Tchórzewski przed COP jak gospodarz serwujący wegetariańskim gościom dania mięsne

Tchórzewski przed COP jak gospodarz serwujący wegetariańskim gościom dania mięsne

Wszystkie oczy energetycznego świata zwrócone będą w najbliższych dniach na Katowice, gdzie odbywać się będzie kolejny szczyt klimatyczny. Polska jest jego gospodarzem – dodajmy dość nietypowym. Przypomina bowiem człowieka, który zaprosił do swojego domu gości, którzy są wegetarianami. Mimo to na kolację serwuje im tylko dania mięsne.

24. COP, który rozpocznie się 3 grudnia, zgromadzi w jednym miejscu ponad 50 kluczowych światowych polityków, którzy będą debatować nad tym jak zatrzymać zmiany klimatyczne. Po podpisaniu porozumień paryskich osiągnięto konsensus w kontekście konieczności ratowania naszej planety przed globalnym ociepleniem, które z powodu emisji gazów cieplarnianych, zagraża stabilności politycznej i gospodarczej świata. Polska i Unia Europejska poznała przedsmak tych zagrożeń gdy w 2015 r. w południowe granice Starego Kontynentu uderzył kryzys migracyjny.

Mimo powagi sytuacji jaki spoczywa na gospodarzu COP, Polska, postanowiła rzucić na szalę własny autorytet i podjąć ryzykowną grę obliczoną niestety nie na wypracowanie światowego konsensusu klimatycznego, ale raczej utrzymania równowagi politycznej w kraju. Nieprzypadkowo na kilka dni przed szczytem w Katowicach Ministerstwo Energii opublikowało długo oczekiwaną Politykę Energetyczną do 2040 r., która mocno wspiera lobby węglowe. Jak inaczej tłumaczyć bowiem odsunięcie wszelkich decyzji mogących ograniczyć rolę tego surowca poza horyzont 2030 r.?

Ministerstwo Energii na kilka dni przed szczytem COP w Katowicach opublikowało długo oczekiwaną Politykę Energetyczną do 2040 r., która mocno wspiera lobby węglowe. Click To Tweet

Taka strategia naraża Polskę na utratę wiarygodności w przededniu COP i wcale nie służy naszemu państwu. Nawet na górniczym Śląsku wydobycie węgla spada a utrzymanie stabilności krajowej energetyki spoczywa na eksporterach rosyjskiego węgla.

Jeśli przyjrzeć się wnikliwie przedstawionemu przez Ministerstwo Energii miksowi energetycznemu to okaże się, że większość jego założeń uderza w Unię Europejską i sprzyja kapitałowi rosyjskiemu. Przykłady?

Minister Krzysztof Tchórzewski zakłada powstanie elektrowni atomowej w 2033 roku, co biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia, wydaje się raczej nierealne. Tymczasem obietnica realizacji tego projektu padła w Brukseli w zamian za zgodę Komisji Europejskiej na rynek mocy. Przesuwanie inwestycji poza 2030 r. to jasny sygnał, że Polska nic nie robi sobie z konieczności walki z emisją CO2 – przypomnijmy w przededniu COP. Oczywiście w zamian utrzymamy do końca trzeciej dekady XXI w. 60% udziału węgla w wytwarzaniu energii, co biorąc pod uwagę wzrastające tempo jego importu z Rosji musi cieszyć firmy z Zagłębia Kuzbaskiego.

Jeśli przyjrzeć się wnikliwie przedstawionemu przez Ministerstwo Energii miksowi energetycznemu to okaże się, że większość jego założeń uderza w Unię Europejską i sprzyja kapitałowi rosyjskiemu. Click To Tweet

Na domiar złego, Tchórzewski regularnie „angażuje” spółki giełdowe (Orlen, PGE) w realizację projektu jądrowego, co każdorazowo powoduje spore spadki kursów. Oczywiście bez konsekwencji dla wypowiadającego te słowa za to wpływając negatywnie na obsługę długów przez te podmioty. Kluczowe firmy były więc sukcesywnie osłabiane przez resort energii i to w momencie gdy Orlen prawdopodobnie rozpoczyna kluczowe negocjacje odnośnie nowych kontraktów na dostawy ropy, a PGE „walczy o życie”.

Tchórzewski regularnie angażuje spółki giełdowe (Orlen, PGE) w realizację projektu jądrowego, co każdorazowo powoduje spore spadki kursów. Oczywiście bez konsekwencji dla wypowiadającego te słowa. Click To Tweet

Ministerstwo Energii stawia również w zaskakującym wymiarze na farmy fotowoltaiczne, które począwszy od 2022 roku miałyby w dużej mierze zastąpić likwidowane farmy wiatrowe. Co ciekawe, dwa dni po ogłoszeniu PEP 2040 swoje plany względem fotowoltaiki ujawnił ZE PAK (którego właścicielem jest Zygmunt Solorz). Firma planuje inwestycje o wartości ponad 200 mln zł… Przypadek? Tego nie wiemy, ale jasne jest to, że panele będziemy importować z Chin co w przededniu COP budzi kolejne kontrowersje w Unii Europejskiej.

Co ciekawe, dwa dni po ogłoszeniu PEP 2040 z dużym udziałem fotowoltaiki swoje plany względem fotowoltaiki ujawnił ZE PAK. Przypadek? Click To Tweet

Krajowy System Elektroenergetyczny ma wspomóc także morska energetyka wiatrowa, której udział w KSE przewidziano począwszy od 2026 roku. A co z lądowymi farmami wiatrakowymi? Zdaniem ministra Tchórzewskiego – są szkodliwe ze społecznego punktu widzenia. Mówiąc wprost – przeszkadzają ludziom i zwierzętom gospodarskim no i szpecą krajobraz. A wszystko to, mimo, że w ostatnim czasie ceny energii produkowanej z wiatraków są niższe niż od energii z bloków węglowych. Znacząca zmiana, niedostrzegana przez rząd. A może dostrzegana, ale ignorowana z powodu lobby węglowego? To kolejna nitka prowadząca nas do rosyjskiego kłębka na Zagłębiu Kuzbaskim.

W swojej nowej strategii Ministerstwo Energii zakłada, że moc zainstalowana wzrośnie z obecnie istniejących 40 GW do 72,6 GW w 2040 roku co oznacza konieczność przeprowadzenia inwestycji o wartości 400 mld zł! Dokument sprawia wrażenie nieco oderwanego od rynkowej rzeczywistości w wymiarze ekonomicznym i tym politycznym. Brakuje bowiem perspektywy przełożenia tych planów na warunki cenowe i koszty zakupu uprawnień do emisji CO2. Tymczasem ceny energii konwencjonalnej już dziś biją ostro w odbiorców przemysłowych, co odbije się na wynikach finansowych tych podmiotów.

Pozostając, nieco bezrefleksyjnie, w uściskach lobby węglowego narażamy się na bardzo poważne konsekwencje. Doprecyzowując, nie chodzi nawet o to, aby rezygnować z węgla już dziś, ale by choćby w sferze deklaratywnej, w której tak dobrze czuje się minister energii, zapewnić naszych europejskich partnerów o tym, że jesteśmy zdecydowani na stopniowe odchodzenie od tego źródła. A przede wszystkim być wiarygodnym w tym przekazie. Tymczasem w przededniu COP24 sytuacja wygląda tak, jakby rząd specjalnie szedł na zwarcie z Brukselą. Po co? Czy to element szerszego planu i czy w ogóle jest jakichś plan?

Maciej Sankowski, Piotr Maciążek

Fot. Pixabay

Redakcja

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl