Komentarze Najważniejsze Polecane Polska Świat

ZERO-JEDYNKOWA POLITYKA ZAGRANICZNA POLSKI. “STAWIAMY WSZYSTKIE KARTY NA USA”

13-14 lutego w Warszawie odbędzie się konferencja poświęcona budowie bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie – poinformował w telewizji Fox News Mike Pompeo, szef amerykańskiej dyplomacji. Dopiero po tej wypowiedzi informację potwierdziły oficjalnie: Departament Stanu i MSZ. Polska ma być współgospodarzem imprezy (wraz z USA), w której udział ma wziąć kilkudziesięciu ministrów spraw zagranicznych.

Do pomysłu natychmiast odniósł się irański MSZ, który traktuje tę inicjatywę jako wrogą.

Co ciekawe, moment ogłoszenia informacji o zwołaniu konferencji zbiegł się w czasie z atakami izraelskiego lotnictwa, którego celem były irańskie magazyny broni zlokalizowane w Syrii. Przy czym Izraelczycy nie wykluczają przejścia do kolejnej fazy polegającej także na niszczeniu irańskich transportów wojskowych kierowanych do Syrii. Wzrost napięcia jest zatem bardzo wyczuwalny.

Jest za wcześnie, aby przesądzać kto finalnie pojawi się w Warszawie, ale szczególnie interesująca będzie reprezentacja państw zachodniej Europy. Wydaje się bowiem, że pomysł konferencji ma dwa zasadnicze cele:

Po pierwsze chodzi o wywarcie presji (za pośrednictwem Polski) na pozostałe państwa Unii Europejskiej, w celu uzyskania bardziej zdecydowanego stanowiska wobec Iranu. Należy przy tym pamiętać, że Unia Europejska nieprzychylnie odniosła się do nieprzedłużenia przez Amerykanów umowy atomowej oraz objęcia Iranu kolejnymi sankcjami. Wynika to nie tylko z prostego rachunku ekonomicznego. Bruksela wielokrotnie podkreślała, że dodatkowe zaostrzanie relacji nie służy wielostronnemu dialogowi. Tym bardziej, że Europa zaczęła dostrzegać duży potencjał w możliwości rozwijania relacji, wychodząc z założenia, że lepiej jest wciągać Iran do współpracy niż izolować go, prowokując tym samym do agresywnych zachowań.

Waszyngton taką postawą jest zdecydowanie zawiedziony i szuka możliwości „zdyscyplinowania” europejskiego partnera. Krnąbrność lub inaczej, niezależność dyplomacji francuskiej i niemieckiej skomplikowała nieco amerykańskie plany. Nie udało się bowiem wywrzeć na Teheran zadowalającej presji.

Po drugie Amerykanom udało się znaleźć sprawdzonego Sojusznika w Europie, który nie tylko chętnie przejmuje wszystkie inicjatywy Waszyngtonu, ale na dodatek niewiele w zamian oczekuje, co dla obecnej administracji wydaje się kluczowym elementem, często uwypuklanym przez Prezydenta Trumpa. Wszystkie zobowiązania amerykańskie wobec Polski, w sferze obrony – takie jak Fort Trump czy tarcza Antyrakietowa mają się bowiem ziścić, ale na twardych warunkach ekonomicznych. Mówiąc wprost, mamy za nie zapłacić sami.

Zasadnicze pytanie brzmi – co może na tej inicjatywie zyskać (lub stracić) Polska. Nasze interesy polityczne na Bliskim Wschodzie są dzisiaj żadne. Ekonomiczne dotyczą raczej prywatnych firm. Potencjalne interesy w sferze energetycznej zostały szybko wstrzymane (jak choćby import irańskiej ropy). Trzeba przy tym podkreślić, że Polska dyplomacja nie potrafiła dotychczas wykorzystać faktu naszego zaangażowania choćby w Iraku. Mocarstwowe plany okazały się w dużej mierze mrzonką. Nie byliśmy w stanie utargować w zasadzie żadnego ważnego kontraktu w regionie Bliskiego Wschodu.

Po stronie ryzyk możemy na pewno ująć kolejne źródła napięć – nie tylko z Iranem, ale przede wszystkim rozdźwięk z partnerami unijnymi.

Pozostaje wierzyć, że polska dyplomacja ma jakichś super plan związany z uzyskaniem długofalowych, wymiernych korzyściami dla Polski. Jeżeli tak jest, to naturalnym wydaje się omówienie go w szerszym gronie (np. poprzez dyskusję w ramach Rady Bezpieczeństwa Narodowego) po to, by wokół tego typu celów budować konsensus polityczny. Jednak w dzisiejszych warunkach wydaje się to bardzo trudne. Natomiast to, co powinno poważnie niepokoić, to zerojedynkowość polskiej polityki zagranicznej.

Fot. Pixabay

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: