisty
    z Paulem Millerem. Ba, otrzymywał również przelewy na swoje konto,  jak rozumiem były one związane z jakimiś aktywnościami, nazwijmy je przysługami, wykonywanymi na rzecz Millera.
  • Wiadomo także, że OBI zawsze starała się korzystać z pomocy pośredników, przy współpracy ze źródłami osobowymi, w taki sposób, aby żadne ślady nie pozostawały w firmie (to oczywiste, ale warte powtórzenia). Ważne jest jednak to, że działania Steele’a i jego zespołu cały czas oscylowały przede wszystkim wokół spraw rosyjskich. OBI opracowała co najmniej kilka raportów dotyczących relacji Kremla ze światem przestępczym. Mało tego, wydaje się wielce prawdopodobne, że to właśnie OBI przekazała parlamentarzystom zajmującym się tematyką bezpieczeństwa informacje o tym, że kilkanaście zgonów „uciekinierów” z Rosji nie może być dziełem przypadku. Steele miał również podzielić się z FBI informacjami o wynikach swojego śledztwa w sprawie zabójstwa innego rosyjskiego zbiega – Michaiła Liesina – pobitego na śmierć w waszyngtońskim hotelu. Za zleceniem zabójstwa miał stać oligarcha, bliski przyjaciel Putina, a wykonawcami wyroku – ludzie rosyjskich służb. Pytanie na ile Steele (być może przez pośredników) wykorzystywał w swoich działaniach kompetencje/relacje osobiste Skripala? Oczywiście, jego wiedza uległa dezaktualizacji po tylu latach, ale z drugiej strony był w Moskwie wówczas, kiedy klarowała się władza Putina. A szereg zawartych wówczas przyjaźni i sojuszy przetrwał do dziś stanowiąc w dużej mierze fundament, na którym spoczywa ciężar rosyjskiej władzy.
  • Kolejna ciekawostka – Siergiej Skripal bywał prawdopodobnie w Polsce na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech lat. Po co? Z kim się spotykał? Jaką wiedzę chciał pozyskać? Bo nie o handel hiszpańskimi winami tu chodziło… Nie chodziło także o spotkania z Paulem Millerem, bo ten wyjechał z Polski w 2013 roku. Może Skripal spotykał się z polskimi źródłami Millera?
  • Syn Siergieja Skripala zmarł dość nagle podczas wakacji w Petersburgu (sic!). Nie chodzi o sam fakt śmierci, ale to, że „bywał w Rosji”. Syn Siergieja Skripala – ex szpiega, uniewinnionego, a następnie wymienionego na innych rosyjskich szpiegów. Syn, który mieszkał na stałe z ojcem w Wielkiej Brytanii i dzielił z nim dom. Próbuję przez to powiedzieć, że to nie jest standardowa sytuacja. Czy możliwe jest aby Siergiej Skripal utrzymywał przez syna nieformalny kanał komunikacji ze stroną rosyjską (specjalnie stosuję to dość pojemne określenie nie definiując pojęcia „strona rosyjska” gdyż na tym etapie wiele rozwiązań może wchodzić w grę)?

Skripal i jego relacje z prof. Misfudem – kluczowym rosyjskim nielegałem

A teraz najważniejsze. Opisując sylwetkę Siergieja Skripala starałem się uwypuklić fakt, że swoją karierę poza granicami Rosji rozpoczął na Malcie. Tymczasem na przełomie października i listopada ubiegłego roku zaginął, lub inaczej, rozpłynął się w powietrzu profesor Joseph Misfud. Obywatel Malty, kontrowersyjna i dość tajemnicza postać. Urodzony w 1960 roku, zaraz po studiach pracował w maltańskim MSZ, miał uczestniczyć w negocjacjach dotyczących przystąpienia Malty do UE, wykładowca Londyńskiej Akademii Dyplomatycznej, ale także uczelni włoskich.  Co jednak najciekawsze to prof. Misfud był osobą, która trafiła do Georga Papadopoulusa obiecując, że dostarczy mu materiały kompromitujące Hilary Clinton. Przypomnijmy – Papadopolous – jeden z doradców Trumpa w zespole ds. polityki zagranicznej, przyznał się do składania fałszywych zeznań w sprawie swoich relacji z „przedstawicielami rządu Federacji Rosyjskiej”.

Misfud prowadził bardzo ożywioną działalność quasi dyplomatyczną w Londynie. Zabiegał
o kontakty, także z brytyjskimi politykami, organizował debaty, także za zamkniętymi drzwiami wykorzystując przy tym szyld Londyńskiej Akademii Dyplomatycznej.

Dlaczego prof. Misfud zniknął? Źródła w kontrwywiadzie twierdzą, że został ewakuowany lub zneutralizowany przez rosyjskie służby specjalne, dla których miał pracować od wielu lat. Ujawnienie jego roli w śledztwie dotyczącym kampanii Trumpa wywołało zbyt duże zainteresowanie amerykańskich i brytyjskich służb, co mogło skłonić jego mocodawców do działania.

Czy Siergiej Skripal znał profesora Mifsuda? To bardziej niż prawdopodobne, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę lata spędzone przez Skripala na Malcie i środowisko w jakim się obracali. Skripal był rosyjskim dyplomatą, Mifsud pracował w maltańskim MSZ…

Czy zaginiony prof. Mifsud wiedział coś o aktualnej działalności Skripala? Bardzo prawdopodobne. Tym bardziej, że wedle mojej wiedzy obydwaj panowie mogli spotkać się co najmniej raz w Polsce, między innymi podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy, w 2016 roku? Joseph Mifsud uczestniczył wówczas w panelu dotyczącym Panama Papers…

Fot. Pixebay

 

Śledczy są przekonani, że trucizna, którą posłużono się do próby zabójstwa Siergieja Skripala, została wyprodukowana w państwowym laboratorium. Przy czym lista państw posiadająca możliwości technologiczne jej wyprodukowania jest ograniczona do zaledwie kilku. Większość komentatorów swoje podejrzenia kieruje w stronę Rosji. Faktycznie z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że należałoby tylko uściślić, czy sprawcy mieli autoryzację Kremla czy też działali w ramach jednej z kilku frakcji, aktywnych w każdej ze służb.  

