Home Posts tagged węgry

Węgry utrudniają nabywanie aktywów w obszarach strategicznych dla gospodarki

Węgry wprowadzają nowe prawo: inwestorzy zagraniczni, chcący nabyć aktywa w obszarach istotnych dla bezpieczeństwa tego kraju, będą podlegali procedurze sprawdzenia i nadzoru. 

Od 1 stycznia 2019 r. inwestorzy zagraniczni będą zobowiązani do powiadomienia właściwego ministra o zamiarze nabycia aktywów w określonych sektorach na terenie Węgier.

Zgodnie z nowymi regulacjami, rząd węgierski będzie mógł zablokować inwestycje zagraniczne, które w jego opinii pozostają w konflikcie z bezpieczeństwem narodowym państwa.

To istotna zmiana, w porównaniu z dotychczas obowiązującym systemem, w którym taki przepis nie obowiązuje.

Ustawa LVII z 2018 roku o nadzorze nad zagranicznymi inwestycjami, naruszającymi interesy w obszarze bezpieczeństwa narodowego Węgier wskazuje następujące sektory podlegające regulacji:

  1. produkcja broni palnej, amunicji, towarów podwójnego zastosowania, wyposażenia wywiadowczego lub wojskowego, na którą wymagana jest licencja;
  2. usługi finansowe oraz systemy obsługi płatności;
  3. usługi w obszarze elektroenergetyki, gazu, wodociągów publicznych lub usług objętych właściwością Ustawy o elektronicznych systemach komunikacji;
  4. wdrażania, rozwoju lub obsługi elektronicznych systemów informacyjnych, objętych właściwością Ustawy o bezpieczeństwie  elektronicznych systemów informacyjnych oraz organów samorządowych.

Szczegóły dotyczące obszarów objętych nowymi regulacjami zawarte zostaną w treści aktu wykonawczego. Ustawa zawiera jedynie ogólne zapisy dotyczące  nadzoru nad zagranicznymi inwestorami pozyskującymi aktywa w objętych ustawą sektorach. W myśl zapisów ustawy, inwestorami zagranicznymi są obywatele spoza UE oraz osoby prawne i organizacje zarejestrowane poza UE. Przed nabyciem aktywów w wymienionych obszarach inwestor zagraniczny zobowiązany będzie do przedłożenia szczegółowej dokumentacji właściwemu ministrowi, który winien jest rozpatrzyć wniosek w ciągu 60 dni. Termin ten – w wyjątkowych okolicznościach, może zostać przedłużony o kolejne 60 dni.

Systemy weryfikacji inwestorów obowiązują w 12 krajach UE, w tym w Austrii, Danii, w Niemczech, Finlandii i Francji.

Źródło: Twobirds.com

Fot. Pixabay

Węgierski wywiad przemycił nad Balaton byłego premiera Macedonii?

Unia Europejska zażądała od Węgier wyjaśnień, w sprawie udzielenia przez Budapeszt azylu politycznego byłemu macedońskiemu premierowi Nikoli Gruevskiemu. Komisarz UE Johannes Hahn napisał na Twitterze 21 listopada, że jeśli Węgry zdecydują o przyznaniu azylu Gruevskiemu, oczekuje od premiera Wiktora Orbana „rozsądnego uzasadnienia tej decyzji”.

Gruevski, który utrzymuje bliskie stosunki z węgierskim premierem, uciekł do tego kraju po tym, jak został skazany między innymi za korupcję na dwa lata więzienia. Powiedział, że przyznano mu azyl w związku z „prześladowaniem politycznym” na terenie  Macedonii i twierdzi też, że grożono mu śmiercią w Macedonii – co kwestionuje rząd premiera Zorana Zaeva. Skopje wydało za Gruevskim międzynarodowy nakaz aresztowania.

UE wyraziła rosnące zaniepokojenie działaniami podjętymi przez Orbana. Przeciwko Gruevskiemu toczy się też proces dotyczący bezprawnej inwigilacji opozycji, która miała mieć miejsce za jego rządów. Wśród podejrzanych znajduje się były macedoński szef wywiadu, który jest kuzynem Gruevskiego – Saso Mijalkov. Był szefem państwowej agencji bezpieczeństwa UBK przez prawie dziesięć lat, do maja 2015 roku.  Mijalkow, wraz z byłym ministrem spraw wewnętrznych i innymi funkcjonariuszami wywiadu, zostali oskarżeni o prowadzenie nielegalnej operacji podsłuchowej obejmującej tysiące ludzi, w tym polityków opozycji i dziennikarzy, a następnie próbę zniszczenia dowodów w tej sprawie.

Minister spraw Zagranicznych w rządzie Orbana przyznał, że węgierscy dyplomaci towarzyszyli Gruevskiemu podczas jego podróży na Węgry. Rząd Węgier nie odpowiedział na prośbę o komentarz na temat roli węgierskiego wywiadu w tym przedsięwzięciu.

Źródło: DPA, AFP

Fot. Pixabay

Orban otwiera drzwi dla wpływowych Rosjan

Kluczowi rosyjscy politycy i biznesmeni z prawem stałego pobytu na Węgrzech. Wśród nich m.in. szef SVR Siergej Naryszkin.

Dzięki kontrowersyjnemu programowi rządu węgierskiego wpływowi Rosjanie, w tym politycy i przedstawiciele kierownictw spółek państwowych otrzymali prawo stałego pobytu na Węgrzech, alarmują w wyniku wspólnie przeprowadzonego śledztwa dziennikarze węgierskiej Direkt 36, rosyjskiej Novaya Gazeta, oraz węgierskiego portalu 444.

Nazwiska takich osób trafiły do dziennikarzy na początku bieżącego roku. Według anonimowego nadawcy, osoby których nazwiska widnieją na przekazanej im liście to beneficjenci programu nazwanego Złotymi Wizami.  Wśród nich znajdują się nazwiska czterech krewnych Siergeja Naryszkina, szefa wywiadu Rosji (SVR). Przed objęciem tego stanowiska, w latach 2011-2016 Naryszkin był przewodniczącym Dumy, niższej izby parlamentu Rosji. On sam nie aplikował o Złota Wizę, ale uzyskał ją jego 39-letni syn Andriej, który pracował w państwowych firmach i nie zajmował się polityką, podobnie jak jego żona i  dwie córki.

Szef rosyjskiego wywiadu SVR Siergej Naryszkin otrzymał prawo stałego pobytu na Węgrzech. Click To Tweet

Węgierski Urząd ds. Imigracji potwierdził, że Andriej Naryszkin był jednym z petentów, ale nie podał informacji, co w nim załatwiał.  Rodzina Naryszkina też nie odpowiedziała na pytania dziennikarzy.

Na opisywanej liście znalazł się też Dmitrij Borysowicz Pawłow, rosyjski przedsiębiorca blisko związany z Kremlem, rodzina Wladimira Blotskij, członka Dumy, Iliaz Muslimow, były członek Dumy, Jewgienij Ewstratow, były zastępca szefa Rosatomu, firmy nadzorującej budowę węgierskiej elektrowni atomowej.  Jednak wniosek Ewstratowa, aresztowanego kilka lat temu za defraudację, miał zostać przez władze węgierskie odrzucony. On sam jest aktualnie szefem państwowego przedsiębiorstwa Radiopriborsnab, które prowadzi hurtowy handel sprzętu elektrycznego. Aleksiej Jankiewicz, zastępca szefa Gazprom Neft, spółki podlegającej Gazpromowi i trzeciego największego producenta ropy naftowej w Rosji, również otrzymał prawo stałego pobytu na Węgrzech. Na liście figuruje również Andrei Kalmykow, szef taniej linii lotniczej będącej w całości własnością państwowego Aeroflotu.

Na liście rosyjskich beneficjentów Złotych Wiz znalazły się osoby związane z Kremlem m.in. Dmitrij Borysowicz Pawłow oraz zastępca szefa Gazprom Neft, Aleksiej Jankiewicz. Click To Tweet

Jeden z byłych przedstawicieli służb specjalnych na Węgrzech wątpi, czy wnioskujący rzeczywiście zostali w odpowiedni sposób sprawdzeni: „z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, istotne jest że politycy, przedstawiciele władz państwowych i ich krewni, którzy kupują obligacje umożliwiające im stały pobyt na Węgrzech mogą dzięki nim podróżować po terytorium Unii Europejskiej”, mówi Ferenc Katrein, były pracownik Urzędu Ochrony Konstytucji, służby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo wewnętrzne na Węgrzech.

