Home Posts tagged USA

Departament Sprawiedliwości USA oskarżył byłą oficer sił powietrznych Monicę Witt o szpiegowanie na rzecz Iranu, mówiąc, że ujawniła swojego amerykańskiego agenta i pomogła Gwardii Rewolucyjnej wskazując swoich byłych kolegów jako cel cyberataków.

Amerykańscy urzędnicy poinformowali o 39-letniej Monice Witt, która przez dekadę pracowała w kontrwywiadzie Sił Powietrznych, że dokonała “ideologicznego” zwrotu przeciwko swojemu krajowi i uciekła z niego w 2013 roku, przekazując informacje o amerykańskich operacjach szpiegowskich przeciwko Teheranowi.

“To smutny dzień dla Ameryki, gdy jeden z jej obywateli zdradza nasz kraj”, powiedział zastępca prokuratora generalnego John Demers, ogłaszając akt oskarżenia.

“Ta sprawa podkreśla niebezpieczeństwa dla naszych specjalistów ze służb oraz konsekwentne działania jakie nasi przeciwnicy prowadzą, aby ich zidentyfikować, zdemaskować, a w nielicznych rzadkich przypadkach ostatecznie obrócić przeciwko narodowi, który przysięgli chronić”, powiedział.

Stany Zjednoczone postawiły również w stan oskarżenia czterech Irańczyków pracujących dla Gwardii Rewolucyjnej, którzy, korzystając z informacji dostarczonych przez Witt, wytypowali jej byłych kolegów z kontrwywiadu jako cele ataków złośliwym oprogramowaniem i oszustwami typu phishing w nadziei na uzyskanie dostępu do ich sieci komputerowych.

Departament Sprawiedliwości wydał nakaz aresztowania dla Witt i czterech Irańczyków, którzy aktualnie pozostają na wolności. Uważa się, że są w Iranie.

Równolegle Departament Skarbu USA ogłosił sankcje wobec organizacji New Horizon, grupy Gwardii Rewolucyjnej, która zaprosiła Witt do Teheranu w 2012 roku, a także na inną firmę powiązaną z działaniami hakerskimi.

Akt oskarżenia datowano na 8 lutego br., ale upubliczniono go w środę, w dniu otwarcia amerykańskiej konferencji w Warszawie, której celem jest zwiększenie międzynarodowej presji na Teheran.

Specjalista od języka farsi

Sprawa Witt splotła się z przypadkiem irańsko-amerykańskiej dziennikarki telewizyjnej Marzieh Hashemi, która została zatrzymana przez władze USA w styczniu podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych i zmuszona do złożenia zeznań przed sądem w Waszyngtonie, gdzie sprawa Witt była badana.

Akt oskarżenia mówi, że Witt była rekrutowany podczas wyjazdów do Teheranu w 2012 i 2013 roku przez niezidentyfikowaną osobę określoną jako „A”, posiadającą podwójne obywatelstwo USA i Iranu, której opis przypomina Hashemi.

Witt służyła w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych od 1997 do 2008 roku, stając się pracownikiem kontrwywiadu Biura Badań Specjalnych Sił Powietrznych.

Zgodnie z aktem oskarżenia, jako specjalistka ds. języka Farsi, była kilka razy w rejonie Zatoki Perskiej na misjach wywiadowczych i miała najwyższy stopień bezpieczeństwa osobowego, dający jej dostęp do tożsamości tajnych amerykańskich agentów i informatorów działających w terenie.

Po opuszczeniu Sił Powietrznych pracowała w ochronie, ale od 2012 roku jej poglądy polityczne się zmieniły. W tym samym roku wyjechała do Iranu, aby wziąć udział w anty-amerykańskiej konferencji sponsorowanej przez organizację New Horizon.

Później, w tym samym roku pracowała z osobą określoną jako „A” nad filmem krytykującym Stany Zjednoczone. Spotkania te kontynuowała.

Osoba określona jako „A” powiedziała, że chce, aby jej szkolenie w siłach powietrznych było „użyteczne, zamiast złe”.

Jak wynika z aktu oskarżenia, w lutym 2013 roku Witt ponownie udała się do Teheranu na kolejną konferencję New Horizon, gdzie spotkała się z członkami Gwardii Rewolucyjnej i powiedziała im, że chce wyemigrować.

Chciała polubić Snowdena

Irańczycy najwyraźniej pozostali podejrzliwi wobec niej, a ona podróżowała do Afganistanu i Tadżykistanu, spędzając miesiące próbując przekonać osobę określoną jako „A”, że jej intencje są prawdziwe. Jednocześnie groziła, że wyjedzie do Rosji i ujawni swoje tajemnice WikiLeaks.

W jednej z wiadomości napisała, że może “polubić (Edwarda) Snowdena”, byłego amerykańskiego pracownika wywiadu, który na początku czerwca 2013 roku ujawnił tysiące dokumentów dotyczących działalności Agencji Bezpieczeństwa Narodowego.