Na tę atomizację zwraca między innymi uwagę współautor książki „Wysadzić Rosję” – doktor Jurij Felsztyński, który mówi wprost, że w rosyjskich służbach wróciły stalinowskie zwyczaje, ale i klanowe walki. Z kolei Sir Andrew Wood, były ambasador Wielkiej Brytanii w Moskwie, przyznaje na łamach The Guardian, że FSB, GRU czy SWR to nie są jednolite organizmy. Jedno jest pewne, akcja taka, jak „sprawa Skripala” musiała zyskać akceptację najwyższych czynników w ramach danej służby. Nawet jeżeli była formą „samowoli”, to „samowoli kontrolowanej z góry”.

Oczywiście ekspertów wciąż zastanawia sam sposób ataku. Bardzo drastyczny zarówno
w formie (końska dawka substancji) jak i w treści (bo nie oszczędził córki Skripala). To ważne elementy, nad którymi warto się pochylić.

O niebagatelnej formie ataku świadczy fakt konieczności sprowadzenia na miejsce wojsk chemicznych. To także skażenie wielu miejsc na niedużej przestrzeni – co musi budzić skojarzenia ze śmiercią Litwinienki. Wtedy polon pozostawił ślady wszędzie tam, gdzie pojawiali się: sprawcy i ofiara. Wystarczy wspomnieć, że przez pewien czas wyłączone było całe piętro londyńskiego hotelu, a miejsca w samolocie zajmowane przez sprawców były niezwykle łatwe do zidentyfikowania.

O bezwzględności sprawców świadczy z kolei otrucie (wyglądające to na działanie celowe) córki Skripala. To zachowanie bez precedensu bo zwykle zarówno szpiedzy „po wymianie” (Skripal został prawomocnie uniewinniony w Rosji) jak i ich rodziny nie były przedmiotem podobnych aktów. Dlaczego? Bo każde tego typu „mszczenie się” prowadziłoby w konsekwencji do zerwania wszelkich, nawet tych najbardziej nieoficjalnych kanałów w relacjach pomiędzy służbami. Kanałów, dzięki którym udało się uniknąć niejednego konfliktu i niejednej wojny. Tym razem zasada ta nie zadziałała, co powinno dać do myślenia nie tylko Brytyjczykom. Coś się bowiem zmienia i nie znamy jeszcze wszystkich okoliczności tej zmiany, a może ona mieć kluczowe znaczenie dla zrozumienia tego, co dzieje się obecnie w Rosji. Prezydent Putin wyraźnie zmienia retorykę i obawiam się, że nie jest to jedynie kwestia potrzeb kampanii wyborczej (18 marca odbędą się wybory prezydenckie).

Wracając do Skripala – w świecie służb pojawiła się hipoteza, obok której nie można przejść obojętnie. Otóż emerytowany szpieg wciąż utrzymywał kontakt, na co wskazują jego telefoniczne billingi, z byłym oficerem MI6 Paulem Millerem. Miller, zwany w środowisku Pablo, zwerbował Skripala do pracy dla brytyjskiego wywiadu. Obydwaj panowie spotykali się wielokrotnie w Hiszpanii (tam też doszło do werbunku). Oficer ten, po odejściu ze służby w 2009 roku, podjął współpracę  ze spółką należącą do Christophera Steela – Orbis Business Intelligence. Tak, to ta sama firma, która opracowała pierwszą wersję raportu opisującego współpracę otoczenia Trumpa z Rosjanami… Jest coś jeszcze co łączy mroczną przeszłość z teraźniejszością. Otóż opisywany przeze mnie Paul Miller – oficer MI6 – współpracował wcześniej z Aleksandrem Litwinienko, a w momencie aresztowania Skripala był sekretarzem w ambasadzie brytyjskiej w Tallinie wciąż pracującym na kierunku rosyjskim. Co ważne, Miller pozostawał przy tym  zaufanym człowiekiem Christophera Steela. Sam Steel zaś pracował już wówczas w elitarnym departamencie zajmującym się Rosją i pozostawał jednym z najbardziej zaufanych ludzi szefa służby, którą kierował wówczas John Scarlett (2004-2009). Jak się Państwo domyślacie Steel pracował także z Aleksandrem Litwinienko…

Na tym etapie trudno powiedzieć czy Skripal realizował jakieś zadania dla Steela (pośrednio ani bezpośrednio). Wciąż nie znamy wielu elementów układanki. Jeżeli jednak okazałoby się, ze Skripal miał jakieś związki z firmą Orbis, Steelem i Millerem to mamy dość mocny punkt zaczepienia w sprawie.

I teraz najtrudniejsze pytanie – kto chciałby wyeliminować Skripala? Czy aby tylko Rosjanie? Odpowiedź brzmi – nie. Równie silny motyw mieliby w takiej sytuacji Ci, którzy chcieliby pozbyć się dowodów ws śledztwa prowadzonego przez prokuratora specjalnego… Może więc ktoś wykonał akcję pod rosyjską flagą, co tłumaczyłoby wyjątkową nerwowość Putina?

Na szczęście to tylko hipotezy. Brytyjskie służby bardzo skrupulatnie sprawdzają wszystkie szczegóły.

Fot. Pixebay