Program Złotych Wiz na Węgrzech

Za ustawą, która ustanowiła program przyznawania prawa stałego pobytu na Węgrzech stał wpływowy polityk rządzącej partii Fidesz, Antal Rogán, aktualnie szef gabinetu premiera Viktora Orbána. Ustawa ta została przepchnięta przez parlament bez debaty, która zwykle towarzyszy procesowi legislacyjnemu, w 2012 roku. Stanowi, że osoba, która zainwestowała sumę od 250,000 do 300,000 euro w węgierskie obligacje państwowe otrzymuje na Węgrzech prawo stałego pobytu.

Takie programy istnieją w innych państwach europejskich. Według informacji medialnych nawet prezydent Władimir Putin miał w ten sposób pozyskać podobne uprawnienia na Cyprze i na Malcie. Jednak program węgierski różni się w zasadniczy sposób od podobnych programów wizowych innych państw: otóż wnioskujący o wizę mogą odzyskać zainwestowane pieniądze w ramach wypłaty z wymienionych obligacji, w okresie pięciu lat. Najbardziej krytykowanym aspektem tego programu było to, że cudzoziemcy nie inwestowali w rządowe obligacje bezpośrednio, ale poprzez wskazane spółki pośredniczące, wybrane przez Komisję Ekonomiczną węgierskiego parlamentu, na której czele w momencie tworzenia programu stał  Rogán.

Obligacje te były dla tych firm niezwykle korzystne, jako że nakładały one opłaty od 40,000 do 60,000 euro od każdego inwestora. Co więcej firmy te mogły kupić obligacje od państwa ze zniżką.

Węgierscy dziennikarze odkryli szereg powiązań między beneficjentami węgierskiego programu, a węgierską elitą polityczną. Program ten zawieszono w 2017 roku. W ciągu czterech lat jego funkcjonowania Węgry przyznały prawie dwadzieścia tysięcy kart stałego pobytu inwestorom węgierskich obligacji i ich rodzinom. Najwięcej wśród nich było Chińczyków i Rosjan, były też osoby pochodzące z Bliskiego Wschodu i Afryki. Władze węgierskie z uwagi na obostrzenia dotyczące prywatności, nie podają ich tożsamości.

Źródło: www.occrp.org

Fot. Pixabay


Oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji węgierski europarlamentarzysta,  58-letni Bela Kovacs, nazywany przez prasę „KGBela,” karierę polityczną zrobił w skrajnej partii Jobbik, często oskarżanej o antysemityzm i  ciągoty neonazistowskie. W Parlamencie Europejskim jest ideologiem Europejskiego Przymierza Ruchów Narodowych, skrajnie prawicowej partii, która lobbowała na rzecz Kremla. Miał on prowadzić działania na rzecz rosyjskiej służby wywiadu przez ponad osiem lat, przekazując Kremlowi tajne informacje Unii Europejskiej dotyczące sfery gospodarczej, energetyki i polityki.

 Kovacs o którym pisaliśmy już tutaj, wykształcony w Moskwie, znający język rosyjski i angielski, znany jest z barwnej retoryki, wykorzystywanej przy okazji spotkań i protestów skrajnie prawicowych środowisk w Parlamencie Europejskim. Podróżował po Rosji oraz zajętym przez Rosjan Krymie, zwiedził Abchazję i Donbas, w których separatyści oderwali się spod zwierzchnictwa rządu Gruzji i Ukrainy. Chwalił „porządne i dobrze przeprowadzone” tam kampanie wyborcze, przy okazji skarżąc się na Unię Europejską.

W wywiadzie udzielonym Komsomolskiej Prawdzie w 2014 roku Kovacs wyraził nadzieją, że „Matka Rosja znów uratuje Europę”. Click To Tweet

Kovacsowi grozi osiem lat pozbawienia wolności, jednak szanse na to oceniane są jako niewielkie, jako że Fidesz i sam Orban przejmują wiele z poglądów głoszonych przez Jobbik. Największe niebezpieczeństwo dla „KGBeli”, w państwie w którym standardy sądownictwa nie są wysoko  oceniane, jest to, że Orban pozwoli na jego skazanie tylko po to, by chronić własne interesy. Zarzuty w stosunku do Kovacsa pojawiły się w sferze publicznej już cztery lata temu, a ich źródłem była  komisja do spraw służb w węgierskim parlamencie. On sam stanie przed sądem we wrześniu.

Węgierski dziennikarz śledczy Szabolcs Panyi wraz z zespołem portalu informacyjnego Index.hu, gromadził informacje dotyczących moskiewskich związków „KGBeli”. Wśród ich ustaleń, w artykule opublikowanym w 2014 roku, znalazły się fakty takie jak to, że żoną Kovacsa jest Swietłana Istoszina, której byłymi mężami – japońskim i austriackim, a także tajemniczymi podróżami zajmowali się dziennikarze.