Wspomagana przez osobę określoną jako „A”, Witt spotkał się z ambasadorem Iranu w Tadżykistanie, który dał jej pieniądze na lot do Dubaju. 28 sierpnia 2013 roku udała się do Teheranu. Tam przyjęła imię Fatemah Zahra i, zgodnie z aktem oskarżenia, ujawniła urzędnikom irańskim chronione informacje, w tym tożsamość tajnego agenta USA.

Nie było żadnego szczegółowego wyjaśnienia motywów Witt, chociaż w niepotwierdzonych dokumentach internetowych pojawiły się pewne sugestie, że zaczęła sprzeciwić się wojnom Stanów Zjednoczonych w Iraku, Syrii i Afganistanie.

“Główna motywacja Witt była ideologiczna, postanowiła zwrócić się przeciwko Stanom Zjednoczonym i być lojalna wobec Iranu” – powiedział Jay Tabb, zastępca dyrektora wykonawczego FBI.

Źródło: AFP

Fot. Pixabay

W 2014 roku, dwa tygodnie po odejściu ze stanowiska analityka wywiadu amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego Lori Stroud była na Bliskim Wschodzie pracując jako haker dla Arabii Saudyjskiej. Dołączyła do projektu „Raven” i tajnego zespołu, w skład którego weszło ponad tuzin byłych amerykańskich agentów wywiadu, zatrudnionych by pomagać Zjednoczonym Emiratom w inwigilacji innych rządów, bojowników i działaczy praw człowieka krytycznych wobec monarchii.

Stroud i jej zespół, działający w przekształconej rezydencji w Abu Zabi, nazywanej wewnętrznie jako “Willa”, używali metod wypracowanych w społeczności wywiadowczej USA, aby pomóc ZAE włamać się do telefonów i komputerów swoich wrogów.Stroud została zwerbowana przez niewielką firmę zajmującą się cyberbezpieczeństwem z Maryland, by pomóc Emiratom w programie cyber operacji szpiegowskich „Raven”. W 2016 roku przeniesiono projekt do firmy o nazwie DarkMatter w ZEA. Wkrótce Stroud i inni Amerykanie zaangażowani w niego stwierdzili, że misja przekroczyła czerwoną linię: bo jej celem jest obserwowanie Amerykanów.

Historia projektu „Raven” pokazuje, w jaki sposób byli pracownicy amerykańskiej instytucji rządowej wykorzystują najnowocześniejsze narzędzia hackerskie w imieniu zagranicznego wywiadu, który szpieguje działaczy na rzecz praw człowieka, dziennikarzy i rywali politycznych.

Techniki inwigilacyjne wykorzystywane przez NSA były kluczowe dla ZEA w zakresie monitorowania przeciwników. Celem wywiadu nie byli obywatele Emiratów. Wykorzystano arsenał narzędzi cybernetycznych, w tym najnowocześniejsze  szpiegowskie znane jako „Karma”. Uczestnicy programu „Raven” twierdzili, że włamali się za pomocą tego oprogramowania do iPhone’ów setek działaczy, przywódców politycznych i podejrzanych o terroryzm.

“Karma” jest narzędziem, które może zdalnie przyznać dostęp do iPhone’ów, po prostu przesyłając numery telefonów lub konta e-mail do automatycznego systemu kierowania. Narzędzie ma ograniczenia – nie działa na urządzeniach z Androidem i nie przechwytuje połączeń telefonicznych. Jest to jednak niezwykle silne narzędzie, ponieważ, w odróżnieniu od wielu exploitów, “Karma” nie wymaga od celu kliknięcia łącza przesłanego do iPhone’a.

W latach 2016 i 2017 “Karma” była używana do uzyskiwania zdjęć, wiadomości e-mail, wiadomości tekstowych i informacji o lokalizacji z iPhone’ów .  Technika ta pomogła również hakerom zbierać zapisane hasła, które można wykorzystać do innych włamań.

Nie jest jasne, czy hak “Karmy” pozostaje w użyciu. Byli operatorzy powiedzieli, że do końca 2017 roku aktualizacje zabezpieczeń oprogramowania iPhone’a firmy Apple spowodowały, że Karma była znacznie mniej skuteczna. 

Jednak uważa się, że tylko około 10 krajów, takich jak Rosja, Chiny i Stany Zjednoczone oraz ich najbliżsi sojusznicy, są w stanie rozwinąć taką broń – powiedział Michael Daniel, odpowiedzialny w przeszłości za bezpieczeństwo w Białym Domu za prezydentury Obamy.

“Karma” i podobne narzędzia sprawiają, że urządzenia osobiste, takie jak iPhone’y, są najbardziej pożądanymi celami , powiedział Patrick Wardle, były pracownik Agencji Bezpieczeństwa Narodowego i ekspert od bezpieczeństwa Apple.

Rząd ZEA zakupił Karmę od dostawcy spoza kraju. Karma opiera się, przynajmniej częściowo, na lukach systemu komunikacyjnego Apple, iMessage. Luka pozwalała na wszczepienie złośliwego oprogramowania w telefonie przez iMessage umożliwiając hakerom nawiązanie połączenia z urządzeniem. Nawet jeśli właściciel telefonu nie użył programu iMessage.

Różne doniesienia podkreślają trwający wyścig zbrojeń cybernetycznych na Bliskim Wschodzie, ponieważ Emiraty i inne kraje próbują zgarnąć broń i personel szybciej niż ich rywale. Historia „Raven” pokazuje w nowym świetle rolę dawnych amerykańskich funkcjonariuszy w zagranicznych operacjach hackerskich. W amerykańskiej społeczności wywiadowczej, podjęcie pracy w innym kraju w charakterze funkcjonariusza jest postrzegane przez niektórych jak zdrada. “Istnieje obowiązek moralny, jeśli jesteś byłym oficerem wywiadu, który staje się faktycznie najemnikiem dla obcego rządu” – powiedział Bob Anderson, który pełnił funkcję asystenta dyrektora Federalnego Biura Śledczego do 2015 roku.

Chociaż udostępnianie informacji niejawnych jest nielegalne, nie ma konkretnych przepisów, które umożliwiałyby zatrudnionym na kontraktach dzielenia się bardziej ogólną wiedzą o sposobach, na przykład o tym, jak zwabić cel za pomocą zainfekowanego e-maila.

Zasady są jednak oczywiste w przypadku hakowania sieci w Stanach Zjednoczonych lub kradzieży korespondencji Amerykanów “Byłoby to bardzo nielegalne” – powiedziała Rhea Siers, była zastępczyni dyrektora ds. Polityki w NSA. Hackowanie Amerykanów było ściśle utrzymywane w tajemnicy, nawet w „Raven”.

FBI aktualnie bada, czy amerykańscy pracownicy „Ravena” ujawnili amerykańskie techniki inwigilacji i czy nielegalnie atakowali amerykańskie sieci komputerowe – twierdzą byli pracownicy „Raven”, z którymi rozmawiały federalne organy ścigania. Stroud powiedziała, że współpracuje w tym zakresie ze śledczymi. Żadne zarzuty nie zostały postawione i możliwe, że nie zostaną. Rzeczniczka FBI odmówiła komentarza w tej sprawie.

Źródło: Reuters

Fot. Pixabay

13-14 lutego w Warszawie odbędzie się konferencja poświęcona budowie bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie – poinformował w telewizji Fox News Mike Pompeo, szef amerykańskiej dyplomacji. Dopiero po tej wypowiedzi informację potwierdziły oficjalnie: Departament Stanu i MSZ. Polska ma być współgospodarzem imprezy (wraz z USA), w której udział ma wziąć kilkudziesięciu ministrów spraw zagranicznych.

Do pomysłu natychmiast odniósł się irański MSZ, który traktuje tę inicjatywę jako wrogą.

Co ciekawe, moment ogłoszenia informacji o zwołaniu konferencji zbiegł się w czasie z atakami izraelskiego lotnictwa, którego celem były irańskie magazyny broni zlokalizowane w Syrii. Przy czym Izraelczycy nie wykluczają przejścia do kolejnej fazy polegającej także na niszczeniu irańskich transportów wojskowych kierowanych do Syrii. Wzrost napięcia jest zatem bardzo wyczuwalny.

Jest za wcześnie, aby przesądzać kto finalnie pojawi się w Warszawie, ale szczególnie interesująca będzie reprezentacja państw zachodniej Europy. Wydaje się bowiem, że pomysł konferencji ma dwa zasadnicze cele:

Po pierwsze chodzi o wywarcie presji (za pośrednictwem Polski) na pozostałe państwa Unii Europejskiej, w celu uzyskania bardziej zdecydowanego stanowiska wobec Iranu. Należy przy tym pamiętać, że Unia Europejska nieprzychylnie odniosła się do nieprzedłużenia przez Amerykanów umowy atomowej oraz objęcia Iranu kolejnymi sankcjami. Wynika to nie tylko z prostego rachunku ekonomicznego. Bruksela wielokrotnie podkreślała, że dodatkowe zaostrzanie relacji nie służy wielostronnemu dialogowi. Tym bardziej, że Europa zaczęła dostrzegać duży potencjał w możliwości rozwijania relacji, wychodząc z założenia, że lepiej jest wciągać Iran do współpracy niż izolować go, prowokując tym samym do agresywnych zachowań.

Waszyngton taką postawą jest zdecydowanie zawiedziony i szuka możliwości „zdyscyplinowania” europejskiego partnera. Krnąbrność lub inaczej, niezależność dyplomacji francuskiej i niemieckiej skomplikowała nieco amerykańskie plany. Nie udało się bowiem wywrzeć na Teheran zadowalającej presji.

Po drugie Amerykanom udało się znaleźć sprawdzonego Sojusznika w Europie, który nie tylko chętnie przejmuje wszystkie inicjatywy Waszyngtonu, ale na dodatek niewiele w zamian oczekuje, co dla obecnej administracji wydaje się kluczowym elementem, często uwypuklanym przez Prezydenta Trumpa. Wszystkie zobowiązania amerykańskie wobec Polski, w sferze obrony – takie jak Fort Trump czy tarcza Antyrakietowa mają się bowiem ziścić, ale na twardych warunkach ekonomicznych. Mówiąc wprost, mamy za nie zapłacić sami.

Zasadnicze pytanie brzmi – co może na tej inicjatywie zyskać (lub stracić) Polska. Nasze interesy polityczne na Bliskim Wschodzie są dzisiaj żadne. Ekonomiczne dotyczą raczej prywatnych firm. Potencjalne interesy w sferze energetycznej zostały szybko wstrzymane (jak choćby import irańskiej ropy). Trzeba przy tym podkreślić, że Polska dyplomacja nie potrafiła dotychczas wykorzystać faktu naszego zaangażowania choćby w Iraku. Mocarstwowe plany okazały się w dużej mierze mrzonką. Nie byliśmy w stanie utargować w zasadzie żadnego ważnego kontraktu w regionie Bliskiego Wschodu.

Po stronie ryzyk możemy na pewno ująć kolejne źródła napięć – nie tylko z Iranem, ale przede wszystkim rozdźwięk z partnerami unijnymi.

Pozostaje wierzyć, że polska dyplomacja ma jakichś super plan związany z uzyskaniem długofalowych, wymiernych korzyściami dla Polski. Jeżeli tak jest, to naturalnym wydaje się omówienie go w szerszym gronie (np. poprzez dyskusję w ramach Rady Bezpieczeństwa Narodowego) po to, by wokół tego typu celów budować konsensus polityczny. Jednak w dzisiejszych warunkach wydaje się to bardzo trudne. Natomiast to, co powinno poważnie niepokoić, to zerojedynkowość polskiej polityki zagranicznej.

Fot. Pixabay

Amerykańskie służby będą "prześwietlać" chińskich studentów na uczelniach w USA

Administracja Trumpa pracuje aktualnie nad nowymi rozwiązaniami w zakresie  procedur sprawdzających jakim mieliby podlegać chińscy studenci uczęszczający do amerykańskich szkół. 

 Niepokój rządu USA budzą zagrożenia związane z chińskim szpiegostwem. Z tego powodu w czerwcu 2018 roku amerykański Departament Stanu skrócił wizy pobytowe chińskim studentom takich kierunków jak lotnictwo i robotyka z pięciu na okres jednego roku. Aktualnie administracja Trumpa rozważa wprowadzenie procedur sprawdzających dla chińskich studentów, obejmujących np. wgląd w billingi czy konta w mediach społecznościowych. Dodatkowo organa ścigania zostały zobowiązane do przeszkolenia przedstawicieli środowiska akademickiego w zakresie rozpoznawania szpiegostwa i kradzieży dokonywanej przy wykorzystaniu narzędzi cybernetycznych. 

 

Zwraca się jednocześnie uwagę na fakt, że Chińczycy co roku płacą za naukę w amerykańskich szkołach 14 miliardów dolarów (suma ta pochodzi od 360 tysięcy obywateli Chin edukowanych w USA). W przypadku zastosowania wobec nich agresywnych procedur, mogliby oni zmienić uczelnie amerykańskie na uczelnie w innych krajach.

 

Źródło: Reuters

 

Fot. Pixabay

Kompromitacja CIA w Iranie. Zatrzymano 30 amerykańskich agentów

Iran zneutralizował działania CIA na swoim terenie dzięki podwójnemu agentowi.

W 2009 roku, w wyniku udanej irańskiej operacji wywiadowczej, 30 agentów CIA zostało uwięzionych przez władze Teheranu. Służbom bezpieczeństwa Iranu udało się wówczas dokonać infiltracji stron internetowych wykorzystywanych przez amerykańską agencję do kontaktu z agentami uplasowanymi za granicą. Dla CIA najbardziej zawstydzający był fakt, iż strony te zlokalizowane zostały w wyniku prostego wyszukiwania w Google. Pierwszy z portali wykorzystywanych do kontaktu z Amerykanami wskazał im podwójny agent. Na podstawie tej informacji Irańczycy „wygooglowali” linki do innych

Sprawa zakończyła się skandalem i postępowaniem wyjaśniającym, w wyniku którego ustalono, że system ten z powodu ryzyk związanych z brakiem wystarczających zabezpieczeń, miał funkcjonować tylko jako czasowy kanał łączności. Stało się inaczej – był najczęściej wykorzystywanym. Katastrofa ta pociągnęła za sobą kolejną: identyczna sytuacja powtórzyła się w kilku państwach zaprzyjaźnionych z Iranem. Nie jest jasne, czy Iran przekazał informacje na temat swych ustaleń do Chin, ale w latach 2010-2012 Chiny zneutralizowały szereg amerykańskich operacji wywiadowczych na terytorium tego kraju.

W 2013 roku eksperci CIA przystąpili do prac w zakresie rekonfiguracji wykorzystywanych przez agencję stron internetowych by zapewnić bezpieczeństwo swoim informatorom.

Niedawno okazało się, że wszystkiemu można było zapobiec: już w 2008 roku John Reidy, który pracował dla podwykonawców CIA w zakresie identyfikacji, zarządzania i sprawozdawczości z działań osób pracujących w Iranie na rzecz CIA został poinformowany o ujawnieniu ponad 70% operacji agencji, z powodu infiltracji systemu komputerowego.  Natychmiast przekazał to agencji. Sprawę jednak zamieciono pod dywan, a Reid’ego zwolniono.

Irvin McCullough, analityk i ekspert w zakresie bezpieczeństwa pracujący w ramach projektów dotyczących sygnalistów w USA, ocenił: „To jedna z największych katastrof dla wywiadu od 11 września, a CIA ukarało osobę, która powiedziała im o tym”.

Źródło: Yahoo News

Fot. Pixabay

Amerykańskie sankcje dotkną irańską ropę?

Według saudyjskiego ministra ds. energetyki Chalida al-Faliha, nikt nie wie ile ropy naftowej Iran zdoła wyeksportować po wejściu w życie sankcji nałożonych przez USA, które zaczną obowiązywać już 4 listopada.

Tak naprawdę, precyzyjne dane dotyczące eksportu realizowanego teraz przez Iran, a są to informacje mające istotne znaczenie dla rynków ropy, też nie są znane. Skala eksportu jest trudna do oszacowania, ponieważ irańskie tankowce wyłączają systemy umożliwiające śledzenie ich trasy. Nie wiadomo więc, czy amerykańskie sankcje realnie odstraszą ich klientów. Cała sytuacja, oraz presja prezydenta Trumpa by schłodzić ceny ropy, są poważnym wyzwaniem dla państw OPEC, przede wszystkim dla Arabii Saudyjskiej, by wyrównać poziom dostaw tego surowca.

Iran jest trzecim największym producentem ropy w OPEC, zaś szacunki co do poziomu eksportu ropy w październiku różnią się nawet o milion baryłek dziennie, a taka ilość wystarczy do zaspokojenia potrzeb ropy np. w Turcji.

Przed majowym ogłoszeniem sankcji w stosunku do Iranu, eksport ropy tego kraju przekraczał 2,5 miliona baryłek dziennie. Przedstawiciel irańskiego sektora ropy naftowej odmówił komentarza na temat październikowego poziomu eksportu irańskiej ropy. Według danych Refinitiv Eikon, w ciągu pierwszych trzech tygodni października Iran wyeksportował 1,55 milionów baryłek dziennie. Kpler szacuje, że eksport irańskiej ropy osiągnął poziom 1,85 milionów baryłek dziennie w ciągu pierwszych 24 dni października. Metodyczne ustalenie rzeczywistego eksportu ropy w drodze monitorowania ruchu tankowców jest niezwykle skomplikowanym zadaniem ponieważ irańskie tankowce mają wyłączone transpondery AIS, (automatyczne systemy namierzania).

Przez wyłączenie automatycznych systemów namierzania irańskich transportowców monitorowanie rzeczywistego eksportu irańskiej ropy jest znacznie utrudnione. Click To Tweet

Podczas gdy Waszyngton zadeklarował że chce, by eksport irańskiej ropy osiągnął poziom zerowy, Iran i Arabia Saudyjska twierdzą, że to raczej niemożliwe. Irańczycy zapowiadają, że mimo sankcji ich eksport nie spadnie poniżej miliona baryłek dziennie, oczekują też częściowego uchylenia amerykańskich sankcji, mając świadomość że Arabia Saudyjska i Rosja nie będą w stanie wypełnić luki po brakującej ropie irańskiej.

Źródło: Reuters

Fot. Pixabay

Rosyjski projekt "Lakhta" miał zdestabilizować Stany Zjednoczone

Rosyjski projekt Lakhta miał budżet 35 mln USD. Jego głównym celem była ingerencja w amerykański proces wyborczy. Departament Sprawiedliwości USA oskarżył 44-letnią Rosjankę Elenę Kusjanową o jego koordynację.

Elena Kusjanowa zarządzała finansami “Projektu Lakhta”, który został sfinansowany przez rosyjskiego oligarchę Jewgienija Prigożina, współpracownika prezydenta Rosji Władimira Putina oraz dwie kontrolowane przez niego firmy: Concord Management and Consulting i Concord Catering.