Dziennikarze twierdzili, że Kovacs znany był KGB i że organizacja ta pozyskała go w latach 80-tych ubiegłego wieku właśnie przez żonę. Click To Tweet

Panyi twierdzi, że węgierska prokuratura celowo partaczyła śledztwo w sprawę Kovacsa, by nie postawić go w stan oskarżenia. Materiał dowodowy zgromadzony w śledztwie wyciekł tez do proorbanowskiej prasy. Postawienie Kovacsa w stan oskarżenia interpretowane jest jako czysto polityczny sygnał niezależności Orbana od Putina i skierowany ma być do Unii Europejskiej oraz sojuszników z NATO. Pytanie, czy Matka Rosja go uratuje, pozostaje na razie otwarte.

Źródło: The Daily Beast

Fot. Pixabay

 

Węgierski polityk, europarlamentarzysta, stanął we wtorek przed sądem pod zarzutami prowadzenia działalności szpiegowskiej na rzecz Rosji. Wstępna sesja sądu w sprawie Beli Kovacsa w budapeszteńskim Sądzie Regionalnym była zamknięta dla publiczności ze względu na niejawne informacje występujące w postępowaniu. 

 

Prokuratura zarzuca Kovacsowi, że utrzymywał on „regularne, stałe kontakty” z oficerem wywiadu Rosji. W trakcie spotkań, które miały miejsce w okresie między październikiem 2012 roku a lutym 2014 roku Kovacs miał przekazywać informacje dotyczące szerokiego zakresu spraw związanych z pracami Unii Europejskiej dotyczącymi Rosji, w tym szczegóły dotyczące negocjacji w obszarze energetyki, relacji z Białorusią, przyszłości europejskiego sektora bankowego i możliwości zniesienia wiz Unii Europejskiej dla Rosji. 

 

Po tym, jak jego rosyjski kontakt wyjechał z Budapesztu, Kovacs miał spotykać się i przekazywać informacje innemu rosyjskiemu agentowi.

 

Kovacs „udzielał aktywnej pomocy rosyjskiemu wywiadowi”, stwierdzili prokuratorzy w podsumowaniu aktu oskarżenia, który został opublikowany przez sąd.  „Celem tych działań było utworzenie, w interesie Federacji Rosyjskiej, otwarcie antyunijnego ugrupowania…w Parlamencie Europejskim.” Jego „jedynym zadaniem byłoby osłabianie z wewnątrz prac instytucji Unii Europejskiej i działanie na rzecz interesów rosyjskich”, dodaje prokuratura. 

 

Kovacs, po przedstawieniu mu w grudniu ubiegłego roku aktu oskarżenia, zrezygnował z członkostwa w nacjonalistycznej partii Jobbik. Powtarza, że jest niewinny i kontynuuje pracę europarlamentarzysty. „Mam zupełnie czyste sumienie”, powiedział Kovacs dziennikarzom w trakcie przerwy w rozprawie. „Mam nadzieję, że prawda zwycięży, przynajmniej dla mnie, w tym sensie, że będę dalej mógł spokojnie pracować przez następny rok w Brukseli”. Wybory do Parlamentu Europejskiego mają odbyć się w maju 2019 roku.

 

Obrońca oskarżonego – Istvan Szikinger zauważył, że Kovacs wciąż uczestniczy w misjach Unii Europejskiej, mimo uchylenia mu immunitetu parlamentarnego, w związku z oskarżeniem o szpiegostwo, co nastąpiło w październiku 2015 roku. 

 

„Unia Europejska dalej wysyłała Belę Kovacsa na oficjalne wizyty, na przykład do byłych republik sowieckich, gdzie teoretycznie – gdyby był szpiegiem, miałby znakomite warunki do prowadzenia działalności szpiegowskiej”, powiedział Szikinger: „Ale nie szpiegował ani wtedy, ani teraz.”

 

W ramach tego samego postępowania sądowego, Kovacs i trzy inne osoby oskarżone są też o oszustwa polegające na fikcyjnym zatrudnieniu stażystów w Parlamencie Europejskim w latach  2012-2013. Szikinger stwierdził, że oczekuje iż postępowanie to zakończy się w pierwszej połowie przyszłego roku. 

 

Źródło: Associated Press

Fot. Jobik.com