Lakhta to nazwa dzielnicy w Sankt Petersburgu, w pobliżu siedziby Internetowej Agencji Badawczej, rosyjskiej fabryki trolli, która stała się przedmiotem zainteresowania amerykańskich prokuratorów.

Rosyjski projekt Lakhta miał budżet 35 mln USD. Jego głównym celem była ingerencja w amerykański proces wyborczy. Click To Tweet

Celem operacji było wpływanie na amerykańskich wyborców w tym: dezinformowanie, wyolbrzymianie skrajnych poglądów oraz zaostrzanie istniejących podziałów politycznych w Internecie. Rosjanie podsycali niechęć do imigrantów, środowisk LGTB, polityków wzywających do ograniczania dostępu do broni. Do tego celu służyły fałszywe konta i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji np. o amerykańskim prokuratorze specjalnym Robercie Muellerze badającym ingerencję Rosji w proces wyborczy, którego nazywano “marionetką establishmentu”, a jego pracę “szkodliwą dla kraju”.

Rosjanie podsycali niechęć do imigrantów, środowisk LGTB, polityków wzywających do ograniczania dostępu do broni. Click To Tweet

Całkowity budżet “Projektu Lakhta”  od stycznia 2016 r. do czerwca 2018 r. miał wynosić około 35 mln USD, co obejmowało działania w USA, Rosji, Unii Europejskiej i na Ukrainie.

44-letnia Rosjanka, Elena Kusjanowa, koordynowała, między innymi, wydatki na aktywistów, reklamy na platformach społecznościowych, rejestrację domen, zakupy serwerów etc. W szczegółowym budżecie do stycznia 2017 roku zostały uwzględnione wydatki na reklamy na Instagramie, Facebooku i VKontakte. Uwzględniono także linie budżetowe dla “blogerów”, “tworzenia kont” na Twitterze i finansowanie filmów online.

Od stycznia do czerwca 2018 r. wydatkowano 60 000 USD na reklamy na Facebooku, 6 000 USD na reklamy na Instagramie i 18 000 USD na kontach Bloggera i Twittera.

W specjalnym komunikacie prasowym Departament Sprawiedliwości podziękował Facebookowi i Twitterowi za “wyjątkową współpracę” podczas śledztwa.

Publikacja informacji o Elenie Kusjanowej pojawiła się równolegle ze wspólną deklaracją Ministerstwa Sprawiedliwości, FBI, Ministerstwa Bezpieczeństwa Krajowego i Departamentu Spraw Wewnętrznych wyrażającą zaniepokojenie “trwającymi kampaniami Rosji, Chin i innych zagranicznych graczy, w tym Iranu, aby podważyć zaufanie do demokratycznych instytucji i wpłynąć na opinię publiczną i politykę rządu USA”. Oświadczenie mówi, że „nie ma żadnych dowodów, że operacje obejmują działania hakerskie fizycznie uniemożliwiające przeprowadzenie głosowania lub zmianę liczby głosów”, ale uznaje się za poważne zagrożenie propagandą i dezinformacją w nadchodzących wyborach w 2018 roku i 2020 roku.

Źródło: The Washington Post

Fot. Pixabay

Zabójstwo saudyjskiego dziennikarza utrudni prywatyzację Saudi Aramco

Zabójstwo saudyjskiego dziennikarza Jamala Khashoggiego będzie miało bardzo poważne konsekwencje nie tylko dla Królestwa Arabii Saudyjskiej, ale także układu sił w całym regionie.

Przedstawiciele amerykańskich służb przekonują w nieoficjalnych rozmowach, że śmierć Jamala Khashoggiego nie mogła być dziełem przypadku. Innymi słowy sugerują, że najwyższe władze w Rijadzie musiały autoryzować działanie podwładnych w stambulskim konsulacie.  Czy właśnie w celu uzyskania twardych dowodów poleciała do Turcji szefowa CIA?

Donald Trump już zapowiedział, że Rijad czekają „bardzo poważne konsekwencje”. Nie można wykluczyć jakiejś formy sankcji. Niemcy już wstrzymali eksport broni do Arabii Saudyjskiej a Turcja wyczuła szanse na poprawę własnej pozycji w regionie – oczywiście kosztem Rijadu. Sytuacja jest więc poważna i nie wydaje się, aby mogła „rozejść się po kościach”. Tym bardziej, że Waszyngton być może zechce wykorzystać obecny kryzys do wymuszenia na Arabii Saudyjskiej istotnej korekty (także personalnej) dotychczas realizowanej polityki.

W związku z zabójstwem saudyjskiego dziennikarza Jamala Khashoggiego Niemcy wstrzymali eksport broni do Arabii Saudyjskiej. Click To Tweet

Spoglądając z tej perspektywy bardzo mało prawdopodobny wydaje się powrót do częściowej prywatyzacji największej firmy naftowej Saudi Aramco. Przypomnijmy, władze saudyjskie zapowiadały sprzedaż na giełdzie do 5% akcji globalnego giganta naftowego. Decyzje odłożono „na półkę” w sierpniu bieżącego roku po tym, jak zachodnie instytucje finansowe zakwestionowały wartość wyceny spółki. Oczekiwano jednak, że sprawa wróci na agendę w najbliższym czasie ponieważ projekt ten miał strategiczne znaczenie – tak finansowe jak i propagandowe, dla władz w Rijadzie. Mohhamed bin Salman – młody następca saudyjskiego tronu, chciał dzięki największemu na świecie IPO, uruchomić ambitny program Wizja 2030. Nadrzędnym jego celem była transformacja gospodarki. Poprzez rozwój innowacji miała zagwarantować stopniowe uniezależnienie się Saudów od przychodów z produkcji ropy naftowej. Fiasko giełdowego debiutu Saudi Aramco oznaczać będzie również odłożenie w czasie realizacji projektu Wizja 2030, a to z kolei podkopie zaufanie do następcy tronu, przede wszystkim wśród zagranicznych partnerów finansowych.

Zabójstwo saudyjskiego dziennikarza Jamala Khashoggiego może utrudnić częściową prywatyzację Saudi Aramco. Click To Tweet

Co zabójstwo Jamala Khashoggiego oznacza dla rynku ropy naftowej?

Ostatni kwartał na rynku ropy i tak miał być trudny za sprawą amerykańskich sankcji wobec Iranu, które zaczną obowiązywać 4 listopada. Sankcje mają także objąć firmy, które nadal zamierzają handlować irańską ropą. Eksport ropy z Iranu już teraz spadł o 700 tysięcy baryłek dziennie a analitycy szacują, że może się skurczyć o kolejne 900 tysięcy baryłek dziennie. To daje łącznie lukę na poziomie 1,6 mln baryłek dziennie. Dlatego dziś to przede wszystkim niepewność stała się głównym czynnikiem kształtującym ceny na rynku ropy naftowej, która wzrosła w ciągu roku o jedna trzecią.

Oczywiście ostateczny efekt cenowy zmniejszenia eksportu irańskiej zależy od zachowania innych dostawców, czyli przede wszystkim Arabii Saudyjskiej i Rosji. Wielu rynkowych graczy widziałoby ceny na znacznie wyższych poziomach. W ostatnim czasie analitycy wspominali nawet o 100 $.

Świat wciąż czeka na odpowiedzi

Arabia Saudyjska zrobiła ważny krok, przyznając się do morderstwa. Król Salman wydał oświadczenie, w którym zobowiązał się do zabicia morderców Khashoggi’ego “bez względu na to, kim oni są”. Pytanie jak głęboka będzie czystka personalna po stronie saudyjskiego dworu oraz kierownictwa służb specjalnych, aby ocalić następcę tronu?

Zabójstwo Jamala Khashoggiego: saudyjskie służby czeka czystka Click To Tweet

Na razie aresztowano 18 osób (trzy z konsulatu i kolejne 15 osób), które uważano za część ekipy, która przyleciał do Stambułu, by dokonać zabójstwa oraz zdymisjonowano Sauda al-Kahtaniego (doradca Mohammeda bin Salmana) i wiceszefa wywiadu, gen. Ahmeda al-Assiriego, może to być jednak niewystarczające.

Z całą pewnością próby mataczenia w wyjaśnianiu przez Saudów sprawy i obwinienie o morderstwo garstki członków bezpieczeństwa oraz wywiadu nie zadowoli społeczności międzynarodowej. Do tego cała ta sytuacja zmusza Trumpa do zdystansowania się od Saudów, bo coraz większym obciążeniem stają się dla niego sugestie, że komercyjna działalność jego holdingu inwestycyjnego wpływa na politykę administracji rządowej względem Rijadu i powoduje konflikt interesów.

Być może to te właśnie interesy i relacja z Trumpem sprawiły, że następca saudyjskiego tronu poczuł się w ostatnim czasie nazbyt niezależny.

Tymczasem  wydarzenia związane z zabójstwem Khashoggiego mogą zmienić stan gry. Arabia Saudyjska jest dziś dla Trumpa kluczowym sojusznikiem na rynku ropy, ale coraz głośniej mówi się, że USA mogą zacząć domagać się zmian w Rijadzie polegających na zastąpieniu Mohammeda bin Salmana kimś, kto lepiej rozumie, i co ważniejsze, realizuje  interesy USA w regionie.

USA mogą zacząć domagać się zmian w Rijadzie polegających na zastąpieniu Mohammeda bin Salmana kimś, kto lepiej rozumie interesy USA w regionie. Click To Tweet

Warto przypomnieć, że Prezydent Donald Trump wybrał właśnie Arabię Saudyjską na cel swojej pierwszej podróży zagranicznej. Dla wszystkich stało się oczywiste, że KAS może liczyć na specjalne relacje z USA, ale coś za coś. Prezydent USA postawił sprawę jasno: ceną za parasol ochronny USA jest taki wzrost produkcji ropy po stronie Saudów, który pokryje niedobory po wprowadzeniu sankcji wobec Iranu. W ostatnim czasie Waszyngton kilkakrotnie wzywał Rijad do zwiększenia produkcji, co frustrowało administrację Trumpa. Dlaczego? Bo oczekiwano, że strategiczny sojusznik będzie rozumiał cele USA bez konieczności publicznego apelowania o podjęcie działań rynkowych.

Prawda jest taka, że obecna sytuacja pozwala Amerykanom na przejście do dyplomatycznej ofensywy, która zapewne zakończy się sukcesem.

Fot. Flickr/The White House

UE ignoruje amerykańskie sankcje wobec Iranu. Handel z Teheranem będzie kontynuowany

Po spotkaniu przedstawicieli Wielkiej Brytanii, Chin, Francji, Niemiec i Rosji ogłoszono plan wsparcia dla irańskiego eksportu i kontynuacji relacji handlowych, mimo amerykańskich sankcji nałożonych na ten kraj.

Wyżej wymienione państwa wydały komunikat, w którym ogłosiły intencję stworzenia narzędzi płatniczych umożliwiających kontynuowanie handlu z Iranem: „Mając świadomość pilności i potrzeby wypracowania realnych efektów podjętych rozmów, uczestnicy spotkania przyjęli praktyczne propozycje utrzymania i rozwijania narzędzi płatniczych, w szczególności inicjatywy ustanowienia środka specjalnego, który umożliwi realizacje płatności związane z eksportem Iranu, w szczególności ropy naftowej”. Kilku dyplomatów stwierdziło, że wyżej wymieniony środek specjalny to system barterowy, wykorzystywany niegdyś przez Związek Sowiecki.

Po spotkaniu przedstawicieli Wielkiej Brytanii, Chin, Francji, Niemiec i Rosji ogłoszono plan wsparcia dla irańskiego eksportu i kontynuacji relacji handlowych, mimo amerykańskich sankcji nałożonych na ten kraj. Click To Tweet

Federica Mogherini, wysoki przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, stwierdziła, iż decyzja o przyjęciu takiego narzędzia została już podjęta i że planowane jest spotkanie ekspertów, mających dopracować szczegóły techniczne w tej sprawie. “W praktyce oznacza to, że państwa członkowskie UE ustanowią podmiot, którego zadaniem będzie  umożliwienie dokonywania legalnych transakcji z Iranem, co pozwoli firmom europejskim na kontynuowanie handlu z tym krajem, zgodnie z prawem UE i zgodnie z zasadą otwartości na innych partnerów na świecie”, stwierdziła.

Prezydent USA Donald Trump w maju 2018 roku podjął decyzję o odejściu od postanowień tzw. „porozumienia jądrowego” zawartego w 2015 r. i nałożeniu na Iran sankcji ekonomicznych. Dzisiejszy komunikat jest wyraźnym sygnałem o braku zgody państw UE na politykę USA wobec Iranu.

Źródło: Haaretz

Fot. Pixabay


Z powodu chęci zachowania wysokich standardów bezpieczeństwa Rząd Australii zakazał wykorzystywania sprzętu Huawei i ZTE do budowania krajowej sieci 5G.

Wcześniej podobną decyzje w odniesieniu do ZTE podjęły władze Stanów Zjednoczonych. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj: https://osluzbach.pl/zte-na-celowniku-kongresu-usa/ . Departament Handlu zabronił amerykańskim firmom transakcji sprzedaży i kupna  od tego podmiotu. Huawei nie jest objęty zakazem w USA, jednak trwają tam prace nad ustawami, które uniemożliwią amerykańskim agencjom nabywanie, eksploatowanie oraz wynajem sprzętu telekomunikacyjnego chińskiej produkcji. Projekty tych aktów prawnych mają wymieniać Huawei jako przykład podejrzanego chińskiego sprzedawcy.

Z powodu chęci zachowania wysokich standardów bezpieczeństwa Rząd Australii zakazał wykorzystywania sprzętu Huawei i ZTE do budowania krajowej sieci 5G. Click To Tweet

Australijska prasa donosiła w ostatnich latach o licznych przypadkach chińskich ataków hakerskich na australijskich urzędników. Antychińskie nastroje są tam silne. Chiny są w Australii postrzegane jako jedno z najgroźniejszych mocarstw w obszarze cyberprzestrzeni, obok Rosji, Iranu i Korei Północnej.

Źródło: bleepingcomputer.com

Fot. Pixabay